Odpuszczenie win
Piątek, 5 września 2025 (11:34)Syn Boży ma moc, aby w każdym z nas dokonać prawdziwego aktu darowania nawet największych krzywd.
Wszystko, co Bóg stworzył, było dobre. To prawda ogólnie znana. Jednak jak uczy Biblia, zło weszło na świat, a stało się to przez zawiść diabła (por. Mdr 2,21). Przez grzech natura ludzka została skażona. Chociaż nie chcemy zła, to często je czynimy. Sami też doświadczamy różnego rodzaju krzywd i niesprawiedliwości. Z kwestią ran zadanych przez zło związane jest przebaczenie. Wiemy dobrze, że to sprawa trudna, a czasami wręcz niemożliwa. Najtrudniej przebaczyć najbliższym, których kochamy i którym ufamy.
Zraniona miłość najbardziej boli i chociaż niektórzy twierdzą, że czas goi rany, to nie zawsze tak jest. Nieraz urazy siedzą głęboko w nas, powodując duchowy paraliż. Określenie „chować urazy” oznacza nie tylko przetrzymywać, ale też pielęgnować doznane krzywdy, sprawiać, aby się rozwijały. Z czasem urazy rosną, dzieląc małżeństwa, rodziny i całe społeczeństwa. Niestety jest to rzeczywistość wielu z nas.
Przebacz, a doznasz pokoju
Brak przebaczenia sprawia, że jest w nas coraz więcej frustracji, złości, gniewu, chęci zemsty. W ten sposób serce ludzkie, stworzone dla miłości i dobra, staje się siedliskiem różnego rodzaju ciemności, zranionych uczuć, przewrotnych myśli, gniewu i pragnienia zła. Nieraz tworzymy listy osób, które według nas zasłużyły na „sprawiedliwą karę”. W ten sposób naturalne pragnienie dobra zastępuje chęć czynienia zła. I chociaż często nic nie robimy, aby zrealizować nasze pragnienia, to jednak to zło siedzi w nas i nie daje nam normalnie żyć. Noszenie i pielęgnowanie w sobie urazów jest niedobre i niemądre, ponieważ coraz bardziej utwierdza nas w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości, nie pozwalając na naprawę stosunków międzyludzkich, Przebaczenie jest w naszym osobistym interesie, ponieważ osoba, która nas skrzywdziła świadomie lub nie, zwykle zapomina o sprawie, to, co zrobiła, nie ma najmniejszego wpływu na jej życie. Osoba skrzywdzona, która nie przebaczyła, rozdrapuje zaś rany, nie pozwalając się im zagoić. Taka osoba rani sama siebie i dopóki nie przebaczy, nie może doznać pokoju.
Gdzie zatem szukać wzoru przebaczenia i skąd brać siłę do tego heroicznego aktu woli? Bez wątpienia w Chrystusie. W ciągu życia doświadczył On wielu krzywd i niesprawiedliwość od kapłanów, starszych, uczonych w Piśmie, faryzeuszy i innych ludzi, ale nigdzie nie spotkamy w Jego życiu pragnienia zemsty. Wręcz przeciwnie, Pan Jezus pragnął, aby krzywdziciele się nawrócili i odstąpili od swoich złych czynów. Do kobiet wołał: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!”.
Szczytem nauczania Chrystusa o przebaczeniu jest modlitwa z krzyża: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Cierpiał od ludzi, którym czynił dobro: uzdrawiał chorych, uwalniał opętanych, karmił głodnych na pustyni. Teraz prosi Ojca o przebaczenie im odrzucenia, poniżenia, domagania się śmierci, niesprawiedliwego wyroku, bicia, więzienia, biczowania, cierniem ukoronowania, Drogi Krzyżowej, wreszcie ukrzyżowania i okrutnej śmierci na krzyżu. Żadna krzywda ludzka nie równa się tej, którą ludzie zgotowali Synowi Bożemu. Ten, który wzywał do miłości nieprzyjaciół i modlitwy za prześladujących, potwierdził swoim życiem i śmiercią, że przebaczenie jest możliwe, nawet największych krzywd.
