• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Polskim żołnierzom odbiera się prawo do obrony

Piątek, 7 czerwca 2024 (11:58)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Niestety, nie żyje żołnierz strzegący polskiej granicy, raniony 28 maja przez migranta w okolicach Dubicz Cerkiewnych. Tymczasem zatrzymani pod zarzutem nieuprawnionego oddania strzałów alarmowych zostali żołnierze, którzy nie dopuścili do przedostania się na naszą stronę agresywnych migrantów…

– Śmierć każdego człowieka jest dramatem, tym bardziej jeśli umiera młody, 21-letni człowiek, żołnierz 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, który stał na straży  naszego bezpieczeństwa. Cała ta sytuacja pokazuje, że  władza pod kierownictwem Tuska niedojrzała do tego, by zdać sobie sprawę, jak ważne jest bezpieczeństwo Polski, Polaków, także bezpieczeństwo naszych granic. Ludzie władzy, z Tuskiem na czele, widać nie zdają sobie sprawy z tego, że Polacy chcą i mają prawo żyć w bezpiecznym kraju. Nie wystarczy zawiesić na piersi serce z papieru, trzeba jeszcze mieć serce dla Polski i dla Polaków. Widać, że ta władza nie zdaje sobie sprawy, że od jakiegoś czasu trwa atak hybrydowy na polską granicę. Putin z Łukaszenką działają z rozmysłem, a ataki, jakich jesteśmy świadkami, są nakierowane na destabilizację państwa polskiego. Platforma z Tuskiem zanim przejęli władzę, kpili sobie z żołnierzy, niszcząc ich morale, ośmieszali wszystkie działania rządu Prawa i Sprawiedliwości związane z umocnieniem polsko-białoruskiej granicy. Wynajmowali reżyserów, aktorów, celebrytów, dziennikarzy, żeby przekłamywali rzeczywistość, stając po stronie nie bezpieczeństwa Polski i Polaków, ale po stronie imigrantów szturmujących polską granicę, których Tusk nazywał „biednymi ludźmi szukającymi swego miejsca na ziemi”. Kpił też sobie z zapory, którą budowaliśmy. Finał tej polityki pogardy jest tragiczny, dramat żołnierza, jego rodziny. To, co się stało, nie powinno się było nigdy wydarzyć.

Jak to możliwe, że przez dwa miesiące informacja o zatrzymaniu i zakuciu w kajdanki żołnierzy nie dotarła do opinii publicznej?

– To bulwersujące, że opinia publiczna nic nie wiedziała, że toczy się postępowanie przeciwko żołnierzom, którzy oddali strzały ostrzegawcze, aby powstrzymać szturmujących granicę Polski nielegalnych imigrantów, także we własnej obronie, do czego mają prawo. Sytuacja jest kuriozalna, bo pokazuje, że polskim żołnierzom odbiera się prawo do obrony. Zastanawiam się, co ci młodzi żołnierze czuli, obejmując służbę, mając świadomość, że w obliczu ataku, wobec groźby konsekwencji, nie wolno im użyć broni we własnej obronie. Mam nadzieję, że po tym wydarzeniu Polakom szerzej otworzą się oczy. Szkoda tylko, że aby tak się stało, musiał zginąć człowiek – polski żołnierz broniący polskiej granicy.

Najbardziej kuriozalne jest to, że o tym wydarzeniu sprzed dwóch miesięcy nie był poinformowany prezydent RP zwierzchnik sił zbrojnych?

– To było działanie z rozmysłem. Tusk miał świadomość, że prezydent Andrzej Duda w momencie otrzymania takiej informacji o działaniach Żandarmerii Wojskowej stanąłby po stronie żołnierzy, bo zawsze stawał w ich obronie i poinformowałby opinię publiczną. Stanowisko prezydenta Andrzeja Dudy, jakie zawsze prezentował na arenie międzynarodowej, było i jest bardzo jasne: silna armia, bezpieczne granice, bezpieczna Polska i Polacy. Obrona honoru polskiego żołnierza bardzo często pojawiała się w wypowiedziach głowy państwa. Tymczasem niedorośli do swojej roli ludzie zabawiają się Polską, za nic mają bezpieczeństwo polskich granic i nas wszystkich. Nie informując, de facto lekceważąc prezydenta, kolejny raz udowodnili, że chcą stać ponad prawem. To, co robią, jest niegodziwe i niegodne urzędu premiera RP, ministra, w tym również ministra obrony narodowej. Kwestie bezpieczeństwa państwa, naszych granic powinny być rozstrzygane ponad podziałami politycznymi. Tymczasem rząd, szef resortu obrony nie informują o tym prezydenta, a także – jak słyszymy – Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Mamy informację o jednym takim przypadku, ale przecież nie wiemy, czy takich sytuacji nie było więcej. Tusk lekceważył prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wiemy jak to się skończyło. Widać, że taką samą taktykę lekceważącą głowę państwa stosuje wobec prezydenta Andrzeja Dudy. Tusk ze swoją ekipą lekceważą obowiązki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa Polski. Widać, że w tym rządzie jest nie tylko bałagan, ale wręcz lekceważenie ciążących na władzy obowiązków. Jestem przekonany, że opinia publiczna odpowiednio oceni ten chocholi taniec „koalicji 13 grudnia”, to nieróbstwo, próbę przykrywania ważnych dla Polski spraw tematami zastępczymi – jak tabletka „dzień po” czy sejmowe komisje śledcze, które miały być oskarżeniem Zjednoczonej Prawicy, a stały się pośmiewiskiem, bo nic z nich nie wynika poza kompromitacją ich przewodniczących. Powtórzę raz jeszcze mamy dramat człowieka, żołnierza, który zginął, który za brak kompetencji tej władzy zapłacił życiem.

Czy Władysław Kosiniak-Kamysz powinien dłużej pełnić funkcję ministra obrony?

– Widać, że mamy paraliż decyzyjny w polskiej armii. Ten żołnierz nie musiał zostać zamordowany na służbie, gdyby osoby decyzyjne wywiązywały się ze swoich obowiązków, gdyby wzmocniono siły żołnierzy stających w obliczu ataków hybrydowych na polską granicę. Żołnierze byliby bezpieczniejsi, gdyby było ich więcej. Stawianie sprawy bezpieczeństwa granicy i broniących jej żołnierzy w sposób przedmiotowy, arogancki, lekceważący, co oznacza, że do Polski to właściwie każdy, kto chce, może wjechać – łobuz, bandyta, to wszystko wygląda skandalicznie i smutno. Nieprawdopodobne jest to, że musiał zginąć żołnierz, a dwóch innych, którzy zgodnie ze swoim obowiązkiem chcieli bronić granicy państwa polskiego przed hybrydowym atakiem Rosji, mają zarzuty prokuratorskie. To jest coś niewyobrażalnego. Myślę, że Polacy to ocenią w sposób jednoznaczny. Wstyd panowie, najwyższy czas podać się do dymisji. I nie dotyczy to tylko Władysława Kosiniaka-Kamysza. Czas zakończyć rządzenie w tak marnym stylu, kiedy prezydent RP nie jest informowany o stanie bezpieczeństwa i wydarzeniach na polskiej granicy. Ten rząd – cały – powinien zostać rozwiązany, zapomniany. Jeśli ta władza nie zostanie odsunięta od rządzenia, to na tym czy na tych dramatycznych wypadkach może się nie skończyć.

Nie chcę powiedzieć, że ta śmierć to konsekwencja działań wobec dwóch zatrzymanych żołnierzy oraz postawionych im zarzutów, ale trzeba takie pytanie postawić?

– Nie doszłoby do tej tragedii, gdyby wszyscy politycy w Polsce mówili jednym językiem w sprawach najważniejszych – dotyczących bezpieczeństwa państwa i obywateli. Ta tragedia nie wydarzyłaby się, gdyby nie szczucie na żołnierzy ze strony polityków ówczesnej opozycji, a obecnie koalicji rządzącej; gdyby nie jad celebrytów, aktorów; gdyby nie filmy niemające nic wspólnego z rzeczywistością; gdyby nie dziennikarze i ich fałszywe, wyssane z palca historie i materiały wpisujące się w narrację przeciw obrońcom naszej granicy z Białorusią. To wszystko kumuluje się w tej śmierci polskiego żołnierza, który służył bezpieczeństwu swojej Ojczyzny. Przykro to mówić, ale ci wszyscy ludzie nie dorośli do odpowiedzialnego pilnowania bezpieczeństwa i suwerenności Polski. Za to zapłacił życie jeden, aż jeden polski żołnierz. Zróbmy wszystko, żeby takich tragedii więcej nie było.

Jaki sygnał płynie do napastników, skoro dowiadują się, że żołnierze strzegący polskiej granicy za użycie broni wobec agresorów są zakuwani w kajdanki i  stawiane są im zarzuty jak przestępcom?

– To jest sygnał dla bandytów, żeby wzmocnić agresywne działania, łamać płot, bo nic im za to nie grozi. To jest hodowanie bezkarności nielegalnych imigrantów, że mogą ranić, zabijać polskich żołnierzy i iść dalej na zachód. To jest też sygnał dla potencjalnych terrorystów, że ten szlak przez Polskę jest bezpieczny, bo rząd Tuska nie postawi im tamy. Pozbawienie żołnierzy możliwości obrony granic, do czego są przecież powołani, jest działaniem wbrew interesom państwa polskiego i jego obywateli. Łukaszenka z Putinem z całą pewnością odczytają komunikat, jaki wysyła rząd Tuska, dlatego zwiększą jeszcze bardziej presję na polską granicę. Całe zdarzenie, o jakim się teraz dowiadujemy, miało miejsce dwa miesiące wstecz, może więc warto się zastanowić, czy wzmożenie ataków hybrydowych na naszą granicę, jakie obserwujemy od jakiegoś czasu, nie było konsekwencją sygnału, który popłynął do agresorów, że można wzmocnić ataki, bo polskim żołnierzom nie wolno używać broni. Parodią i kpiną z obrońców naszych granic było też jeżdżenie Tuska i Kosiniaka-Kamysza na granicę i robienie sobie zdjęć z żołnierzami, których ta ekipa taka naprawdę pozostawiła samych sobie.

Granica z Białorusią to jest jeden odcinek presji migracyjnej, ale słyszymy też, że Niemcy w ramach przedwczesnej relokacji imigrantów zaczynają nam przysyłać swoich „inżynierów”. Czy w tej sytuacji jesteśmy bezpieczni?

– Niemcy, którzy wywołali cały ten kryzys migracyjny, nie mogąc sobie poradzić z napływem imigrantów, wymyślili pakt migracyjny, by się podzielić z całą Europą tym tortem. Pakt migracyjny przegłosowany w Parlamencie Europejskim ma zacząć obowiązywać za dwa lata, chyba że do władzy dojdą siły, którym uda się odwrócić ten skrajnie niebezpieczny dla nas obowiązek przyjmowania imigrantów. Natomiast Niemcy już dzisiaj twardo stoją na gruncie swoich interesów i bez mrugnięcia okiem zawrócili do Polski 3,5 tys. imigrantów. I tu też była próba zakamuflowania tego faktu. To wszystko pokazuje, że Polacy pod rządami „koalicji 13 grudnia” nie mogą się czuć bezpiecznie. Natomiast Donald Tusk, który de facto zgodził się na pakt migracyjny, chce się przypodobać Brukseli, Berlinowi. Myślę, że w ten sposób chce coś osiągnąć dla siebie, może dla swoich politycznych kompanów, tylko że w ten sposób naraża nasze bezpieczeństwo. To jest szerszy problem – mianowicie dziwi łagodność Tuska wobec imigrantów, błędy nieodpowiedzialnych dowódców, którzy każą żołnierzy za to, że chcą bronić granicy Polski i bronić swojego bezpieczeństwa, życia i zdrowia. To może mieć szerszy kontekst, ale na razie nie wiemy wszystkiego. Pamiętamy natomiast wypowiedzi i zachowanie Tuska, który mówił, że tylko w Europie będziemy bezpieczni. Ta jego narracja jest odczytywana w Europie mniej więcej tak: zgodzę się na wszystko, żeby tylko mi było dobrze.

O co w tej sytuacji będziemy walczyć w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego?

– Państwo Tuska się skompromitowało. Pod rządami „koalicji 13 grudnia” Polska się rozpływa w obszarze gospodarczym. Widać to już bardzo wyraźnie m.in. jeśli chodzi o Pocztę Polską, która ma zwolnić tysiące pracowników, bardzo niekorzystne są także zmiany umów dla pracowników PKP Cargo i też zwolnienia. Upadają firmy, inwestorzy uciekają z Polski, mamy zaniechanie strategicznych dla Polski inwestycji, takich jak Centralny Port Komunikacyjny czy energetyka jądrowa, to jest nic innego jak rozmywanie państwa polskiego. Do tego dochodzi brak działań w sferze bezpieczeństwa. To wszystko przypomina państwo znane z taśm i wypowiedzi Bartłomieja Sienkiewicza, który z kolegami wybiera się teraz do Brukseli, a co będzie z Polską, to już nie ich sprawa. Dla nich liczy się tylko to, żeby Unia Europejska ich chwaliła, żeby pokazywać dobre serce dla imigrantów, ale nie dla własnych obywateli. Robi się wszystko, by zrujnować Polskę, pozbawić zdolności gospodarczych, zdolności obronnych, de facto pozbawić nas państwowości. Wtedy będzie dobrze dla liberałów i dla lewicy. Nic więc dziwnego, że mamy karanie żołnierzy, którzy nie mają prawa oddać strzału ostrzegawczego, bo za obronę własną grożą im sankcje karne. Dlatego nie możemy pozwolić na dalsze niszczenie państwa polskiego, ponieważ są to działania Targowicy, i to w najohydniejszym z możliwych wydaniu. Na oczach ludzi tracimy państwowość, tracimy bezpieczeństwo, rujnuje się polską gospodarkę. Temu niszczeniu Polski musimy powiedzieć: nie!

 Dziękuję za rozmowę. 

 

Mariusz Kamieniecki