• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Rajd Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK

Sobota, 24 sierpnia 2013 (18:04)

Z Bogusławem Łabędzkim, prezesem Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny „Inki”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Dzisiaj wyruszył kolejny Rajd Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Skąd wziął się pomysł zorganizowania tej patriotycznej imprezy?

- Bezpośrednim impulsem do zorganizowania rajdu była fundacja pomnika poświęconego Dance Siedzikównie „Ince” w Narewce, w jej rodzinnej parafii.

Kiedy 28 sierpnia 2006 r. odsłanialiśmy ten pomnik, razem z przedstawicielami Fundacji „Pamiętamy” zastanawialiśmy się, jak tę przestrzeń wokół pomnika ożywić. To właśnie było impulsem do rozpoczęcia pracy z młodzieżą.

Początkowo młodzi ludzie z Technikum Leśnego w Białowieży zaczęli organizować różne imprezy historyczne, turystyczne wokół Narewki. Wkrótce okazało się, że wciąż brakuje nam przestrzeni i z czasem, również dzięki przyjaciołom z Pomorza ze Stowarzyszenia Historycznego 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, którzy już wtedy organizowali rajd u siebie, postanowiliśmy przeszczepić tę ideę na grunt Podlasia.

Kim była „Inka”, patronka stowarzyszenia, której 67. rocznica śmierci przypada 28 bm.? Jaką rolę odegrała w podziemiu niepodległościowym?

- Gdyby żyła, obchodziłaby teraz 85. urodziny. Danka „Inka” to rodowita Podlasianka, córka leśnika urodzona w parafii w Narewce. Dziewczyna, która w wieku 15 lat została całkowicie osierocona – najpierw zmarł jej ojciec, a potem matka.

Kontynuowała tradycje rodzinne, niepodległościowe. Mimo młodego wieku była bardzo dojrzała i nie szukała własnych korzyści, przeciwnie zdecydowała, że swoje życie poświęci Ojczyźnie. Jednak kiedy w wieku 15 lat składała przysięgę w Armii Krajowej, tak naprawdę chyba nie przypuszczała, że wkrótce przyjdzie jej oddać swoje życie za wolną, niepodległą Polskę.

Chciała być sanitariuszką, łączniczką i te zadania wykonywała wzorowo. Jednak historia, może szczególnie tutaj, na Podlasiu, spowodowała, że jej droga zawiodła ją do oddziału leśnego, a z nim potem na Pomorze.

Kim ta postać jest dla współcześnie żyjących?

- Dla nas jest to bardzo ważna osoba. Jest przykładem, jak wychowywano i jaką była polska młodzież w okresie Dwudziestolecia Międzywojennego. Jeżeli dzisiaj szukamy wzorców wychowawczych, to Danka jest postacią wybitną.

Rok 2013 jest poświęcony dziewczynom z 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej ...

- Sanitariuszki w partyzanckich oddziałach pochodziły z normalnych polskich rodzin, takich jakich przed II wojną światową było w Polsce wiele. Wychowane na etosie Powstania Styczniowego, na szacunku do podstawowych wartości, przywiązane w swoim wychowaniu i życiowej postawie do Boga, na co dzień życiem wypełniające hasła Honoru i Miłości Ojczyzny.

Tak naprawdę, kiedy śledzimy ich biografie, to trudno doszukać się jakichś spektakularnych wydarzeń. Tylko dramatyczna historia, która stała się potem ich udziałem, wprowadziła w ich los coś więcej niż przeciętność. Służbę Ojczyźnie traktowały jako coś normalnego i właśnie ta ich normalność, kiedy dzisiaj ją odkrywamy, jest tak fascynująca. Można powiedzieć, że były to dziewczyny nadzwyczajne w swojej zwyczajności, traktujące bardzo serio swoje obowiązki wobec Ojczyzny. I to wywołuje zachwyt. To także przykład, że wypełniając swoje codzienne obowiązki bez wybitnych, nadzwyczajnych czynów, można być patriotą.

Ciekawe jest również to, jak ci młodzi bądź co bądź ludzie organizowali sobie czas wolny, jak interesowali się teatrem, muzyką, śpiewem.

