Lekceważenie standardów demokracji
Poniedziałek, 10 czerwca 2013 (02:09)Odpowiedzialność karna przed sądem opiera się na zindywidualizowanej roli zarówno co do działania, zamiaru, jak i zawinienia rezultatu działań własnych bądź grupowych.
Stanisław Kania jako pierwszy sekretarz PZPR nie był bezpośrednim i aktywnym uczestnikiem aparatu władzy państwowej przygotowującym praktyczne zastosowanie decyzji politycznych, stosowania przemocy i łamania praw nadanych porozumieniami, umowami społecznymi. Tym niemniej do ustąpienia ze stanowiska pierwszego sekretarza PZPR w październiku 1981 r. wchodził w skład grupy przygotowującej wojenny zamach stanu.
Jak ustalił sąd, nie należał do odpowiedzialnych za bezpośrednie sprawstwo przestępstw komunistycznych wynikających z wprowadzenia stanu wojennego. Sąd jest władny uznać, że brak po jego stronie zindywidualizowanego stopnia winy, ale nie powinien w swych ustaleniach dotyczących stanu faktycznego objętego aktem oskarżenia kamuflować zbrodniczego charakteru, planowania, realizacji i skutków stanu wojennego.
Członkowie ówczesnej władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej winni być oceniani i sądzeni za swe czyny ze względu na indywidualny, świadomy wkład w realizację przestępnych dyrektyw i działań stanu wojennego. A czynili to nieraz nie tylko gorliwie, ale w wielu wypadkach nadgorliwie.
Brak rozliczenia ich odpowiedzialności leży w związku przyczynowym z dzisiejszym lekceważeniem i łamaniem standardów demokratycznego państwa prawa. Żadnego narodu, jak mówi poeta, nie da się zniewolić bez aktywnego współdziałania jego członków. I to starannego współdziałania.
Ten stan rzeczy rodzi przekonanie, że umowy zawarte w Magdalence, gwarantujące odkreślenie grubą kreską przeszłości, są drogowskazem dla ocen i treści wielu dzisiaj zapadających orzeczeń sądowych.
Zbrodnia komunistyczna
Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 r. można uznać za zbrodnię komunistyczną. Wyrok sądu pierwszej instancji, jaki zapadł wobec oskarżonych o dokonanie tego zamachu stanu, ocenił właściwie nielegalność wprowadzenia stanu wojennego i jego charakter.
Teza ta reprezentowana od pierwszych procesów politycznych przeciwko członkom zdelegalizowanego NSZZ „Solidarność” po 13 grudnia 1981 r. została oficjalnie potwierdzona orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 2011 roku. Z samej sprzeczności trybu wprowadzenia stanu wojennego z obowiązującym wówczas w Polsce porządkiem prawnym i Konstytucją nie wynika jeszcze jego zbrodniczy charakter.
Zakres ustanowionych przez juntę wojskową zwaną Wojskową Radą Ocalenia Publicznego represji i zawieszenie bezterminowo podstawowych praw człowieka nie przewyższa tych środków, które w III RP funduje nam uchwalona ustawa z 29 sierpnia 2002 r. o stanie wojennym oraz kompetencji naczelnego dowództwa Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej. Wręcz odwrotnie, ustawa z 2002 r. wykorzystuje twórczo to, co było praktyką roku 1981 i następnych.
Działalność władzy sądowniczej, kolegiów karno-administracyjnych jako działających w imieniu i według dyrektyw politycznych państwa stanu wojennego nie odbiegała na niekorzyść od funkcjonujących w podobnych okolicznościach organów państw o systemach totalitarnych. Tajność przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego, trwających od grudnia 1980 r. nie może dziwić wobec odstąpienia przez państwa Układu Warszawskiego pod wodzą ZSRS od bezpośredniej interwencji zbrojnej mającej zapobiegający charakter oraz wobec demokratyzacji wasalnego systemu komunistycznego.
