• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Rząd destrukcji i propagandy

Niedziela, 22 września 2024 (14:32)

Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą KUL i AKSiM

Czy możemy mówić o destrukcji Polski przez rząd Tuska?

– Wśród tego typu ludzi, którzy są dzisiaj przy władzy, obowiązują dwa trendy. Pierwszy zakłada z góry, że nic, co zrobiło Prawo i Sprawiedliwość, nie może być dobre. Dlatego jeśli coś jest pozostałością po poprzedniej władzy, jeśli coś kojarzy się z rządami Zjednoczonej Prawicy, trzeba to zlikwidować, a formację Jarosława Kaczyńskiego zdyskredytować w oczach opinii publicznej. I zgodnie z tą zasadą zlikwidowano już mnóstwo rzeczy, począwszy od degradacji Instytutu Rozwoju Języka Polskiego
im. św. Maksymiliana Marii Kolbego, przez dewastację Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego J. Paderewskiego, po różnorakie projekty gospodarcze, od których się odstępuje bądź dokonuje się dziwacznych korekt, czy przeprowadza audyty, z których tak naprawdę nic nie wynika, albo wprost likwiduje się takie projekty.

To działanie powoduje kompletny paraliż, bo likwiduje się projekty nie tylko istotne z punktu widzenia państwa, ale też marnuje się potencjał i pracę wielu kompetentnych ludzi przez długi czas zaangażowanych w te sprawy. Jest też i drugi trend, który można by nazwać mentalnością parobka. Polega on na tym, że jakiekolwiek ważne
i potrzebne z punktu widzenia interesów i rozwoju państwa polskiego projekty są określane jako gigantomania. Według tej reguły w postrzeganiu obecnie rządzących absolutną gigantomanią był projekt budowy w Polsce Centralnego Portu Komunikacyjnego. Jednak gigantomanią nie jest już rozbudowa portu lotniczego we Frankfurcie – pomimo że już dziś jest on gigantyczny. Tak więc cokolwiek jest czy miałoby być polskie, musi pozostać w cieniu niemieckiego, musi być podwykonawcze w stosunku do tego, co robią Niemcy.

W tym kontekście wiele można zarzucić poszczególnym resortom, m.in. Ministerstwu Klimatu i Środowiska, którego kierownictwo bardzo wyraźnie broni zielonej ideologii, nawet jeśli godzi to w interesy, a także
w bezpieczeństwo państwa i obywateli?

– Dokładnie. Zresztą minister Paulina Hennig-Kloska rozpoczynała swoją karierę w resorcie klimatu i środowiska w atmosferze afery wiatrakowej. Mam na myśli projekt posłów „koalicji 13 grudnia” dotyczący zmniejszenia wymaganych odległości od zabudowy mieszkaniowej do 300 metrów w przypadku zabudowy wielorodzinnej i 400 metrów w przypadku zabudowy jednorodzinnej. Podsumowując, wspomniane dwie kwestie splatają się
w kompletną destrukcję działań tego rządu, i to na różnych piętrach, a działania minister Hennig-Kloski czy wiceminister Zielińskiej są tego wyrazem.  

Jedną z pierwszych decyzji po przejęciu władzy przez „koalicję 13 grudnia” była likwidacja już w połowie grudnia 2013 roku podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej. Czy nawet Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi nie podobały się próby dochodzenia do prawdy w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku?

– Dla „koalicji 13 grudnia” wszystko, co robił rząd Zjednoczonej Prawicy, było działaniem niekompetentnym. Dotyczy to także, a może w szczególności badania katastrofy, w której zginęło 96 najważniejszych osób w państwie z prezydentem Rzeczypospolitej, Lechem Kaczyńskim, na czele. Pamiętamy też, że dla wielu polityków „koalicji 13 grudnia”, także dla Władysława Kosiniaka-Kamysza, niekompetentne i niepotrzebne miały być Wojska Obrony Terytorialnej, które przez długi czas określano prześmiewczo prywatną armią Antoniego Macierewicza. Tymczasem ta formacja od momentu utworzenia, czyli od 1 stycznia 2017 roku, po wielokroć pokazała, udowodniła, że jest potrzebna w różnych sytuacjach. Widać to także dzisiaj, gdzie na zalanych terenach południowo-zachodniej Polski wojska te wykonują rozmaite zadania, niosąc pomoc poszkodowanym przez żywioł.

Jak się tej destrukcji przeciwstawić, bo do wyborów parlamentarnych pozostały trzy lata i jeśli tempo, w jakim postępuje demolka państwa, będzie się utrzymywać, to za trzy lata nie będzie co zbierać?

– Widać, że ta władza ma plan, ale nie budowy siły gospodarki i wzmacniania bezpieczeństwa państwa i obywateli, ale niszczenia wszystkiego, co pozostało po poprzednikach. Ludzie to dostrzegają, nawet ci, którzy chcieli zmiany władzy w Polsce. Natomiast jeśli ktoś będzie zbyt głośnio domagał się odpowiedzi dlaczego i skąd takie działania niszczące, to zgodnie z metodami tej władzy zawsze będzie można go wyciszyć, przyaresztować. Ponadto przy pomocy usłużnych mediów przerzucać uwagę społeczną z istotnych spraw na inne kwestie. Zresztą cały czas mamy jakieś zastępcze tematy, które mają odwrócić uwagę od nieudolności władzy Donalda Tuska. Cóż, taki to jest rząd, po prostu rząd destrukcji i propagandy.

Ta destrukcja jest widoczna na różnych piętrach. Jednak po rządzie Donalda Tuska osobiście nie spodziewałem się i nie spodziewam żadnych efektów pozytywnych dla Polski
i Polaków. Jeśli bowiem Maciej Lasek zostaje mianowany pełnomocnikiem rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego, a więc główny krytyk tej prorozwojowej i strategicznej inwestycji jest dzisiaj osobą odpowiedzialną za „urealnienie” tego projektu, to cóż można więcej powiedzieć… W szanującym się państwie zwykle na takie stanowiska powołuje się entuzjastów danego projektu, ale nie totalnych krytyków. Chyba że chce się taki projekt utrącić.

Takich „specjalistów” jak Maciej Lasek
w szeregach tej władzy jest, zdaje się, więcej, bo słyszymy, że europoseł Marcin Kierwiński
na wezwanie Tuska – zrezygnował z mandatu europosła. Zgodnie
z wolą swego pryncypała będzie teraz pełnomocnikiem rządu ds. odbudowy
po powodzi.

– Marcin Kierwiński jako szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji był specjalistą od wyprowadzania siłą posłów z Kancelarii Prezydenta RP i zamykania ich w więzieniach, ale nie od pomagania ludziom. Tak czy inaczej, rezygnując z brukselskich apanaży, będzie mógł się wykazać na nowym froncie usuwania skutków powodzi, kataklizmu, jaki dotknął południowo-zachodnią część Polski. Natomiast co by nie powiedzieć, ta nominacja ma jeszcze jeden aspekt,
o którym mało się mówi, mianowicie świadczy dobitnie, jak wąska jest ławka, jak słabe są kadry, którymi dysponuje Donald Tusk. Oczywiście nie twierdzę, że polityk stojący na czele tego czy innego resortu, na czele tej czy innej instytucji musi być szczegółowym specjalistą w danej dziedzinie czy branży, ale na pewno musi mieć charyzmę.

Jakie mogą być konsekwencje działań tej władzy dla przyszłości Polski? Czym dla Polski może być opóźnianie strategicznych inwestycji?

– Symboli degrengolady, jaka się dzieje w państwie polskim, które pokazują niszczycielski de facto kierunek rządów Donalda Tuska, jest dużo. Jeśli prześpimy swój czas, jeśli zamieciemy pod dywan, odwleczemy decyzje dotyczące inwestycji strategicznych, to jako kraj możemy mieć poważne problemy, a na pewno stracimy, bo inni to wykorzystają, jak chociażby Niemcy we Frankfurcie, rozbudowując port lotniczy, i to oni będą zarabiać, a nie my. Dla tej władzy jednak problemu nie ma, bo cóż szkodzi, że Niemcy będą zarabiać krocie. Dotyczy to także energii elektrycznej, którą będziemy kupować od Niemców.

Proszę zauważyć, w jakich oparach absurdu my funkcjonujemy, i tu pozwolę sobie jeszcze raz wrócić do Centralnego Portu Komunikacyjnego, którą to inwestycję zaczęto analizować tylko pod kątem, czy będzie się ona zwracać w prostej linii, to znaczy, czy zyski zrównoważą poniesione nakłady. Tylko czy, dajmy na to, jakakolwiek droga szybkiego ruchu, po której przejazd jest nieodpłatny, zwraca się w takiej formie, czyli wprost wpływami do budżetu? Oczywiście, że nie. Droga szybkiego ruchu ma za zadanie generować gigantyczny ruch komunikacyjny, który przynosi zyski do budżetu państwa, ale w innych miejscach, w innych obszarach. I podobnie dotyczy to takiego projektu jak Centralny Port Komunikacyjny ze wszystkimi inwestycjami towarzyszącymi. Dlatego argumentacja, jaka się pojawia po stronie władzy Donalda Tuska, jest po prostu infantylna. Inwestycje infrastrukturalne czy inne mają służyć ludziom i nie przekładają się wprost na korzyści, na zyski od zaraz. Logika jest taka, że najpierw trzeba wyłożyć niemałe pieniądze, co oczywiście zwróci się wszystkim, tyle że
w dłuższej perspektywie.

Spróbujmy zatem podsumować to wszystko. Czy patrząc na postępowanie ekipy Tuska,
w obliczu powodzi i w ogóle, mamy dzisiaj władzę zarządzającą czymkolwiek, czy jest to tylko rząd marionetkowy?

– W Polsce w tej chwili jest rząd „demokracji walczącej”. Jaki jest jej cel, dokładnie odpowiedział, określił to Donald Tusk, że jest to rząd, który będzie wojował z przeciwnikami politycznymi, i to na różnym poziomie. Reszta jest dla tych polityków mniej ważna. To pokazuje, że mamy do czynienia z ogromną, niespotykaną wcześniej niekompetencją władzy. Proszę zwrócić uwagę na wypowiedzi poszczególnych ministrów – od pań odpowiadających za resort edukacji począwszy, na resorcie klimatu i środowiska kończąc, gdzie patrząc na efekty działania, nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać, bo poziom niekompetencji aż bije po oczach. Dotyczy to zarówno kwestii edukacji, programu nauczania, odchudzania podstawy programowej, redukcji godzin, a tak naprawdę stopniowej eliminacji lekcji religii ze szkół czy, jak w przypadku ministrów Hennig-Kloski czy Urszuli Zielińskiej, podejścia do kwestii klimatu, środowiska i spraw z tym związanych. Myślę jednak, że ten rząd nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i to też jest bardzo niepokojące.

                Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki