• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Edukacja na rozdrożu

Sobota, 20 kwietnia 2013 (02:02)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Już po raz kolejny serdecznie zapraszamy do udziału w naszym sympozjum, które odbędzie się 24 kwietnia 2013 r. (środa) na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Sympozjum organizuje Katedra Filozofii Kultury KUL oraz Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, a także Fundacja „Lubelska Szkoła Filozofii Chrześcijańskiej”, Gilson Society (USA). Będzie to już XI Międzynarodowe Sympozjum z cyklu „Przyszłość Cywilizacji Zachodu”, tym razem na temat: Edukacja na rozdrożu.

W naszym sympozjum głos zabiorą znakomici uczeni z różnych krajów, którzy przedstawią problem edukacji w perspektywie historycznej i aktualnej, w Polsce, w Europie, w Stanach Zjednoczonych i w innych kręgach cywilizacyjnych. Dzięki temu zobaczymy, czy i jaka wizja edukacji jest do zaakceptowania, a jaka stanowić może groźną pułapkę dla rozwoju człowieka i całych narodów (antyedukacja). Taka perspektywa badawcza pozwala na pogłębienie poglądów i wyważenie ocen, pozwala też na przekroczenie granic wyznaczanych przez różne ideologie, w tym polityczną poprawność, która w tak ważnym temacie nie może być dobrym doradcą. Edukacja stanowi wyzwanie nie tylko dla nauczycieli i dla rodziców, ale także dla polityków i ludzi myślących, którzy będąc otwartymi na różne kultury, czują się odpowiedzialni za tę kulturę, w której wyrośli, która stanowi wielkie dziedzictwo w wymiarze narodowym i religijnym, a którą należy przekazać kolejnym pokoleniom.

Jeden wymiar

Ciągłe reformy edukacji i nieprawdopodobny zamęt pojęciowy nie pozwalają na to, aby prawidłowo i systematycznie kształcić i wychować ucznia. Jeżeli natomiast „w tym szaleństwie jest metoda”, to znaczy, że mamy do czynienia z jakąś formą antyedukacji, a więc próbą traktowania edukacji jako drogi donikąd albo też próbą odpodmiotowienia edukacji, czyli potraktowania człowieka-ucznia jako przedmiotu eksperymentów edukacyjnych lub jako środka do realizowania jakiejś ideologii.

Aby odzyskać jasność widzenia, musimy najpierw przypomnieć, że klasycznie pojęta edukacja, a więc taka, która była dziedzictwem kultury greckiej, rzymskiej i chrześcijańskiej, miała na celu dobro człowieka, dobro ucznia, czyli jego prawidłowy rozwój. Punktem wyjścia, punktem odniesienia była ludzka natura, która odsłaniała swoje potencjalności, na co jest otwarta i czego pragnie. Ponieważ jednak ludzka natura nie jest w stanie osiągnąć tych celów w sposób naturalny (a to potrafią w znacznej mierze zwierzęta), stąd potrzebuje odpowiedniej edukacji, za którą odpowiedzialne jest społeczeństwo, poczynając od rodziców i domu, a kończąc na różnego rodzaju szkołach. Tymczasem współczesna edukacja stawia sobie inne cele i wcale nie chodzi o rozwój człowieka. Cele są dwa. Pierwszy to uzawodowienie edukacji. Uczeń chodzi do szkoły po to, żeby nauczyć się jakiegoś zawodu, zwłaszcza takiego, jaki poszukiwany jest na rynku pracy. Drugi to tzw. socjalizacja, czyli dopasowanie zachowań ucznia do standardów wyznaczonych przez jakąś ideologię, najczęściej w powiązaniu z utopią. Widać wyraźnie, że w pierwszym wypadku uczeń jest traktowany jako narzędzie potrzebne do produkcji, a nie jako dojrzały osobowościowo człowiek. Bo przecież chociaż każdy zawód należy traktować z szacunkiem, to jednak człowiek jako człowiek jest kimś więcej niż stolarz, dekarz czy aptekarz. Każdy człowiek jest osobą, a jako osoba powinien mieć szanse na rozwój swojego życia osobowego, to zaś może dojść do skutku dzięki innemu typowi edukacji niż edukacja czysto zawodowa.

Dramat polega na tym, że współczesny model edukacji w coraz większym stopniu ruguje edukację humanistyczno-klasyczną, by doprowadzić do powstania człowieka jednowymiarowego, człowieka, który jest swoim zawodem i niczym więcej. Dlatego właśnie w PRL wyrzucono z programu szkół średnich łacinę, grekę, filozofię, logikę, retorykę – te podstawy edukacji klasycznej. III RP tych przedmiotów nie przywróciła, gorzej, przystąpiła do eliminacji nauczania historii, a kanon lektur tak zdeformowała, by nie był w stanie budować głębokiej i bogatej tożsamości polskiej. Odnieść można wrażenie, że między PRL i III RP zachodzi ciągłość ideologiczna: czego nie zdążono zrobić w PRL, robi się teraz.

 Czas na działanie

Skąd płynie taki właśnie kierunek reform edukacji? Wydaje się, że nie z Polski, lecz że stoją za tym wpływowe organizacje międzynarodowe, takie jak Unia Europejska czy OECD (Organizacja Międzynarodowej Współpracy i Rozwoju), które poza tym, że w coraz większym stopniu chcą wpływać na programy edukacji suwerennych państw ze względów ekonomicznych, to również mają w tym interes ideologiczny, ponieważ decydujący głos mają w nich różnej maści środowiska lewicowe. One to właśnie, korzystając ze swoich uprawnień i uległych im rządów kontynuują rewolucję, której głównym, bo najbardziej podatnym adresatem jest młodzież szkolna, w tym również młodzież polska.

Dlatego trzeba się bronić. Rodzice muszą bronić swoich dzieci, a nauczyciele swoich uczniów. Sumienie, które nakazuje czynić dobro i przekazywać prawdę, i tradycja, która nakazuje pielęgnować wiarę i patriotyzm, są tu najlepszym drogowskazem. Trzeba w związku z tym rozeznać sytuację, postawić diagnozę i przejść do działania. Nie można dzieci i młodzieży pozostawić samym sobie lub zdać ich na pastwę ideologów. Jakie są możliwości działania? Różne. Można poszerzać ofertę edukacyjną, uzupełniać kanon, wprowadzać dodatkowe przedmioty; można zakładać własne szkoły, można patrzeć, jak wygląda nauczanie domowe w Polsce i za granicą.

Jako organizatorzy sympozjum poświęconego edukacji mamy nadzieję, że to sympozjum otworzy oczy, pomoże zrozumieć i zachęci do działania.

 

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński


 

Autor jest kierownikiem Katedry Filozofii Kultury KUL i wykładowcą WSKSiM.