Dziś w „Naszym Dzienniku”
Słabsze zainteresowanie
Poniedziałek, 10 czerwca 2024 (02:23)Już dzisiaj – około godz. 15.00 – Państwowa Komisja Wyborcza poda ostateczne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego.
To największe wybory w Europie – ponad 350 mln osób wybierało w ciągu ostatnich dni 720 swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Ostatnie godziny dzielą nas od ogłoszenia oficjalnego składu PE kadencji 2024-2029. Od tych wyborów zależy, którą drogą podążać będzie Unia Europejska w ciągu najbliższych lat. – Ta kampania była niemrawa od samego początku. Komitety i kandydaci wyczerpali swoje zasoby pieniężne i ludzkie niezbędne w takim przedsięwzięciu. Widzieliśmy próby frontalnego ataku na Fundusz Sprawiedliwości, na schorowanego ministra Zbigniewa Ziobrę. Afera medialna jest sztuczna, bo żadne przepisy nie zostały naruszone – mówi „Naszemu Dziennikowi” Piotr Cieplucha, sekretarz generalny Suwerennej Polski. Niemrawość polskiej kampanii przekuła się na pierwsze dane o frekwencji. Wczoraj do godz. 12.00 do urn wyborczych poszło 11,66 proc. uprawnionych. Pięć lat temu o tej samej porze było to 14,39 proc., dekadę temu – 7,31 proc., a 15 lat temu – 6,65 proc. – Ludzie są zmęczeni ciągiem wyborów. Słyszy się, że sporo osób nawet nie zdawało sobie sprawy, że wybory się odbywają. Kampania mogła być za mało widoczna, co wpłynęło na spadek zainteresowania. Co prawda frekwencja nie spadła drastycznie, ale na Lubelszczyźnie odnotowano
30-procentowy spadek – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Paweł Kubala, politolog.
Problem z niskim zainteresowaniem wyborami do Parlamentu Europejskiego rozwiązano w kilku krajach. W Bułgarii i Belgii połączono je z wyborami krajowymi. Belgowie, Węgrzy, Rumuni i Cypryjczycy wzięli również udział w wyborach lokalnych. A Słoweńcy mieli także możliwość oddania głosu w referendum. W Polsce jest jednak ciągle forsowany nieefektywny model niełączenia wyborów. Jest to niewątpliwie na rękę partiom politycznym, które mogą tych samych kandydatów wystawiać w różnych wyborach – zwalnia ich to z obowiązku rozwinięcia bazy kandydatów, którzy mogą zrobić różnicę na listach wyborczych.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.