Dziś w „Naszym Dzienniku”
Zapomniana choroba
Wtorek, 27 stycznia 2026 (02:01)ROZMOWA z dr. Kazimierzem Szałatą, prezesem Fundacji Polskiej Raoula Follereau i przewodniczącym Międzynarodowej Unii Stowarzyszeń Follereau
W ostatnią niedzielę stycznia tradycyjnie obchodziliśmy Światowy Dzień Trędowatych, już po raz 73. Dlaczego wciąż potrzebne są obchody tego dnia?
– Kiedy Raoul Follereau podjął inicjatywę o ustanowieniu takiego szczególnego dnia, wyznaczył trzy zasadnicze cele: zwrócenie uwagi na los ludzi chorych na trąd, mobilizację sił i środków na skuteczną dla nich pomoc oraz pokazanie, że trędowaci to nie ludzie przeklęci, ale ci, którzy cierpią, kochają, marzą o normalnym życiu w rodzinie. Dlatego w krajach bogatych organizowano zawsze uroczyste nabożeństwa, konferencje i zbiórki charytatywne, natomiast w krajach dotkniętych trądem festyny z udziałem samych trędowatych.
Dziś być może jeszcze głośniej musimy przypominać o zapomnianej chorobie i zapomnianych chorych oraz mobilizować siły i środki, by nie tylko leczyć, ale także w miarę możliwości przywracać ludzi naznaczonych piętnem trądu do normalnego życia.
Jak to możliwe, że na świecie w XXI w. ludzie wciąż cierpią na trąd?
– Kiedy czterdzieści lat temu pojawiła się skuteczna terapia, która pozwala całkowicie wyleczyć chorego, wydawało się, że wkrótce problem zostanie rozwiązany i zapomnimy o tej chorobie. I stało się tylko to drugie. Zapominamy.
Kilkanaście milionów chorych zostało uwolnionych z trądu, ale nie z jego skutków. Trąd nieleczony w porę niszczy organizm i okalecza człowieka. Dlatego około 3 milionów byłych chorych to ludzie ciężko okaleczeni, którzy wymagają stałej opieki.
Na dodatek, według Światowej Organizacji Zdrowia, każdego roku przybywa około ćwierć miliona nowych przypadków. Najwięcej w Azji Południowo-Wschodniej, Afryce i Ameryce Południowej.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.