• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Gospodarka to też wartości

Poniedziałek, 9 lipca 2012 (13:27)

Z dr Barbarą Fedyszak-Radziejowską, socjologiem, publicystką, rozmawia Mariusz Bober

 

Analiza współczesnych problemów życia społecznego w Polsce zawarta w homilii ks. bp. Kazimierza Ryczana może być dobrym tematem dla socjologów?

- Księdzu biskupowi udało się połączyć wszystkie najważniejsze kwestie, dla których najczęściej Polacy chodzili na Jasną Górę po to, by swoją troskę o Kościół i Ojczyznę skierować do Maryi, która - jak to pięknie powiedział ks. biskup - była Matką Syna, potraktowanego jako wyrzutek społeczeństwa, choć był prorokiem. A przecież Ona jako pierwsza wiedziała, co się naprawdę dzieje, wiedziała, że jej Syn pojawił się na świecie z woli Boga. Widziała i doświadczyła też sama, że tego właśnie Syna ludzie odrzucają i skazują na śmierć.

Polacy pielgrzymują na Jasną Górę, bo wiedzą, że Maryja zna i rozumie ich najważniejsze problemy, także społeczne. W tym kontekście ks. biskup mówił o Ojczyźnie i Kościele, których losy są w Polsce tak splecione ze sobą, że stanowią nie tylko dla nas jedno.

Ordynariusz diecezji kieleckiej mówił o znaczeniu pamięci, którą odcina się teraz od młodzieży, a dzięki której potrafimy zauważyć, że dla Ojczyzny niepodległość była czymś, co na czas zaborów i komunizmu Kościół przechował.

To bardzo piękne skojarzenie roli Kościoła w dziejach Polski i jego zasług dla wolności, bo jeśli nie będziemy uczyć młodych historii, to zaczną Polskę i Kościół traktować rozdzielnie. Tylko wiedza historyczna pozwala zobaczyć jak blisko siebie były w niedawnej przeszłości. Ksiądz biskup Ryczan bardzo mocno podkreślił, że uderzenie w Kościół zawsze prędzej czy później oznacza uderzenie w niepodległość Ojczyzny, bo taka jest nasza historia. Jeśli młodzież nie dowie się o tym w szkole, to nie będzie o tym wiedzieć w ogóle. To pielgrzymowanie do Maryi, w intencji Ojczyzny, Kościoła i pamięci, jest dlatego tak piękne i tak ważne.

Takie upomnienie się o pamięć, ważną dla tożsamości Polaków i niepodległości rządzący obecnie traktują często jak archaizm, bo dziś liczy się tylko władza i pieniądze, choć Polska pod rządami PO nie radzi sobie nawet z gospodarką i finansami…

- W naszej wspólnocie narodowej są zapewne osoby, które łaski wiary nie mają. Oni też są naszymi rodakami, niezależnie od tego, czy wartości, które my cenimy nazywają nowoczesnymi, czy nienowoczesnymi…

W tym sporze, mówiąc językiem socjologii, katolicy mają do zaproponowania wspólnocie narodowej i państwu polskiemu ważną, sprawdzoną ofertę cywilizacyjną.

Dotyczy ona ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, trwałości rodziny, zdolności rozróżnienia dobra i zła, prawdy i kłamstwa, uczciwości i nieuczciwości, takiego porządku świata, w którym „Na początku było Słowo”, a nie – używając marksistowskiego sloganu – „byt”, który określa świadomość. Ten kult „bytu” owocuje dzisiaj prymatem tego, co materialne nad tym, co duchowe. Tymczasem sukcesu gospodarczego w kapitalizmie nie buduje się na chciwości, tylko na pewnym etosie powściągliwości, oszczędności, uczciwości itd. Jeśli się o nich zapomina, sukces zamienia się w kryzys i klęskę.

 

Homilia ordynariusza kieleckiego jest też mocnym upomnieniem dla rządu, traktującego demokrację jak narzędzie kontroli społeczeństwa…

- To jeden z podstawowych wątków tej homilii. Czym jest demokracja i jakie uprawnienia daje władzy w kontekście praw obywateli wierzących? Naszą wiarę ordynariusz kielecki wplótł w fundamentalną kwestię polityczną: praw i demokracji. Pokazał w ten sposób, że XX już pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę dotyka kwestii Ojczyzny, Kościoła, historii, ale także polityki, praw ludzi wierzących oraz demokracji, która ma gwarantować prawa ludzi, a nie zezwalać władzy na ich odbieranie.

To nie demokracji mamy składać hołdy. Ona jest tylko instrumentem, sposobem kontrolowania władzy, który zapewnia służebną rolę władzy wobec praw obywateli, także wobec praw ludzi wierzących. Obecna władza nie chce o tym słyszeć. Nie widzi ponad 2,3 mln podpisów słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji Trwam, nie zauważa obywateli maszerujących ulicami polskich miast w jej obronie, zaangażowania instytucji samorządowych i społecznych. Demokracja nie daje rządzącym prawa do zmieniania naszego systemu wartości.