Np. „Inka” jeszcze przed swoim pierwszym aresztowaniem przez NKWD próbowała w swojej rodzinnej miejscowości uruchomić teatr młodzieżowy. To świadczy o normalnej życiowej aktywności tych ludzi, którzy stali się bohaterami.   

Powróćmy może jeszcze do rajdu, kto bierze udział w tegorocznej edycji?

- W tym roku w Rajdzie Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej bierze udział 60 uczestników w przedziale wiekowym od 7 do 56 lat, którzy będą szli wcześniej wytyczonymi trasami. Oprócz tego już tradycyjnie odwiedzają go osoby, które pracują i nie mogą uczestniczyć w całym rajdzie, ale przyjeżdżają na poszczególne odcinki trasy.  

Którędy prowadzi trasa rajdu?

- Zaczynamy nad Bugiem, w miejscowości Śledzianów, która jest bezpośrednio związana z historią 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej.

Zarazem jest to miejscowość, która doskonale pokazuje realia funkcjonowania żołnierzy tej brygady na Podlasiu, kiedy opuścili swoje rodzinne strony i tu znaleźli wsparcie w żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych. Na południu regionu mamy mogiłę żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej i idziemy w kierunku pierwszej od wschodniej strony mogiły w osadzie Topiło w sercu Puszczy Białowieskiej. Łączymy w tym roku Bug i Puszczę Białowieską.

Poruszamy się przez miejscowości, które są historycznie związane z walką polskiego podziemia niepodległościowego. To też znamienne, że przy planowaniu tras, kiedy patrzymy na mapę i widzimy, jak te miejscowości są opisane w literaturze, mamy dylemat, czy skręcić w prawo, czy w lewo. Dlatego w każdym kolejnym rajdzie pojawiają się nowe miejscowości, np. Kiersnowo.

To tu po przebiciu się z zajętej przez Sowietów Wileńszczyzny major Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko” znalazł schronienie na dłuższy czas u państwa Kiersnowskich. Pozostałe miejscowości na trasie rajdu to miejsca, gdzie schronienie znaleźli żołnierze „Łupaszki” i gdzie swoją pracą wspierali miejscowych gospodarzy. Tak było chociażby w wiejskiej kolonii Młynek czy Zarośle między Sierakowizną a Piotrowszczyzną, gdzie ukrywał się m.in. Paweł Jasienica – autor cyklu esejów historycznych, który także służył w 5. Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej.

Jednak rajd to nie tylko wielokilometrowa wędrówka…?

- Rajd to przede wszystkim zbieranie materiału faktograficznego, dokumentowanie wspomnień, opowiadań wciąż jeszcze funkcjonujących wśród ludzi. Rajd to także zbieranie materiału fotograficznego i nagrań. Mamy już sporą bazę informacji zgromadzonych w ubiegłych latach. Być może w całkiem niedługim czasie doczekają się one szerszego opracowania.

Tak czy inaczej na pewno będzie to dzieło uczestników rajdu. Oprócz tego niesiemy ze sobą informację zaczerpniętą z ulotki 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej rozpowszechnianej w 1945 i 1946 r., że ci żołnierze to nie była żadna banda, jak kłamliwie naznaczyli ich komuniści, służalcy Moskwy, ale że byli to normalni ludzie, mieszkańcy wiosek i miast walczący o wolność niepodległej Rzeczypospolitej.      

Jakie jest przesłanie tej imprezy?

- Rajd niesie ze sobą przesłanie edukacyjne i ma na celu dotarcie z tą historyczną wiedzą o ludziach i ich czynach do jak największej liczby odbiorców. Młodzież, która bierze udział w rajdzie, ma okazję poznać postawy poszczególnych żołnierzy. Tu pojawia się również refleksja, że tak na dobrą sprawę każda z tych postaci żołnierzy wyklętych nadaje się na scenariusz filmu. Tylko pytanie: dlaczego takie filmy jeszcze nie powstały? Mam nadzieję, że kiedyś powstaną.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki