Dziś w „Naszym Dzienniku”
Mądrze pomagać
Piątek, 7 listopada 2025 (00:11)ROZMOWA / z Bogdanem Rzońcą, posłem Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego
Znalezienie nowych źródeł finansowania działań wojennych Ukrainy w latach
2026-2027 to dla Europy realny problem?
– Zdecydowanie tak. I to poważny. Belgia wciąż boi się sięgnąć po zamrożone rosyjskie aktywa – te 185 mld euro, ulokowane w instytucji finansowej Euroclear, nad którymi ma kontrolę. Obawy są podwójne: z jednej strony przed konsekwencjami prawnymi, z drugiej – przed odwetem Moskwy, która mogłaby uderzyć w belgijskie firmy czy sektor finansowy. Sprawę komplikuje fakt, że rosyjskie środki nie znajdują się wyłącznie w Unii, ale też w innych krajach Zachodu, w tym w USA. I choć pojawił się pomysł, aby państwa wspólnie uruchomiły te fundusze, to na razie ani w Waszyngtonie, ani w Brukseli nie ma woli politycznej, żeby zrobić ten krok. Premier Belgii Bart De Wever jasno zapowiedział, że jego kraj nie zgodzi się na ruszenie rosyjskich pieniędzy, co de facto blokuje ten kierunek.
W efekcie Unia musi szukać alternatywy. Tą ma być nowy, specjalny fundusz dla Ukrainy, planowany na kwotę
100 mld euro. I tu zaczynają się schody. Już teraz mówi się, że Bruksela chciałaby znaleźć około 20 mld euro na przyszły rok, ale nikt nie wie, skąd wziąć te środki. Budżet unijny jest napięty do granic, a państwa członkowskie coraz głośniej pytają, dlaczego mają finansować wojnę,
w której nie uczestniczą bezpośrednio.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym