Pod dyktando Berlina i Brukseli
Środa, 22 maja 2024 (20:27)Rozmowa z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą KUL
i AKSiM
Jeśli chodzi o komisje do zbadania wpływów rosyjskich, to po decyzji Donalda Tuska mamy właściwie już dublet. Po co komu nowa komisja, która już istnieje, i to powołana nie zarządzeniem prezesa Rady Ministrów, ale ustawą sejmową – komisja, której po objęciu rządów Tusk ukręcił głowę, odwołując jej skład?
– Z całą pewnością mamy do czynienia z przewrotną taktyką Donalda Tuska polegającą na tym, że wszystkie te sprawy, które obciążały jego samego oraz ludzi z jego otoczenia, chce się odwrócić i skierować podejrzenia w stronę Prawa i Sprawiedliwości, obciążając tę formację.
To jest pomysł Tuska na odwrócenie uwagi od siebie oraz pomysł na kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. To po pierwsze, natomiast jest jeszcze druga rzecz – w mojej ocenie znacznie ważniejsza – mianowicie Tusk w istocie kreuje kampanie medialne i polityczne adekwatnie do wzorca i dyrektyw, które płyną
z Brukseli.
Otóż w Brukseli ze względu na to, iż w Europie pojawia się bardzo silny eurosceptyczny nurt, że ludzie są już zmęczeni tymi szaleństwami: czerwonym, zielonym, tęczowym, że w Europie jest obecnie trend odwrotny, wymyślono, żeby nie promować takiej lewackiej Unii Europejskiej, ale żeby straszyć ludzi Rosją i Putinem. Chodzi im o to, żeby obciążyć cały antysystem współpracą z Putinem, co tu i ówdzie da się jakoś spiąć medialnie, wskazując chociażby Marine Le Pen, Viktora Orbána i różnych innych polityków, którzy w ten czy inny sposób byli z Putinem w jakichś relacjach. Natomiast w Polsce robi się to całkowicie bezzasadnie, czyli skoro taka jest tendencja, skoro takie są wytyczne w Europie, to u nas trzeba zrobić to samo, czyli obciążyć Zjednoczoną Prawicę współpracą z Putinem.
Tyle tylko, że to jest nonsens.
– Owszem, wygląda to nie tylko fałszywie, nieprawdziwie, ale wręcz karykaturalnie. Rzec można, że to jest całkowity odlot, bo wiele różnych rzeczy można powiedzieć o PiS-ie, ale na pewno nie to, że działało czy było prorosyjskie
w jakimkolwiek momencie czy aspekcie. Sama katastrofa smoleńska o tym świadczy, ale też wszystko to, co rząd Zjednoczonej Prawicy robił po napaści rosyjskiej na Ukrainę, wspierając Ukraińców walczących z rosyjskim najeźdźcą. Tylko że nikt na to w ten sposób nie patrzy, więc można to robić tak samo, jak robi się rewolucję ideologiczną, co przejawia się w próbach wyrzucania Pana Boga oraz symboli religijnych z przestrzeni publicznej. Tak jest w Unii Europejskiej i takie są stamtąd dyrektywy, które rząd Donalda Tuska wykonuje bez żadnej refleksji.
Czy ludzie to kupią, to po pierwsze, a po drugie, skoro Bruksela zgodnie ze swoją polityką próbuje obarczyć PiS rzekomą prorosyjskością, to czy nie należałoby też zbadać wpływów rosyjskich w Unii Europejskiej, gdzie nie brakuje lobbystów, zapewne też rosyjskich?
– Myślę, że tu tak naprawdę wcale nie chodzi o wpływy rosyjskie, bo jeśli już, to trzeba byłoby prześwietlić przede wszystkim Europejską Partię Ludową i jej dotychczasowe działania. Dlatego tu chodzi nie o rzeczywiste wpływy rosyjskie i rzeczywiste błędy prorosyjskie, na przykład Niemców, ale o to, żeby Putinem smagać i obciążać przeciwników politycznych. I taki jest wyłączny cel tego działania. Nie jest nim wyjaśnienie czegokolwiek, ale obciążenie politycznych konkurentów, rzucenie w nich błotem. Moim zdaniem ten brukselski projekt, realizowany przez Tuska w Polsce, nie chwyci. Oczywiście skrajna, zabetonowana część elektoratu, negatywnia nastawiona wobec PiS-u, owszem, może zaakceptować retorykę, że PiS jest prorosyjskie, że to są współpracownicy Putina itd. Jednak gdy mówimy o zwykłych, myślących obywatelach, to tacy się nabrać nie dadzą i zauważą, że ta cała presja antypisowska nie ma żadnych podstaw.
Tuskowi – tak przekonuje – zależy, żeby dzięki tej komisji atmosfera w Polsce została uwolniona od spekulacji, domysłów, publikacji prasowych i materiałów telewizyjnych. Tylko że każdy, kto śledził wydarzenia polityczne za poprzednich rządów Tuska, widział, kto ściskał się
z Putinem i kto pilnował, żeby nikt piachu
w tryby nie sypał…
– Donald Tusk próbuje się wybielić i temu ma służyć komisja ds. wpływów rosyjskich i białoruskich na bezpieczeństwo wewnętrzne i interesy RP w latach
2004-2024. To jest jasne jak słońce. Przecież wszystko, co Tusk w przeszłości robił dla resetu z Moskwą, obciąża jego samego. I on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak to wyglądało – nawet medialnie – dlatego usiłuje się wybielić przed wyborami. Dlatego tworzy komisję, która ma odwrócić kota ogonem. Swoją drogą zauważył to także prezes Jarosław Kaczyński, wskazując, że ta komisja ma usunąć z Donalda Tuska i jego ekipy to, że współpracowali z Rosją. Tak już jest, że złodziej zawsze najgłośniej krzyczy: łapać złodzieja. Taka jest zasada odwracania uwagi. Tak czy inaczej, w mojej ocenie, to wszystko, cały ten spektakl dzieje się za szybko, wszystko jest naprędce kręcone, montowane, dlatego tym bardziej jest niewiarygodne. Tej tezy, jaką stawia Tusk, nie da się obronić.
Wszystko wskazuje na to, że będzie to chyba ekspresowa komisja, skoro Tusk spodziewa się pierwszego raportu cząstkowego już
w czerwcu, po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nawet zakładając dobre intencje, czy w tak krótkim czasie można dogłębnie zbadać tak poważne sprawy?
– Absolutnie nie. Tylko że tu wcale nie chodzi o dobre intencje, natomiast wyłącznie o to, żeby mieć pewien uzysk w formie poparcia społecznego jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Dla Tuska jest to niezwykle ważne, zwłaszcza że rządzenie mu nie idzie, wszystko wygląda słabo, nie ma żadnych pomysłów dla Polski, Polska się cofa, co więcej, szykują się podwyżki cen energii, wzrastają koszty życia Polaków, kolejne firmy uciekają z Polski, coraz więcej jest zwolnień itd. Ten rząd nie robi nic dla Polski i Polaków, szuka jedynie tematów zastępczych, jak tabletka „dzień po”, wrzuca w dyskurs społeczny aborcję. Również temat komisji ds. wpływów rosyjskich i białoruskich w sposób rozpaczliwy wpisuje się w ten klimat, aby odwrócić uwagę od nieudacznictwa rządzących. Donald Tusk próbuje wszystkiego.
Wątpliwości budzi też sposób powołania tej komisji.
– Dlatego nawet koalicjanci Donalda Tuska to krytykują. Przypomnę, że było krytykowane, że komisja – powstała za rządów Zjednoczonej Prawicy – powołana na mocy ustawy sejmowej nie była typową sejmową komisją śledczą, tymczasem dzisiaj Tusk powołuje, i to na mocy zarządzenia, swoją komisję. Ponadto słuszne są zarzuty, dlaczego sprawą rosyjskich wpływów nie zajmują się organy państwa jak prokuratura, ABW, SKW i różne inne służby, tylko ma się tym zająć komisja. Nic więc dziwnego, że nawet Trzecia Droga oprotestowuje te działania Tuska, że nie są to działania poważne. Tak czy inaczej również od strony wizerunkowej nie wygląda to dobrze i – jak widać – rzuca to cień na cały układ „koalicji 13 grudnia”.
Nie wiem do końca, czy Trzecia Droga jest skora krytykować Tuska, skoro Szymon Hołownia, który, owszem, wcześniej stwierdził, że to zły pomysł, że od zajmowania się rosyjskimi wpływami
w Polsce są odpowiednie służby, ale przed wczorajszą konferencją Tuska, w wypowiedzi dla mediów, jego ekspertów nazwał państwowcami...
– To jest cały Szymon Hołownia, który jest chwiejny, ale nie zmienia to faktu, że po stronie koalicjantów Donalda Tuska były głosy sceptyczne – wcześniej wypowiadane – wobec powołania komisji. I te głosy przedostały się do opinii publicznej, pokazując, że ta cała koalicja wcale nie jest monolitem, że nawet niechęć do PiS-u nie jest wystarczającym spoiwem i na dłuższą metę z tą „miłością” wewnątrz „koalicji 13 grudnia” może być bardzo różnie. Ale nie tylko, bo również wielu ludzi z tzw. zaplecza medialnego szeroko rozumianego obozu rządzącego patrzy na to wszystko sceptycznie. Mam na myśli m.in. towarzyszący tej narracji Tuska skrajnie agresywny spot atakujący Zjednoczoną Prawicę za rzekomą prorosyjskość, jaki przygotowała Koalicja Obywatelska, który też został bardzo krytycznie odebrany.
Skoro mowa o zapleczu medialnym szeroko rozumianego obozu rządzącego, to według Tuska komisja ta ma zbadać też ewentualny wpływ rosyjski na media?
– Jest pytanie, kto uwierzy Donaldowi Tuskowi i tej jego komisji, że cokolwiek zbada, skoro jej przewodniczącym ma być – jak słyszymy – generał Jarosław Stróżyk, który od marca br. jest szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, który swoją karierę rozpoczynał od Wojskowych Służb Informacyjnych. Myślę, że taka też będzie wiarygodność tej komisji i jej ustaleń, które – chyba nikt nie ma wątpliwości – mają służyć uderzeniu w PiS.
A może PiS powinno dążyć do powołania komisji do zbadania wpływów niemieckich
w Polsce?
– Byłoby to ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza że te rzeczy są oczywiste. Żeby pokazać, jakie są te niemieckie wpływy, nie trzeba się specjalnie wysilać – wystarczy tylko zobaczyć, jak Unia Europejska zdejmuje art. 7 kończący procedurę badania stanu praworządności w Polsce. Wystarczy spojrzeć, że odmrażają nam środki z Krajowego Planu Odbudowy, wcześniej warunkowane spełnieniem kamieni milowych itd. Tymczasem w Polsce od objęcia rządów przez „koalicję 13 grudnia” nic się nie zmieniło, no, chyba że na gorsze, bo dopiero teraz mamy namacalne dowody łamania przez ministrów Bodnara czy Sienkiewicza praworządności wobec prokuratury czy mediów publicznych. Myślę, że to dzisiejsze podejście Brukseli do nas pokazuje dokładnie, że dzisiaj rządzi partia niemiecka, w związku z czym Niemcy zaprzestali wobec nas represji.
Wystarczyło spojrzeć na wiceszefową Komisji Europejskiej Verę Jourovą, która wczoraj w Brukseli, cała w skowronkach, mówiła do dziennikarzy w obecności min. Bodnara, że w Polsce nie mamy już dzisiaj do czynienia z naruszeniem praworządności.
– Mam nadzieję, jestem wręcz pewien, że przyjdzie czas, że te wszystkie kłamstwa, manipulacje wobec Polski zostaną obnażone, że cała ta polityka antypolska zostanie pokazana czarno na białym i zbankrutuje w Europie i w Polsce. Przecież gołym okiem widać tę prymitywną grę, więc jeśli ktoś używa rozumu, to bezwzględnie jest w stanie odczytać, jaką formacją jest Platforma i cała ta „koalicja 13 grudnia”, która w tej chwili rządzi w Polsce.