• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Święty Andrzej Bobola wyjedna nowy Cud nad Wisłą

Czwartek, 16 maja 2024 (08:53)

Potrzebna jest modlitewna mobilizacja na Różańcu, żeby zwyciężyć w walce ze złem aborcji.

ROZMOWA z ks. prał. Józefem Niżnikiem, kustoszem sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie

Jak odczytywać znak, że w dniu męczeńskiej śmierci św. Andrzeja Boboli i jego liturgicznego wspomnienia w Sejmie odbędzie się publiczne wysłuchanie w sprawie czterech projektów aborcyjnych? Patron Polski wskazuje, żeby również w sprawie obrony życia zwracać się do niego o pomoc?

– Cała procedura wprowadzenia ustawy aborcyjnej w Polsce jest przez kogoś bardzo przemyślana. Proszę zwrócić uwagę, że decyzja nadzwyczajnej komisji sejmowej o wysłuchaniu publicznym 16 maja, w dniu męczeńskiej śmierci św. Andrzeja Boboli, patrona Polski, zapadła na posiedzeniu 23 kwietnia, w dniu męczeństwa św. Wojciecha, patrona Polski. Czy daty podejmowania takich decyzji to jest zwykły zbieg okoliczności, czy ktoś zaplanował ten scenariusz? Aborcja jest wielkim złem, a skoro decyzje podejmuje się we wspomnienie patronów Polski, to czyż nie należy tego odczytywać jako walkę z katolicką tożsamością naszego Narodu? Odczytuję to jako pogardę dla naszych świętych patronów, uderzenie w wiarę katolicką.

 

Uderzenie w sam fundament Narodu, w jego egzystencję, trwanie i misję zleconą przez Boga?

– Błogosławiony ks. kard. Stefan Wyszyński, gdy uchwalano ustawę aborcyjną 27 kwietnia 1956 r. był w więzieniu. Boleśnie przeżył tę decyzję, zwłaszcza że w Sejmie została ona przyjęta z entuzjazmem, a dzień ten nazwano świętem kobiet. Prymas upominał później jej twórców słowami: „Panowie, źle się bawicie”. Odpowiedział mu ktoś: „My jesteśmy niewierzący!”. Kardynał na to: „To nie jest problem wiary czy niewiary. Życie maleńkiego człowieka w łonie matki, życie dziecka nienarodzonego, którego paluszki kształtują się już w drugim tygodniu – to jest problem humanizmu”.

Tylko w tajemnicy świętych obcowania zrozumiemy, dlaczego 16 maja 1956 r. Prymas Tysiąclecia napisał Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, gdzie jedno z pierwszych ślubowań dotyczy obrony życia. Błogosławiona interwencja św. Andrzeja?

– Święty Andrzej Bobola i Prymas Wyszyński, broniąc życia od poczęcia do naturalnej śmierci, bronili Bożego przykazania: „Nie zabijaj”. Tak powinien zachowywać się każdy ochrzczony. Katolik nigdy nie może zaakceptować ustaw aborcyjnych, bo przecież dobrze wie, że tylko Bóg jest Panem życia i śmierci. Dlatego dzisiejsze wysłuchanie w Sejmie będzie też sprawdzianem, kim są ci, którzy mówią, że są wierzący. Człowiek wierzący nie może głosować za aborcją. Każdy, kto opowiada się za śmiercią nienarodzonych, wyklucza się ze wspólnoty Kościoła.

Zaciąga automatycznie ekskomunikę?

– Taka jest nauka Kościoła. W liście do Diogneta z II w. autor opisuje życie chrześcijan, zwracając uwagę na to, czym ono się różni się od życia pogan. „Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem… Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych… Przekazana im nauka nie jest, jak już mówiłem, pochodzenia ziemskiego, nikt ze śmiertelnych nie wymyślił tego, czego starają się strzec tak gorliwie”. Wyznawcy Chrystusa byli pierwszą wspólnotą, która opowiedziała się za obroną życia nienarodzonych.

W Ślubach Jasnogórskich przyrzekamy bronić życia dzieci poczętych tak jak sprawy niepodległości. Jak sprostać temu zobowiązaniu w czasie wielkich zagrożeń?

– Święty Jan Paweł II gościł w Kaliszu 4 czerwca 1997 r. Wtedy też przywołał po raz drugi swoje pamiętne słowa: „Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości”. Cały czas trzeba o tym przypominać, gdyż nieustannie w łonach matek zabijane są bezbronne, niewinne nienarodzone dzieci. Czyż nie widzimy, jak umiera Europa Zachodnia, która ma tak liberalne ustawy aborcyjne. Jakże bolesne jest to, że są i w Polsce ludzie, którzy chcą iść drogą śmierci, a nie życia dzieci. W Kaliszu Papież Polak powiedział: „Józef z Nazaretu, który uchronił Jezusa od okrucieństwa Heroda, staje w tej chwili przed nami jako wielki rzecznik sprawy obrony życia ludzkiego od pierwszej chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci”. Przez aborcję unicestwiamy swój Naród, podcinamy korzenie, z których wyrastamy od wieków.

Dlatego Polacy w przeszłości w obliczu zagrożeń potrafili się mobilizować do modlitwy. Jakże pięknym przykładem takiej postawy są warszawiacy, którzy podczas wojny z bolszewikami zwrócili się do Boga za przyczyną wówczas bł. Andrzeja Boboli i wyprosili Cud nad Wisłą. Myślę, że dzisiaj potrzebna jest też modlitewna mobilizacja, szczególnie na Różańcu, bo w tej walce ze złem, jakim jest aborcja, nie poradzimy sobie jako ludzie. Tu musi przyjść niebo z pomocą.

Nowy Cud nad Wisłą będzie miał wymiar duchowy? Co to oznacza dla nas, uczestników tej walki?

– Mam głębokie przekonanie, że w tej sprawie, jak w każdej innej walce ze złem i grzechem, mamy kierować się zasadą św. Pawła: „Zło dobrem zwyciężaj”. Złością, zagniewaniem nie doprowadzimy zwolenników aborcji do nawrócenia, ale tylko wtedy, kiedy zegniemy kolana przed Panem i zaczniemy się modlić. Modlitwa jest siłą, a jeśli zaprosimy do niej Matkę Bożą, św. Andrzeja Bobolę, innych polskich świętych i błogosławionych, to przekonamy się, jak ona jest bardzo owocna i skuteczna. Pan Bóg wysłucha naszych modlitw, jeżeli będziemy wybierać godziwe środki. Przecież Bóg kocha wszystkich, również zwolenników aborcji. To są też dzieci Boże i Bóg pragnie ich zbawić. Pan przyjdzie nam z pomocą, gdy będziemy postępowali według zasad, które On, Chrystus, przyniósł na świat.

Święty Andrzej Bobola pokazuje nam, jak to czynić – on szedł do zbłąkanych dusz, by nieść im prawdę.

– Przyjaźń ze świętymi ma objawiać się w naszym życiu. Jakże wiele nauczyłem się od św. Andrzeja Boboli, przede wszystkim dogłębnego rozumienia chrześcijaństwa, jako drogi życia. On mówi: nawet w najtrudniejszych okolicznościach nie możesz zejść z drogi Ewangelii. Nie wolno ci tego, ty masz za wierność Ewangelii umrzeć. Nie szukaj zrozumienia w świecie, bo świat cię i tak nie zrozumie.

Dlatego ilekroć politycy pielgrzymowali do św. Andrzeja dawałem im pouczenia, aby zawsze z godnością się zachowywali i kierowali się w życiu zasadami Ewangelii, szukając zgody i jedności. Ale czy brali sobie to do serca? Oceńcie sami.

Trzeba głosić zdrową naukę Chrystusa, choć ona jest trudna i kierowanie się nią w życiu nieraz wiele kosztuje, ale tylko taka postawa wyjedna nam nowy Cud nad Wisłą. Wyprosimy go wtedy, gdy uwierzymy, że z Maryją i św. Andrzejem Bobolą można dokonać rzeczy niemożliwej. Nasza wiara zawsze prowadzi do zwycięstwa. Dlatego dzisiaj trzeba wołać o wiarę w Narodzie. Bo tylko żywa wiara pobudza moce niebieskie.

Potrzebne jest też nasze współdziałanie z łaską.

– Tak, ludzie nie rozumieją, że modlitwa ma wspomagać, a nie zastępować działanie. Na modlitwie powinniśmy poznawać środki i metody dotarcia do ludzi, którzy są za aborcją. To my mamy stać się narzędziem ich przemiany. Jak dotrzeć do nich? Jakie dobrać środki? Pan Bóg nam pokazuje, że tylko miłość jest twórcza, jak mówił św. Maksymilian Maria Kolbe. Święty Andrzej Bobola poszedł do prawosławnych, ponieważ widział w nich dzieci Boże, które też mają się zbawić. Pomagał im zbliżyć się do Pana Jezusa. Podobna postawa musi charakteryzować ludzi walczących o prawo do życia nienarodzonych. Tylko miłością i prawdą można pomóc tym, którzy dzisiaj chcą aborcji, aby się nawrócili. Bo to łaska Boża zmienia ludzi i nawraca. My tylko mamy być narzędziem w ręku Boga.

W ostatnich wyborach Pan Bóg pokazał, że nasza Ojczyzna zmienia swe oblicze. Jeżeli Naród, który uważany jest za katolicki, w wyborach decyduje, aby państwem rządzili ci, którzy wprost mówili, że chcą wprowadzić aborcję, to czyż nie stajemy się Narodem bezbożnym? Rządząca koalicja została wybrana przez Naród. I tu trzeba wielu osobom uderzyć się w piersi z powodu grzechu zaniedbania i milczenia.

 

Prawica też powinna się uderzyć w piersi?

– Ale czy mamy w Polsce prawdziwą prawicę? To, że ktoś siada w pierwszych ławkach w kościele, nie znaczy, że ma wiarę.

 

Politycy Prawa i Sprawiedliwości od wielu lat przyjeżdżają do Strachociny, modlą się tu przed wyborami. Zwyciężali, ale czy wykorzystali otrzymaną władzę dla dobra Narodu? Nie wypowiedzieli konwencji stambulskiej, nie bronią wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, chcą powrotu tzw. kompromisu aborcyjnego.

– Gdyby słuchali wskazań kustosza strachocińskiego sanktuarium, Polska byłaby w innym miejscu. Ale nie słuchali, i to doprowadziło ich do porażki. Świętego Andrzeja nie wolno wykorzystywać do swoich celów politycznych. Czciciele św. Andrzeja zachowują się inaczej. Przede wszystkim mają zawsze szacunek do każdego człowieka, zaznaczam – każdego.

Jak zatem powinniśmy czcić św. Andrzeja Bobolę, żeby nasz patron mógł skutecznie wypraszać łaski dla Polski?

– Święty Paweł VI w adhortacji apostolskiej „Marialis cultus” napisał, że prawdziwe nabożeństwo do Matki Najświętszej polega na naśladowaniu Jej cnót. Gdy ktoś mnie pyta, co to znaczy być czcicielem św. Andrzeja Boboli, odpowiadam: powinniśmy naśladować go w swoim życiu. Kochać to, co on kochał, bronić tego, czego on bronił, być wiernym Chrystusowi i Ewangelii aż po śmierć. To jest najważniejsze. Taki jest prawdziwy czciciel św. Andrzeja Boboli.

Sam św. Andrzej Bobola wskazuje, jak powinniśmy się zachować w trudnych sytuacjach.

– Męczeństwo św. Andrzeja Boboli rozpoczęło się od pojmania i dialogu z oprawcami. To było ostatnie kazanie świętego wygłoszone do ludzi i jego najpiękniejsze świadectwo, testament zostawiony dla kolejnych pokoleń Polaków. Groziła mu śmierć, a on wiedział, jak się zachować. Zapytany przez oprawców, czy jest łacińskim księdzem, odparł: „Jestem katolickim kapłanem. W tej wierze się urodziłem i w niej też chcę umrzeć. Wiara moja jest prawdziwa i do zbawienia prowadzi. Wy powinniście żałować i pokutę czynić, bo bez tego zbawienia nie dostąpicie. Poznając moją wiarę, poznacie prawdziwego Boga i wybawicie dusze swoje”. Te słowa nie pobudziły zbrodniarzy do nawrócenia, do litości, ale wprawiły ich w taką wściekłość, że z niesłychanym okrucieństwem zaczęli torturować żołnierza Chrystusowego.

Ojciec Andrzej wyznał, kim jest, choć wiedział, że to sprowadzi na niego wielkie cierpienie. Ale też wiedział, że chrześcijanin nigdy nie może się zaprzeć swojej wiary, tego, kim jest. Bo Chrystus powiedział: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.

To jasne przesłanie dla nas wszystkich, także dla polityków. Jak powinien postąpić prezydent Andrzej Duda, gdy na jego biurko trafi ustawa wprowadzająca aborcję ze względów społecznych lub przywracająca tzw. przesłankę eugeniczną? Oczywiście wszystkie te rozwiązania będą niekonstytucyjne.

– Wiemy, jak powinien się zachować. Katolik w żadnym wypadku nie może poprzeć ustaw związanych z zabijaniem dzieci ani głosować za takimi projektami. To jest oczywiste.

Podkreśla Ksiądz, że jeżeli zaczniemy myśleć tak jak patron Polski, to będziemy też zachowywać się jak on.

– Święty Andrzej Bobola chce, byśmy zawsze i wszędzie wyznawali, kim jesteśmy. W chwili męczeństwa nie patrzył, że jest otoczony nienawiścią prawosławnych, w jakim miejscu umiera. Wiedział, że musi głosić wiarę, bo wiara jest wielkim skarbem, nie można jej porównać z żadnym dobrem doczesnym. Bo kto ma prawdziwą wiarę, nigdy jej nie zatraci, będzie wolał umrzeć, aniżeli ją sprzedać za miskę soczewicy. To jest jego przesłanie dla nas. Dlatego bądźmy dumni, że jesteśmy chrześcijanami. Głośmy prawdę, a jeśli ściągnie to na nas cierpienie, miejmy świadomość, że Pan Bóg będzie nas umacniał w chwili próby. A kiedyś za takie życie przyjmie nas do królestwa wiecznego.

Nie można się usprawiedliwiać, że czasy są ciężkie, i zwalniać się z odpowiedzialności za dawanie świadectwa?

– Święty Andrzej zostawił nam wspaniały obraz chrześcijańskiego męstwa. W dniu męczeństwa zwrócił się do swoich prześladowców: Żałujcie za grzechy i nawróćcie się na moją wiarę, bo się nie zbawicie. Mógł to przemilczeć, ale nie zrobił tego. Bo kto ma prawdziwą wiarę, nie milczy, ale zachowuje się jak Chrystus.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Rutkowska, „Nasz Dziennik”