• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Św. Andrzej Bobola - Orędownik Polski w niebie

Chcę wam pomagać

Poniedziałek, 6 maja 2024 (15:04)

Święty Andrzej Bobola ratuje parafię wyznaczoną do likwidacji.

Zbudowany w 1954 roku przez i dla Polaków kościół pw. św. Andrzeja Boboli w Dudley (stan Massachusetts, Stany Zjednoczone) stał się pierwszym na drugiej półkuli sanktuarium naszego wielkiego męczennika św. Andrzeja Boboli.

Jeszcze przed kilku laty kościół miał być – ze względu na malejącą liczbę wiernych – połączony z inną świątynią w obrębie jednej parafii. Dzielny kapłan, ks. Krzysztof Korcz, Polak, od kilkunastu lat proboszcz polskiej parafii w Dudley i serdeczny czciciel św. Andrzeja, wpadł na błogosławiony pomysł. A raczej trzeba powiedzieć, że dostał światło od Ducha Świętego, żeby w swojej parafialnej świątyni rozwinąć głęboką cześć i nabożeństwo do patrona parafii. Wiedział przecież, jakich cudów od lat dokonuje św. Andrzej przez posługę ks. Józefa Niżnika w Strachocinie. Podobnie więc jak ks. Józef przed laty w Strachocinie, tak i ks. Krzysztof w Dudley zawierzył św. Andrzejowi Boboli parafię, którą planowano zlikwidować. Odtąd Dudley stało się miejscem coraz częściej nawiedzanym przez wiernych z polskiej diaspory. Do relikwii św. Andrzeja przybywali osobiście i całymi rodzinami jego czciciele.

Kult świętego zaczął rosnąć dynamicznie z miesiąca na miesiąc i z roku na rok. Świątynia stała się szczególnym miejscem pielgrzymkowym Polonii amerykańskiej. Na drugiej półkuli św. Andrzej Bobola – bardzo podobnie jak w Ojczyźnie, w Strachocinie koło Sanoka, w miejscu urodzenia wielkiego męczennika – staje się coraz bardziej znany, kochany, przyzywany i wywyższany. Rozwój kultu świętego patrona Polski w Stanach Zjednoczonych jest zasługą ks. Krzysztofa, kapłana pochodzącego z diecezji radomskiej, a od kilkunastu lat proboszcza w Dudley. Otrzymał on łaskę i natchnienie z góry od Bożej opatrzności, by usilnie szerzyć cześć świętego patrona Ojczyzny również za oceanem, wśród Polonii amerykańskiej. Odtąd nas, Polaków, tak w Ojczyźnie, jak i w diasporze Święty Andrzej, wojownik Chrystusa, łączy w odpowiedzialności za ziemską Ojczyznę nawet za cenę życia i męczeństwa.

Święty przychodzi z pomocą

Uroczyste zawierzenie świętemu patronowi parafii w krótkim czasie zaowocowało w Dudley zdarzeniem, którego trudno nie zaliczyć do cudu. Nastąpiła bowiem ewidentna interwencja samego świętego. „Zadzwonił do mnie – zanotował ksiądz proboszcz – mężczyzna z Chicago i poprosił o Mszę św. w intencji swojej żony, która miała wylew do mózgu, wskutek którego przestała mówić i chodzić”. Zbolały mąż powiedział ks. Krzysztofowi, że na wiadomość o tragicznej sytuacji cała rodzina zaczęła się żarliwie modlić i prosić o wstawiennictwo św. Andrzeja Bobolę, by żona wróciła do zdrowia. Sam małżonek chorej miał przedziwny sen, w którym ktoś (?) mówił, aby zamówić Mszę św. w kościele pw. św. Andrzeja Boboli. Wtedy też zaczął szukać takiej parafii w internecie i znalazł ją właśnie w Dudley.

To zdarzenie skłoniło ks. Krzysztofa do jeszcze głębszej refleksji nad kultem św. Andrzeja Boboli i nad tym, jak wielkim jest on świętym. „Telefon z Chicago – napisał ks. Krzysztof – odebrałem jako interwencję samego św. Andrzeja, który przemówił tu do nas, do mnie wręcz, podobnie jak w Strachocinie: »Zacznijcie mnie czcić tu, w Dudley, a ja wam pomogę«”.

Zdarzenie to – telefon aż z Chicago! – proboszcz zrozumiał i uznał jako niewątpliwy znak z nieba i zdecydował, że po codziennej Mszy św. będzie z wiernymi odmawiał litanię do św. Andrzeja. Zaledwie po kilkunastu dniach od wprowadzenia codziennej litanii ks. Krzysztof otrzymał kolejną niezwykłą wiadomość. Tym razem od prawnika swojej zmarłej parafianki, który poinformował go, że zmarła w swoim testamencie przeznaczyła dużą sumę pieniędzy na rzecz parafii. „Odczytałem to zdarzenie jako ewidentny znak z nieba – wyznał ksiądz Krzysztof – jako znak bezpośrednio od św. Andrzeja, że jest jego wolą i pragnieniem, żeby uratować ten kościół i tę parafię w Dudley i uczynić z tego miejsca narodowe sanktuarium św. Andrzeja dla polskiej diaspory w USA”. Odtąd św. Andrzej stał się szczególnym powiernikiem i obrońcą, który spaja i scala rodaków w miłości i pamięci o Polsce.

