Dziś w „Naszym Dzienniku”
Manipulowanie statystykami
Czwartek, 8 stycznia 2026 (00:03)ROZMOWA z prof. Zbigniewem Krysiakiem,
ekonomistą ze Szkoły Głównej Handlowej
Patrząc na dane makroekonomiczne, kondycję przedsiębiorstw, rynek pracy
i realne nastroje społeczne, jak Pan
ocenia rok 2025?
– Oceniam go źle, a momentami wręcz alarmująco, ponieważ mamy do czynienia z gwałtownym odwróceniem trendów, które budowano przez dekady, a które dziś są lekkomyślnie rozmontowywane. Jeszcze przed obecnymi rządami Polska była w gospodarczej czołówce Europy, wskazywana jako przykład kraju, który potrafił łączyć wzrost, stabilność i ambicję. To właśnie wtedy – mimo permanentnych przeszkód rzucanych przedsiębiorcom
i pracownikom przez realia III RP, a szczególnie w czasie pierwszych rządów Donalda Tuska – udało się wspólnym wysiłkiem pokoleń Polaków wciągnąć nas do grona
20 największych gospodarek świata. Po 2015 roku ten rozwój wyraźnie przyspieszył: pojawił się sprzyjający klimat – pieniądz krążył w gospodarce, firmy inwestowały, bezrobocie spadało, a ludzie realnie odczuwali poprawę standardu życia. Dziś widzimy proces odwrotny. Firmy hamują, inwestycje są odkładane, rynek pracy zaczyna
się kurczyć, a zamiast impulsów rozwojowych mamy narastającą niepewność. To klasyczna destrukcja potencjału rozłożona w czasie. Owszem, rząd próbuje mamić opinię publiczną selektywnie dobranymi, „pozytywnymi” statystykami, tylko że statystyka, jak wiadomo, bywa narzędziem propagandy. Wystarczy odpowiednio dobrać wskaźniki i moment ich publikacji. Jeśli dziś idziemy w stronę spowolnienia, a miejscami wręcz cofania się, to żadne tabelki tego nie przykryją.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym