• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Eksterminacja kobiet

Piątek, 21 czerwca 2013 (02:05)

Wśród organizacji międzynarodowych zajmujących się prawami człowieka i nierzadko mocno zaangażowanych w krzewienie ideologii feministycznej, przynajmniej od dwóch dekad powraca temat niepokojącego zjawiska zmniejszania się populacji kobiet na świecie.

 

Obecnie nad problemem tym obraduje Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) Parlamentu Europejskiego, która przygotowuje rezolucję o „ludobójstwie ze względu na płeć”.

W projekcie przytacza się statystyki, w świetle których struktura płciowa światowej populacji jest poważnie zaburzona, brak bowiem w niej blisko 200 milionów kobiet, i jest to liczba dwukrotnie wyższa od tej, którą podawano w roku 1990. Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia jako powód tego stanu rzeczy podaje kulturowe oraz ekonomiczne uwarunkowania sprawiające, że dziewczynki są traktowane jako „gorsze dzieci”. Problem ten dotyczy jednak w ogromnym stopniu Europy i Ameryki Północnej, na których to obszarach wspomniane kulturowe uwarunkowania wydają się nie tak istotne jak np. w Azji lub Afryce.

Zakazać aborcji

Całe to poważne zagadnienie jest przedstawiane jednak w projekcie raportu w sposób dość specyficzny. Nie było możliwe przemilczenie faktu, że jednym z istotnych powodów pogłębiającego się problemu „braku kobiet” jest praktykowanie selektywnej aborcji, której ofiarą padają głównie dziewczynki. Zabijanie dzieci przed narodzeniem ze względu na ich płeć dokument Parlamentu Europejskiego zalicza do przykładów ludobójstwa stanowiącego poważne naruszanie praw człowieka. Szkoda tylko, że kwalifikacja ta dotyczy jedynie aborcji dokonywanej selektywnie na dziewczynkach. Komisja daleka jest od przyznania, iż jedynym sposobem powstrzymania selektywnego mordowania dziewczynek przed urodzeniem (określanych w projekcie nader wymownym mianem „płodów płci żeńskiej”) jest wyłącznie eliminacja aborcji jako takiej.

Narzekania na uwarunkowania kulturowe, prowadzące do eksterminacji dziewczynek, należy zacząć od tych uwarunkowań, które pozwalają na mordowanie niewinnych dzieci, zanim się narodzoną. To, że ofiarami tych praktyk padają częściej dziewczynki, jest jedynie konsekwencją kulturowego odczłowieczenia ludzi w prenatalnej fazie ich rozwoju.

W osobnym studium, które towarzyszy projektowi rezolucji, usiłuje się usunąć kwestię aborcji z pola widzenia, dostrzegając, że podjęty problem mógłby prowadzić do uznania skojarzenia aborcji z użytym w tytule projektu pojęciem ludobójstwa. Tego natomiast autorzy studium wyraźnie starają się uniknąć, uznając, że problem eksterminacji kobiet wiąże się jedynie z selektywną aborcją, i to o tyle, o ile selekcja służy eliminowaniu dziewczynek. Uznano zatem, że aborcja jako taka powinna być przedmiotem innej dyskusji.

Podobną postawę spotykamy w Światowej Organizacji Zdrowia. W projekcie swego raportu „Health in the Post-2015 Development Agenda” organizacja ta chciała przedstawić aborcję jako jedno z podstawowych praw człowieka. Szereg organizacji, w tym również Centrum Prawne Ordo Iuris, mocno zaoponowało przeciw temu w uwagach zgłoszonych do projektu. Podkreślaliśmy w nich, że upowszechnienie aborcji tworzy sprzyjające warunki dla rozwoju najbrutalniejszych form dyskryminacji kobiet na świecie, nie tylko wiele kobiet umiera w trakcie przeprowadzania aborcji uznawanych za „bezpieczne”, ale w wielu krajach dokonuje się aborcji przymusowych oraz selektywnych, którym poddaje się dziewczynki.

Aborcja – wbrew mitom popularyzowanym przez lobbystów największych jej dostawców, którzy prezentują ją jako narzędzie upodmiotowienia kobiety – w rzeczywistości jest instrumentem opresji względem najsłabszych. Opresja ta skierowana jest w pierwszej kolejności względem dzieci na najwcześniejszym etapie ich rozwoju, jednak w nie mniejszym stopniu jest to opresja względem kobiet, zwłaszcza tych najsłabszych, którym brak wsparcia ze strony mężczyzn. Wygodniccy mężczyźni wolą bowiem zapewnić kobiecie „wybór” niż wsparcie – „wybór”, który dla silnych staje się alibi, a dla słabych pułapką.

Bez godności

Aby dobrze unaocznić ideową tożsamość projektu rezolucji PE w sprawie ludobójstwa kobiet, warto zwrócić uwagę na język, którym ona operuje. Przede wszystkim znajdziemy w nim szereg odniesień do równości i zakazu dyskryminacji, ale nigdzie nie znajdziemy wzmianki o godności człowieka. A przecież to godność czyni nas naprawdę równymi. Co więcej, ochronę godności deklaruje Karta Praw Podstawowych UE w swym pierwszym artykule.

Autorzy projektu jednak go przeoczyli, dostrzegając dopiero art. 23 mówiący o konieczności zapewnienia równości między kobietami i mężczyznami. Czy zatem wystarczy zabijać w okresie prenatalnym tyle samo chłopców, co dziewczynek i wówczas problemu już nie będzie? Zważywszy, że w 2012 r. UE przekazała do jednej z największych organizacji aborcyjnych na świecie Marie Stopes International 3,5 mln euro, zaś w latach 2005-2010 skierowała do tej organizacji środki odpowiadające 16 milionom funtów sterlingów, trudno jest uznać taką tezę za nieuprawnioną.

Czytając zatem projekt tej rezolucji, trudno się powstrzymać od przeprowadzania analogii z definicją socjalizmu, jaką zaproponował przed laty Stefan Kisielewski, uznając, że jest to ustrój, w którym bohatersko i z poświęceniem ludzie walczą z problemami, gdzie indziej nieznanymi. Unia Europejska natomiast z poświęceniem i bohatersko walczy z praktykami łamania praw człowieka, które sama finansuje.


Autor jest wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz dyrektorem Centrum Prawnego Ordo Iuris.

Dr hab. Aleksander Stępkowski