Zemsta zawsze jest ślepa
Sobota, 31 sierpnia 2024 (19:17)Rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą
Panie Profesorze, czy decyzja Państwowej Komisji Wyborczej dotycząca odrzucenia sprawozdania finansowego Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość,
a co za tym idzie obcięcia środków
na działalność, była zaskoczeniem?
– Nie, to nie było zaskoczenie, bo biorąc pod uwagę to,
kto sprawuje dzisiaj władzę w Polsce i z jakimi intencjami, przede wszystkim z chęcią rozliczenia, to takiego obrotu sprawy należało się spodziewać. Jesteśmy świadkami bardzo ostrej gry politycznej prowadzonej przez obecny obóz rządzący, nastawionej na to, żeby zniszczyć największą formację opozycyjną i de facto doprowadzić
do delegalizacji Prawa i Sprawiedliwości. W tę grę wpisuje się także decyzja Państwowej Komisji Wyborczej
o odebraniu subwencji. To decyzja o bardzo daleko idących konsekwencjach, zważywszy, że jeśli władza postępuje
w taki sposób, będzie to precedens i w przyszłości to może działać w drugą stronę. Wszystkie zarzuty, jakie postawiono PiS, jeśli dalej będziemy szli tym tropem, można będzie bez problemów postawić także Koalicji Obywatelskiej czy innym formacjom tworzącym „koalicję 13 grudnia”, ale nie tylko. Ta reguła podszyta niechęcią, rewanżyzmem, wrogością może zacząć obowiązywać także na innych szczeblach nie tylko rządowych, ale też samorządowych.
W jakim świetle jawi się zatem PKW?
– PKW tym głosowaniem, uległością wobec presji rządzących udowodniła, że jest upolityczniona. Co więcej, stało się to w dużej mierze za sprawą Zjednoczonej Prawicy, która za swoich rządów zmieniła ustawę w tym zakresie i w tej chwili mamy taki, a nie inny skład tego gremium.
Jakie mogą być konsekwencje decyzji PKW zważywszy, że przed nami kampania
i wybory prezydenckie, a to wiąże się
z ogromnymi kosztami. Na razie PiS
nie będzie mieć pieniędzy?
– Zobaczymy, jak sytuacja się rozwinie. Nie sądzę, żeby PiS nie poradziło sobie z tym problemem. Formacja, której przewodzi prezes Jarosław Kaczyński, ma całe grono sympatyków, zwolenników – i to tylko kwestia zwiększenia składek od członków PiS i darowizn ze strony Polaków. Ponadto mamy zapowiedź zaskarżenia czy odwołania się od decyzji PKW, co niebawem nastąpi. Słyszymy o skardze do Sądu Najwyższego, którą będzie rozpatrywała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której formacje obecnie rządzące nie uznają. Pytanie brzmi, czy w przypadku pozytywnego dla PiS rozstrzygnięcia „koalicja 13 grudnia” będzie respektować postanowienie sądu? Zanim to nastąpi, PiS będzie musiało sobie jakoś poradzić
z wieloma problemami.
Zaledwie w ciągu kilku godzin od momentu ogłoszenia na konto wyborcze PiS trafiło ponad pół miliona złotych darowizn, o czym poinformował wczoraj podczas konferencji prasowej skarbnik PiS, poseł Henryk Kowalczyk.
– Nikogo nie powinno to dziwić. Wyborców, sympatyków czy zwolenników PiS jest w Polsce co najmniej kilka milionów. Wyobraźmy sobie, że tylko kilkaset tysięcy
z tego grona wpłaci darowizny, np. po 100 zł. Jeśli tak się stanie, to problemy finansowe PiS znikną i sprawa będzie rozstrzygnięta. Uważam, że decyzja PKW, za którą stoją „koalicja 13 grudnia” i Donald Tusk, to jest broń obosieczna. To działanie Tuska wobec opozycji przekracza jednak pewną granicę i każdy racjonalnie myślący człowiek powie, że jest to niesprawiedliwe. Jeśli ktoś uczestniczy
w wyborach m.in. samorządowych, ale nie tylko, bo także parlamentarnych, może zobaczyć, jak przekraczane są limity wydatków przez kandydatów liderów list takich formacji jak Platforma, co jest łamaniem Kodeksu wyborczego. Dlatego jeśli liderzy rządzącej dzisiaj „koalicji 13 grudnia” oskarżają PiS, nie widząc własnych grzechów w tym zakresie, to jest to żenujące i może się obrócić przeciwko nim.
Czy zatem Tusk, występując przeciw PiS,
w swojej zapalczywości i chęci rozliczenia nie przewidział, że ta próba zagłodzenia formacji prezesa Kaczyńskiego może wywołać odwrotny efekt do zamierzonego
i że społeczeństwo wesprze tę formację?
– Trudno powiedzieć, co autor miał na myśli. Natomiast jest pewne, że władza Tuska działa bardzo brutalnie – i to w wielu obszarach. Tam nie ma subtelności, ale obowiązuje prosta maksyma: zamknąć do więzienia możliwie najwięcej polityków Zjednoczonej Prawicy, zniszczyć, zagłodzić, wyrzucić z pracy ludzi związanych z PiS. Tam nikt nie liczy się z prawem. Taką zasadę przyjął Donald Tusk z Adamem Bodnarem, co czasem przypomina bardziej stan wojenny
– oczywiście przy zachowaniu pewnych proporcji, bo to
nie jest ta skala. Gdy rozmawia się z ludźmi, to dla wielu działania „koalicji 13 grudnia” przypominają tamte czasy. To, czy takie działanie przyspiesza zużywanie się tego rządu – mam na myśli zaufanie czy sympatie społeczne, widać bardzo wyraźnie w sondażach. Są pewne granice rozliczania i ludzie to widzą. Jeśli powiemy, że PiS, organizując różne eventy, złamało ustawę, to co powiedzieć o tym, co robi Rafał Trzaskowski czy inni prezydenci miast związani z dzisiejszym obozem rządzącym, którzy przed wyborami wydają gigantyczne pieniądze na promocję de facto samych siebie. Każdy
o tym wie. Dlatego jeśli tylko wobec PiS podjęto
tak brutalny atak, który może zaowocować utratą wielomilionowych dotacji na działalność z budżetu państwa, to biorąc pod uwagę to wszystko, o czym powiedziałem wcześniej, może się to okazać nieskuteczne. Jest to bardzo prawdopodobne. Myślę, że tym sposobem Tusk nie pokona PiS.
W Campusie Polska Przyszłości uczestniczyła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Věra Jourová, która kolejny
raz potwierdziła „słuszność” działania obecnych władz, a o uczestniczącym
w debacie, w panelu pod hasłem „Praworządność w praktyce”, ministrze Adamie Bodnarze powiedziała, że to osoba, której ufa…
– Zacznijmy od tego, że Věra Jourová niezależnie od tego, jakie stanowisko piastuje czy piastowała w strukturach
Unii Europejskiej, nie jest poważnym politykiem.
Nie zaliczamy jej do grona osób, które są racjonalne
i niezależne w swoim działaniu.
Jednak jej opinia jest wyrazem podejścia
Komisji Europejskiej do Tuska i jego rządów?
– To prawda. Unia Europejska uważa rządy Tuska za korzystne, ponieważ ze strony „koalicji 13 grudnia”, której przewodzi Tusk, nie ma oporu wobec centralizacji państwa i ideologizacji Polski. Bruksela, nie widząc sprzeciwu, akceptuje wszystkie działania Tuska, a jego ekipę traktuje jako ludzi z tego samego układu. Natomiast otwarcie powiedzmy, że gdyby iść tropem sprawiedliwości i uczciwej oceny to tego, co wyczynia Tusk, nie da się w żaden sposób utrzymać.
Jeśli Tuskowi udałoby się doprowadzić do pozbawienia PiS środków na działalność
i wypromować swojego kandydata na prezydenta czy też siebie samego, i wygrać wybory, to demontaż kolejnych organów państwa byłby tylko kwestią czasu.
A to jest na rękę Unii Europejskiej?
– Owszem, ale Tusk – co podkreślają niektórzy komentatorzy – boi się samodzielnie podejmować prawne decyzje, co też jest bardzo wymowne. Proszę zwrócić uwagę, że sam nie robił żadnych rzeczy – począwszy od siłowego wejścia oraz przejęcia Telewizji Polskiej i mediów publicznych, Prokuratury Krajowej czy wejścia prokuratorów do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa
i rozpruwania szaf, aż po zatrzymanie i aresztowanie posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Tusk posługuje się pomagierami, ludźmi, którym kiedyś można będzie postawić zarzuty, co pokazuje, że aż takim chojrakiem to on nie jest. Dobrał sobie i zorganizował odpowiedni aparat ludzi, wyznaczając im skrajnie destrukcyjne cele, które – jak widzimy – posłusznie realizują. Zresztą przewodniczący PKW w dniu ogłoszenia werdyktu powiedział, że ma nadzieję, iż rządzący zdają sobie sprawę, jakie skutki dla demokracji będzie miało pozbawienie największej partii opozycyjnej subwencji, czyli funduszy na działalność. Dlatego powtarzam raz jeszcze, że jeśli Donald Tusk, jeśli Koalicja Obywatelska przegra wybory, to też będzie się musiała liczyć z utratą subwencji. Na tej samej podstawie będzie można im odebrać środki na działalność. Proszę zwrócić uwagę, co działo się
na Campusie Polska Przyszłości w Olsztynie, przecież spokojnie można by uznać, że mamy do czynienia
z kampanią wyborczą. Pieniądze wydatkowane
w nieuprawniony sposób, na kampanię wyborczą najpewniej będą podstawą, aby odebrać KO tę subwencję. Jesteśmy świadkami całkowitej demolki państwa polskiego przez rządzących i konsekwencje polityczne takiego sposobu działania będą bardzo daleko idące.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki, „Nasz Dziennik”