Oczekiwana godzina
Czwartek, 1 sierpnia 2013 (02:00)Kalendarz polski codzienny
„Polacy! Od dawna oczekiwana godzina wybiła”… Tak zaczynała się odezwa podpisana 1 sierpnia 1944 r. przez komendanta stołecznej Armii Krajowej gen. Antoniego Chruściela „Montera” i przez komisarza cywilnego, w imieniu Rządu RP. Powstanie w Warszawie nie było „nieprzemyślaną akcją polityczną”. Było planowane od początku wojny jako najważniejszy akt ogólnonarodowej insurekcji, która rozpocznie się w decydującym momencie wojny. Było częścią ogólnopolskiej operacji „Burza” – w samym sercu Polski.
W odezwie podawano zasady walki. Poległych, zarówno Polaków, jak i Niemców, grzebać, dokumenty przechować. Wszelkie samosądy są zakazane. Prześladowcy Narodu Polskiego będą ukarani przez sądy. Mienie władz i obywateli niemieckich zabezpieczyć protokolarnie – nakazywał „Monter”. To zasady cywilizowanego narodu. Walczymy o niepodległość, a nie o prawo do zemsty.
Kapelan Warszawskiego Okręgu AK ks. płk Stefan Kowalczyk „Biblia” pisał w „Apelu do żołnierzy”: „Obok broni materialnej musimy do zwycięstwa ostatecznego zmobilizować broń duchową. Bronią tą jest jasność moralna duszy ludzkiej, głęboka wiara w nadprzyrodzoną pomoc Boga, wysoki poziom ideowy wszelkich poczynań powstańczych (…). Nie ten jest żołnierzem Polski, nie ten walczy o Jej wolność, kto tylko z bronią w ręku krwawi na szańcach, ale ten, kto walcząc i krwawiąc, daje jednocześnie Ojczyźnie swojej duszę jasną i czystą”.
Powstańcy walczyli o niepodległy byt Polski. O prawo samostanowienia. Oczekiwali ataku sowieckiego na pozycje niemieckie i wspólnego wypędzenia Niemców – tak jak miesiąc wcześniej w Wilnie. Niech nikt nie pyta, jak mogłoby być. Pytajmy, jak było, i bądźmy dumni, bo jesteśmy z Narodu, który nigdy się nie poddaje w walce o świętą Sprawę. Pomyślmy o tym w godzinie W, gdy zatrzymamy się, by oddać cześć bohaterom Powstania.
Piotr Szubarczyk