W imię Jezusa Chrystusa
Przez chrzest święty zostaliśmy zjednoczeni z Chrystusem. Możemy zatem za św. Pawłem wyznać, że „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Dla nas, chrześcijan, przebaczenie jest możliwe na mocy zjednoczenia ze Zbawicielem. Odwołując się do ofiary Chrystusa na Golgocie, jesteśmy w stanie przebaczyć każdemu bez wyjątku. To Jezus dokonuje w nas aktu ułaskawienia. Przebaczamy „w imię Jezusa Chrystusa”. Syn Boży ma moc, aby w każdym z nas dokonać prawdziwego aktu darowania nawet największych krzywd.
Warto zwrócić uwagę na przyczynę przebaczenia Pana: „bo nie wiedzą, co czynią”, ponieważ odsłania istotę zła i pomaga zrozumieć postępowanie oprawców. Człowiek, który czyni zło, nie uświadamia sobie, czym ono jest i jakie skutki niesie dla niego i skrzywdzonej osoby. Coś zaciemnia jego wewnętrzne spojrzenie. Gdyby bowiem wiedział, czym jest zło, nigdy by go nie uczynił. Ono deformuje i w rezultacie niszczy człowieka. Aby zrozumieć istotę i potrzebę przebaczenia, warto wracać do tych słów Chrystusa. Są one ostrzeżeniem przed złem i jednocześnie w pewien sposób wyjaśniają misterium nieprawości. Chciałoby się krzyczeć ze wszystkich sił do tych, którzy lekceważą grzech, naruszając Boże i kościelne przykazania: człowieku, ocknij się, otwórz oczy i zobacz, dokąd idziesz! Zło to droga zagłady, zniszczenia, śmierci. Na niej nie ma szczęścia, radości, pokoju.
Odpuszczamy naszym winowajcom
Czy przebaczenie jest konieczne do zbawienia, pojednania z Bogiem? Czy nie można żyć bez powracania do zadawnionych ran, zdobywania się na heroizm przebaczenia? Żyć w nadziei, że Bóg miłosierny wszystko nam daruje, bez wysiłku z naszej strony? Te pytania zadaje sobie wielu. Bez przebaczenia innym nie można jednak liczyć na Boże miłosierdzie. Jezus jest tu jednoznaczny: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie” (Łk 6,37-38).
W przebaczeniu Bóg zastosował bardzo prostą, ale jakże sprawiedliwą zasadę, albowiem pragnie postąpić z nami według norm, którymi sami się posługujemy w relacjach z innymi. Co więcej, w „Ojcze nasz” prosimy, aby Bóg odpuścił „nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jeśli zatem nie ma w nas przebaczenia dla naszych krzywdzicieli, to powyższymi słowami modlitwy Pańskiej prosimy, aby i nam Bóg nie przebaczył naszych win. Warto zastanowić się nad wypowiadanymi słowami i uczynić wszystko, aby harmonizować je z życiem. Bóg słucha modlitw i na serio bierze wszystkie słowa.
Ciekawe spojrzenie na sprawę krzywd i związanego z nim przebaczenia miał św. Maksymilian Maria Kolbe. Dla niego cierpliwe znoszenie i wybaczenie urazów było polem apostolstwa. Pisał o tym w liście do japońskiego Niepokalanowa dwa miesiące przed swoim aresztowaniem: „Pan Bóg dopuszcza różne krzyżyki… To olbrzymie pole niezliczonych źródeł łask do wykorzystania. Bardzo pożyteczne pomiędzy nimi są przykrości doznawane od innych”. W obliczu krzywd i niesprawiedliwości święty z Niepokalanowa zalecał modlitwę „Ojcze nasz”. Uważał, że „wystarczy całkowite przebaczenie win względem nas popełnionych, by uzyskać tytuł do odpuszczenia win naszych względem Boga”. Ojciec Kolbe wiedział, że łaska Boża jest konieczna, aby wybaczyć, i że uprasza się ją na kolanach. Człowiek nie ma siły, aby zdobyć się na przebaczenie. Tylko Chrystus może dać nam tę łaskę. On pragnie nam jej udzielić: „Proście, a będzie wam dane”.
O. Mirosław Kopczewski OFMConv