• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Europa ma być w chaosie

Piątek, 12 lipca 2024 (21:12)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Jest coraz więcej przypadków, gdzie
gminy otrzymują zapytania o miejsca
do zakwaterowania migrantów...

– Znane są pisma, gdzie powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego zwracają się o do urzędów gmin – także
na Podkarpaciu – z pytaniami o obiekty budowlane,
które mogłyby służyć do zbiorowego zakwaterowania imigrantów. To jest – nazwijmy to – kamuflaż kompetencyjny, dlatego że to nie inspektoraty nadzoru budowlanego powinny się zajmować takimi sprawami, tylko wojewodowie. Jednak wojewodowie – jak widać 
– w obawie przed odpowiedzialnością polityczną i twardą krytyką ze strony społeczeństwa nie chcą pisać tego typu pism, więc szukają pośredników – tak jak na przykład na Podkarpaciu. Stąd to inspektorzy nadzoru budowlanego szukają tego typu miejsc dla uchodźców, przy czym wcale nie chodzi tu o Ukraińców.

Dla Ukraińców miejsc szukać nie trzeba, bo – jak wiemy 
– Polacy otwierali swoje serca i domy przed uchodźcami wojennymi i nigdy nie było, i nie ma z tym problemu. Natomiast jest problem z uchodźcami wysyłanymi do Polski z Niemiec, Hiszpanii czy Włoch na podstawie prawa unijnego, czyli paktu o migracji i azylu, na który zgodę wyraził Donald Tusk w grudniu 2023 roku. Mamy więc zabawę w ciuciubabkę. Oczywiście, będziemy to obserwować, nagłaśniać, ale fakt faktem już trwają działania, płyną pisma mające na celu znalezienie lokum dla migrantów – ludzi bez tożsamości, bez dowodów osobistych, paszportów, którzy zostali przeszmuglowani albo wysłani, żeby gmatwać sytuację związaną
z bezpieczeństwem w Europie i Polsce.

Jaka powinna być, Pana zdaniem, reakcja polskich władz na wwożenie na terytorium Polski przez niemiecką policję nielegalnych migrantów, co miało miejsce w czerwcu br. w Osinowie Dolnym w województwie zachodniopomorskim. Zdaje się, że nie jest to jedyny przypadek, co więcej, słyszymy,
że Niemcy zawracają tych ludzi bez udziału polskich służb?

– Niemcy mają umowę z obecnym polskim rządem
i mówią: siedźcie cicho, a my tymczasem będziemy wam podrzucać nielegalnych migrantów bądź też zawracać tych, którzy przybyli z Polski. Rząd Tuska nie reaguje na to
i – tak jak pan redaktor zauważył – takich przypadków
z pewnością jest więcej. Dobrze, że są dziennikarze
i media, które się tym zajęły, bo inaczej wieści o tej bulwersującej sprawie nigdy by do nas nie dotarły. Myślę, że to są nie dziesiątki, setki, ale nawet tysiące takich przypadków. Europa ma być w chaosie – i to jest zadanie rozmaitych sił. Ma być miejscem wojen hybrydowych, miejscem destabilizacji społecznej i gospodarczej. Wraz
z tym trendem rośnie laicyzacja, poparcie dla lewicy europejskiej i w ten sposób chce się znieczulić ludzi, spowodować znieczulicę społeczną, a co za tym idzie złagodzenie działań wobec bandytów – tych, którzy w imię ideologii naruszają prawo.

Jeśli ten proces się uda, to lewica będzie zyskiwać coraz większe poparcie w różnych środowiskach. Widzimy na przykład konsolidację lewicy francuskiej pod nazwą „Nowy Front Ludowy” przed wyborami parlamentarnymi, 
wszystko żeby za wszelką cenę powtrzymać, przyblokować Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen, co się udało. Wobec tego – w mojej ocenie – proces destabilizowania Europy będzie trwał, co więcej, będzie narastał, bezpieczeństwo będzie malało, a Unia Europejska, która uczestniczyła, wiodła prym w realizacji hasła Angeli Merkel z 2015 roku otwarcia Europy na obcych nam kulturowo migrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, będzie się pogrążała w coraz większym kryzysie. Unia Europejska, która w założeniu jej twórców miała być wspólnotą gospodarczą suwerennych państw, dzisiaj ideologizuje społeczeństwa, sankcjonując zabijanie nienarodzonych dzieci itd.

Ponadto szuka taniej siły roboczej, którą chce uzyskać, sprowadzając migrantów z obszarów, o których już powiedziałem, i nieważne, czy w sposób legalny, czy nielegalny, liczy się cel. To jest nic innego jak pójście
na łatwiznę, a to przejawia się w braku szacunku do człowieka, do życia ludzkiego. To wszystko prowadzi do zapaści, bo jeśli ten proces będzie postępował, to także
w Polsce – pośród nas – będą mieszkać bandyci, którzy będą nam narzucać swoją kulturę, religię, terroryzując lokalne, rdzenne społeczności. Ale to nie będzie budziło reakcji, bo w liberalno-lewicowym przekazie mediów będziemy słyszeć, że tak ma być, że powinniśmy być tolerancyjni i wyrozumiali.     

To jest też efekt tego, kto nami rządzi. Jeszcze nie tak dawno – przed wyborami
do europarlamentu – wydawało się, że wiatr zmian powieje mocniej, tymczasem tak się  nie stało i polityka unijnych rewolucjonistów będzie kontynuowana, także w obszarze przymusowej migracji. Jak to powstrzymać?

– To prawda, wyniki sondażowe, przewidywania wyglądały dużo lepiej niż rzeczywistość, z jaką przyszło się nam zmierzyć. Myślę, że różne względy o tym zdecydowały,
bo na przykład spasowali rolnicy, którzy protestowali przeciwko unijnej polityce Zielonego Ładu, a do wyborów nie poszli. Także środowiska prawicowe się nie dogadały,
i to jest następny problem, który dojrzewa – mam na myśli stworzenie zapory tym wszystkim lewackim ideologiom, które chcą urządzać nasz świat na nowo. Te ideologiczne trendy wkraczają też w sferę gospodarczą, niszcząc ją. Unia Europejska, gospodarka unijna poprzez rozmaite polityki klimatyczne staje się coraz mniej wydolna ekonomicznie, coraz bardziej zadłużona, coraz bardziej skorumpowana i mniej konkurencyjna wobec gospodarek amerykańskiej czy chińskiej. Jeśli to nie zostanie powstrzymane, zastopowane, to będzie działało na niekorzyść Europy. Żadne zaklęcia Ursuli von der Leyen
– czy wygra głosowanie, czy też nie, które nas czeka
w przyszłym tygodniu, te zaklęcia eurokratów niczego
nie zmienią.

Liderzy europejscy są miałcy, bez wizji, bez wyobraźni, nastawieni na tu i teraz, a nie myślący perspektywicznie
o przyszłości. W tym układzie będziemy mieli postępującą degrengoladę Europy. Zimnym prysznicem może być dopiero kryzys, a co za tym idzie upadek gospodarczy
i moralny Europy, upadek kolejnych krajów. Przecież bez końca nie da się drukować i pożyczać pieniędzy w bankach wiadomego pochodzenia. To wszystko spowoduje, że Unia Europejska będzie się walić – i to na różnych poziomach. To będzie skutkowało kolejnymi wyjściami państw z Unii Europejskiej. Wydaje mi się, że Unię trzeba będzie zmieniać, reformować nie tylko drogą polityczną, ale musi się ona zmienić także poprzez zapobieganie kryzysowi gospodarczemu, bo dzisiejszy kierunek ją zniszczy.   

Jak po eurowyborach może wyglądać konstelacja, podział na grupy w Parlamencie Europejskim? Niemiecka Alternatywa
dla Niemiec (AfD) utworzyła nową frakcję
w europarlamencie...

– To prawda, oni utworzyli grupę, nowe ugrupowanie
w Parlamencie Europejskim, w skład którego weszło badajże 3 europosłów z Polski. Mają ponad 23 osoby,
co pozwoliło im stworzyć grupę o nazwie „Europa Narodów Suwerennych”. Kręgosłupem jest niemiecka AfD, która
liczy 14 europosłów, w jej skład wchodzi też 3 europosłów Konfederacji.

Obok Europy Narodów Suwerennych w europarlamencie jest także prawicowa grupa premiera Orbána Patrioci
dla Europy, jesteśmy też my, Europejscy Konserwatyści
i Reformatorzy, oraz najliczniejsza – Europejska Partia Ludowa. Ta ostatnia formacja, do której należą Koalicja Obywatelska i PSL, chce uchodzić za chadecką. Dlatego
z jednej strony słyszymy, że są chrześcijanami,
a w czynach promują aborcję, wszelkie zielone ideologie, także lgbt. Gospodarka europejska, która jest kładziona
na łopatki, będzie się odbijać czkawką; elity unijne
i formacje wiodące będą próbowały zaklinać rzeczywistość, ale bez eurorealizmu w ekonomii, bez poprawy rachunków ekonomicznych Unia będzie się stawać coraz mniej konkurencyjna. Na razie obecne rozdania w Parlamencie Europejskim traktuję jako chwilowe. Formacje prawicowe muszą współpracować i nawet jeśli nie udało się stworzyć jednej prawicowej grupy, to tę jedność można uzyskać
na przykład poprzez głosowania. Wtedy będziemy czekać na rozdźwięk między socjalistami a Europejską Partią Ludową, bo socjaliści będą ciągnąć i tak zadłużoną Unię Europejską w spiralę zadłużenia, będą zachęcać do zaciągania kolejnych pożyczek, długów, do tworzenia mechanizmu zadłużeniowego Unii, a to będzie skutkowało niewydolnością gospodarczą. Zatem jeśli te formacje się pokłócą, wtedy spokojnie możemy wejść w ich buty
i dopiero wówczas będzie możliwe trzeźwe spojrzenie
na sytuację ekonomiczną Unii Europejskiej.

Jest Pan Poseł optymistą?    

– Bardziej realistą. To, że jak dotąd jesteśmy (siły prawicowe) podzieleni, wcale nie wyklucza, że możemy odnieść sukces. Możemy, ale tylko wtedy, jeśli przy konkretnych głosowaniach w Parlamencie Europejskim będziemy głosować razem.

Co z kandydaturą Ursuli von der Leyen
na przewodniczącą Komisji Europejskiej?

– Wczorajszy komunikat szefa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Nicoli Procacciniego wyraźnie mówi, że ta formacja nie zagłosuje za kandydaturą Ursuli von der Leyen na przewodniczącą Komisji Europejskiej. Zatem będziemy realną opozycją dla niemieckiej szefowej Komisji Europejskiej, która, chcąc
w nowej kadencji utrzymać się na stanowisku, przekupuje zielonych, którzy przegrali wybory. W europarlamencie jest ich rzeczywiście mniej niż poprzednio, ale to oni w tej chwili mają być przysłowiowym języczkiem u wagi. Ursula von der Leyen obiecuje im realizację Europejskiego Zielonego Ładu, a to oznacza, że upadek Europy będzie szybszy, niż mogłoby się to wydawać.

Czy europosłowie od Donalda Tuska zagłosują za Niemką?

– Między innymi dlatego do Polski przyjechał Olaf Scholz. Ale Donald Tusk też prowadzi swoją grę – mianowicie rozpycha się w Unii Europejskiej. Sądzę, że Donald Tusk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo jeśli Ursula
von der Leyen przegra głosowanie, które zaplanowano
na najbliższy wtorek, to następne będzie we wrześniu
i otworzy się nowa lista z kandydatami na szefa Komisji Europejskiej. Wśród tych kandydatów może się znaleźć Donald Tusk.

Ursula von der Leyen może przegrać?   

– Informacje, jakie do nas docierają z wczoraj, wskazują, że może przegrać. Nawet jej ugrupowanie w całości
nie poprze kandydatury Niemki. Dlatego możemy się spodziewać dość nieoczywistego rozstrzygnięcia, bo kandydatka może minimalnie zwyciężyć albo przegrać,
a wtedy będzie nowa sytuacja, nowe rozdanie. Wtedy wyjściem awaryjnym może się okazać Donald Tusk,
który będzie „ratował” nie tylko Polskę, ale też Europę.

                Dziękuję za rozmowę.     

Mariusz Kamieniecki