Mimo że 6 grudnia 1980 r. wojska Układu Warszawskiego stały w gotowości bojowej u granic naszego kraju, ostra i zdecydowana reakcja z Białego Domu w Waszyngtonie i ze Stolicy Apostolskiej z groźbą umiędzynarodowienia konfliktu w wyniku „bratniej pomocy na wezwanie jednego z członków wspólnoty obozu pokoju”, a także uwikłanie armii ZSRS w inwazję Afganistanu jako przygotowanie do przyjacielskiego przewrotu w Iranie – spowodowały zmianę trybu pacyfikacji przemian ustrojowych w Polsce.
Order Lenina
Decydenci z Kremla uznali, że mniej kosztowna będzie droga przywrócenia dotychczasowego ładu ustrojowego w wasalnej Polsce siłami samych zależnych od ZSRS formacji polskich. Oczywiście pod ich dyskretnym nadzorem. W tym celu uzyskano obietnicę wykonania zlecenia od przedstawicieli najwyższych władz PRL reprezentowanych przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego i sekretarza PZPR Stanisława Kanię.
Systemowe przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego własnymi siłami Polaków w ich Ojczyźnie rozpoczęto w marcu 1981 roku. Zaplanowana precyzja strategiczna, taktyczna i operacyjna wystawia najwyższe świadectwo sprawności koordynatorowi działań w osobie gen. Wojciecha Jaruzelskiego i podległemu mu aparatowi wykonawczemu. Spotkała się ona z najwyższą oceną mocodawców z Kremla. Generał Wojciech Jaruzelski w dowód uznania odebrał z rąk Leonida Breżniewa najwyższe odznaczenie ZSRS – Order Lenina.
Dyskretna pomoc w przygotowaniach do rozprawy z rodzącym się systemem demokratycznym w Polsce polegała tym razem nie na służeniu serwerami komputerowymi do liczenia głosów w wyborach, ale na drukowaniu w Rosji obwieszczeń o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce jeszcze bez daty, formularzami osobowymi o internowaniu do wypełnienia, jak i przygotowaniem wzorów rozwiązań prawnych. Ten typ bratniej pomocy oraz wspólne manewry wojskowe obu bratnich armii pozwoliły na utrzymanie pełnej dyskrecji przygotowań.
Zniszczenie „Solidarności”
Aby ograniczyć liczbę ofiar, milczeli też Amerykanie informowani o przygotowanym wprowadzeniu stanu wojennego i jego zaawansowaniu przez płk. Ryszarda Kuklińskiego. O brak oporu apelował również Kościół.
Jednak nie sposób wprowadzenia stanu wojennego w Polsce zdecydował o jego zbrodniczości, a świadomie wybrany cel i środki działania. Celem tym było zniszczenie 10-milionowego ruchu „Solidarności”, złamanie i sprzeniewierzenie się umowom zawartym przez władze z przedstawicielami rodzącego się społeczeństwa obywatelskiego, odebranie podmiotowości i suwerenności Narodowi Polskiemu, zanegowanie procesu samostanowienia Polaków o swoim losie jako godzące w interesy rosyjskiego monopolu władzy, powrót do metod totalitarnego zniewolenia i orwellowskiej, fałszywej, służalczej świadomości. Dla zrealizowania tego celu zalegalizowano środki działania stanowiące powszechne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego i mienia (osobny przepis kodeksu karnego).
Dzisiaj w wyniku upływu czasu, nieodwracalnych zmian biologicznych, przewlekłości postępowań z instytucją przedawnienia tamowanych politycznie przed sądem, jako odpowiedzialni nie stają główni, dyspozycyjni wobec Moskwy autorzy, planiści, realizatorzy stanu wojennego. Czy to celowa, „pookrągłostołowa” gra taktyczna czy zrządzenie losu – trudno jednoznacznie odpowiedzieć.
Piotr Ł. Andrzejewski - adwokat, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, senator VI kadencji, od 2011 r. sędzia Trybunału Stanu.
Piotr Łukasz Andrzejewski