• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Próba stworzenia państwa totalitarnego

Wtorek, 6 sierpnia 2024 (21:33)

Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, jaki jest cel wprowadzenia Europejskiego Rejestru Aktywów, czemu to ma służyć?

– Unia Europejska – jej kierownictwo – chce stworzyć taki system funkcjonowania Wspólnoty, a docelowo superpaństwa europejskiego, w którym wszystko będzie policzone, począwszy od domów, mieszkań, samochodów, po majątki obywateli. Cel jest niby „szlachetny”, bo chodzi o sprawdzenie, kto jakie posiada majątki i jakie są zdolności na przykład kredytowe, inwestycyjne poszczególnych mieszkańców Unii Europejskiej, jakie są ich zasoby, skąd ludzie czerpią pieniądze, jaką walutę i ile mają na kontach, ale to tylko złudzenie. Tak naprawdę mamy to, o czym mówi się już od lat, że w Unii Europejskiej będziemy mieć do czynienia z regulacją urodzeń, z próbami wpływania na to, ile będzie się rodziło chłopców, a ile dziewczynek itd.

Może jeszcze będziemy mieć ingerencję, ilu ma być blondynów, a ile szatynów…     

– Kto wie, jakie będą trendy i co może się urodzić w głowach unijnych decydentów – rewolucjonistów. Tak czy inaczej to jest już wyższy poziom ingerencji, nazwijmy to, biomedycznej, inżynierii medycznej, co tylko pokazuje szaleństwo unijnych elit, które chcą kreować własną wizję świata. Prawdę mówiąc, niczemu się nie zdziwię, jeśli chodzi o zapędy, szaleńcze projekty czy wizje graniczące z absurdem, bo wcześniej mieliśmy już instrukcje, jak wychodzić i schodzić z drabiny określanej jako „sprzęt do tymczasowej pracy na wysokości”, słynne przepisy dotyczące klasyfikacji marchwi jako owocu czy krzywizny banana, nie wspomnę już o ślimaku, którego Unia uznała za rybę. To wszystko pokazuje, że jest cała grupa unijnych urzędników, finansowanych z unijnego budżetu organizacji pozarządowych, które dostarczają Unii tego rodzaju informacji, a następnie Komisja Europejska może je użyć w niebezpieczny i bardzo szkodliwy sposób dla zwykłego mieszkańca Unii Europejskiej.

Unia, widać, chce także zaglądać obywatelom do kieszeni i pozbawić nas gotówki?

 – To jest bardzo szkodliwy kierunek dotyczący pozbawiania ludzi możliwości operowania gotówką. To jest niezwykle groźne, bo nieposłuszny obywatel – jeśli ktoś tak uzna – może zostać pozbawiony możliwości wydatkowania swoich pieniędzy. I to może być też sposób na likwidowanie opozycji politycznej czy w ogóle krytyków politycznych, ludzi mających odmienne zdanie od decydentów. Te wszystkie działania, łącznie z tworzeniem, nazwijmy to, ekonomicznej bazy poszczególnego mieszkańca Unii, to są pomysły rodem z epoki komunizmu, to nic innego jak próba stworzenia totalitarnego państwa.

Nawet najbardziej wymyślne próby tłumaczenia tych procesów nie wytrzymują próby czasu, bo gotówka jest tym, co jest dobrem i prawem człowieka, którego w żadnym wypadku nie można tego prawa pozbawiać. Człowiek ma prawo posługiwać się dowolnie swoją gotówką, pieniędzmi, ma prawo nimi dowolnie operować
i być w tym znaczeniu niezależnym. Państwo opresyjne, jakie chcą stworzyć unijne elity i wizjonerzy, ma zwykłych obywateli tych praw pozbawiać i wcale się nie zdziwię, jeśli taki system zostanie usankcjonowany.                 

Jeśli się bliżej przyjrzeć działaniom unijnych decydentów i ideologów, to wygląda na to, że „Rok 1984” George’a Orwella był wręcz proroctwem?

– Absolutnie tak. Dzisiaj spełniają się różne przepowiednie, które kiedyś wydawały się wizją abstrakcyjną, fikcją literacką. Po działaniach poszczególnych unijnych polityków widać, jak postrzegają oni przyszłość Unii Europejskiej
i superpaństwa europejskiego, które jest projektowane. To wszystko zmierza do uśmiercenia różnorodności kulturowej, historycznej poszczególnych państw narodowych, i stworzenia w to miejsce masy europejskiej, którą będzie można swobodnie zarządzać.

Do tego potrzebne są transfery narkotykowe, transfery
z używkami, transfery z imigrantami. Do tego potrzebne są także działania promujące aborcję czy eutanazję. To wszystko jest w tym, nazwijmy to, zestawie, który ma obowiązywać wspomnianą masę europejską, która ma być zadowolona z ciepłej wody w kranie czy z tego, że pewnego dnia ktoś im udostępni w bankomacie ich własne pieniądze, oraz że od czasu do czasu będą mogli skorzystać  z przelotu samolotem, bo również w tym obszarze mają być ograniczenia. To jest tragikomiczne, ale to nie jest tylko wizja, to wszystko dzieje się już na naszych oczach.

W tych planach mowa jest także o opłatach, podatkach, które miałyby zasilić świecący pustkami unijny budżet…

– To tylko dowód, że unijni, lewaccy wizjonerzy zaczynają szukać środków do sfinansowania swoich ideologicznych projektów. Nie jest też żadną tajemnicą, że Unia Europejska w swojej historii nigdy nie była tak zadłużona, jak jest obecnie po ostatnich pięciu latach rządów Komisji Europejskiej kierowanej przez Niemkę Ursulę von der Leyen. Nigdy dotąd Unia nie była uwikłana w tak ogromną ilość kredytów. Również dekoniunktura w krajach unijnych powoduje, że wiele krajów mówi „dość”, że ani eurocenta dodatkowych pieniędzy nie dołożą do budżetu Unii.

Tak mówią Niemcy, Duńczycy, Szwedzi, Holendrzy, Austriacy, a więc państwa nazywane skąpcami. Z tym, że te kraje dobrze wiedzą, że południe Europy jest zawieszone i de facto żyje na kredycie, że nie udał się projekt pod nazwą Europejska Unia Bankowa, gdzie blisko bilion euro to były nietrafione kredyty m.in. dla Grecji, Hiszpanii,
a także dla Włoch. To wszystko spowodowało, że zatrzymano konsolidację i tworzenie systemu Europejskiej Unii Bankowej. Niemcy stwierdzili, że dłużej nie będą płacić za błędy i nietrafione kredyty w krajach południa Europy. W tej sytuacji wszystko stanęło w martwym punkcie i teraz trwają gorączkowe poszukiwania pieniędzy – po pierwsze na spłatę długu zaciągniętego w ramach Krajowego Planu Odbudowy, a dla przypomnienia jest to, co by nie powiedzieć, 750 miliardów euro do spłacenia. I to w tej chwili jest ból głowy, który mają politycy, bankowcy Unii Europejskiej. Po drodze oczywiście są jeszcze odsetki od zaciągniętych kredytów w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Tylko w tym roku będzie to około 4 miliardów euro do spłaty samych odsetek, a więc banki mają się dobrze, banki są zadowolone, że ktoś w Unii Europejskiej wykonał taki ruch i dał im zarobić.

Ale czy w ogóle jest szansa, że te środki
z Krajowego Planu Odbudowy zostaną wykorzystane?     
  

– Otóż nie. Czyli część państw członkowskich powie, że nie wykorzystała tych środków, bo procedury są skomplikowane, a czas na realizację projektów jest krótki. Również Polska nie wykorzysta w pełni tych środków do końca 2026 roku. Jednym z powodów jest wstrzymywanie przez Komisję Europejską wypłaty pieniędzy Polsce za rządów Zjednoczonej Prawicy i piętrzenie wymagań
tzw. kamieni milowych. Tak czy inaczej mamy do czynienia z potwornym bałaganem finansowym w Unii Europejskiej
i de facto zmierzaona w stronę przepaści finansowej. Tymczasem mamy jakieś mrzonki, nowe idee pod nazwą europejska tarcza powietrzna, bezpieczne niebo, również flanka wschodnia ma być chroniona przez jakąś armię europejską, której nie ma. To są wszystko pomysły rodem z księżyca, na które nie ma pieniędzy.

Środków nie ma na wdrożone już projekty, a oni wciąż wymyślają nowe, a wszystko po to, żeby przykryć stare długi. Między innymi po to właśnie potrzebna jest Ursula von der Leyen na kolejną kadencję szefowej Komisji Europejskiej, żeby stara ekipa nie musiała się tłumaczyć nowej z bałaganu, jaki stworzyła. Dlatego na szczytach unijnej władzy zostają ci sami, którzy będą mówić, że potrzeba nowych dochodów, czyli nowych podatków.
I te nowe podatki są pewne już od 1 stycznia 2027 roku, m.in. nowy podatek graniczny od wszystkich towarów przywożonych do Unii Europejskiej. To będzie jeden, z podatków, za który zapłaci europejski konsument.

Jak będą cła na towary, które wylądują w Unii, to handlowcy, płacąc więcej za towary, odbiją to sobie na konsumentach. Nie ma znaczenia, czy to będzie samochód czy inne dobra, bo za wszystko zapłacimy więcej. I tak w związku z wdrożeniem unijnej dyrektywy ekologicznej od stycznia 2027 roku będzie nałożona nowa danina na ogrzewanie, czyli na węgiel oraz na paliwa do samochodów. Moim zdaniem paliwo zdrożeje w Polsce około złotówki na litrze. Zatem koszty tych wszystkich  ekologicznych, a de facto ideologicznych pomysłów są przeogromne. Dlatego jest nerwowe poszukiwanie pieniędzy w kieszeniach obywateli poszczególnych państw członkowskich. Stąd też działania prowadzone niby przez organizacje pozarządowe, rozmaite instytuty, które zarabiają duże pieniądze od Unii Europejskiej, a tak naprawdę służą Komisji Europejskiej do trzepania kieszeni Europejczyków.           

Czy jest jakiś kres tego szaleństwa?

– Kres może być jeden – taki jak w przypadku Związku Sowieckiego, a więc niewydolność ekonomiczna. ZSRS politycznie pewnie by się utrzymał, ale gospodarczo nie dał rady. I podobnie będzie z Unią Europejską. Należy się spodziewać zamieszek, a kto wie, czy nie będziemy świadkami wojen domowych na tle etnicznym w Unii Europejskiej, tak jak to ma miejsce dzisiaj w Wielkiej Brytanii. Tak samo będzie we Francji i w innych krajach. Europa wyłoży się też gospodarczo. Dzisiaj czytałem opracowanie, z którego wynika, że aż 40 procent niemieckich firm myśli o wyprowadzeniu się i prowadzeniu działalności gospodarczej poza Niemcami. I to jest absolutny alarm. To też pokazuje, że nastroje inwestycyjne w Unii Europejskiej są tak złe, że strach pomyśleć, co może się za chwilę wydarzyć.

A Pana zdaniem co może się wydarzyć? 

– Polityka obecnych unijnych elit może spowodować, że Unia Europejska będzie bezbronna, jeśli chodzi o bezpieczeństwo militarne, ale może mieć też potężny deficyt finansowy, z różnego rodzaju długami trudnymi do spłacenia. Ta tragiczna wizja jednak nie przeszkadza unijnym elitom, bo – jak widać – szaleństwo liberałów oraz lewicy trwa w najlepsze, a media lewicowe będą to chwalić, mówiąc ludziom, że wszystko jest w porządku. Tak więc Unia Europejska ma potężne problemy ekonomiczne, które – jak wszyscy widzimy – są kompletnie pomijane, bagatelizowane i przykrywane kwestiami ideologicznymi. Dlatego należy się spodziewać forsowania dyskusji o poszerzeniu działań już nie tylko o Europejski Zielony Ład, ale o kwestie związane z obronnością, motywowane tym, że Putin może się nie zatrzymać na Ukrainie. Dlatego przewiduję w najbliższych dwóch latach recesję, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Unii Europejskiej,
a także kryzys gospodarczy na niespotykaną skalę w samej Europie.

               Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki