Zatrzymamy Zielony Ład
Niedziela, 28 kwietnia 2024 (19:49)Rozmowa z Wojciechem Ilnickim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Brunatnego NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym NSZZ „S” w KWB S.A. „Turów”
Patrząc na działania tej władzy, wszystko wskazuje na to, że Tusk będzie próbował wysłać pracowników kompleksu energetycznego „Turów” na szparagi do Niemiec. Co na to załoga?
– Na razie nie wiemy, czy taki ma zamiar. Pewne jest, że nie ma jeszcze uzasadnienia wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylającego decyzję środowiskową Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o kontynuacji eksploatacji złoża węgla brunatnego w Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”. Na pewno nie ma mowy o wstrzymaniu funkcjonowania, czy wręcz zamknięciu kopalni „Turów”. Przyglądamy się sprawie i czekamy na odwołanie. Nowy prezes Polskiej Grupy Energetycznej Dariusz Marzec, który do nas – do Bogatyni – przyjechał, podczas spotkania z pracownikami KWB i Elektrowni „Turów” zapowiedział, że takie odwołanie od decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego będzie. Przypomnę, że odwołanie po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku WSA w Warszawie składa zarząd Polskiej Grupy Energetycznej oraz Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Prezes Marzec zapewnił też, że pracownicy nie muszą się martwić o swoje miejsca pracy.
Wierzą Państwo ekipie Tuska i jemu samemu?
– To nie jest kwestia zaufania do Tuska, bo odwołanie na – naszym zdaniem – szkodliwą i niesprawiedliwą decyzję sądu w obecności ponad czterystu osób załogi zapowiedział prezes Polskiej Grupy Energetycznej. Swoją drogą byliśmy pierwszą spółką, którą prezes Marzec odwiedził, spotykając się z załogą i ze stroną społeczną. I padła tam jednoznaczna gwarancja: przyjdzie uzasadnienie wyroku WSA, to zgodnie z prawem nastąpi odwołanie. Na razie nie ma sygnału, żeby takie uzasadnienie już było, więc przyglądamy się temu. Natomiast jeśli odwołania by nie było, to z pewnością podjęlibyśmy odpowiednie kroki. Mamy też świadomość, że dzisiaj przy wyłączeniu „Turowa”, jeśli chodzi o energetykę, w Polsce sytuacja byłaby bardzo trudna. Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA jasno określiły, jakie będą braki w mocach, a pracodawcy pokazali jeszcze większe wartości dotyczące braku mocy w Polsce w najbliższych latach. W związku z tym bez „Turowa” Polska sobie nie poradzi, będzie funkcjonowała na wiecznym blekaucie. Jak widać, wcale nie jest prosto wyłączyć najnowocześniejszy w Polsce kompleks energetyczny – w dodatku z najtańszą energią.
Tylko że zamiary zamknięcia „Turowa” były?
– Nie chciałbym politykować, natomiast taką decyzję podjął sąd i dobrze nam znany sędzia WSA Jarosław Łuczaj. Teraz czekamy na uzasadnienie tej decyzji i na odwołanie, a dalej na wyrok sądu – miejmy nadzieję – korzystny dla nas. Jeśli takiego odwołania by nie było, to mamy już przygotowany cały harmonogram działań. Padła jednoznaczna deklaracja nowego prezesa PGE Dariusza Marca, który nomen omen w 2016 roku był wiceprezesem PGE. Trudno nie wierzyć komuś, kto przyjeżdża, staje przed załogą i deklaruje, że odwołanie nastąpi. Z drugiej strony warto zaakcentować pozytywną wiadomość, że prezesem PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna SA został jeden z bardziej cenionych przez nas ludzi, Jacek Kaczorowski, który już piastował tę funkcję w latach 2010--2015. To bardzo dobry fachowiec. Zatem są dwie dobre wiadomości pierwsza, że prezesem PGE został Dariusz Marzec, a prezesem PGE GiEK Jacek Kaczorowski. Dodam jeszcze jedną rzecz, a mianowicie że to Dariusz Marzec zdecydował, że w Turowie powstał nowy blok energetyczny, blok nr 7 o mocy 496 MW – najnowocześniejsza jednostka opalana paliwem konwencjonalnym spełniająca wszystkie normy ekologiczne. Podczas niedawnego spotkania z załogą prezes Marzec podkreślał, że trudno byłoby też, żeby się nie odwoływał od decyzji WSA, skoro sam robił analizy i przyczynił się do tego, żeby ten blok w „Turowie” powstał.
Dlaczego w Unii Europejskiej jest taki nacisk, żeby zamknąć kompleks energetyczny „Turów”?
– Jak widać, w Niemczech czy w Czechach nie ma problemów z tego typu kompleksami energetycznymi, co więcej: powstają nowe. Natomiast tendencje w Europie, żeby zamykać tego typu kompleksy, dotyczą tylko Polski. To my jesteśmy najbardziej jaskrawym przykładem oszukańczego Europejskiego Zielonego Ładu i stąd też się temu w sposób stanowczy sprzeciwiamy. Ta obłuda zideologizowanej Unii Europejskiej trwa w najlepsze i przejawia się w różnych aspektach. Ostatnio uczestniczyłem w posiedzeniu Zespołu ds. Rynku Pracy i Polityki Gospodarczej z pracodawcami, gdzie w punkcie „polityka klimatyczna a sytuacja polskich przedsiębiorstw” rozmawialiśmy o tym, jak to w imię rewolucji klimatycznej próbuje się ludziom wcisnąć samochody elektryczne, a zużyte akumulatory będziemy później topić – dajmy na to – w Gangesie i udawać, że nic się nie dzieje. To pokazuje całą obłudę tej polityki klimatycznej i tych, którzy ją forsują.
Tylko że aby wysadzić ten ideologiczny lewacki projekt o nazwie Zielony Ład, trzeba zmienić władze w Brukseli…
– W tej kwestii mam jasne i określone przekonania.
Jak ważne zatem będą europejskie wybory w czerwcu br.?
– To będą jedne z ważniejszych wyborów. Jako NSZZ „Solidarność” jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami Zielonego Ładu, dlatego apelujemy o zdrowy rozsądek do rządzących oraz do społeczeństwa, które dokonuje wyboru, aby wiedziało, na kogo stawia. Dodam może, że jeśli chodzi o Zielony Ład, to protestujemy przeciwko wizji forsowanej przez eurokratów. Fakty są takie, że chyba nie ma takiego człowieka, któremu nie zależałoby na tym, aby świat był czysty, zielony, z czystym, zdrowym powietrzem, ale troska o środowisko naturalne musi się odbywać na zdrowych, racjonalnych, pozbawionych ideologii i zielonego fanatyzmu zasadach. Nie godzimy się też na narzucanie nam przez Unię Europejską zasad i norm wziętych z sufitu. Dziwnym trafem Unia nie widzi tego, że w Kongu dzieci, pracując niewolniczo, wydobywają kobalt używany do produkcji baterii litowo-jonowych stosowanych w telefonach komórkowych, laptopach czy samochodach elektrycznych. Unia Europejska nie widzi, że świat tonie w śmieciach, że budowane są nowe moce energetyczne oparte na węglu, i to w setkach czy tysiącach GW w Chinach czy w Indiach, a próbuje się ograniczyć wydobycie surowców energetycznych w Europie. Coraz więcej firm ewakuuje się z Europy, widząc, co się szykuje. Jak tak dalej będzie, staniemy się skansenem, nie przyczyniając się w żaden sposób do poprawy klimatu. Dlatego tej zabójczej polityce unijnej się sprzeciwiamy i popieramy każdego, kto ma takie samo zdanie. Natomiast wybory to jest kwestia indywidualna. Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że wszyscy politycy w Polsce zgadzali się na pozbawiony racjonalności, szkodliwy Zielony Ład.
Załoga „Turowa” wybiera się 10 maja do Warszawy?
– Naturalnie. Udajemy się do Warszawy z jednej strony jako uczestnicy manifestacji, protestu przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi, bo tu, w Bogatyni, jesteśmy dobitnym przykładem szkodliwości tej ideologii. Na naszym przykładzie jak w soczewce skupiają się skutki i możliwe zagrożenia tej zielonej rewolucji. Ponadto spora grupa z nas jedzie do Warszawy jako ochrona tego protestu. Swoją drogą jesteśmy bardzo mocno przygotowani do wszelkich tego typu demonstracji. Dlatego z jednej strony będziemy wyrażać swój protest przeciwko polityce Unii Europejskiej, a z drugiej strony grupa z Turowa będzie 10 maja tę manifestację ochraniać.
To znaczy, że będzie gorąco?
– Nie chciałbym, żeby było gorąco, bo to pokojowy protest. Gorąco – owszem, może być w kwestii przekazu, ale chcemy to robić w zdrowy, racjonalny sposób. I mogę zapewnić, że z naszej strony, ze strony „Solidarności”, taki przekaz będzie, i oby nie było prowokacji z drugiej strony. Widzieliśmy, jak ta władza potrafi prowokować, dlatego będziemy starali się unikać i bronić się przed tego typu działaniami zaczepnymi. Cały protest będzie monitorowany, nagrywany w szczegółach i mogę powiedzieć, że jesteśmy do tego dobrze przygotowani.
Tusk próbuje niejako usunąć na drugi plan protest „Solidarności” przeciw Zielonemu Ładowi, dlatego na 10 maja zapowiedział informację o rekonstrukcji rządu. To ma być przykrywka i próba odwrócenia uwagi?
– To mu się nie uda. Proszę mi wierzyć, że po naszej demonstracji 10 maja w Warszawie pół Europy, a może i pół świata będzie mówiło o tym naszym proteście. Będzie bardzo głośno. Mamy też parę niespodzianek przygotowanych, ale na temat szczegółów nie będę się rozwodził. Pokażemy, że pokojowo też można zademonstrować swój sprzeciw – tak, że wszyscy będą o nas mówić. Wspólnie z rolnikami zademonstrujemy nasze stanowisko przeciwko unijnej polityce klimatycznej, która tak naprawdę szkodzi człowiekowi. Liczymy też na udział Polaków w tej manifestacji w Warszawie, bo Zielony Ład godzi w nas wszystkich.
Przed nami też referendum w sprawie Zielonego Ładu...
– Rząd jest głuchy na rolnicze protesty, unijna polityka staje się coraz bardziej dotkliwa dla polskiej gospodarki, dla zwykłych ludzi. Stąd planujemy kolejne kroki, w tym przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej, której częścią jest Zielony Ład. Chcemy zapytać suwerena, czy jest za zobowiązaniem Prezydenta RP, parlamentu, rządu do odrzucenia przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej w obecnym kształcie zawartej w Europejskim Zielonym Ładzie. Zwrócimy się o rejestrację i będziemy z niecierpliwością czekali. Zbiórkę podpisów rozpoczniemy 10 maja właśnie podczas naszej demonstracji w Warszawie. Chcemy pokazać, jak Polacy odnoszą się do kwestii Zielonego Ładu i wszystkich konsekwencji z tym związanych. Chcemy przez to wymóc na wszystkich politykach bez wyjątku, żeby Zielony Ład w proponowanej przez Unię Europejską formule absolutnie nigdy nie zaistniał. Fakty są bowiem takie, że ten ideologiczny projekt niszczy zakłady i miejsca pracy, powoduje zubożenie społeczeństwa. Widzimy to my, ale widzi to także świat. Podczas ostatniej konferencji klimatycznej, która końcem ubiegłego roku odbyła się w Dubaju, prezes COP28 Sultan Al Jaber powiedział, że nie ma żadnych dowodów naukowych, które wskazywałyby na konieczność rezygnacji z paliw kopalnych, aby ograniczyć globalne ocieplenie do 1,5 st. C. Stwierdził też, że tempo i sposób odejścia od paliw kopalnych: ropy, węgla i gazu, spowoduje, że na powrót ludzkość przejdzie do epoki kamienia łupanego. I jeśli nie powstrzymamy tego ideologicznego, zielonego szaleństwa, to rzeczywiście tak będzie.
NSZZ „Solidarność” liczy się z tym, że Tusk kolejny raz może was nazwać pętakami?
– My się – poza Panem Bogiem – nikogo nie boimy. „Solidarność” już raz wywalczyła Polsce wolność, a tak naprawdę wolność dla całej Europy. Udało się nam zatrzymać komunizm i dzisiaj zatrzymamy też Zielony Ład.
Macie plan „B” na wypadek nieprzewidzianych działań tej władzy?
– Zawsze mamy…