• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Programowany chaos wywoływany przez Tuska

Środa, 2 października 2024 (20:52)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Czy Polska, w której rząd nie uznaje wyroków Sądu Najwyższego i orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, kiedy notorycznie podważany jest status prawidłowo powołanych sędziów, wciąż jeszcze jest państwem prawa czy może zaczyna być republiką bananową?

– Uważam, że żyjemy dzisiaj w gorszych czasach, niż to było w okresie PRL-u. Mamy chaos prawny, bałagan, który wywołała – i cały czas tą drogą podąża – ekipa Donalda Tuska. Do tego dochodzi to jego słynne już powiedzenie, że wszystko będzie zgodnie z prawem, ale tak jak oni je rozumieją – to wszystko przenosi nas w czasy komuny.
Co więcej, to wywołuje sytuacje bardzo groźne, całkowite odejście od normalności. Ponadto mamy próbę zmuszenia sędziów do kalania się, a minister Adam Bodnar chce, aby w ramach „przywracania praworządności” sędziowie, którzy zostali powołani po 2018 roku, wyrazili „czynny żal”, co jest naruszeniem zasady niezawisłości sędziowskiej. Jak nazwać to zabieganie o przychylność szefa resortu sprawiedliwości czy premiera, czyli de facto obecnej władzy? Mamy do czynienia z obrazem państwa, w którym decyzje podjęte po objęciu władzy przez „koalicję 13 grudnia” będą wpływały na sytuację m.in. podmiotów gospodarczych czy osób fizycznych, ponieważ wyroki, które wydają czy wydali tzw. neosędziowie, będą w przyszłości kontestowane i podważane. Skoro rząd nie uznaje niewygodnych dla siebie wyroków, to dlaczego tą samą drogą nie miałby pójść zwykły obywatel? Tym samym ekipa Donalda Tuska funduje nam całkowity chaos, gospodarczy nihilizm, bo w Polsce nie może być nic silnego, mocnego, ma być ona jedynie klientem różnych innych państw. Co więcej, rząd Tuska funduje nam niepewność państwa, które dzisiaj jest wewnętrznie rozdarte, które jest celowo osłabiane zarówno militarnie, jak też gospodarczo czy społecznie. Myślę, że Donald Tusk de facto zmierza do wojny domowej w Polsce. Ten chaos jest programowany, cały czas podtrzymywany i ma na celu eskalowanie konfliktów, poprzez które Polacy staną naprzeciwko siebie. Wtedy Tusk będzie mógł podjąć jeszcze jedną decyzję – mianowicie wprowadzi własne prawo, zgodnie z którym dobre jest tylko to, co służy jego ekipie. Trudno to nazwać inaczej jak zamach na wszystko, co w Polsce jest normalne od strony prawnej, gospodarczej i społecznej. To jest niesamowicie groźne na przyszłość.

Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego, sędzia Zbigniew Kapiński, przewodniczący składu, który orzekł, że nie Dariusz Korneluk, ale Dariusz Barski jest legalnym prokuratorem krajowym, mówi, że jeśli dłużej bezczynnie będziemy się przyglądać temu, co robi władza Tuska, to stracimy własne państwo.

– Dokładnie. Moim zdaniem, taki scenariusz też jest w planach Donalda Tuska, żeby tak rozmontować państwo polskie, sytuację gospodarczą doprowadzić do takiego stanu, żeby można było ludzi, którzy nie są przychylni tej władzy, zastraszać na każdym poziomie pogorszeniem sytuacji życiowej i w ten sposób zmuszać ich do uległości.
I do tego Tusk dąży, mając poparcie struktur Unii Europejskiej, które tolerują jego działania. Dlatego uważam, że ośrodek tego demontażu państwa nie jest tylko w Polsce, ale jest jeszcze gdzieś…

To znaczy gdzie?

– Może w Berlinie, może w Berlinie, Brukseli i Paryżu, a może nawet w Moskwie. Chodzi o to, że Polska przeszkadza, silna Polska wciąż jest nie na rękę
i przeszkadza Tuskowi oraz Unii Europejskiej. I to było już widać, kiedy rządy w Polsce sprawowała Zjednoczona Prawica, kiedy próbowano za wszelką cenę pozbawić nas władzy. 

A może to niszczenie Polski ma jeszcze jeden aspekt, mianowicie prowadzi do federalizacji, która w pewnym momencie może być przedstawiona jako lekarstwo na wyjście z kryzysów, w które Tusk de facto sam Polskę wpakował?

– Słuszna diagnoza, tak może się zadziać. Możemy usłyszeć, że dla państwa w centrum Europy, na które wszyscy patrzą, lepiej byłoby, gdybyśmy po prostu siedzieli cicho, nie buntowali się przeciwko hegemonii Niemiec i posłusznie wykonywali polecenia z Berlina czy Brukseli.
W zamian otrzymamy to, co Unia łaskawie zechce nam dać, ale sami nie będziemy mogli o sobie stanowić. Taki, moim zdaniem, jest plan, który Tusk ma zrealizować. Nieprzypadkowo więc został skierowany do Polski. Ten stan zależności za władzy Tuska w Polsce się pogłębia i jeśli zauważają to sędziowie z autorytetem, także naukowcy, to znaczy, że sytuacja nie jest dobra. Byłoby dobrze, żeby  Polacy też się obudzili, żeby ten stan zapaści państwa
i gospodarki polskiej zauważyły masy, wszystkie związki zawodowe, pracownicy i w ogóle ludzie, którzy myślą o Polsce jako o suwerennym państwie. Jeśli ludzie tego nie zauważą, to będziemy dalej jeszcze bardziej grillowani, męczeni, rozbijani czy rozmontowywani gospodarczo. Inaczej mówiąc, będziemy pachołkami Europy.

No właśnie, dlaczego ludzie nie widzą tego, co się dzieje, skąd obecna władza wciąż otrzymuje poparcie? I jak długo nienawiść oraz emocje, jakie w ludziach budzi Tusk, będą utrzymywały tę ekipę przy władzy, przecież gospodarka tonie… Ludzie tego nie widzą?

– Sytuacja jest dynamiczna, tempo wydarzeń politycznych jest tak duże, że pewne rzeczy umykają, bo pamięć ludzka bywa krótka. Przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy Polakom podniosła się stopa życiowa, otrzymywali od państwa duże wsparcie w formie świadczeń w różnych obszarach itd. Polacy do tego przywykli i sądzili, że tak już będzie zawsze, że Polska będzie się rozwijała gospodarczo. Tymczasem według liberałów i lewicy Polska taka być nie może, bo dużo silnych państw w Unii Europejskiej to zbyt duża konkurencja. Ktoś w tym gronie musi być słaby, więc Polskę, która się rozwijała niebezpiecznie m.in. dla Niemiec, trzeba było osłabić. Stąd do Polski po karierze europejskiej został skierowany Donald Tusk, którego rząd osłabia i prowadzi państwo polskie do destrukcji. To jak wspomniałem, jest to na rękę liberałom i lewicy, a Polacy być może w końcu przejrzą na oczy, kiedy otrzymają pierwsze nowe rachunki za prąd, za gaz, kiedy ceny m.in. masła sięgną 10 czy 12 złotych. Mają jeszcze te pieniądze, które dał im rząd Zjednoczonej Prawicy, a których Tusk nie zdążył im jeszcze odebrać.

Ale zagrożenie jest także zewnętrzne, mianowicie sytuacja geopolityczna jest niekorzystna, mamy wojnę za wschodnią granicą i są tacy, którzy mogą wykorzystać niestabilność prawną Polski. „Koalicja 13 grudnia” się nad tym nie zastanawia?

– Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby ta ekipa szła w tym kierunku, że Polska nie może sama o sobie  stanowić, że jednak ktoś musi nam „pomagać”, ktoś musi być nad nami. To nic innego jak powrót do okresu rozbiorów Polski, kiedy, jak wiemy, były u nas środowiska, które wręcz nawoływały, aby Rosja, Prusy i Austria „pomagały” funkcjonować polskiemu Narodowi. Dzisiaj sytuacja jest podobna, liberalno-lewicowe środowiska polityczne też wołają, aby Unia Europejska czyli Niemcy nam pomogli, aby władzy nie skupiać tylko w Polsce, aby poszczególne obszary były poza państwem. I wszystko idzie w tym kierunku, żebyśmy stawali się coraz słabsi i żeby ktoś nami rządził z zewnątrz, wtedy będzie dobrze. Jeśli na to pozwolimy, to inni będą za nas programować rozwój Polski w taki sposób, aby broń Boże nie przeszkadzać Niemcom, Francji czy w ogóle Unii Europejskiej.     

Prezydent Duda nie zgadza się
z pozaprawnymi działaniami ekipy Tuska
i nierespektowaniem przez tę władzę orzeczeń Sądu Najwyższego. Wczoraj Andrzej Duda spotkał się z legalnym prokuratorem krajowym Dariuszem Barskim i zapowiedział, że znajdzie rozwiązanie, które przywróci praworządność w Polsce.
Co może zrobić Prezydent?  

– Prezydent Duda jako ostatni bastion suwerennego państwa polskiego musi działać bardzo aktywnie na arenie międzynarodowej i częściej prezentować swoje stanowisko, mówić o konsekwencjach tej sytuacji, jaka ma dzisiaj miejsce w Polsce. Głos, że w tej chwili w Polsce rozwój gospodarczy został przyhamowany, że nie ma stabilności prawnej, że trwa etap destrukcji, burzenia, że słuszność mają tylko ci, którzy dzisiaj sprawują władzę i umieszczają swoich ludzi na stanowiskach wbrew zasadom państwa prawnego, wbrew wyrokom sądów, ten głos sprzeciwu
i prawdy musi wybrzmieć. To jest zadanie dla polskiego prezydenta, który musi się stać trybunem ludowym
w sposób rzeczowy informującym wszystkich, poruszającym serca i umysły nawet tych, którzy na co dzień nie interesują się polityką, nie śledzą wydarzeń. Tak robili kiedyś liderzy polskiej niepodległości, choć też nie było wówczas łatwo. I dzisiaj powracamy do sytuacji, kiedy potrzebujemy silnego lidera z jasnym, mocnym przekazem, jakie mogą być konsekwencje tych rządzów, kiedy nasze wojsko się nie wzmacnia, kiedy polska gospodarka zaczyna się zwijać, kiedy brakuje pieniędzy w systemie zdrowotnym, a system edukacyjny jest wykolejany poprzez ograniczanie podstawy programowej, kiedy ogranicza się zakres wielu przedmiotów ścisłych, jak fizyka czy chemia, kiedy ogranicza się liczbę lektur z języka polskiego, kiedy dąży się do wyeliminowania lekcji religii ze szkół i de facto wszystko idzie w kierunku nie kształcenia i wychowywania polskich dzieci, ale ich deformowania. Ktoś musi o tym wszystkim mówić głośno i taką rolę w mojej ocenie ma dzisiaj do odegrania Prezydent RP, który powinien też zapraszać ludzi z różnych środowisk naukowych, społecznych, pozarządowych, którym bliskie jest prawidłowe funkcjonowanie państwa polskiego, które jest dzisiaj niszczone, a jego rozwój jest zagrożony. O tym, że państwo polskie pod rządami Tuska się zwija, trzeba mówić głośno.

Prezydent ma jeszcze jeden instrument: mianowicie może rozwiązać parlament
i doprowadzić do rozpisania przedterminowych wyborów. Czy takie rozwiązanie też leży na stole?

– Myślę, że takiego scenariusza nie można wykluczać. Budżet państwa na przyszły rok zakłada ogromny deficyt, będą jeszcze poprawki do budżetu na bieżący rok, bo w kasie państwa już brakuje pieniędzy, więc Prezydent może nie podpisać ustawy budżetowej. Wtedy byłby to powód do rozwiązania parlamentu i rozpisania przedterminowych wyborów. I to może się zadziać. Do końca tego roku mamy jeszcze niespełna trzy miesiące, Prezydent być może powinien wynająć jakiś think tank, żeby informować opinię światową o tym, co dzisiaj dzieje się w Polsce. Natomiast decyzja o ewentualnym rozwiązaniu parlamentu to prerogatywa Prezydenta i nikt nie powinien tutaj mieć obiekcji. Bo jeśli ta ekipa nie będzie sobie dalej radzić ze ściąganiem do budżetu państwa podatków, jeśli nie poradzi sobie z wydatkami, jeśli zamyka kolejne obszary inwestycyjne, jeśli zwija państwo polskie, to powinna przestać sprawować władzę, a Polacy powinni mieć prawo dokonać wyboru nowej władzy.

Jakie skutki wywoła uchylenie przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy immunitetu posłowi Romanowskiemu?

– Ta decyzja polityczna otwiera drogę ministrowi Bodnarowi do aresztowania posła Marcina Romanowskiego. I o to w tym wszystkim chodzi. „Koalicja 13 grudnia” ma same porażki, dlatego dla swoich wyborców musi urządzać igrzyska, bo w innych wypadku brak rozliczeń poprzedników zostanie odczytany jako słabość tego reżimu. Ma to też służyć zastraszaniu opozycji
i pokazywaniu siły. Tylko że siła państwa nie tkwi
w zamykaniu przeciwników politycznych do więzień, ale w mądrych rządach, których dzisiaj Polska, niestety, jest pozbawiona.

         Dziękuję za rozmowę.          

Mariusz Kamieniecki