Tusk stąpa po cienkiej linie
Czwartek, 29 sierpnia 2024 (20:48)Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem
z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie
Campus Polska to typowy przykład podlizywania się Donalda Tuska i jego ludzi młodzieży, która – przynajmniej ta obecna
w Olsztynie – kupuje tę narrację. Tylko jak długo można udawać, że wszystko jest
w porządku i dawać się ogrywać ludziom, którzy nie mają nic do zaoferowania młodzieży, nie mają żadnego pomysłu
na Polskę?
– To prawda, że Donald Tusk w cudzysłowie i dosłownie oferuje igrzyska Polakom. Faktycznie nie ma żadnego pomysłu, ale też chęci, żeby rozwijać Polskę, poprawiać sytuację w wielu obszarach – czy to gospodarczych, kulturowych, czy edukacyjnych. Przy tej władzy młodzi ludzie nie mają przed sobą żadnych perspektyw, które
we właściwy sposób oferowałaby im rządząca koalicja. Jednocześnie Tusk jest doświadczonym graczem i ma świadomość, że szybko może stracić elektorat ludzi młodych. Młodzi to jest zawsze bardzo plastyczny elektorat, często chwiejny, zmieniający zdanie, a więc
nie jest to typowy elektorat, który za wszelką cenę będzie głosował na daną opcję polityczną. I Tusk jako sprytny gracz, mający świadomość, że łaska młodych na pstrym koniu jeździ, nie proponuje żadnych rozwiązań gospodarczych, poprawy bytu młodych Polaków, ale serwuje im emocje, które wiadomo, że najsilniej łączą,
jeśli brakuje realnych propozycji. W takiej sytuacji
zawsze najlepiej wzbudzić emocje – te negatywne
w stosunku do przeciwnika politycznego. Wydaje się,
że tak czynią Tusk i jego ugrupowanie, aby utrzymać
i pozyskać ludzi młodych. Temu też ma służyć Campus Polska w Olsztynie, który był jednym wielkim hejtem wobec konkurentów politycznych. Nie padły tam żadne propozycje dla młodych osób. Jedyne co się tam przewijało, to emocje, emocje i jeszcze raz negatywne emocje w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości, wulgaryzmy.
Czy młodzież, zwłaszcza ta obecna na Campusie Polska, czegokolwiek wymaga
od Tuska poza emocjami, hejtem i ośmioma gwiazdkami, które wybrzmiewały podczas tego spotkania w Olsztynie?
– Uważam, że postawa ludzi młodych podczas Campusu Polska nie jest trwałym zjawiskiem, ale krótkookresowym. Oczywiście emocje są silne i są celowo wzniecane po to, żeby dołożyć przeciwnikowi, ale te emocje łączące w sobie także wulgarne hasła, język rynsztoku wobec PiS prędzej niż później opadną. Zatem emocje nie wystarczą. Młodzież, która ulega nastrojom, jednocześnie jest czy potrafi być wymagająca, bo to zazwyczaj nie są ludzie, którym można obiecywać bez końca, nie dotrzymując słowa. Ta młodzież nie da się bez końca oszukiwać. Na Campusie Polska było wiele trudnych pytań adresowanych do liderów partyjnych poszczególnych opcji politycznych. Te pytania do rządzących były niewygodne i wydaje się, że były też dużym zaskoczeniem, co też może dziwić, zwłaszcza że
w Campusie uczestniczyli zwolennicy „koalicji 13 grudnia”, w szczególności Koalicji Obywatelskiej, którzy głosowali na te formacje. To sygnał, ostrzeżenie dla Tuska i jego partii, że z tą młodzieżą wcale nie pójdzie tak łatwo, że ludzie młodzi nie pozwolą się ciągle oszukiwać, że jest to mimo wszystko młodzież wymagająca, która ma roszczenia,
co więcej, potrafi je wyrażać w sposób przekonujący
i radykalnie domagać się swego. Myślę, że na razie to jest żółta kartka dla Tuska – ale za chwilę może być czerwona
– od młodzieży, która może zmienić swoje preferencje polityczne, skoro ich postulatów nie spełnia ani Lewica,
ani Platforma, będąca może lżejszą, ale także pewną
formą lewicy.
Podczas Campusu dostało się szefowi ludowców Władysławowi Kosiniakowi-
-Kamyszowi, którego młodzież wygwizdała
i wybuczała, krzycząc, gdzie aborcja?!
To pokazuje, jakie trendy są wśród popierających Tuska, ale znamienne jest także to, że obecna na Campusie młodzież zamiast Polska używała określenia
„ten kraj”. Gdzie patriotyzm, który charakteryzował poprzednie pokolenia polskiej młodzieży?
– To jest efekt ulegania trendom narzucanym przez Platformę i Lewicę, które – jak wiemy – unikają pojęcia patriotyzmu. Mało tego te formacje w sposób nieuprawniony utożsamiały patriotyzm z nacjonalizmem, nie odróżniając patriotyzmu od nacjonalizmu. Jak wiemy, patriotyzm to jest szacunek, umiłowanie Ojczyzny, natomiast nacjonalizm to przejaw wrogości wobec innych krajów. To są dwa różne pojęcia. Natomiast patriotyzm, który był podkreślany w edukacji przez ekipę Zjednoczonej Prawicy, był krytykowany przez Lewicę i Koalicję Obywatelską. Próbowano go nawet ośmieszać. Dzisiaj, kiedy rządzi „koalicja 13 grudnia”, ta próba wyszydzania patriotyzmu przynosi określony skutek. Unika się słowa „Polska”, które jest coraz bardziej obce, zwłaszcza dla
osób młodych. To oczywiście może mieć negatywne konsekwencje w przypadku, gdyby doszło do działań wojennych, agresywnych ze strony wrogich nam państw. Oby nigdy do tego nie doszło, ale nie jest pewne, czy
w sytuacji zagrożenia większość ludzi młodych, którzy
nie utożsamiają się z Polską, nie rozumieją, czym są patriotyzm i poświęcenie, byłaby w stanie stanąć w obronie swojej Ojczyzny. Zatem moglibyśmy stracić suwerenność. To jest przerażające i nie wiem, czy ugrupowania obecnie rządzące w Polsce mają tego świadomość. Proszę zwrócić uwagę, że Tusk i większość jego koalicjantów idą zgodnie
z nurtem, który jest współcześnie propagowany w Unii Europejskiej. Mam na myśli internacjonalizm, gdzie unika się pojęcia krajów narodowych i próbuje się stworzyć jedno superpaństwo europejskie; gdzie państwa narodowe nic nie znaczą. To jest przerażające, że część młodych osób chwyta tę wizję Europy bez państw narodowych i daje się na to nabrać. To jest oczywiście działanie niekorzystne dla państw narodowych, dla ich suwerenności, co może też zagrażać bytowi państwa polskiego.
Przed nami wybory prezydenckie,
a wcześniej kampania. Patrząc
na brutalizację życia społecznego, podgrzewanie emocji, budowanie wrogości wobec przeciwników politycznych przez ekipę Tuska, jak może przebiegać
ta kampania?
– Wydawałoby się, że brutalizacja życia społecznego, tak mocna w ostatnich wyborach, sięgnęła zenitu, że gorzej być już nie może. Tymczasem okazuje się, że nic bardziej mylnego. Wydarzenia, jakie miały miejsce na Campusie Polska w Olsztynie, piosenki Cypisa, których mottem jest osiem gwiazdek, są w stanie przebić wcześniejsze wydarzenia z poprzedniego Campusu. Ta agresja, wręcz wrogość do Zjednoczonej Prawicy jest jeszcze bardziej spotęgowana, a w tym spektaklu uczestniczą politycy PO, ministrowie czy wiceministrowie rządu Tuska. To pokazuje, że ta brutalizacja, wulgaryzm łączy tych ludzi. Mało tego europoseł Krzysztof Śmiszek określa piosenkę szkalującą PiS mianem „dorobku kulturowego”. Jeżeli ten polityk tak rozumie kulturę, to jest to po prostu przerażające, to jest coś strasznego i bardzo niepokojącego.
Ciekawe, czy z takim samym zrozumieniem odnosiłby się, gdyby w taki czy podobny sposób zostało zaatakowane jakiekolwiek inne środowisko poza PiS?
– Gdyby te gwiazdki zostały użyte w odniesieniu do homoseksualistów, to z całą pewnością ten polityk nie uznałby tego za dorobek kulturowy. To pokazuje, jak różne są standardy obowiązujące w „koalicji 13 grudnia”, które nie mają absolutnie nic wspólnego z obiektywizmem. Są to działania skrajnie wrogie, agresywne. Nie jest to żaden incydent, bo jest przyzwolenie na epatowanie takim językiem, przekazem, który obowiązuje w przestrzeni publicznej, w tym również w mediach. Przypomnijmy sobie chociażby działania tzw. strajku kobiet i Marty Lempart,
tak hołubionej przez Donalda Tuska, która w przestrzeni publicznej używała wulgaryzmów, absolutnie nielicujących z jakąkolwiek kulturą osobistą każdego człowieka – i to bez względu na wykształcenie czy płeć, a tym bardziej ich używanie nie przystoi kobietom. Tymczasem wobec
tego zbydlęcenia nie słyszeliśmy jakiegoś ostracyzmu, napiętnowania tego typu zachowań – zarówno ze strony obozu Tuska, jak i sprzyjających mu mediów.
Wychodzono z założenia, że Marta Lempart ma prawo do wyrażania w ten sposób swoich emocji…
– Ponadto padła propozycja ze strony Rafała Trzaskowskiego, żeby Martę Lempart w nagrodę ustanowić Warszawianką Roku. To nic innego jak sankcjonowanie wulgaryzmów i brutalności życia politycznego. Zatem każdy, kto go atakuje czy krytykuje, jest nietolerancyjny, natomiast on ma prawo atakować każdego, krytykować, odsądzać od czci i wiary. I to jest sytuacja bardzo niebezpieczna, dramatyczna, która może spotęgować postawy i działania negatywne podczas zbliżającej się kampanii przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się w przyszłym roku. Tym bardziej że w tę grę wciąga się młodzież, która – jak wiadomo – jest bardziej ekspresyjna i w emocjach niekiedy nie kontroluje swojego zachowania. To wszystko może i powinno budzić lęk o to, jak może wyglądać zbliżająca się kampania wyborcza. Obserwujemy już dodatkowe ruchy eliminacyjne ze strony przeciwników politycznych Zjednoczonej Prawicy – i to ruchy w różnych aspektach. Z jednej strony widzimy wpisującą się
w rozgrywkę polityczną koalicji Tuska decyzję Państwowej Komisji Wyborczej o odrzuceniu sprawozdania finansowego Komitetu Wyborczego PiS i pozbawieniu tej formacji subwencji na 3 lata, z drugiej strony obserwujemy zamykanie do więzień przeciwników politycznych Tuska
– posłów PiS Mariusza Kamińskiego czy Macieja Wąsika,
co niektórzy nazywają wręcz polowaniem, mamy też wchodzenie siłą do mediów publicznych i ich przejmowanie. Ta brutalizacja stosowana przez rząd, który ma stać na straży prawa, porządku i przestrzegać reguł prawa, a sam to prawo łamie, nie może być przykładem dla osób młodych. Widać, że to jest w tym wszystkim najbardziej przerażające.