• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Nie likwidujmy OFE

Wtorek, 20 sierpnia 2013 (02:02)

Ostatnio opinia publiczna w Polsce została zszokowana informacją o proponowanej obniżce emerytur w Portugalii w ramach kuracji pomocowej zaaplikowanej przez tzw. trojkę, czyli ekspertów Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W Polsce trudno sobie wyobrazić pomoc instytucjom finansowym kosztem emerytur wypracowanych przez obywateli. Tym bardziej że zasada ta nie działa w drugą stronę – banki w zamian nie zmniejszają zobowiązań kredytowych. Komisja Europejska bowiem, nakazując obniżki wydatków publicznych w celu pozyskania środków na spłatę długów, nie przykłada równej miary do respektowania zobowiązań względem obywateli.

To tłumaczy, dlaczego mimo dziesięcioletnich starań otwarte fundusze emerytalne nie mogą stać się elementem finansów publicznych, a redukcja zobowiązań emerytalnych poprzez inwestowanie składek nie znajduje wsparcia w Europie. Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że ratując banki, w przyszłości będzie wymagała ograniczania wypłat emerytur i nakładów na zdrowie jako źródła jedynych oszczędności.

W Polsce nadal nie wierzymy, że w podeszłym wieku będziemy skazani na życie w skrajnym ubóstwie, bez gwarancji emerytalnych i zdrowotnych. Z pewnością kryzys pogłębi jeszcze wyprzedaż majątku narodowego, który zamortyzowałby skutki ubożenia będące następstwem zapaści demograficznej. W procesie cynicznej realizacji tej polityki wykorzystywani są prawicowo nastawieni obywatele. Stara się ich przekonać do idei likwidacji kapitałowego zabezpieczenia emerytur na rzecz nacjonalizacji banków.

Pozwala to rządowi na podejmowanie absurdalnych gospodarczo działań, takich jak wykupywanie banków przez PKO od tych, którzy chcą się z Polski wycofać. Władza bezkarnie przejmuje też środki emerytalne będące w OFE. A wszystko pod hasłami pseudonarodowymi walki z zagranicznymi kapitalistami. Tymczasem pozbycie się majątku zgromadzonego w OFE oznacza przejście na wypłaty ZUS, który nie mając kapitału, w przyszłości ograniczy nam wypłaty w sytuacji kryzysowej. Tak zresztą stało się już, notabene, przy poklasku pseudopraworządności europejskiej, w Grecji, a obecnie proponowane jest Portugalii.

Kierunek rozwoju OFE

W PiS podczas pierwszej kadencji udało się skupić ekspertów od systemów kapitałowych, którzy mieli doświadczenie przy projektowaniu i tworzeniu reformy emerytalnej, doradzali rządom zagranicznym w ich reformach oraz uczestniczyli na wielu forach działalności międzynarodowej. Udało się z sukcesem przeprowadzać znaczące propozycje nowelizacyjne nawet w zdominowanym przez SLD parlamencie.

Zespół powyższy przygotował program gospodarczy PiS w 2005 r., przyczyniając się do zwycięstwa wyborczego. Opracował także konieczne rozwiązania systemowe dotyczące zarówno rozwoju II i III filara OFE, jak i optymalnych form wypłat świadczeń emerytalnych. Szczegóły znalazły się w opracowaniach Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi: „Bezpieczeństwo dzięki emeryturze – raport na temat zakładów emerytalnych oraz sposobu wypłat emerytur z II filara”, „Bezpieczeństwo dzięki zapobiegliwości” – propozycje systemowe dotyczące rozwoju upowszechnienia Pracowniczych Programów Emerytalnych, „Bezpieczeństwo dzięki konkurencji – ocena realizacji reformy emerytalnej – analiza II filara”.