Polonijne sanktuarium św. Andrzeja Boboli

Ksiądz Krzysztof Korcz we wrześniu 2023 roku odwiedził Polskę, by – w związku z planem utworzenia sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Dudley – udać się do takich miejsc w Ojczyźnie, w których ten święty jest otaczany szczególną i żarliwą czcią wiernych. Zależało mu, żeby stanąć w dwóch sanktuariach i spotkać się z ich kustoszami, czyli w Warszawie z ks. Waldemarem Borzyszkowskim oraz w Strachocinie z ks. Józefem Niżnikiem. „Pragnąłem porozmawiać o ich doświadczeniach w prowadzeniu sanktuariów i poprosić o rady. Po tych spotkaniach w Polsce – wyjaśnił ks. Krzysztof – wróciłem do Stanów Zjednoczonych uskrzydlony i rozpocząłem energiczne szerzenie kultu św. Andrzeja nie tylko w parafii, ale też i poza nią. Po powrocie z Polski napisałem specjalny list do kapłanów pracujących w mojej diecezji oraz do polskich parafii w Stanach Zjednoczonych. Poprosiłem, aby każdego 16. dnia miesiąca – w nawiązaniu do dnia męczeństwa św. Andrzeja Boboli (16 maja 1657 roku) – wprowadzili u siebie Msze św. za Ojczyznę za wstawiennictwem św. Andrzeja. Zaapelowałem, abyśmy my, polscy księża, zaangażowali się w szerzenie kultu św. Andrzeja wśród swoich rodaków na amerykańskiej ziemi. I tak oto my, rodacy w Ojczyźnie i w diasporze, łączymy się we wspólnej czci apostoła jedności chrześcijan, obrońcy Ojczyzny, patrona Polski, niezwykłego mocarza Chrystusowego”.

28 kwietnia br. przy nowo poświęconej figurze św. Andrzeja Boboli nastąpiło zawierzenie Polonii patronowi Polski. Do tego aktu specjalnymi rekolekcjami przygotowywał wiernych ks. prał. Józef Niżnik, wybrany przez świętego do rozbudzania jego kultu w Ojczyźnie.

Relikwie św. Andrzeja Boboli u prezydenta i w Sejmie

Jak Polska długa i szeroka patron Polski w 115 miejscach, gdzie czczone są jego relikwie, strzeże Rzeczypospolitej. Święte relikwie „Niezwyciężonego Bohatera Chrystusowego”, jak nazwał Andrzeja Bobolę Sługa Boży Pius XII w 1957 roku, obligują nas do zwyciężania samych siebie i wierności Bogu i Kościołowi.

Od 8 maja 2016 roku relikwie św. Andrzeja znajdują się w kaplicy Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Święty jest bowiem patronem prezydenta Andrzeja Dudy, który urodził się 16 maja 1972 roku, w uroczystość narodzin świętego dla nieba. W dawnej Polsce dość powszechnie nowo narodzonym nadawano imię patrona dnia, w którym dziecko przyszło na świat.

Stowarzyszenie Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli, założone przez Marię Hrynyk w 1992 roku, które szerzy kult świętego w Polsce i za granicą, przekazało prezydentowi oryginalny portret patrona Polski autorstwa Fabiana Jałochy, którego dzieła inspirowane są poezją Cypriana Kamila Norwida.

Historyczny relikwiarz prezydencki jest jednym z kilku, które powstały w Rzymie, w czasie gdy ciało świętego w 1923 roku zostało zwrócone Kościołowi przez bolszewików, po uprzedniej profanacji w latach 20. ubiegłego wieku. Prezydent Andrzej Duda otacza szczególną czcią św. Andrzeja Bobolę, który przez jego rodziców został wybrany na patrona syna. Prezydent 22 sierpnia 2015 roku, w przeddzień swojej pierwszej podróży zagranicznej do Estonii, uczestniczył w Mszy św. w Narodowym Sanktuarium św. Andrzeja Boboli, prowadzonym przez księży jezuitów przy ul. Rakowieckiej 61 w Warszawie.

Z kolei 2 grudnia 2021 roku na ręce ówczesnej marszałek Sejmu Elżbiety Witek złożone zostały relikwie św. Andrzeja Boboli, patrona Polski. W akcie przekazania relikwii napisano: „Przychylając się do prośby licznych posłów i senatorów, z poseł Marią Kurowską na czele, o. Waldemar Borzyszkowski SJ, kustosz Narodowego Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie, oraz ks. prałat Józef Niżnik, kustosz sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie, przekazali Sejmowi i Senatowi Rzeczypospolitej Polskiej relikwie św. Andrzeja Boboli. Zostały one złożone w ufundowanym przez posłów – Marię Kurowską oraz Kazimierza Chomę – relikwiarzu i uroczyście wprowadzone do znajdującej się w gmachu Sejmu kaplicy pw. Bogurodzicy Maryi Matki Kościoła, by odbierały tam publiczną cześć od wiernych”.

