• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Wkładał swoje serce, by obudzić młodzież

Środa, 4 września 2013 (09:02)

Z prof. dr. hab. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, etykiem, kulturoznawcą, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Dokładnie rok temu dowiedzieliśmy się, że w ukochanych przez siebie Tatrach zginął prof. Józef Szaniawski. Jak Pan go zapamiętał?

– Józka, mówiliśmy sobie po imieniu, poznałem stosunkowo niedawno, może przed pięciu laty, ale od razu nawiązaliśmy kontakt, ponieważ od razu okazało się, że w wielu sprawach mamy podobne poglądy, przy czym „nie owijamy ich w bawełnę”, lecz mówimy je wprost.

Nie przeszkadzało nam, że w pewnych sprawach z kolei się różnimy, bo to była kwestia dalszych dyskusji i okazja do dyskusji. Józek należał do tego pokolenia i tej klasy ludzi, którzy umieją się przyjaźnić, a to umiejętność dziś bardzo rzadka. Dlatego żal mi, że tak bez sensu odszedł.

Profesor Szaniawski uczył młode pokolenia historii Polski i jednocześnie „zarażał” młodzież pasją do zgłębiania dziejów naszego kraju i dociekania do prawdy...

– Historia to dziedzina, którą najłatwiej manipulować, a specjalistami byli zawsze nasi wrogowie, czy to zaborcy, czy okupanci, czy komuniści, czy obecnie liberałowie. Oni znali i znają historię Polski po to, żeby ją przed Polakami ukrywać, żeby tę historię zakłamywać, żeby nas do naszej własnej historii zniechęcać.

Józek widział to i przeżywał bardzo emocjonalnie, nie mógł się z tym pogodzić, dlatego wkładał całe swoje serce w prawdziwą historię Polski, by zwłaszcza młodzież obudzić, zainteresować, nauczyć. I trzeba przyznać, że mu się to udawało, bo młodzież jest czuła na prawdę i na szczerość. Takich historyków nam brakuje, jest ich zdecydowanie za mało, żeby naprawić tyloletnie, jeśli nie tylowiekowe braki.

Zmarły przed rokiem profesor był także dziennikarzem i publicystą. Jego artykuły nie dezaktualizują się, a wręcz przeciwnie – czytając je, mamy wrażenie, że idealnie pasują do danej sytuacji. Co ma wpływ na aktualność tych felietonów?

– Chociaż czas mija bezpowrotnie, to w ludzkich dziejach pewne sytuacje lub postawy powtarzają się, stąd starożytni powiadali, że historia jest nauczycielką życia. Nauczycielką, to znaczy ostrzega, że coś, co miało miejsce, może zdarzyć się ponownie. W przypadku Polski chodzi głównie o to, że Naród jako całość ma wyjątkowo słabą pamięć i grzeszy niewiedzą.

Wykorzystują to nasi wrogowie, powielając metody i scenariusze, które już kiedyś ktoś przeciwko nam stosował. Zadaniem historyka jest ostrzegać: uważajcie, oni już was w ten sposób oszukiwali, wykorzystywali, ogłupiali, bądźcie ostrożni. Profesor Szaniawski widział to bardzo wyraźnie i ostrzegał, dlatego jego felietony ciągle są aktualne.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Księgarnia „Naszego Dziennika” poleca książkę „Czas historią pisany” zawierającą 67 znakomitych felietonów opublikowanych na łamach „Naszego Dziennika” w latach 2006-2012.

Izabela Kozłowska