• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Pokazujemy prawdę o Zielonym Ładzie

Sobota, 15 czerwca 2024 (09:07)

ROZMOWA z Edwardem Kosmalem, wiceprzewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

 

Jesteśmy po wyborach do Parlamentu Europejskiego. W skali całej Europy najwięcej straciły partie agresywnie promujące rozwiązania klimatyczne. Czy to Pana w jakiś sposób zaskakuje?

– Nie, nie jestem zaskoczony. Od stycznia mamy do czynienia z ciągłymi protestami rolników nie tylko w Niemczech, ale też w całej Unii, w tym również w Polsce. Problem Zielonego Ładu był nieustannie nagłaśniany, a to dotyczyło zarówno rolników, jak i całej gospodarki. Informacje o przyjęciu Zielonego Ładu wywołały negatywną reakcję wyborców, którzy zagłosowali na „nie”. Ci, którzy bardzo mocno promowali ten projekt, dostali żółtą kartkę. Sytuacja jest korzystna o tyle, że istnieje szansa na zmianę polityki Unii Europejskiej. Jednak Europejska Partia Ludowa, która cały czas lansuje Zielony Ład, nadal ma większość. Obawiam się, że jeśli nie dojdzie do zmiany na stanowisku przewodniczącego Komisji Europejskiej i Ursula von der Leyen nadal będzie piastować stanowisko, to te zmiany mogą nie nastąpić tak szybko, jak byśmy tego oczekiwali.

Czyli wciąż nie udało się doprowadzić do stanu, w którym społeczeństwo przejrzałoby na oczy? Wciąż czekamy na zmiany?

– Zbieramy podpisy w sprawie referendum dotyczącego Zielonego Ładu i jestem zdumiony, jak mało wie na ten temat społeczeństwo, zwłaszcza młodzi ludzie. Myślę, że połowa z nich nie ma pojęcia, czym jest Zielony Ład. Zbieranie podpisów idzie powoli, ale konsekwentnie. Informujemy, rozdajemy ulotki, rozwieszamy plakaty. Moim zdaniem potrzeba jeszcze dwóch, trzech miesięcy intensywnej kampanii informacyjnej, żeby dotrzeć do większej liczby osób. Dlatego też cieszę się, że kampania jest prowadzona w Telewizji Trwam, Radiu Maryja i „Naszym Dzienniku”. Są rejony, gdzie dostęp do niezależnych mediów jest ograniczony. W takich miejscach dominują poglądy lewicowe i Zielony Ład jest prezentowany jednostronnie. Kontynuujemy naszą pracę, aby zmienić tę sytuację i ukazać społeczeństwu pełniejszy obraz.

Polacy chętnie podpisują się pod wnioskiem o referendum?

– Przeważnie tak. Kiedy ludzie zrozumieją, o co chodzi, rzadko spotykamy się ze sprzeciwem. Kluczowe jest dotarcie do nich z informacją. Bezpośrednia komunikacja jest niezbędna. Kwestie dotyczące Zielonego Ładu nie są poruszane w mainstreamowych mediach. Jestem zdumiony, gdy rozmawiam z ludźmi – nie mają pojęcia, czym jest Zielony Ład ani jakie konsekwencje za sobą niesie. Kiedy wyjaśniamy te kwestie, spotykamy się z dużym zdumieniem.

Jak wygląda sytuacja z wypowiedzeniem polityki klimatycznej na poziomie Unii Europejskiej po ostatnich wyborach?

– Sytuacja jest skomplikowana. Europejska Partia Ludowa utrzymała większość, co utrudnia zmiany w polityce klimatycznej. Byliśmy przekonani, że wyniki wyborów będą bardziej korzystne i że Europejska Partia Ludowa straci na znaczeniu. Trudno przewidzieć, jak szybko uda się wprowadzić konieczne zmiany.

Niska frekwencja na wsi podczas ostatnich wyborów to zjawisko, które budzi niepokój i zasługuje na głębszą analizę. Zastanawiając się nad przyczynami, warto zwrócić uwagę na powody tego stanu?

– Brak mobilizacji rolników i mieszkańców wsi może wynikać przede wszystkim z ogólnego zmęczenia i frustracji. Wieloletnie protesty i niewielkie efekty tych działań mogły wpłynąć na spadek zaufania do systemu politycznego. Mieszkańcy wsi, widząc brak realnych zmian mimo licznych demonstracji, mogli stracić wiarę w możliwość wpływania na sytuację poprzez wybory. Dodatkowo niska frekwencja może być rezultatem niedostatecznej komunikacji i braku skutecznej kampanii informacyjnej skierowanej do społeczności wiejskiej. Pomimo starań o uświadamianie i mobilizowanie rolników przekaz mógł nie dotrzeć do wszystkich, szczególnie w rejonach mniej dostępnych medialnie, gdzie dominują lokalne przekazy i tradycje. Warto również zwrócić uwagę na możliwą dezorientację i zmęczenie wynikające z częstych zmian i niepewności politycznej. Ciągłe zmiany i brak stabilności mogły spowodować, że wielu mieszkańców wsi czuło się zniechęconych i nie widziało sensu w udziale w wyborach. Aby poprawić frekwencję wyborczą na wsi, niezbędna jest konsekwentna i długofalowa kampania informacyjna, która nie tylko uświadomi mieszkańcom wagę ich głosu, ale również pokaże realne możliwości wpływu na politykę. To wymaga zaangażowania i determinacji zarówno ze strony mediów, jak i organizacji społecznych oraz polityków.

Co z partiami politycznymi? Czy one nie potrafiły opracować sensownego programu? Dlatego frekwencja była niższa?

– Dokładnie tak. Niestety, to jest smutna rzeczywistość. Jesteśmy po spotkaniach z ministrem Czesławem Siekierskim. Pan minister nie miał żadnych konkretnych propozycji dla rolników, co jest przerażające. Oferowano jedynie kredyty konsolidacyjne, bez żadnych konkretnych rozwiązań systemowych. Zapytaliśmy, co rząd zamierza zrobić w tej sytuacji, i okazało się, że politycy nie mają żadnej strategii. Powiedziałem ministrowi Siekierskiemu, że jeżeli nie przyłożą się do problemów wsi, to po wyborach do Parlamentu Europejskiego nie będzie już ani PSL, ani rolników. Niestety, moje prognozy się sprawdziły – PSL nie dostało poparcia, a Trzecia Droga ma teraz poważne problemy. Te wybory mogą się jeszcze obrócić na korzyść prawicy, bo jeśli Platforma się umacnia, a oni tracą, to może to w końcu skłoni ich do przemyślenia swojej strategii. Liczę na to, że przestaną wspierać taki rząd.

Rolnicy są otwarci na rozmowy z nowymi władzami Unii Europejskiej?

– Oczywiście, zawsze jesteśmy gotowi do rozmów. Czekamy na konkretne propozycje i będziemy zabiegali o te rozmowy. Nie rezygnujemy z walki z Europejskim Zielonym Ładem. To dla nas kwestia być albo nie być. Już teraz odczuwamy skutki tej polityki, jeśli obejmą one całą gospodarkę, konsekwencje będą jeszcze poważniejsze. Wiemy, że chodzi o podatki, ceny gazu, energii – to wszystko wpływa na koszty, zwłaszcza w rolnictwie.

Gdy nastąpi wzrost opłat za energię, to wtedy społeczeństwo się obudzi?

– Sądzę, że tak, bo już teraz widzimy symptomy. Wzrost kosztów energii wpływa na całą gospodarkę. Polska była atrakcyjnym miejscem dla zachodnich inwestorów właśnie ze względu na stosunkowo niskie koszty energii. Jeżeli ceny gazu i energii pójdą w górę, kapitał zacznie uciekać. Wzrosną ceny produktów, co bezpośrednio dotknie każdego konsumenta.

Za rok wybory prezydenckie. Jak zachowa się wieś? Czy również pozostanie w domach?

– Nie, nie sądzę. Wiemy, jakie jest zagrożenie. Jeżeli, nie daj Boże, wygra kandydat PO, to skutki będą odczuwalne nie tylko dla wsi, ale też dla całego kraju. Prezydent ma możliwość weta, co pozwala korygować niekorzystne ustawy. Jeśli polska wieś nie pójdzie na wybory lub poprze kandydata z „koalicji 13 grudnia”, to może się to skończyć tragicznie. Ale nie poprzemy pierwszego lepszego kandydata tylko dlatego, że jest członkiem lub kandydatem tej lub innej partii. Będziemy rozmawiać z kandydatami oraz dążyć do podpisania porozumienia z tym, który rozumie rolnictwo i będzie chciał promować nasz program.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”