• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Prawdziwi przyjaciele Rosji

Sobota, 8 czerwca 2024 (10:46)

„Ruski agent”, „przyjaciel Putina”, „ekspozytura Rosji” – to określenia hańbiące tego, kto rzeczywiście działa na rzecz rosyjskiego imperium. Po 24 lutego 2022 roku tego typu sformułowania stały się potężną bronią w walce politycznej w Polsce i Europie.

„Ruski agent”, „przyjaciel Putina”, „ekspozytura Rosji” – to określenia hańbiące tego, kto rzeczywiście działa na rzecz rosyjskiego imperium. Po 24 lutego 2022 roku tego typu sformułowania stały się potężną bronią w walce politycznej w Polsce i Europie. Jej siłę rażenia wzmocniły ujawnione zdjęcia z ulic Buczy czy Irpienia. Nietrudno jednak zauważyć, że lewica europejska, znana z doskonałych relacji z Moskwą, również o charakterze agenturalnym, na użytek wyborów do Parlamentu Europejskiego rozpoczęła operację polityczno-medialną mającą na celu dyskredytację prawicy. Epitety „prawicowy terroryzm”, „ruski agent” niczym pocisk mają zgładzić politycznego przeciwnika, zdyskwalifikować go, odebrać mu moralne prawo do publicznego istnienia. A przy tym ukryć realnie istniejącą agenturę wpływu Kremla.

Do arsenału propagandowych pocisków z napisem „prorosyjski” bez skrupułów sięgają niedawni realni przyjaciele Putina. W Polsce mamy zadziwiający festiwal hipokryzji w wykonaniu mediów, komentatorów i polityków, którzy przez ostatnie lata prowadzili otwarty dialog „z Rosją, taką, jaką ona jest”. Teraz ci sami ludzie prowadzą kanonadę ostrych oskarżeń w kierunku tych, którzy od dawna mieli racjonalny osąd putinowskiej Rosji i jasno opisywali naturę imperialnej polityki Kremla.

Niedawni polityczni przyjaciele Putina i jego biznesowi klienci z Berlina, Paryża czy Brukseli pod wpływem przerażonej okrucieństwem rosyjskich żołnierzy opinii publicznej odcinają się od Moskwy. Nagła zmiana frontu nastąpiła bez rozliczenia się z dotychczasową polityką, bez słowa „przepraszam”. Nowa narracja stała się jednocześnie kierunkiem ataku na polityków, środowiska, a nawet całe grupy społeczne i zawodowe, które kontestują obecną politykę Unii Europejskiej. „Przyjaciółmi Putina” nazywani są wszyscy, którzy nie zgadzają się na Zielony Ład, federalizację UE, ograniczanie praw i wolności obywatelskich. Powtarza się slogany, jakoby Putinowi szczególnie zależało na powstrzymaniu pogłębiania integracji europejskiej, zniszczeniu unijnej wspólnoty. Według Donalda Tuska dla Kremla „ewentualne polityczne zdobycie Brukseli byłoby ważniejsze niż zdobycie Charkowa”. Problem w tym, że Putin już dawno politycznie zdobył Brukselę oraz wiele innych unijnych stolic.

Antyrosyjska narracja to w unijnym establishmencie czasowe zjawisko, które minie szybciej, niż możemy się spodziewać. Wielu zachodnich polityków i przedsiębiorców z niecierpliwością oczekuje na powrót do business as usual z Rosją. I Władimir Władimirowicz Putin ponownie stanie się przyjacielem, ale wtedy już nikt nikomu z tego powodu nie będzie czynił zarzutów.

Dariusz Pogorzelski, „Nasz Dziennik”