W ten sposób spór o miejsce dla Telewizji Trwam na multipleksie tak naprawdę dotyka spraw Ojczyzny, Kościoła, praw wierzących obywateli RP, miejsca Polski w świecie, zadań, które nasz kraj ma do wykonania, a także rozumienia istoty demokracji.

Demokracja nie daje władzy rządzącym, by kontrolowali, lecz aby służyli obywatelom. Jest sposobem, jaki obywatele żądają, zgodnie z prawem i swoimi uprawnieniami tego, co jest dla nich ważne.

Nawet ten fragmentaryczny przegląd decyzji budżetowych Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dokonany przez Najwyższą Izbę Kontroli pokazał, że „przez tą jedną decyzję w sprawie podziału miejsc na multipleksie widać Polskę”. NIK zwróciła uwagę, że firmom, którym Rada przyznała miejsce na multipleksie, bo były „wiarygodne finansowo”, rozłożyła równocześnie opłaty koncesyjne na korzystne i liczne raty. A odmowę przyznania miejsca dla TV Trwam uzasadniała jej finansową niewydolnością.

Na tym przykładzie widać, że władza, która sądzi, że demokracja daje jej prawo robienia wszystkiego, co chce, jest zagrożeniem dla wszystkich spraw, które ks. biskup wymienił, tzn. dla Polski, Kościoła, praw ludzi wierzących, miejsca Polski w świecie, a nawet dla spraw gospodarczych.

W Polsce pod rządami PO brakuje nie tylko solidarności, ale nawet elementarnej uczciwości m.in. wobec ludzi, budujących polskie drogi i autostrady, którymi władza się chlubi, a którym „zatrzymano zapłatę”…

- To jest – także w homilii księdza biskupa – przykład tego, że bez przestrzegania podstawowych wartości nawet sytuacja ekonomiczna jest zagrożona. Już Benjamin Franklin mówił, że najlepszą gwarancją kredytu jest uczciwość. Tak się zaczynał kapitalizm – od zasad etycznych, które przedsiębiorcy stosowali po to, by…

 …ograniczyć koszty działalności…

- Także, ale nie tylko. Zawsze w gospodarce występuje jakiś margines nieuczciwości. Natomiast fundamentem rozwoju ekonomicznego jest choćby obniżenie kosztów transakcyjnych, bo jeśli musimy kontrolować każdą transakcję, to drastycznie rosną koszty, a działalność jest mniej efektywna.

Dla mnie to jest spór między K. Marksem a M. Weberem. Marks uważał, że wartości nie mają znaczenia, bo interesy są walką o zysk i władzę. M. Weber twierdził, że kapitalizm zaczął się od protestanckiego etosu, a dokładniej od powściągliwości, uczciwości, oszczędności, poczucia odpowiedzialności. Ordynariusz kielecki zwrócił uwagę, że ta nieopłacona praca przedsiębiorców, jest przykładem niszczenia fundamentów uczciwej gospodarki.

Przedsiębiorcy wykonywali swoje zadania właśnie dlatego, że czuli się odpowiedzialni za inwestycje na Euro i pracowali, chociaż im nie płacono. To oni wykonywali rzeczywistą pracę, a nie pośrednicy, do których popłynęły pieniądze. To nie pośrednicy wozili żwir, budowali autostrady, ale to im zapłacono... Okazało się, że w tym „nowoczesnym”, liberalnym sposobie myślenia „kto sprytniejszy, ten wygrywa”. Bez przestrzegania podstawowych wartości w polityce państwa, uczciwa praca kończy się katastrofą dla zwykłych ludzi. To pokazuje, że także sfera gospodarki jest zależna od tego, czy wartości, które katolicy chcą wprowadzić w życie publiczne są przestrzegane.

 Ksiądz biskup Ryczan wytknął też chęć kontrolowania mediów…

- Jeśli nowoczesnością było odejście od komunizmu i stworzenie gospodarki rynkowej, to zawdzięczamy to Kościołowi i wartościom, w imię których „Solidarność” tak, a nie inaczej swoją batalię o niepodległą Polskę toczyła.

Podczas tej pielgrzymki nie jest jednak ważne, by przekonywać się kto ma rację w konkretnych sprawach, tylko to, by dzisiejszemu liberalnemu światu pokazać, że owszem, wolność ma dla nas ogromną wartość, ale ważne są dla nas także prawa innych osób, że  katolicka oferta cywilizacyjna, katolicki sposób przeżywania naszego ziemskiego życia ma pełne prawo obecności w dzisiejszej Polsce. To, co dziś dzieje się w naszym kraju to ograniczenie możliwości dotarcia z tym sposobem myślenia do innych.

Nie wystarczy prawo do wiary „w Kościele i w domu”, bo te wartości mają prawo obecności także w życiu politycznym, mediach, w szkole, w polityce realizowanej przez państwo. Dziś nam się tego odmawia. Władze odmawiają nam tego prawa – chciałabym powiedzieć, że ze względów ideologicznych, ale mam wrażenie, że powody są głębsze. Naprawdę chodzi o przebudowę świadomości Polaków i o władzę. Bo jeśli uda się przebudować system wartości Polaków, to pojawią się wyborcy, którzy „do końca świata’ będą  głosować na tę partię, która obecnie rządzi.

