• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Groźne memento

Wtorek, 17 września 2024 (06:44)

To była niedziela, gdy nad ranem 17 września 1939 roku Armia Czerwona bez wypowiedzenia wojny, łamiąc polsko-sowiecki układ o nieagresji i pakty międzynarodowe, zaczęła zbrojnie forsować granicę Rzeczypospolitej.

Militarnym działaniom towarzyszyły propagandowe kłamstwa o „pokojowej operacji”, „wyzwalaniu ludności białoruskiej i ukraińskiej”. Jakże podobne do haseł, które „imperium zła” niosło na sztandarach, podejmując swój pierwszy marsz na Zachód w 1920 roku, by rozpalić rewolucję komunistyczną. Wtedy Polacy zatrzymali „czerwony pochód” za Wisłę. Mimo klęski bolszewicy nie porzucili planu podboju. Dziewiętnaście lat później, zadając „cios w plecy”, chcieli dobić państwo polskie, które dla Rosji jest „przepierzeniem” oddzielającym od Niemiec i innych krajów.

We wrześniu 1939 roku wzięci w kleszcze dwóch agresorów nie mieliśmy dość sił na wojnę na dwa fronty. Wypełniając postanowienia paktu Ribbentrop-Mołotow, Moskwa już od 1 września 1939 roku współpracowała wojskowo z Berlinem. Na prośbę Luftwaffe stacja radiowa w Mińsku nadawała sygnały nawigacyjne, umożliwiające pilotom niemieckim bombardowanie Warszawy i innych bezbronnych miejscowości. Czerwono-brunatny sojusz przypieczętowała wspólna defilada 22 września 1939 roku w Brześciu i drugi pakt Ribbentrop-Mołotow, czyli traktat „o granicach i przyjaźni III Rzesza – ZSRS”. Rosja bezprawnie zaanektowała ponad połowę terytorium Rzeczypospolitej. Okupacja „za pierwszego Sowieta” w latach 1939-1941 to ogrom zbrodni z ludobójstwem katyńskim na czele, nigdy nierozliczonych, bez zadośćuczynienia ofiarom i ich rodzinom, planowa depolonizacja Kresów wschodnich, niszczenie elit, prześladowanie Kościoła i ateizacja społeczeństwa.

Rocznica agresji sowieckiej ma wymiar wyjątkowo aktualny, a to z uwagi na geopolityczne uwarunkowania. Władimir Putin nie ukrywa, że chce odzyskać – tak jak Stalin w 1939 roku – „utracone” ziemie. Powrót do wspólnej granicy niemiecko-rosyjskiej, choćby tej z 1939 roku, to nie political fiction. Niejeden z przedstawicieli elity kremlowskiej marzy o nowym marszu na Zachód – „po trupie Polski” – do Europy od Władywostoku do Gibraltaru. Pod politycznym i ideologicznym butem Rosji.

Inna lekcja, jaka płynie z tragicznej daty 17 września, to obojętność naszych sojuszników: Francji i Wielkiej Brytanii. Zachód nie wywiązał się ze swoich zobowiązań, nie potępił najazdu Armii Czerwonej. A gdy karta wojny się odwróciła, przyjął Związek Sowiecki do grona aliantów i oddał Moskwie Polskę w niewolę. Za cenę spokoju i ładu.

Małgorzata Rutkowska