Adwokat Niemiec
Wtorek, 2 lipca 2024 (20:59)Rozmowa z Beatą Kempą z Suwerennej Polski, byłą poseł do Parlamentu Europejskiego
Wygląda, że karty na szczytach unijnych władz zostały rozdane, co więcej, niewiele się zmienia.
– Przewodniczącą Komisji Europejskiej ponownie będzie Ursula von der Leyen, bo nikt w Parlamencie Europejskim nie będzie w stanie zablokować jej ponownego wyboru.
W europarlamencie zbyt mało jest konserwatystów – ludzi o poglądach odmiennych od tych, które prezentuje Niemka von der Leyen i ugrupowanie z nią związane, czyli Europejska Partia Ludowa. Osłabło też liberalne Renew Europe, które dotąd było trzecią siłą w europarlamencie,
a teraz znalazło się poza podium. Znamy skład władz unijnych i tak Portugalczyk António Costa obejmie stanowisko szefa Rady Europejskiej, a była premier Estonii Kaja Kallas pokieruje unijną dyplomacją. Natomiast Niemka Ursula von der Leyen będzie ponownie szefową Komisji Europejskiej.
Co to oznacza?
– Bez wątpienia jest to smutna wiadomość, tym bardziej dla Polski. To oznacza, że zarówno projekty ideologiczne, których Ursula von der Leyen była zwolenniczką, a także kwestie związane z Europejskim Zielonym Ładem będą kontynuowane, forsowane. Dlatego w mojej ocenie należy się spodziewać bardzo poważnych konsekwencji tych wyborów europejskich.
Europejską Partię Ludową w negocjacjach reprezentował Tusk i zdaje się to on wyłożył na stół kandydaturę Ursuli von der Leyen…
– Mnie absolutnie to nie dziwi. Jeśli przeanalizujemy działalność Donalda Tuska na przestrzeni lat, a także po 13 grudnia 2023 roku, to widzimy, w jakim kierunku ten człowiek działa. Oczywiście miał on też nadzieję, że przy ewentualnym oporze wobec reelekcji Ursuli von der Leyen, przy braku kompromisu pojawi się on i jego kandydatura jako wyjście awaryjne. Był taki moment, kiedy mówiło się o tym, że Francuzi nie chcą już Niemki na czele Komisji Europejskiej, ale z drugiej strony nie było żadnego Francuza, którego można by desygnować na to stanowisko, dlatego Donald Tusk upatrywał w tym swojej szansy.
Skoro jednak tak się nie stało, to zgodnie z powiedzeniem: bliższa koszula ciału – wolał poprzeć Niemkę?
– Jak widzimy, wszystkie działania, jakie prowadzi rząd Tuska, sprzyjają gospodarce niemieckiej, niemieckiemu biznesowi. Przykładem jest pomysł na utrącenie projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego. To pomysł Tuska polegający na budowie kilku lotnisk, ale nie lotniczego cargo, a więc potężnego hubu przeładunkowego, który zlokalizowany w tej części Europy dawałby Polsce ogromne zyski, nie mówiąc już o kwestii bezpieczeństwa związanego z możliwością szybkiego przerzutu wojsk i uzbrojenia. Nic więc dziwnego, że widząc postawę Tuska, pomysł szybko podchwycił premier Victor Orbán i taki hub ma powstać na Węgrzech. To pokazuje, że kapitał nam z Polski ucieka i że tak naprawdę nie skorzysta na tej inwestycji polski biznes, i w ogóle nasz kraj, a przypomnę, że chodzi o 200 miliardów, które będą generować inne porty lotnicze, ale nie Polska.
Głównie Niemcy były zainteresowane, żeby utrącić projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego...
– Tusk, mając świadomość, że większość Polaków jest za powstaniem olbrzymiego hubu lotniczego, zrobił wymyk – mówiąc o projekcie zastępczym, który tak naprawdę nic nam nie da, co więcej, na pewno nie zagrozi interesom niemieckim. Jeśli do tego dodamy szykowaną przez ekipę Tuska cichą likwidację PKP Cargo – największego w Polsce i drugiego w Europie operatora logistycznego – to widać, że niemieckie koleje będą miały z tego dużą radość. Inne komunikaty wygłasza do polskiego społeczeństwa, a co innego robi w Brukseli, podejmując decyzje niekorzystne dla Polski.
Z całą pewnością w sprawach Polski jest nieskuteczny, natomiast jest świetnym adwokatem Niemiec. To jest oczywiste i widać to jak na dłoni. Teraz będziemy widzieć, jak kolejne projekty będzie dociskał w Polsce, wymyślając tematy zastępcze dla odwracania uwagi, a my tak naprawdę będziemy ponosili koszty rozwiązań szkodliwych dla Polski, które w Parlamencie Europejskim z całą pewnością przyspieszą. Proszę spojrzeć, co dzieje się chociażby w Holandii, gdzie mówi się rolnikom, że elementy Zielonego Ładu zostaną wprowadzone, i to szybko, a sprawa ograniczenia pogłowia bydła ze względu na wysoką emisyjność CO2 stała się już faktem. Takie restrykcyjne wymagania wobec rolników są tam już stosowane, a kolejne kraje, w tym Polska, są w kolejce.
To pokazuje, że Tusk, jeśli chodzi o sprawy polskie, jest politykiem nieskutecznym. Kapitał z Polski zaczyna uciekać, kolejne firmy padają. Czym to się może skończyć?
– Tusk uczestniczy w polityce od wielu lat, to polityk związany z liberałami. Pamiętamy też, jak w latach dziewięćdziesiątych liberałowie pozwalali na to, żeby ludzie tysiącami tracili pracę, kiedy zamykali zakłady pracy, kiedy masowo padały państwowe gospodarstwa rolne [PGR-y]. To pokazuje, że zwykły człowiek nigdy nie interesował tych elit, także Tuska. Dzisiaj za jego rządów jak bumerang wraca brak zrozumienia wobec ludzkich spraw. Ten człowiek w ogóle się nie przejmuje, że po zaledwie pół roku rządzenia „koalicji 13 grudnia” padają zakłady pracy. Czy widział ktoś, żeby Tusk jako premier wiedząc, że dzieje się źle, pojechał do zakładu, gdzie likwidowane jest blisko tysiąc miejsc pracy, a kolejne zakłady zgłaszają upadłość, i żeby tam interweniował? Widząc, co się dzieje za rządów Tuska, inwestorzy uciekają z Polski do innych krajów poza Unię Europejską i tam będą produkować, tworzyć miejsca pracy. Tym nie interesuje się szef polskiego rządu, nie słyszę też, żeby jakikolwiek jego minister przejawiał troskę w tym zakresie. To, co funduje nam Tusk – doskonale zdając sobie sprawę z tego, co robi, to są igrzyska.
Skoro nie ma sprzeciwu, to kryzys będzie się pogłębiał...
– Dokładnie. Może sobie na to pozwolić, bo część twardego dość prymitywnego elektoratu, która chce tylko jednego – mianowicie rozliczenia Prawa i Sprawiedliwości, zaakceptuje każde jego działanie. Daje im więc na żer księdza Michała Olszewskiego, daje im na żer ministra Zbigniewa Ziobrę i innych ministrów rządu Zjednoczonej Prawicy, żeby tylko przykryć własną nieudolność. Ten człowiek nie potrafi rządzić krajem, on nie czuje państwa jako instytucji, dlatego generalnie ma problemy z zarządzaniem, ponadto nie ma empatii do zwykłych obywateli. To, co potrafi, to – mówiąc językiem młodzieżowym – ściemniać na różnego rodzaju wiecach. Tymczasem życie coraz bardziej zaczyna to weryfikować i wychodzi jak bardzo okłamał ludzi – nawet swoich wyborców.
Nie miejmy więc złudzeń – Tusk nie pochyli się nad losem ludzi, którzy tracą pracę. Już słychać, że przywileje socjalne, programy prospołeczne wprowadzone przez rząd Zjednoczonej Prawicy mogą zostać okrojone, a nawet odebrane. Przygotowuje się ludzi pod narrację, że świadczenie 800 Plus będzie uzależnione od progów dochodowych. Tymczasem sam Tusk mówił w kampanii i na początku swoich rządów, że nic co dane nie zostanie odebrane. Takiego mamy w tej chwili premiera, dlatego nie spodziewajmy się po nim niczego dobrego.
Żeby ocenić, jakim premierem jest Tusk, dla człowieka obiektywnie patrzącego na rzeczywistość, nie stanowi to większej trudności. Jak jednak przekonać tych, którzy wciąż na niego stawiają? Bo to nie tylko zatwardziali zwolennicy – jak mówią sondaże – dają mu wciąż swoje poparcie, mimo że gospodarka polska zaczyna zmierzać do zapaści... Dodatkowo teraz jeszcze ujrzeliśmy kulisy aresztowania księdza Olszewskiego i wręcz nieludzkie traktowanie tego kapłana...
– Ta władza nie ma żadnego szacunku dla Kościoła, także dla kapłanów. Z urzędów znikają krzyże, w szkołach ogranicza się lekcje religii, de facto dążąc do jej wyeliminowania. Ta władza stosuje wobec księży metody komunistyczne czy wręcz tortury. Przykładem jest ks. Michał Olszewski, który – jak słyszymy z jego relacji – po zatrzymaniu był poniżany i traktowany przez funkcjonariuszy państwa w sposób wręcz nieludzki. W tak bandycki sposób postępuje tylko państwo totalitarne, któremu przeszkadzają kapłani, któremu przeszkadza Kościół. Natomiast, co do kwestii tego szczególnie twardego elektoratu Tuska, to myślę, że nawet gdyby ci ludzie otrzymywali czy – jak wszystko wskazuje – będą otrzymywać cięgi od swojego pryncypała, zresztą tak jak wszyscy Polacy i mam tu na myśli wzrost od 1 lipca cen energii, rosnące ceny żywności i w ogóle wyższe koszty życia, to oni są w takiej bańce, że i tak będą popierać Tuska. To przypomina syndrom sztokholmski, gdzie ofiara przywiązuje się do swojego oprawcy. Swoją drogą, rząd Tuska jest mocno przemocowy, co pokazuje chociażby sprawa torturowanego ks. Olszewskiego, konstruowanie zarzutów także wobec ministrów rządu Zjednoczonej Prawicy, próba wiązania ich w grupy przestępcze, a wszystko po to, żeby można było ich aresztować.
Jeśli do tego dodamy zamach na TVP, na Polskie Radio, odcięcie Polakom sygnału telewizyjnego, zamach na Prokuraturę Krajową, to pokazuje, co za ludzie dorwali się do władzy, co jest w ich głowach. Donald Tusk taki jest, a jego twardy elektorat, któremu takie prymitywne metody się podobają, to choćby nie wiem jakie konsekwencje sami ponosili w związku z drożyzną, to i tak się do tego nie przyznają, że jest im źle i nadal będą popierać tę władzę. Takie postawy moim zdaniem nadają się do analizy psychologicznej. Tych ludzi jest mi zwyczajnie żal, dlatego że tkwiąc w tej bańce, będą ponosić koszty nieudolności władzy Tuska.
Jak długo Polacy będą patrzeć na to, jak Tusk wykoleja państwo, niszczy gospodarkę, ale też naraża nasze bezpieczeństwo?
– Wszystko ma swój kres, wytrzymałość ludzi też ma swoje granice. Proszę zwrócić uwagę na Francję i ruch tzw. żółtych kamizelek przez długi czas zwalczany, eliminowany także siłowo, bo protestujący przeciwko władzy prezydenta Macrona byli bici, pałowani, używano wobec nich gazu łzawiącego, strzelano do nich z broni gładkolufowej i nie traktowano ich w sposób w czymkolwiek przypominający państwo demokratyczne. A mimo to w wyborach prezydenckich wygrał po raz drugi ten, który używał wobec tych ludzi siły. Kropla jednak drążyła skałę i w niedzielnych przedterminowych wyborach parlamentarnych, które pewny siebie Macron zarządził, pierwszą turę wygrało Zjednoczenie Narodowe, a blok prezydenta zajął dopiero trzecią pozycję. Trzeba było paru lat i dzisiaj społeczeństwo francuskie odwraca się od Macrona, mówiąc: basta – mamy dość, także ludzie, którzy tkwili w bańce Macrona, a przynajmniej ich spora część. Ufam, że podobny proces przebudzenia nastąpi w Polsce, tylko to wymaga czasu. Polacy są mądrzy i wyciągną wnioski.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki