Donalda Tuska pociąga Europa, nie Polska
Piątek, 31 maja 2024 (12:27)Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Komisja Europejska wycofała się
z procedury z art. 7 wobec Polski. Tak czy inaczej to dobrze, ale czy od momentu objęcia rządów w Polsce przez Donalda Tuska dostrzega Pan jakiś moment,
jakiś szczegół dotyczący działań
„koalicji 13 grudnia”, który skłaniałby czy uprawniałby Unię Europejską do takiego kroku?
– Odpowiedź jest dość prosta: w tej chwili Polska jest rządzona przez koalicję liberalno-lewicową, a to dla Komisji Europejskiej oznacza, że wszystko wróciło do normy
i jest praworządne. Zatem napaść na media publiczne, wyłączenie sygnału telewizyjnego czy radiowego, pogwałcenie Konstytucji RP, rządzenie przy pomocy uchwał, a nie ustaw – to wszystko dla Komisji Europejskiej jest w porządku, bo rządzą swoi. Natomiast kiedy rządzi prawica, to wtedy nic nie jest praworządne i szuka się sposobu, jak obalić taki rząd. Na tym polega owa praworządność w wydaniu kierownictwa Unii Europejskiej. Polacy nie są aż tak naiwni, żeby nie zauważyć, iż ta nagonka to były działania mające na celu odebranie Zjednoczonej Prawicy władzy i ulokowanie na fotelu premiera Donalda Tuska. Niestety, ten manewr się powiódł i teraz, kiedy w Polsce jest rząd liberalno-lewicowy, to wszystko jest w najlepszym porządku. Co więcej, kiedy „koalicja 13 grudnia” z Tuskiem na czele potrzebuje wsparcia Brukseli, to się to dzieje. Mamy więc sojusz polskich i europejskich liberałów.
Niektórzy idą dalej i twierdzą, że jest czy był jakiś deal między Donaldem Tuskiem
a Ursulą von der Leyen. Chodzi o rezygnację Tuska z ubiegania się o fotel szefa Komisji Europejskiej na rzecz Ursuli von der Leyen za cenę wycofania się KE i zamknięcia procedury z art. 7, a także odblokowania funduszy unijnych dla Polski.
– Myślę, że zawieszenie procedury z art. 7 przeciw Polsce to jest jeden układ, ale są także inne z Tuskiem w tle. Jest przecież zgoda na przesuwanie migrantów, o czym mówił francuski premier, oraz ciche przyzwolenie Brukseli na atak na prezesa Narodowego Banku Polskiego prof. Adama Glapińskiego. I nic w tym dziwnego, bo Tusk, działając na korzyść Berlina i Brukseli, ma wprowadzić Polskę do strefy euro, a prezes Glapiński jako obrońca polskiego złotego stoi na tej drodze, dlatego trzeba go usunąć. Tusk ma też za zadanie obarczenie Zjednoczonej Prawicy współpracą
z Rosją. Cała ta narracja plus ciche zgody, m.in. na utworzenie superpaństwa europejskiego, to otworzyło drogę do zniesienia procedury z art. 7.
I tak ni stąd, ni zowąd z kraju niepraworządnego staliśmy się nagle
krajem praworządnym…
– Sądzę, że to wszystko ma swoją cenę, a jaką, to dopiero się dowiemy. W praniu się okaże, na co jeszcze Donald Tusk się zgodził. Natomiast czy zgłosi Ursulę von der Leyen na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej, tego nie wiem, bo Tusk wcale tak mocny w Europie nie jest. Sądzę więc, że tym razem Francuzi z inną polityczną ekipą będą walczyli o wybór kogoś innego na fotel szefa Komisji Europejskiej niż Niemka Ursula von der Leyen. Z czasem okaże się, ile jeszcze rzeczy Tusk przehandlował. Natomiast przed nami wybory europejskie i plan Tuska był taki, żeby w kampanii Polacy otrzymali przekaz, że już jesteśmy krajem praworządnym. Tylko że to wszystko,
cała ta gra jest błazeńsko nieprawdziwa i aż dziw bierze,
że ludzie na takie rzeczy się nabierają. Z naszej strony będziemy obserwować i dowiemy się, co jeszcze Tusk sprzedał za wiadomość z Brukseli, że Polska pod jego rządami jest już krajem praworządnym.
Na drodze do reelekcji Ursuli von der Leyen może stanąć kandydat socjalistów Nicolas Schmit? Niemce może być zatem trudniej, zwłaszcza że nie może już liczyć, jak przed pięciu laty, na głosy polskiej delegacji Prawa i Sprawiedliwości, które wtedy zaważyły
o jej wyborze.
– To prawda, tych głosów Ursula von der Leyen mieć już nie będzie, ale myślę, że straci też głosy prawicy francuskiej, włoskiej czy hiszpańskiej. I nic dziwnego, ponieważ w minionej kadencji dała się poznać jako przeciwnik prawicy. Sądzę, że trzeba robić swoje i uzyskać jak najlepszy wynik w czerwcowych wyborach – myślę oczywiście o polskiej prawicy. Wtedy będziemy mogli powiedzieć coś więcej o tym, co się wydarzy i jakie będzie nowe europejskie rozdanie. Natomiast na dzisiaj szanse Niemki Ursuli von der Leyen są związane tylko i wyłącznie z Donaldem Tuskiem, który będzie jej kadził. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że Tusk jest proniemiecki, dlatego ma być dla von der Leyen wsparciem, na wypadek gdyby centroprawicowi politycy stwierdzili, że drugi raz nie będą popierać Niemki, bo się na niej zawiedli. Ursula
von der Leyen rzeczywiście była słabym szefem Komisji Europejskiej. Nie sprawdziła się w pandemii COVID-19,
nie zdała też egzaminu po napaści rosyjskiej na Ukrainę. Wygląda na to, że pozostał jej tylko Donald Tusk, którym będzie zagrywać na różne okoliczności związane z kreacją władz KE po czerwcowych wyborach. Po wyborach nowa prawica europejska, która będzie silniejsza, już się nie nabierze na słabą Niemkę.
Tusk swoją karierę wiąże z funkcją
premiera Polski, ewentualnie prezydenta RP, czy raczej z kolejnymi stanowiskami europejskimi?
– Myślę, że Donalda Tuska jednak kusi Europa, że to nie Polska, ale świat go pociąga. W Polsce Tusk wyraźnie się nudzi, a pobyt w Brukseli i szefowanie Radzie Europejskiej gdzieś w nim zostały i ciągle się to w nim budzi. Będzie więc dążył do tego i zrobi wszystko, żeby wrócić na brukselski wikt, na brukselskie salony. Taka jest moja ocena.
Po czerwcowych wyborach siły prawicowe
w Parlamencie Europejskim będą – wszystko na to wskazuje – mocniejsze, choć trudno liczyć na wygraną. Głos prawicy będzie bardziej doniosły niż dotychczas. Czy
w związku z tym rosną szanse na powrót
do chrześcijańskiej Europy, która stawia
na rodzinę i wartości?
– Jest szansa, że kryzys gospodarczy w Unii Europejskiej, który coraz bardziej doskwiera, wpłynie na eurorealizm wyborców, co przełoży się na wzmocnienie europejskiej prawicy. Jest także szansa, że nowa Komisja Europejska będzie bardziej realistyczna, a nie lewacka, jak obecnie. Powrót do korzeni, do wartości chrześcijańskich, do chrześcijańskiej Europy możliwy jest tylko przy prawicy europejskiej. Chodzi o to, że fałszywa chadecja, Europejska Partia Ludowa tylko nazywa siebie formacją chadecką, a tak naprawdę przez cały czas kolaborowała
z ateistami, socjalistami, liberałami czy z zielonymi,
którzy wprost kpili, szydzili z Kościoła, chrześcijaństwa
i wartości. Dlatego jeśli tylko pojawi się szansa dla europejskiej prawicy, to na pewno skorzysta ona z okazji, żeby pobudzić i ponownie skierować Unię Europejską na właściwe, chrześcijańskie tory, bo Europa wyrasta z korzeni chrześcijańskich i żaden lewacki front tego nie zmieni.
Jakie powinny być priorytety, na czym powinien się skupić w przyszłej kadencji Parlament Europejski?
– Mówiąc wprost: nowy Parlament Europejski powinien się skupić na ratowaniu Europy, bo tylko chrześcijaństwo
może uratować Europę przed zagładą demograficzną
czy moralną. Dlatego tak istotna jest walka o rodzinę, ponieważ przyszłość ludzkości zależy właśnie od zdrowej rodziny, która jest fundamentem społeczeństwa. Jeśli nie zadbamy o dzietność europejskich rodzin, to migranci, których w Europie jest spora grupa, a Unia Europejska poprzez niebezpieczny przymus relokacji może tylko zwiększyć migrację, to przybysze z Afryki Północnej
czy Bliskiego Wschodu wywodzący się z innych kultur
po prostu nas przytłoczą. Dlatego niezwykle ważnym zadaniem jest odgrodzenie narodów europejskich od fali migracyjnej i napływu migrantów ekonomicznych oraz zadbanie o demografię europejską, m.in. poprzez wsparcie naturalnych rodzin, aby decydowały się na więcej dzieci. Trzeba też oddzielić polskie dzieci od szaleństwa deprawacyjnego, od rozmaitych ideologii genderowych, które na Zachodzie Europy już działają w szkołach,
a nawet w przedszkolach, a w Polsce też stają się coraz bardziej agresywne. Konieczna jest walka z aborcją
i eutanazją, bo i z tym w wielu krajach UE mamy
do czynienia.
Jaka zatem będzie przyszła kadencja europarlamentu?
– Ona musi być kadencją obrony wolności gospodarczej, kadencją walki z drożyzną energetyczną, bo Europejski Zielony Ład powoduje, że szereg firm ucieka z Europy
do Stanów Zjednoczonych czy Chin. To wszystko może zrobić tylko prawica europejska, bo lewica potrafi jedynie opowiadać bajki, głosić ideologiczne hasła, a tak naprawdę zależy jej wyłącznie na wychowywaniu lewicowego elektoratu, który za nic będzie miał zasady, prawo naturalne, który będzie hołdował hedonizmowi. Im zależy tylko na hodowaniu lewicowego człowieka, któremu obce są zasady Ewangelii, Bożych przykazań. Prawica europejska musi dbać o prawo naturalne, o naturalną rodzinę, musi inwestować w zdrową, naturalną rodzinę. Powinniśmy stawiać tamę lewicy europejskiej, która „hoduje” swój przyszły elektorat, a ten pozbawiony korzeni, fundamentów będzie łatwo urabialny i zagłosuje za hedonizmem i uciechami, które są tylko chwilą. Rozmaite obiecanki, nakierowanie Europy na hedonizm narkotyczny czy seksualny to jest droga donikąd. Przywrócenie wartości chrześcijańskich Europie będzie największym zadaniem, priorytetem i na tym powinien się skupić nowy Parlament Europejski. Niezwykle ważne będzie też wyprowadzenie Europy z zapaści
i doprowadzenia do gospodarczego wzmocnienia,
bo drożyzna energetyczna, jaką nam funduje obecne kierownictwo Unii Europejskiej, to wszystko dramatycznie utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej. Efektem jest zapaść wielu firm, które uciekają ze Starego Kontynentu, a konsekwencją tego jest rosnące bezrobocie.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki