Dziś w „Naszym Dzienniku”
PRZEŁAMAĆ KRYZYS
Sobota, 27 kwietnia 2024 (00:23)Z dr. Robertem Wyszyńskim, socjologiem, rozmawia Paulina Gajkowska
Polska wyludnia się w zatrważającym tempie. Z mniejszych miejscowości i wsi emigruje coraz więcej młodych ludzi, a kryzys demograficzny pogłębia się z każdym rokiem. Jak ten proces wpływa na sytuację społeczną i gospodarczą, jakie niesie skutki dla mniejszych miast i gmin?
– Przede wszystkim oznacza to powolne „umieranie” miast. Brak rodzin, ludzi młodych powoduje, że miasto przestaje się rozwijać, nie ma tam inwestycji ani w przemysł, ani w edukację, ani w budownictwo. A jednocześnie brak inwestycji to przyczyna tego niepokojącego zjawiska. Miasto, w którym kiedyś dużo produkowano, dziś ginie. Jeśli nie podejmuje się żadnych działań w kierunku rozwoju, jeśli nie ma pracy, mieszkań, edukacji na wyższym poziomie, ludzie wyjeżdżają i szukają tego wszystkiego w innych miastach. W kurczącym się mieście głównym pracodawcą staje się np. szpital powiatowy, pojawiają się domy opieki społecznej, zmienia się struktura wiekowa i potrzeby mieszkańców.
Ludzie uciekają do dużych miast czy miejscowości położonych blisko lokalnej metropolii. Dlaczego tak się dzieje?
– Nie widzą przede wszystkim perspektyw na rozwój. Nie mogą zdobyć mieszkania, godziwej pracy czy odpowiedniego, dającego szansę awansu wykształcenia. To bardzo złożony, wieloaspektowy proces.
W największych miastach mieszka więcej kobiet niż mężczyzn, co pogłębia kryzys demograficzny, ponieważ pojawia się nie tylko mentalna bariera, wynikająca z różnicy poziomu edukacji, ale całkowicie realna niemożność znalezienia męża i założenia rodziny. Poza tym duży napływ ludzi do wielkich ośrodków miejskich wcale nie musi oznaczać poprawy wskaźnika urodzeń w nowym miejscu osiedlenia. Przybysze są wyrwani z dotychczasowego środowiska, narasta wśród nich poczucie osamotnienia.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym