• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Komisja Europejska hoduje bezprawie

Wtorek, 20 sierpnia 2024 (10:03)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Według raportu Komisji Europejskiej stan polskiej praworządności się poprawia. Jak to jest naprawdę z praworządnością w Polsce za rządów Tuska?

– Komisja Europejska kompletnie nie wgłębia się w sytuację, jaka ma miejsce w Polsce, omija szerokim łukiem wszystkie problemy i pytania prawne, które uderzają w zwykłego obywatela. To jednak nie wszystko, bo Komisja Europejska kompletnie ignoruje kwestie hierarchii źródeł prawa w Polsce i obowiązujący szyk prawny, gdzie na czele są: Konstytucja, dalej ratyfikowane umowy międzynarodowe, ustawy, rozporządzenia itd. Tymczasem Komisja Europejska robi wszystko, żeby utrzymać w Polsce stan bezprawia pod pięknie brzmiącą nazwą „demokracja”. To wszystko powoduje, że ten stan bezprawia za rządów Tuska się rozszerza. Przykładem, że tak jest, są chociażby wnioski odwołanych prokuratorów, pozbawionych pracy, którzy ministrowi Adamowi Bodnarowi zakładają sprawy. I to – mam na myśli działania Bodnara – jest dopiero anarchizacja prawa w Polsce. Skoro jednak Komisja Europejska, widząc to wszystko, przymyka oko i nie reaguje, co więcej, zachwala i sankcjonuje działania „koalicji 13 grudnia”, to tym samym hoduje bezprawie w Polsce. Ma nadzieję, że za sprawą tego bezprawia ekipa z Donaldem Tuskiem na czele utrzyma się przy władzy.

Tusk jest taki mocny, taki cenny?  

– Tu nie chodzi o siłę, bo tak naprawdę z Tuskiem w Unii Europejskiej nikt się specjalnie nie liczy, natomiast jest on potrzebny – razem ze swoją ekipą – do utrzymania większości i zapewnienia rządzenia przez najbliższe pięć lat w Unii Europejskiej. Oczywiście to utrzymywanie na siłę w Polsce tej niby-praworządności wiąże się także z tym, że Ursula von der Leyen ma poważne problemy ze sformułowaniem europejskiego rządu – mianowicie ma, czy za chwilę będzie miała, premiera Belgii, który na unijnego komisarza desygnuje kogoś, kto nie będzie za bardzo posłuszny szefowej Komisji Europejskiej. Podobnie rzecz ma się z Holandią, gdzie rządzi prawica, a także z Włochami, gdzie premier Giorgia Meloni osobiście przekonała się, z kim tak naprawdę ma do czynienia po stronie brukselskich decydentów. Tak czy inaczej cała konstrukcja Komisji Europejskiej będzie się opierała na układach z ludźmi, którzy godzą się na podległość, którzy kłaniają się w pas rządowi europejskiemu i rządzącej w Brukseli lewicy.

I do tej układanki jest też potrzebny Donald Tusk?

– Dokładnie tak, dlatego ze strony Komisji Europejskiej będą rozmaite pochlebstwa – jak to, które jest przedmiotem naszej rozmowy, czyli pochwała w Polsce praworządności, która za rządów Tuska rzekomo się poprawia. Tymczasem mamy w Polsce obecnie stan anarchii i bezprawia, co trzeba będzie przeanalizować po zmianie władzy w Polsce, i winnych postawić przed sądem. Sprawy zabrnęły już tak daleko, ta władza do tego stopnia rujnuje system prawny, przejmuje siłowo organy i instytucje prawne, że dzisiaj nie bardzo wiadomo, czy i który wyrok sądu jest prawomocny. Jeśli bowiem osoba mieniąca się prokuratorem krajowym działa bezprawnie, bo została tam posadowiona bez zgody, bez nominacji prezydenta, to wygląda to fatalnie. W tej sytuacji akty oskarżenia mogą być stawiane, niewinni ludzie mogą być ścigani, a sędziowie sprzyjający Tuskowi mogą wydawać wyroki na oponentów politycznych i pomagać szefowi Koalicji Obywatelskiej w utrzymaniu władzy w Polsce.

Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów „Sędziowie RP” nie zgadza się z opinią Komisji Europejskiej i protestuje. Zygmunt Drożdżejko, prezes Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”, stwierdza, że raport Komisji Europejskiej posługuje się wręcz nieprawdziwymi informacjami i przedstawia swoje domniemania w kategorii faktów…

– Jedną z nieprawdziwych informacji, która znalazła się w raporcie Komisji Europejskiej, jest m.in. to, że za rządów Tuska rzekomo wprowadzono projekt zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co więcej, że środowiska sędziowskie jednoznacznie to poparły, co jest oczywistą nieprawdą. Tymczasem dobrze, że są odważni ludzie w Polsce, że jest cała rzesza sędziów, którzy wprawdzie się nie ujawniają, ale rejestrują wszystkie zachodzące zmiany, które przeprowadza władza Tuska, co będzie kiedyś podstawą do rewizji tych wszystkich obecnych działań. Jeden z takich autorytetów prawnych się ujawnił – profesor Majchrowski z Uniwersytetu Warszawskiego, który – jak pamiętamy – zrzekł się stanowiska sędziego Sądu Najwyższego i rejestruje nieprawidłowości organów prawniczych. Podobnie Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów „Sędziowie RP”, czyli ludzie, którzy znają się na prawie, a niekoniecznie stosują je „tak jak je rozumieją”, i właśnie oni w przyszłości wykażą wszystkie obecne, bezprawne działania ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adama Bodnara. Tak więc nie uda się tej ekipie zamieść wszystkiego pod dywan, dlatego że wszystkie te działania – dokumentowane w formie papierowej i elektronicznej – kiedyś ujrzą światło dzienne. Wtedy przekonamy się, kto gmatwał, kto kombinował, kto działał bezprawnie, kto tworzył fikcje prawne, kto aresztował i kto stał za aresztowaniami m.in. ks. Michała Olszewskiego oraz urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości, wreszcie kto zezwalał na stosowanie tortur fizycznych i psychicznych wobec tych osób. Swoją drogą, to wszystko, cały ten chaos prawny został nazwany – i słusznie – przez jednego z profesorów „domniemaniem winy”. Tymczasem w polskim, ale także anglosaskim, europejskim i światowym prawie obowiązującym w państwach demokratycznych jest coś zupełnie odwrotnego – mianowicie domniemanie niewinności. To pokazuje, że ta władza postępuje wobec własnych reguł, jednak trudno się temu dziwić, bo tak działają Tusk i Bodnar. Wystarczy więc wskazać, pokazać palcem, że ty jesteś winny, odpowiednie papiery się dorobi, oskarżenia się sporządzi i do sądu po wyrok – nie po sprawiedliwość, ale po wyrok. Według takich reguł działa ta władza i to jest skandal, który musi się doczekać rozliczenia, a winni – ukarania.

Jak długo – w świetle tych faktów, o których Pan Poseł powiedział – Komisja Europejska będzie udawała, że w Polsce jest wszystko w porządku? Czy na dłuższą metę organy unijne mogą akceptować ten stan bezprawia, które wprowadza Tusk ze swoją ekipą? Trudno też oczekiwać, że ta władza poprzestanie na dotychczasowych działaniach, będzie raczej stosować rozliczenia i prawo zemsty wobec politycznych oponentów?

– Informacje, dowody o działaniach tej władzy, bo – jak wspomniałem – proces dokumentowania cały czas trwa, to wszystko w odpowiednim czasie – za nowego rządu – ujrzy światło dzienne i trafi do oceny odpowiednich organów wymiaru sprawiedliwości. Rząd „koalicji 13 grudnia” wszystkie te sprawy – łącznie z łamaniem prawa – będzie zamiatał pod dywan, ukrywał, bo ma w tym interes, ale wszystkiego nie da się ukryć. Zastępcy prokuratora generalnego działają i wypowiadają się w mediach społecznościowych, co dzieje się w polskim systemie prawnym, i to są ludzie, którzy znają się na prawie, i w przyszłości będą potrafili to zrelacjonować. Chyba że ktoś będzie próbował ich wyciszyć. Tak czy inaczej nie da się tego wszystkiego ukryć i nawet przewodnicząca Ursula von der Leyen, której na kompletowanie składu unijnego rządu trochę czasu zejdzie, prędzej czy później będzie się musiała do tego odnieść. Swoją drogą ciekawe, kto będzie odpowiadał za sprawy prawne w nowej Komisji Europejskiej, bo Very Jourowej już nie będzie, nie będzie też Didiera Reyndersa, bo politycy ci sromotnie przegrali – zwłaszcza Belg Reynders, który przegrał rywalizację o stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy, zajmując w tej batalii jedno z ostatnich miejsc. Zarówno on, jak i Věra Jourová też mogą mieć problemy, bo za rządów Zjednoczonej Prawicy otrzymywali informacje na temat faktów, ale słuchali totalnej opozycji i Tuska, działając na szkodę Polski i Polaków. Myślę, że przyjdzie czas, żeby ich też rozliczyć.

A Tusk?          

– Przyjdzie czas, że Donald Tusk też odpowie za swoje działania wbrew interesom Polski i Polaków. Oczywiście dopóki szefową Komisji Europejskiej będzie Niemka Ursula von der Leyen, to raczej mu nic nie grozi. Będzie więc służył, będzie dawał większość niezbędną swojej niemieckiej koleżance do sprawowania władzy. Jednak przed Unią Europejską poważne problemy, kryzys gospodarczy – na skutek bezrefleksyjnej, szkodliwej polityki starej, nowej szefowej Komisji Europejskiej – jest na wyciągnięcie ręki. Widać to gołym okiem chociażby po gospodarce niemieckiej czy gospodarkach innych państw członkowskich, dlatego w miarę jak Unia Europejska będzie przegrywała gospodarczą rywalizację ze Stanami Zjednoczonymi czy z Chinami, będzie musiała zaciągnąć kolejne kredyty, żeby domknąć budżet. Na to zgody jednak nie będzie, czas też pokaże, jak będzie wyglądał, w jakim kierunku pójdzie konflikt między Rosją a Ukrainą. Problemów jest cała masa i Ursula von der Leyen też niekoniecznie musi przetrwać na stanowisku szefowej Komisji Europejskiej, a jeśli taki moment nadejdzie, to próbując ratować własną skórę, z pewnością nie będzie myślała o Donaldzie Tusku, dla którego może to być krytyczny moment.

Wspomniał Pan o kompletowaniu składu Komisji Europejskiej, tymczasem wiadomo już, że kandydatem Polski na komisarza w tym nowym unijnym rozdaniu ma być nie Tusk, nie Trzaskowski, ale Piotr Serafin…

– Piotr Serafin ma tylko jeden walor: mianowicie jest człowiekiem Donalda Tuska. Obecnie jest szefem Stałego Przedstawicielstwa Polski przy Unii Europejskiej, a w latach 2014-2019 był szefem gabinetu Donalda Tuska, gdy ten piastował stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Myślę, że został wyznaczony i zajmie miejsce unijnego komisarza, aby popierać wszystkie działania przewodniczącej Ursuli von der Leyen. W Komisji Europejskiej też są działania, które wymagają konsensusu, i w tej sytuacji Piotr Serafin będzie osobą wspierającą szefową. Natomiast nie liczyłbym, że będzie za wszelką cenę zabiegał, żeby Polska miała coś więcej z Unii Europejskiej. Dlatego Polska nie powinna sobie po tej kadencji Komisji Europejskiej, po przyszłym polskim komisarzu niczego obiecywać, bo w Brukseli będzie on pilnował interesów Donalda Tuska, a nie interesów Polski.

             Dziękuję za rozmowę.

 

 

Mariusz Kamieniecki