Raport dotyczący funkcjonowania funduszy emerytalnych skupiał się na konieczności zwiększenia konkurencji między OFE, zakazie ich koncentracji, zmniejszeniu kosztów pobieranych od aktywów i eliminowaniu pokusy nadużyć na rynku kapitałowym poprzez ściganie ewentualnego wytransferowywania środków poprzez zakupywanie przeszacowanych aktywów lub sprzedawanie tych o wyższych perspektywach. Podkreślano w nim, że rentowność funduszy wyższa o zaledwie 1 pkt proc. przyniesie wzrost świadczeń emerytalnych z tego tytułu aż o 20 procent.

Raport dotyczący wypłat mówił o konieczności skoncentrowania się na emeryturze rodzinnej i porzucenia idei stosowania jednej tablicy śmiertelności dla obydwu płci jako takiej, która będzie skutkowała nadużyciami.

Raport dotyczący III filara mówił o konieczności wspierania oszczędzania na starość jako jedynym ratunku w sytuacji przewidywanej zapaści ZUS i konieczności rozwoju pracowniczych programów emerytalnych, w tym w instytucjach publicznych, w sytuacji kiedy UNFE diagnozowało, że świadczenia w relacji do ostatniej pracy mogą w nowym systemie spaść nawet o połowę. Niestety po przejęciu rządu przez PiS ani osoby z powyższego zespołu, ani przygotowane propozycje programowe nie zostały wykorzystane.

Po co powstały OFE?

Obecna debata jest niewątpliwie istotna, jednak nie wnosi nic nowego do tego, co przed dziesięciu laty było opisane w raportach UNFE. Jedynie minister finansów podpuszcza populistycznie nastawionych ekspertów, by przejąć aktywa kapitałowe OFE. Sprzyja temu cyniczna postawa Komisji Europejskiej, która nie ma nic przeciwko zadłużaniu się za granicą na koszt przyszłych pokoleń.

Niewątpliwie bez prawidłowej diagnozy funkcjonowania OFE nie będziemy w stanie uzyskiwać godziwych wypłat emerytur ani też zrozumieć, czemu powstają wielomiliardowe straty i jaki to ma związek z całą gospodarką. Nie będziemy też mogli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy OFE są bodźcem skierowanym na rozwój gospodarki w Polsce, czy też są przeszkodą w jego harmonijnym rozwoju. W obecnej debacie powinniśmy odpowiedzieć na pytanie, po co OFE powstały? Czy zadania, jakie były postawione tym instytucjom, zostały zrealizowane? I dlaczego minister finansów, korzystając z kreatywnej księgowości, chce dokonać kolejnego skoku na aktywa obywateli?

Były trzy ważne motywy powołania do życia OFE. Pierwszy był związany z tym, że polskie społeczeństwo zaczęło się bardzo szybko starzeć. To zjawisko wymagało i wymaga do dziś silnego oddziaływania polityki gospodarczej w formie znaczącej polityki prorodzinnej. Obecnie ta potrzeba jest jeszcze wyraźniejsza. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w przypadku Stanów Zjednoczonych koszty załamania demograficznego będą w przyszłości 15-krotnie większe od kosztów obecnego kryzysu.

W USA mamy prostą zastępowalność pokoleń, tam na każdą kobietę przypada około dwójki dzieci. W Polsce mamy sytuację zdecydowanie gorszą, ponieważ w każdej rodzinie brakuje jednego dziecka. W sumie ok. 3,5 mln dzieci. Skutki demograficznego niżu miała zamortyzować reforma. W przyszłości, kiedy społeczeństwo będzie starsze, emerytury miałyby być finansowane z podatków i odłożonych oszczędności obywateli. W efekcie przyszli emeryci nie tylko korzystaliby ze środków pochodzących z podatków, ale staliby się kapitalistami.

Pamiętajmy, że w gospodarkach wysokorozwiniętych przyjmuje się w modelach ekonometrycznych, że dochody z kapitałów stanowią około 30 proc. PKB. Założenie polegałoby na tym, że przyszłe pokolenie tylko w połowie obciążałoby świadczenia podatników, bo w drugiej połowie żyłoby z kapitałów wytwarzanych w gospodarce.

Drugim założeniem byłoby sprawiedliwe powiązanie wysokości świadczeń z wysokością wpłacanej składki, a więc uniknięcie sytuacji, kiedy to silniejsze politycznie grupy żerują na reszcie obywateli, a to ograniczając sobie wysokość składki, a to wypłacając niewypracowane emerytury.

Trzecim motywem byłby rozwój rynku kapitałowego, zwiększenie jego efektywności i struktury. Trudno sobie wyobrazić w dzisiejszym świecie funkcjonowanie i rozwój gospodarki bez efektywnej struktury kapitałowej, bez możliwości, aby oszczędności obywateli były prawidłowo alokowane w te inwestycje, które przynoszą jak największy zysk. Strumienie z OFE miały być zastrzykiem kapitałowym, a z drugiej strony zwiększać płynność na tym rynku i przyczyniać się do rozwoju instytucji finansowych.

Skok na OFE

Gdy patrzymy na to, co w międzyczasie się zdarzyło – likwidacja nadzoru nad funduszami, brak realizacji propozycji zawartych w trzech raportach UNFE – to występuje ewidentna współwina lobbingu Polskiego Towarzystwa Emerytalnego. Niemniej biorąc pod uwagę obecną sytuację demograficzną, sytuację finansową ZUS, proponowany kierunek zmian jest wyjątkowo szkodliwy i stanowi objaw bardzo poważnych problemów finansów publicznych państwa. Na emeryturę będą przechodziły liczne roczniki wyżu demograficznego, które będą utrzymywane z pieniędzy młodego, ale już nielicznego pokolenia. Zarówno z tej perspektywy, jak i z perspektywy braku dążeń do zwiększenia efektywności funkcjonowania rynku kapitałowego w Polsce należy ocenić dyskutowane propozycje jako bardzo ryzykowne i szkodliwe.

Pomysły z przerzucaniem dalszych zobowiązań do ZUS, którego dług przekracza obecnie ponad 2 bln zł – a i to nie jest całość zobowiązań – w sytuacji zapaści demograficznej oznacza bazowanie eksplodujących świadczeń emerytalnych na kurczącej się bazie dochodów podatkowych państwa. To działanie już w najbliższej przyszłości okaże się wyjątkowo nieroztropne.

Warto przypomnieć sytuację Cypru, gdzie podczas kryzysu rozważano przejęcie 2 mld euro aktywów funduszy emerytalnych i przerzucenie zobowiązań do tamtejszego ZUS. Wówczas rozwiązanie, które próbuje się forsować w Polsce, potępiła Angela Merkel. Jak podawał „Financial Times”, kanclerz Niemiec (która udzieliła informacji o sytuacji na utajnionym posiedzeniu parlamentarzystom), dbająca o środki Europejskiego Banku Centralnego i swoich banków, nie dała się przekonać, że jest to dobre wyjście z finansowych opresji.

Pamiętajmy, że proponowany „skok na OFE” nie usprawni systemu. To w interesie dużych grup kapitałowych jest przejęcie kosztem przyszłych emerytów resztek polskich akcji i nowe zadłużenie budżetu. A koniec końców PTE dostanie zgodę na inwestycje zagraniczne i w instrumenty pochodne, w połączeniu z likwidacją wymogu osiągania minimalnej efektywności. Kto dba o interesy monopoli i pseudopopulistów, ten nie liczy się z interesem zwykłych obywateli.

Bismarck mówił, że tylko głupcy uczą się na własnych błędach, postulując unikanie błędów innych. My, charakteryzując nasze postawy, mówimy, że „mądry Polak po szkodzie”. Jednak gdy chodzi o politykę gospodarczo-społeczną, to po wykreowaniu zapaści demograficznej na gigantyczną skalę, wyprzedaży naszych przedsiębiorstw zagranicznym inwestorom strategicznym, a obecnie po redukcji aktywów emerytalnych wydaje się, że nie uczymy się od nikogo, a nawet na własnych błędach.


Autor jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu RP, prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, współautorem programu gospodarczego PiS z 2005 roku.

Dr Cezary Mech