Dziś w „Naszym Dzienniku”
Łotwa dała przykład
Środa, 5 listopada 2025 (00:11)ROZMOWA z dr. Marcinem Romanowskim, posłem Prawa
i Sprawiedliwości, byłym wiceministrem sprawiedliwości
W czwartek wieczorem łotewska Saeima podjęła decyzję o wypowiedzeniu Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, znanej jako konwencja stambulska. Jak Pan ocenia tę decyzję?
– To doskonała wiadomość – dla Łotwy i dla całej Europy. Konwencja stambulska to klasyczny genderowy koń trojański. Pod pozorem troski o najsłabszych przemyca głęboko ideologiczne treści. W rzeczywistości chodzi
w niej nie o ochronę kobiet, lecz o wprowadzenie do prawa państw członkowskich Rady Europy ideologii gender, koncepcji społecznego konstruktywizmu płci i rewolucji antropologicznej. Łotwa odważyła się powiedzieć „dość”
– to krok w stronę zdrowego rozsądku. Ochrona najsłabszych przed przemocą jest obowiązkiem państwa, ale nie może być pretekstem do niszczenia podstaw ładu rodzinnego i moralnego. Takie dokumenty prowadzą do skutku odwrotnego od deklarowanego: rozbijają rodzinę,
a to właśnie rodzina chroni przed przemocą i patologią.
Od tej konwencji rozpoczęła się ofensywa ideologiczna niszcząca europejską kulturę i cywilizację chrześcijańską.
Co ciekawe, wniosek o odrzucenie konwencji został złożony przez opozycję, a poparła
go część rządząca. Czy to znak pewnego „przebudzenia” w Europie?
– To znak, że w Europie Środkowej dojrzewa proces duchowego i politycznego przebudzenia. Coraz więcej środowisk, także spoza tradycyjnej prawicy, rozumie,
że system strasburski, którego częścią jest konwencja, wyczerpał się. Zamiast chronić praw człowieka, stał się narzędziem ideologicznego nacisku i ograniczania suwerenności narodów. Łotwa pokazuje, że nawet
w ramach obecnych struktur można bronić własnych wartości, jeśli znajdzie się odwaga i wola polityczna.
To gest sprzeciwu wobec konkretnej konwencji, ale też symboliczny bunt przeciwko systemowi, który w imię „postępu” narzuca Europie nihilizm i kulturowe samounicestwienie. Europa podcina korzenie, z których wyrosła. Dobrze, że coraz więcej narodów i środowisk politycznych to dostrzega.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym