• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Tusk nie rozumie interesów Polski

Poniedziałek, 22 kwietnia 2024 (00:05)

Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem,
socjologiem z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

Prezydent Andrzej Duda gości za oceanem
– obecnie w Kanadzie, wcześniej odwiedził Stany Zjednoczone, gdzie spotkał się m.in.
z Donaldem Trumpem. To spotkanie zostało odnotowane nie tylko przez media amerykańskie, ale także światowe.

– To było ważne spotkanie, nie wiem czy przyjaciół,
ale na pewno dobrych znajomych, ludzi szanujących się.

Współpracownicy określili Donalda Trumpa
i Andrzeja Dudę jako „w
ielkich przyjaciół”, również sam Trump podkreślał, że z polskim prezydentem łączą go osobiste relacje:
„Jest moim przyjacielem i mieliśmy razem cztery wspaniałe lata”.

– Nie nam oceniać, czy to były tylko kurtuazyjne słowa,
ale wiele może wskazywać na to, że rzeczywiście tak jest.
To prawda, że prezydent Duda bardzo dobrze rozumie się
z prezydentem Trumpem, obaj politycy mają podobną wizję m.in. w sprawie Sojuszu Północnoatlantyckiego.
To spotkanie było bardzo potrzebne i owocne, zwłaszcza
że Trump ma realne szanse na wygranie kolejnych wyborów prezydenckich. Poza tym jest to wciąż ważny gracz na arenie amerykańskiej, a także międzynarodowej. Jest to istotne szczególnie dzisiaj, kiedy sytuacja na świecie jest bardzo niepewna, kiedy jedne konflikty militarne mają już miejsce, a inne wiszą w powietrzu, a tak naprawdę jedynym supermocarstwem, stabilizatorem ładu światowego są Stany Zjednoczone. Jeśli mamy szukać sojuszników, to powinniśmy ich szukać właśnie w Stanach Zjednoczonych. To podtrzymywanie relacji jest bardzo istotne z punktu widzenia interesów Polski. Trzeba też zaznaczyć, że spotkanie Duda – Trump było korzystne dwustronnie. Nie jest tajemnicą, że Trump zabiega o głosy Polonii amerykańskiej, które w ostatecznej rozgrywce mogą być bardzo ważne, a prezydent Duda, goszcząc
w Stanach Zjednoczonych, spotkał się także z Polonią amerykańską. Ponadto to spotkanie ma wymiar wizerunkowy, bo urzędujący prezydent RP spotyka się
z byłym najważniejszym przywódcą świata. W tych kategoriach należy oceniać wizytę Andrzeja Dudy
w Ameryce.

O ile prasa amerykańska pozytywnie wypowiadała się o spotkaniu Duda – Trump, a departament stanu zauważył, że
kontakty między zagranicznymi rządami
a kandydatami na prezydenta USA
to zwyczaj praktykowany od lat, o tyle
w Polsce spotkanie wywołało falę krytyki ze strony Donalda Tuska i polityków rządzącej koalicji. O czym świadczy takie podejście?

– To jest małość niektórych polskich polityków. Przykro
to mówić, ale wydaje się, że te osoby, choć powinny,
to jednak nie rozumieją sytuacji geopolitycznej. Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Duda spotyka
się zarówno z urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem, a także z Donaldem Trumpem – choć nie jest żadną tajemnicą, że jeśli chodzi
o poglądy, to bliżej mu jest do Trumpa. Natomiast formacja rządząca z Tuskiem na czele próbuje obniżyć rangę tej wizyty. Nie tak to powinno wyglądać, bo niezależnie od różnic poglądów politycznych w sprawach ważnych dla Polski premier powinien się pozytywnie wyrażać o tym,
że głowa państwa polskiego spotyka się z ważną postacią świata polityki. Dlatego podejście Tuska jest niezrozumiałe, a wręcz małostkowe, bo tego typu krytyka jest niepotrzebna. Prezydent powinien mieć raczej wsparcie
ze strony nawet przeciwników politycznych, natomiast słyszymy krytykę ze strony premiera Tuska, co świadczy
o niezrozumieniu interesów Polski. Z drugiej strony, co będzie, jeśli Donald Trump wygra listopadowe wybory i jak wtedy będą wyglądały jego relacje z Tuskiem, o ile będzie jeszcze premierem, który dzisiaj w ostentacyjny sposób próbuje obniżać rangę spotkania Duda – Trump i pozycję nie tylko polskiego prezydenta, ale też amerykańskiego polityka.

Relacje między dwoma Donaldami od dawna nie są najlepsze i sięgają czasów, kiedy Tusk pełnił funkcję szefa Rady Europejskiej,
a Trump był prezydentem. Ponadto
o ile prezydent Duda stawia na relacje transatlantyckie, to Tusk jest proniemiecki…

– To jest błąd polityczny Tuska. Co więcej, takie podejście jest niekorzystne dla Polski, bo w tej chwili naszym jedynym, realnym sojusznikiem są Stany Zjednoczone.
I jeśli na kogokolwiek powinniśmy liczyć w sytuacji ewentualnego zagrożenia, to właśnie na Amerykanów. Natomiast po drugiej stronie widzimy słabość Unii Europejskiej – i to pod każdym względem. Nie ma np. armii europejskiej, o której tak wiele się mówi, jest za
to słabość militarna poszczególnych unijnych państw,
a w szczególności Niemiec, gdzie armia naszego zachodniego sąsiada jest słaba, a jeśli chodzi o zasoby militarne, to Niemcy są słabo wyposażone.

Czy Niemcy w sytuacji zagrożenia w ogóle chciałyby nam pomagać?

– Znamy podejście Berlina do Ukrainy na początku konfliktu z Rosją. Również jeśli chodzi o ich odniesienie
do Polski, wiele można by tu mówić. Myślę, że należy
mieć duże wątpliwości, czy Niemcy zaoferowaliby nam jakąkolwiek pomoc, zwłaszcza że ich nastawienie jest bardzo prorosyjskie. Nawet jeśli na zewnątrz sprzeciwiają się rosyjskiej agresji wobec Ukrainy, to cały czas liczą
na powrót do interesów gospodarczych z Moskwą.
Nord Stream 1 i Nord Stream 2 to sztandarowe przykłady współpracy niemiecko-rosyjskiej, gdzie interesy gazowe miały być polem do zdobycia przewagi nad innymi państwami Europy. Dla Berlina tylko to się liczy. Znamy też podejście niemieckie do Ukrainy z początkowej fazy wojny, gdzie nie było zdecydowanego potępienia rosyjskiej agresji. Niemcy liczyły na to, że Rosja szybko przejmie kontrolę nad Kijowem, a oni dalej będą mogli robić interesy z Moskwą i czerpać zyski ze sprzedaży surowców energetycznych. Tym bardziej nie rozumiem zupełnie postawy Tuska, który – jak się wydaje – cały czas ślepo wierzy Berlinowi. Jeśli jest jakikolwiek sojusznik czy realna siła, na którą możemy liczyć, to takim sojusznikiem są Stany Zjednoczone. Amerykanie dysponują bardzo dobrą technologią i po pierwsze sami mogą nam pomóc, a po drugie mogą nas wyposażać w odpowiedni sprzęt,
co zresztą czynią, sprzedając nam sprzęt wojskowy najnowszej generacji.

Z czego wynika zależność i przywiązanie Donalda Tuska do Niemiec?

– Nie możemy powiedzieć wprost, aczkolwiek możemy
się domyślać, że funkcja przewodniczącego Rady Europejskiej to jest przede wszystkim zasługa Niemiec.
To jest zasługa Manfreda Webera, Ursuli von der Leyen,
a nade wszystko byłej już kanclerz Angeli Merkel.
Można się domyślać, że Tusk spłaca dług wdzięczności, popierając Niemcy właściwie w każdym aspekcie. Z jednej strony mówi, że pakt migracyjny jest trudny do przyjęcia
i że to nie jest dobra odpowiedź na problemy, z jakimi boryka się Polska, ale z drugiej strony znamy wypowiedzi polityków Platformy, którzy mówią jasno, że imigrantów trzeba będzie przyjmować, bo w przeciwnym razie będą kary. Nie podejrzewam, żeby jakikolwiek polityk Platformy wypowiadał takie słowa bez zgody Tuska. Swoją drogą sam Tusk jako szef Rady Europejskiej straszył Polaków karami za nieprzyjmowanie imigrantów w ramach przymusowej relokacji, twierdząc, że to jest obowiązek, że takie są zasady w Europie. W związku z tym trudno mu wierzyć, kiedy teraz się sprzeciwia, a tak naprawdę każdy, kto choć trochę interesuje się i czyta, wie, że zgodnie z paktem migracyjnym będziemy musieli przyjąć migrantów i że Tusk ich przyjmie. Przecież nie sprzeciwi się decyzjom UE,
a tak naprawdę woli Niemiec.

Dlaczego swój dług wobec Niemiec ma spłacać kosztem Polski, bezpieczeństwa Polaków. Skąd bierze się tak duże poparcie dla Tuska i jego formacji?

– To jest zdumiewające, bo rzeczywiście decyzje Tuska są ze szkodą dla Polski, dla Polaków. Natomiast jeśli chodzi
o poparcie, to warto pamiętać, że ma on za sobą instytucje i szereg mediów komercyjnych, na których wsparcie może liczyć. Te ośrodki, o których wspomniałem, mają na względzie jedynie własne korzyści, nie dbają o interes Polski. Jak wiemy, współczesne społeczeństwo wiedzę
o Polsce i świecie czerpie z mediów, nie weryfikując, nie sprawdzając treści, jakie są tam prezentowane. Gdyby przeprowadzić sondaż i zadać pytanie, kto sprawdza,
kto weryfikuje u źródła, czy takie czy inne wiadomości podawane przez stacje komercyjne są zgodne z prawdą,
to podejrzewam, że byłby to zaledwie ułamek odpowiadających. Dlatego wpływ mediów jest olbrzymi, większość z nas przyjmuje wszystko, co usłyszy, podaje dalej, powiela te często kłamliwe treści. Nic więc dziwnego, że wmawianie Polakom, jakim to wielkim dobrodziejstwem jest Unia Europejska, ile to korzyści czerpiemy
z członkostwa, ile to środków spływa do nas choćby
w postaci unijnych funduszy – jak ostatnio z Krajowego Planu Odbudowy. Tymczasem większość osób nie ma świadomości, że duża część z tych europejskich funduszy to są pożyczki, co więcej, że części z tych środków w ogóle nie będziemy w stanie wykorzystać, bo czasu na ich wykorzystanie zostało zostało, a zatem trzeba je będzie zwrócić. Powodem jest późne ich uruchomienie; środki
były wstrzymywane przez Komisję Europejską jako
kara dla rządu Zjednoczonej Prawicy za rzekomy
brak praworządności.

Duża część tych środków ma być przeznaczona na tzw. zielone cele,
w konsekwencji zarobią na tym Niemcy?

– Owszem, warto mieć świadomość, że część tych środków – i to niemała – ma być przeznaczona na cele klimatyczne i transformację energetyczną. Jeśli chodzi
o energię wiatrową czy fotowoltaikę, to liderem są Niemcy i to oni będą zarabiać, a więc gros tych środków unijnych 
– jak pan zauważył – wróci do Niemiec. Biorąc to pod uwagę, a także fakt, że duża część tych pieniędzy nie będzie wykorzystana, przy założeniu że cały czas płacimy odsetki oraz składki do wspólnej unijnej kasy, to korzyści nie są takie, jak to jest przedstawiane w mediach. Mówi
się tylko o ogólnych sumach, jakie otrzymujemy czy mamy otrzymać, ale nic się nie mówi o kosztach, że trzeba to będzie spłacić. O tym polskie społeczeństwo nie wie, bo brakuje rzetelnej, rzeczowej informacji. Ten brak wiedzy powoduje tak duże poparcie dla koalicji Tuska. Co więcej, dzisiaj nikt nie mówi już o praworządności – i to w sytuacji, kiedy decyzje i działania tej władzy są jawnym łamaniem praworządności i de facto prawa. Komisja Europejska, która właściwie za nic ganiła rządy Zjednoczonej Prawicy, wymyślając kamienie milowe, rozmaite progi i bariery, teraz, kiedy w Polsce rządzi Donald Tusk, nie dostrzega żadnych przypadków łamania standardów współżycia społecznego, prawa i Konstytucji RP, podczas gdy jest
to ewidentne. Poparcie dla „koalicji 13 grudnia”, biorąc
pod uwagę, jak władza Tuska sobie poczyna z Polską
i Polakami, jest wiąż stosunkowo duże. Choć powoli zaczynają być widoczne symptomy raz pękania tej koalicji, a dwa przejawy spadku zaufania do tej władzy. Myślę, że poparcie będzie sukcesywnie spadało chociażby poprzez podejmowane decyzje, jak podniesienie VAT-u na żywność, zapowiadane podwyżki cen energii, również na skutek odpływania zagranicznego kapitału i likwidacji produkcji bądź jej ograniczenia, co sprawia, że rośnie bezrobocie.
Za chwilę może się okazać, że społeczeństwo odczuje skutki rządzenia „koalicji 13 grudnia”, co przełoży się na spadek poparcia dla ekipy Tuska.

                Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki