• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

ROZMOWA

Czego boi się premier

Wtorek, 28 maja 2024 (09:34)

ROZMOWA z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury i Podstaw Retoryki KUL.

 

Donald Tusk po raz kolejny skandalicznie zaatakował ojca dr. Tadeusza Rydzyka. Nazwał dzieła skupione wokół Radia Maryja „imperium”, kłamiąc jednocześnie, że były one finansowane przez państwo. Panie Profesorze, jaki jest rzeczywisty cel tej brutalnej nagonki?

– Te ataki mają miejsce, ponieważ ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk jest suwerenem. Prowadzi od wielu lat niezależne medium. Taki był sens powołania Radia Maryja 8 grudnia 1991 roku – miała być to rozgłośnia niezależna od zewnętrznej dominacji. Wówczas Polska wychodziła z komunizmu, jednak nie mogła do końca się od niego wyzwolić. Komunizm bowiem posiada wiele twarzy. Jedna z jego odsłon polega na ataku na Kościół po to, aby go zniszczyć w Polsce, a druga ma na celu odebrać Narodowi jego realną suwerenność. Ten proces oczywiście rozpoczął się już w czasach komunizmu, ale jak się okazało później, on się nie skończył wraz z tzw. odzyskaniem niepodległości. Dla środowisk wywodzących się z sowieckiej i komunistycznej dominacji Kościół stanowi największego wroga, największe zagrożenie. Ponieważ ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk z całą świadomością i odpowiedzialnością podjął tę batalię w sposób niezależny, stał się przedmiotem ataków wściekłych i bezpardonowych. Od początku chodziło w nich o to, żeby władza nad Polską, w wymiarze politycznym i narodowym, ale też religijnym, była w rękach naszych wrogów. Chodziło również o to, by doprowadzić na różne sposoby do upadku znaczenia naszej tożsamości – polskiej i katolickiej. W tej walce ścierają się różne ideologie i ich celem jest odebranie nam – Polakom, naszej tradycji, wiary, autorytetów, kultury.

Ataki zawsze opierały się na kłamstwie i manipulacji. Przypomina to niestety metody działań znane z systemów totalitarnych, jak np. kłamstwa geobelsowskie, które budowały propagandę III Rzeszy. Dziś władza stosuje podobne narzędzia do dyskredytowania, a nawet zniszczenia tych, których postrzega jako wrogów. Czy niszczenie dobrych, wartościowych ośrodków, takich jak Radio Maryja i dzieła wokół niego skupione, ma na celu również zbudowanie jednego przekazu?

– Komunizm się nie skończył, a jedną z jego odmian współczesnych, również na Zachodzie, jest socjalizm. Polega on na tym, że wszystko chce sobie podporządkować, a im coś bardziej dla człowieka dobre i wartościowe, tym z jeszcze większą determinacją stara się to zniszczyć. Dla socjalistów świat jest polem walki, w którym wrogiem jest właśnie tradycja kultury zachodniej, a więc greckiej, rzymskiej, zbudowanej na nich również kultury narodowej i wreszcie tego, co reprezentuje w perspektywie nadprzyrodzonej Kościół katolicki. To są dla nich punkty odniesienia nie do przyjęcia. Oni tego nie uznają i nienawidzą w sposób bezwzględny. W związku z tym dla nich środowiska wartościowe są miejscami, w które należy uderzyć i je zniszczyć. Dlatego ta walka jest bezpardonowa. Wiedząc o tym, po pierwsze, nie możemy ulegać, po drugie, musimy w jeszcze większym stopniu deklarować naszą niezależność. Nawet jeśli będzie ona czysto duchowa. Jednak ona jest bardzo ważna, żeby nie dać się wciągnąć w te kłamstwa. Nienawiść, które one wyrażają, jest szatańska. Dlatego też musimy mieć świadomość skali zagrożeń.

Dzięki Radiu Maryja, ale również Telewizji Trwam, Akademii Kultury Społecznej i Medialnej, Polacy mogą te zagrożenia poznać i dowiedzieć się, jak się przed nimi bronić. Dziś płyną one z Zielonego Ładu, ideologii gender czy polityki multi-kulti. To również przeszkadza lewicowo-liberalnemu układowi?

– Oczywiście. Musimy pamiętać, że obecnie te zagrożenia płyną właśnie z Zachodu, ponieważ tam powstał socjalizm. On nie narodził się w Związku Sowieckim, tylko w krajach zachodniej Europy, na czele z Marksem, nie mówiąc już o Antonio Gramscim czy innych komunistach, którzy starali się opanować ośrodki władzy politycznej, intelektualnej, społecznej i duchowej w poszczególnych krajach praktycznie na całym świecie. Jeśli ktoś dotyka tych zjawisk, mówi o nich głośno i w dodatku robi to w sposób skuteczny, tak jak Radio Maryja, to pada hasło: zniszczyć. I zaczyna się marsz. Czasem się zatrzymuje, czasem słabnie po to, żeby przegrupować siły, ale za chwilę idzie znowu dalej i dalej. Ludzie, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy i rozeznania, mogą się nabierać na hasła komunistyczne neosocjalistów, które najczęściej stanowią wynik potężnej manipulacji semantycznej, tak jak pojęcie Zielonego Ładu, które jest wielkim przekrętem intelektualnym. Jednak za jakiś czas ludzie się przekonają, że to wcale nie jest Zielony Ład, a „czerwony”. Jak wyczerpują się dane możliwości manipulacji, to wymyślane są nowe. Tak jak mówiłem, mamy do czynienia z gigantyczną walką. W wyjaśnianiu tych wszystkich procesów ogromną rolę odgrywają Radio Maryja, Telewizja Trwam i wszystkie dzieła wyrosłe wokół rozgłośni. To jest konsekwentna praca, niezwykle cenna dla trwania naszego Narodu. Dlatego nie możemy się dziwić, że te ataki były, są i będą. Trzeba się bronić, być stanowczym, cierpliwym, wytrwałym i nie poddawać się, kiedy wydaje nam się, że jest nas mniej. Nie możemy ulegać fali niemocy. Radio Maryja przetrwało dzięki wielkiej roli ojca dr. Tadeusza Rydzyka, dlatego dziś w taki sposób po raz kolejny jest on atakowany i oskarżany o rzeczy, których nie robił. Radio Maryja istnieje, ponieważ jego celem jest szukanie prawdy, czyli czytelne rozpoznanie sytuacji po to, żeby bronić tych najwyższych wartości. Dzieła związane z Radiem Maryja promieniują na kolejne pokolenia, rzesze ludzi ukształtowały się na nich. I to są pokolenia, które wyrosły w świecie idei i wartości nadrzędnych.

Z tej ogromnej roli formacyjnej Radia Maryja na pewno zdaje sobie sprawę rządząca koalicja i tego również się boi. Stąd ataki. Donald Tusk twierdzi jednak, że jest wierzący i nie chce „atakować religii”. Ale jego działania przeczą tym deklaracjom…

– Tusk wychodzi z przekonania, że większość odbiorców nie ma orientacji, jeśli chodzi o sytuację, w jakiej się znajdujemy. W związku z tym zawsze jakaś część się nabierze na „kłamstwa Tuska”. Tak jest w przypadku młodego pokolenia, które nie ma odpowiedniego doświadczenia i narzędzi, żeby te kłamstwa i manipulacje rozszyfrować. One opierają się na zasadzie, jeszcze średniowiecznej, o której pisał Jan Duns Szkot, a mianowicie, że „z fałszu wynika cokolwiek” (ex falso quodlibet), może być prawda, a może być fałsz. I dlatego kiedy premier w tak sugestywny sposób pewne rzeczy przekazuje, to jakaś część społeczeństwa może odnieść wrażenie, że to jest pewien ciąg prawdziwościowy. Ale tak nie jest. To jest manipulacja. Jednak patrząc na wyniki wyborów, widzimy, że przynosi ona realne skutki. Trzeba odsłaniać kolejne maski, głośno o nich mówić. Naświetlać te kłamstwa. Niezależne ośrodki, które stoją na straży prawdy i które głośno będą obnażać te manipulacje i oszustwa, zawsze będą obiektami perfidnych ataków. Dla nas najważniejsze jest, żebyśmy byli wytrwali.

Dziękuję za rozmowę.

Paulina Gajkowska, „Nasz Dziennik”