• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Weźmy odpowiedzialność za Europę

Środa, 5 czerwca 2024 (10:01)

ROZMOWA / z Jadwigą Wiśniewską, poseł Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego

 

Niemieckie media ujawniły dokumenty, które wskazują, że to rząd w Berlinie odpowiada za powstanie projektu Nord Stream 1 i 2. A więc nie jest tak, jak przez lata zapewniano, że był to projekt prywatny, biznesowy. Mamy do czynienia ze skandalem?

– O tym, że jest to projekt stricte polityczny, wielokrotnie mówiłam w debatach, które odbywały się w Parlamencie Europejskim. Apelowałam wówczas o odstąpienie od jego budowy, argumentując, że uderza on w bezpieczeństwo energetyczne państw Europy Środkowo-Wschodniej, a tym samym uzależnia Unię Europejską od dostaw rosyjskiego gazu. Po wybuchu wojny na Ukrainie przekonaliśmy się o tym w dwójnasób. Ujawnione dokumenty, choć szokują, są de facto potwierdzeniem tego, przed czym przestrzegał Unię Europejską rząd Prawa i Sprawiedliwości. W ujawnionych dokumentach przywołuje się uchwałę z 2021 r., w której polski Sejm wyraził przekonanie, że „akceptacja dla kontynuacji projektu Nord Stream 2 stanowi przyzwolenie na prowadzenie przez Federację Rosyjską polityki opartej na gwałceniu międzynarodowych standardów, praw człowieka, naruszaniu integralności państw ościennych i wywieraniu presji na państwa Unii Europejskiej i NATO”. Cisną się na usta słowa – trzeba było słuchać Polski.

Jest w Unii Europejskiej bardziej prorosyjski kraj niż Niemcy?

– Prorosyjskie sympatie niemieckich polityków z reżimem Władimira Putina są doskonale znane, a o ich intensywności najlepiej świadczy fakt ścisłej współpracy czołowych niemieckich polityków z rosyjskimi spółkami energetycznymi. To nie kto inny, ale były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder w 2017 r. został szefem rady dyrektorów spółki Nord Stream 2 AG, należącej do rosyjskiego koncernu Gazprom. Ponadto zasiadał także w radzie nadzorczej innego rosyjskiego koncernu energetycznego – Rosnieftu, jako jeden z dyrektorów niezależnych. Ujawnione notatki wskazują, że prorosyjską politykę prowadziły także kolejne rządy kanclerskie, zarówno rząd Angeli Merkel, jak również obecny rząd Olafa Scholza. To komentuje się samo.

Za pomocą Nord Stream 1 i 2 Niemcy chciały zmonopolizować handel gazem w Europie?

– Poznaliśmy nieznane dotąd dokumenty źródłowe obnażające hipokryzję polityków zachodniej Europy, którzy w budowie gazociągu widzieli interes, liczył się „business as usual” z Rosją. W notatce przygotowanej dla wicekanclerza i ministra gospodarki Sigmara Gabriela w 2015 r. zapisano wprost, że projekt zwiększa zależność Niemiec od Rosji, ale jednocześnie wzmacnia ich rolę jako węzła gazowego w Europie. To pokazuje prawdziwe intencje niemieckich polityków. Poza tym proszę zwrócić uwagę na brak logiki w budowanej narracji. Skoro budowa gazociągu miała być projektem prywatnym, to dlaczego lobbowało za nim niemieckie ministerstwo gospodarki, a szef tego resortu zaproponował nieformalne rozmowy w Brukseli, podczas których państwowi urzędnicy i menadżerowie firmy odpowiedzialnej za budowę inwestycji mieli spotykać się w celu „wymiany poglądów”.

Gdyby udało się Niemcom – a razem z nimi Rosjanom – przejąć pełną kontrolę nad rynkiem gazu w Unii, wówczas stalibyśmy się niemiecką kolonią gospodarczą?

– Zdecydowanie tak. Potwierdza to też przywołana notatka z 2015 r. Rok później federalne ministerstwo gospodarki reklamowało gazociąg jako „magistralę, która doprowadzi gaz do 26 mln gospodarstw domowych w Europie”. Chciano więc uzależnić Europę od dostaw rosyjskiego gazu, co się też udało. To kupczenie Niemiec z Putinem odbywało się de facto ponad głowami pozostałych państw członkowskich, a każdy sprzeciw, taki jak Polski, był bagatelizowany. To wówczas wraz z Nord Stream na dnie Bałtyku została zakopana europejska solidarność.

Podobnego systemu nie próbuje się wprowadzić z żywnością? Rolnictwo w UE będzie zlikwidowane, a żywność z Ameryki Południowej i Ukrainy będą sprowadzać niemieckie korporacje? To one będą decydować, co i komu sprzedać?

– Zielony (nie)Ład prowadzi do upadku gospodarstw rolnych, bo nakładane restrykcyjne przepisy sprawiają, że z uwagi na wzrost kosztów produkcji rolnej dramatycznie spada opłacalność europejskiego rolnictwa. I niestety importowana jest gorszej jakości żywność spoza UE. Przeciwko takiej polityce wczoraj w Brukseli protestowali rolnicy z państw członkowskich UE, których popierała znacząca grupa rolników z Polski. Nasza formacja idzie do wyborów europejskich z jasno nakreślonym programem, z którego pierwszy punkt mówi, że unieważnimy Zielony Ład. Trzeba powstrzymać tę ideologię klimatyczną.

W Polsce liderzy Platformy Obywatelskiej również twierdzili, że jest to przedsięwzięcie biznesowe. Tak uważał m.in. Rafał Trzaskowski. To była naiwność z ich strony?

– To nie była naiwność, ale celowe wpisywanie się w narrację budowaną przez zwolenników tego projektu. Mówili tak, jak zagrała im Angela Merkel. Spolegliwość Donalda Tuska wobec pomysłów Berlina jest powszechnie znana, nic więc dziwnego, że politycy jego partii zachwalali ten projekt. Przywołany Rafał Trzaskowski należy do forpoczty polityków PO, którzy uważają, że nie mają sensu żadne strategiczne z punktu widzenia interesu Polski inwestycje, które zagroziłyby interesowi Niemiec. To on przecież przekonywał, że po co nam Centralny Port Komunikacyjny, skoro jest lotnisko w Berlinie. Przypomnijmy, że to rząd PO – PSL podpisał skrajnie niekorzystną umowę z Gazpromem na dostawy gazu do Polski, na mocy której mieliśmy kupować rosyjski gaz do 2037 r.

Decyzja o dywersyfikacji dostaw gazu, którą podjął i zrealizował rząd PiS, uchroniła nas przed gospodarczym i społecznym kataklizmem?

– Zdecydowanie tak. Rząd PiS stał na straży bezpieczeństwa energetycznego, nie tylko przestrzegając przed ślepą polityką uzależniania się Europy od dostaw rosyjskiego gazu, ale przede wszystkim realizując inwestycje, które miały na celu dywersyfikację dostaw. To rząd PiS energicznie przystąpił do budowy gazociągu północnego Baltic Pipe. Dodać do tego należy także rozbudowę terminalu LNG w Świnoujściu. To dzięki polityce PiS, gdy Rosja odcięła dostawy gazu, gospodarka polska i polskie gospodarstwa domowe nie wpadły w kryzys energetyczny.

Czy na poziomie UE jest szansa zastąpienia, a później rozliczenia skompromitowanych i uległych względem Rosjan i Niemców polityków?

– Tak, pod warunkiem że w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego zwyciężą siły eurorealistyczne, takie jak PiS. Unia potrzebuje zdrowego rozsądku, a nie szaleństwa klimatycznego. Dlatego tak ważne jest, żeby 9 czerwca pójść na wybory, żeby pokazać czerwoną kartę lewicowo-liberalnym politykom, którzy forsowali budowę Nord Stream, którzy uzależniali Europę od dostaw surowców z Rosji, którzy dziś – poprzez forsowanie Zielonego (nie)Ładu – prowadzą do likwidacji europejskiego rolnictwa i dezindustrializacji Europy. Skutki prowadzonej przez nich polityki odczują wszyscy obywatele, bo przyjmowane przez obecną większość przepisy to sięganie do naszych kieszeni i prosta droga do wzrostu ubóstwa energetycznego. Policzmy się 9 czerwca. Weźmy odpowiedzialność za przyszłość Polski i Europy w swoje ręce.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”