Czyli tak zaprogramować odbiorców mediów, by już zawsze wybierali „jedynie słuszną partię” albo tą wskazaną przez zaprzyjaźnione z nią ośrodki masowego przekazu?

- Tak naprawdę rządzącym chodzi jedynie o poparcie wyborców. Jeśli politycy chcą mieć władzę, by służyć, to traktują nas jak obywateli. Jeśli chcą tylko rządzić i to bez końca, to jesteśmy dla niej tylko wyborcami i interesuje ją tylko jedno – nasza decyzja przy urnach wyborczych.

Dlatego potrzebni są „dobrzy” psycholodzy społeczni, na co zwrócił uwagę ksiądz biskup Ryczan?

- Dla takiej władzy najważniejsi stają się ci, którzy sprawnie potrafią zarządzać emocjami społecznymi. Do tego potrzebna jest duża wiedza, taka, która wykracza poza wiedzę przeciętnego wykładowcy akademickiego nauk społecznych. Widać, że ta wiedza jest bardzo sprawnie wykorzystywana.

W różnych wymiarach widać projekt inżynierii społecznej. Jest pewien „zestaw poglądów” serwowanych jako lepsze, nowocześniejsze, nobilitujące, dające niektórym poczucie awansu społecznego, i dającego im „prawo” patrzenia na innych „z góry”. Ten psychologiczny mechanizm jest wykorzystywany np. w reklamach kosmetyków, w których mówi się kobietom „jesteś tego warta”. Na budowane kompleksy proponuje się lekarstwo „ z nami jesteś więcej wart”, jesteś lepszy, niż inni, ci gorsi, zacofani, katoliccy fundamentaliści, mohery, etc. Ksiądz Biskup surowo i wprost mówił o „nowoczesnych” katolikach samorealizujących się „na swój sposób”, w otwartym sporze z nauczaniem Kościoła. Widać realizację projektu przebudowy świadomości społecznej, innego umeblowania świadomości Polaków.

 Na ile skuteczne są te chwyty?

- Mam wrażenie, że ten plan się nie uda. Nie oznacza to jednak, że władza nie będzie działać na rzecz jego sukcesu. Nauczanie religii dziwnym zrządzeniem, nie losu przecież, zostało przesunięte do finansowania samorządom, by musiały zastanawiać się, czy stać je na to.

Z rzekomo wielkich afer w Komisji Majątkowej na 29 większość prokuratura oddaliła lub sąd je umorzył i dzisiaj tylko jedna (!) znajdzie się na wokandzie sądowej. Nie przypadkiem władza nie negocjuje z przedstawicielami Episkopatu zmian w Funduszu Kościelnym, lecz wymusza ich akceptację dla swojej propozycji odpisu od podatku w wymiarze 0,3 procent. Tym samym obniża prestiż Kościoła, choć nie udało jej się uzyskać tego, co zdarza się w zlaicyzowanym świecie. Plan zmiany postaw wyborców ma uzasadnienie, bo ta władza ma bardzo poważne powody, by jej nie stracić, powiem – wręcz śmiertelne powody, by bać się realnej, prawdziwej opozycji, która sprawdzi, jak rządziła.

 

W okresie światowego kryzysu gospodarczego mocno wybrzmiały też słowa o tym, co Polacy i katolicy mogą dać dzisiejszemu światu…

- Z pokorą, ale i poczuciem własnej wartości ksiądz biskup zwrócił uwagę, że dziś nasz kraj „nie wyznacza dróg ekonomii” ani „szlaków politycznych sojuszy” w światowej polityce, bo są inni, potężniejsi.

Ale możemy trwać przy wartościach, które dzisiejszy świat gubi. To może i powinien być nasz program i nasza rola. Ksiądz biskup postawił przed Polakami konkretne zadania, dotyczące fundamentalnych spraw. To zadania dla wszystkich wierzących, dla Rodziny Radia Maryja, by przekonywać Polaków do naszych tradycyjnych, a zarazem nowoczesnych wartości.

Jak się okazuje, zagubienie tych wartości owocuje dzisiaj kryzysem gospodarczym i finansowym, z którym Unia Europejska najwyraźniej sobie nie radzi. Polskie społeczeństwo jest w wielu wymiarach wciąż wierne tym wartościom, chociaż obserwujemy nie zawsze spójne i jednoznaczne zmiany. Wbrew medialnym stereotypom młodzi często wybierają „tradycyjnie nowoczesne” wartości, np. opowiadając się za ochroną życia poczętego i zmniejszając swoja akceptację dla rozwodów. Chociaż zarazem zgodziliby się na odebranie życia nieuleczalnie choremu, gdy prosi o skrócenie cierpień…. Dlatego  wątpię w skuteczność przebudowy naszych umysłów, ale pod warunkiem, że podejmiemy się zadań, o których mówił ks. bp Ryczan.

 

Dziękuję za rozmowę.

BM