Cud w Śnietnicy

W Polsce istnieje sto kilkadziesiąt parafii i kaplic pw. św. Andrzeja Boboli. W tym znaczną część stanowią świątynie i ośrodki patrona Polski i wielkiego męczennika prowadzone przez księży jezuitów. Andrzej Bobola jest też szczególnym patronem Czechowic-Dziedzic i Złocieńca na Pomorzu Szczecińskim. Mamy też sanktuaria świętego w Warszawie, Strachocinie i Szczecinie.

Spośród wielu wspaniałych świątyń wielkiego męczennika warto zatrzymać się także nad tą w Śnietnicy w diecezji tarnowskiej, której budowa sama w sobie była jednym wielkim cudem. Parafia została erygowana 1 sierpnia 1938 roku, zaledwie po trzech miesiącach od kanonizacji św. Andrzeja (17 kwietnia 1938 roku). Budowniczym nowej okazałej świątyni od 14 sierpnia 2010 roku jest ks. Józef Rosiek. „Po jednej z Mszy św. i kazaniu – opowiada ks. Józef – podszedł do mnie pan w średnim wieku, który przedstawił się z imienia i nazwiska oraz powiedział, że sam nie wie, ale dziwnym trafem znalazł się na Mszy św. w dębickiej parafii oraz że jest wielkim czcicielem św. Andrzeja Boboli. Podczas tej Mszy św., w której uczestniczył i wysłuchał relacji o planowanej budowie, postanowił w sercu, że w jakiś sposób będzie chciał nam pomóc. Po dłuższej rozmowie okazało się, że ma wiele gotowych elementów zbrojeniowych, które można wykorzystać przy fundamentach naszego kościoła w Śnietnicy… Po dwóch miesiącach na placu budowy mieliśmy gotowe elementy na fundamenty kościoła. W sumie w darze parafia otrzymała 30 ton stali. To wydarzenie jest czytelnym znakiem interwencji samego św. Andrzeja Boboli, że w tak niespodziewanych okolicznościach spotkałem pana Jana. Otrzymany dar uświadomił mi i parafii, że z pomocą Bożą i św. Andrzeja Boboli damy radę zrealizować zaplanowane dzieło”.

Takich niespodzianek podczas budowy świątyni było kilka. Jesienią 2013 roku znowu przyszedł kryzys. „Miałem do zapłacenia rachunek na kwotę 20 tys. zł. Sam nie wiedziałem, gdzie się udać, aby zapłacić ten rachunek, a później stopniowo oddać dług. Modliłem się w tej sprawie długo do św. Andrzeja Boboli, aby w jakiś sposób coś podpowiedział. Pewnego dnia po odprawieniu Mszy św. zauważyłem, że jakiś starszy pan chodzi koło budującego się kościoła i zagląda do wnętrza. Zawołał: ’Proszę się nie obawiać, ja nie złodziej, ja też jestem księdzem. Jestem wielkim czcicielem św. Andrzeja Boboli i postanowiłem sobie, aby osobiście przyjechać do Śnietnicy i ofiarować małą cegiełkę’. Rozmowa na plebanii była bardzo miła i z ust doświadczonego kapłana usłyszałem wiele nowych rzeczy związanych ze św. Andrzejem Bobolą. Po tych wstępnych rozmowach ów ksiądz wyciągnął z kieszeni dwie małe paczuszki, mówiąc: ’Przepraszam, że tylko tyle mogę przekazać, ale tyle dałem radę uskładać’. W tych dwóch paczuszkach – bagatela! – było 20 tys. zł. Poprosił jeszcze raz o anonimowość i zaznaczył, że wobec tego, co tu zobaczył, zabiera się do oszczędzania, aby w przyszłości mógł coś jeszcze przekazać św. Andrzejowi Boboli w Śnietnicy, a co stało się faktem półtora roku później. Tego dnia uświadomiłem sobie, dlaczego byłem taki spokojny o rachunek, który już teraz mogłem zapłacić. Jestem przekonany, że to wydarzenie jest szczególną interwencją św. Andrzeja Boboli” – opowiadał ks. Józef Rosiek. Budowa tej świątyni to jedno wielkie pasmo niespodzianek i wręcz cudów. Ksiądz proboszcz, budowniczy świątyni św. Andrzeja, opisuje je nawet w mediach społecznościowych.

Na obecnym etapie naszego życia narodowego przyzywajmy św. Andrzeja, wielkiego męczennika, aby pomógł nam strzec tego dziedzictwa, któremu na imię Polska. Byśmy sami – jak mówił św. Jan Paweł II Wielki – „nie podcinali korzeni, z których wyrastamy”, i nie dali się zwieść „fałszywym prorokom”.

Ks. Jerzy Banak, „Nasz Dziennik”