• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Jeszcze nie wszystko stracone

Czwartek, 11 kwietnia 2024 (15:09)

Rozmowa z Beatą Kempą, posłem Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego

Parlament Europejski, przyjmując pakt migracyjny, godząc się na obowiązkową relokację, de facto zgodził się na nielegalną migrację. W Brukseli podobno mówi się, że to historyczna chwila. Swoją drogą skąd pomysł i pośpiech, żeby klepnąć sprawę podczas ostatniego posiedzenia europarlamentu w tej kadencji?

– Śpieszą się, chcąc sprawę załatwić jeszcze w tej kadencji Parlamentu Europejskiego. Natomiast stwierdzenie, że europarlament, przyjmując pakt migracyjny, godząc się na obowiązkową relokację, de facto zgodził się na nielegalną migracją, jest jak najbardziej uprawnione. Cały problem polega na tym, że wcześniejsza polityka, szczególnie tych największych państw Unii Europejskiej – zapraszanie do Europy migrantów niezależnie od tego, z jakich krajów pochodzą, czy przybywają legalnie czy nielegalnie – otworzyła bardzo szeroko podwoje dla tych ludzi. Szczególnie Niemcy liczyli, że przyjadą tu ludzie, którzy będą pracować dla nich, de facto robiąc za tanią siłę roboczą. Ta polityka kanclerz Angeli Merkel zbankrutowała, ale jej pokłosiem jest olbrzymia ilość nielegalnych migrantów, którzy albo już przybyli do Europy, albo przybywają. Ten proces zapoczątkowany w 2015 roku spowodował, że rozwinęła się – i to na ogromną skalę – nielegalna przestępczość, powstały siatki, grupy przestępcze zajmujące się przemytem ludzi, które zarabiają ogromne pieniądze. To nadal funkcjonuje
i Europa tak naprawdę jest bezradna wobec tego procederu, co więcej, bardzo niemrawo podejmuje walkę
z nielegalną imigracją i z tą zorganizowaną przestępczością. Dlatego te grupy nielegalnych imigrantów, które przypływają w szczególności na łodziach, tworzą ogromny problem czy to we Włoszech, czy też na wyspach greckich, również w Hiszpanii. To są bowiem najczęściej nielegalni migranci, bez dokumentów, nie ma więc możliwości  zidentyfikowania ich i sprawdzenia, jakiego są pochodzenia, czym się wcześniej parali, czy też w jakim celu przybywają do Europy. To jest problem, który powoduje, że dzisiaj tak naprawdę mamy zarządzanie nielegalną imigracją.

Tylko że pakt migracyjny przyjęty wczoraj przez Parlament Europejski wcale nie rozwiązuje problemu, co więcej, czyni legalnym cały ten nielegalny proceder przemytu ludzi.     

– Dokładnie. Pakt migracyjny – tak jak pan redaktor zauważył – będzie legalizował pobyt tych ludzi, tyle że
w krajach, w których zażyczy sobie Komisja Europejska. Ci ludzie będą bowiem alokowani, czyli de facto ich pobyt w tych krajach będzie będą umocowany decyzją właśnie Komisji Europejskiej. Co więcej, ci ludzie będą trafiać do różnych państw często wbrew własnej woli, bo nie jest tajemnicą, że ich docelowym miejscem są kraje, gdzie jest wysokie zabezpieczenie socjalne. Zatem jeśli nie znajdą się, dajmy na to, w Niemczech, a w kraju, gdzie socjal jest niższy, to będą dalej migrować, aby trafić do państw, gdzie będzie im lepiej. Dlatego ten pakt legalizuje nielegalną migrację, a ponadto zachęca przemytników do tego, żeby jeszcze więcej tych ludzi przywozić, a tym samym jeszcze więcej zyskiwać na przemycie. Jeśli Unia Europejska zapowiada, że będzie przymuszać poszczególne kraje do relokacji tych nielegalnych migrantów – szczególnie kraje Europy Środkowo-Wschodniej, to nic innego jak właśnie zachęta to rozwijania nielegalnego handlu ludźmi. Pakt migracyjny nie rozwiązuje jednak problemu, bo to jest mieszanie w szklance herbaty, ale bez cukru, z nadzieją, że będzie słodsza, ale od samego mieszania herbata nie będzie słodsza. Pakt będzie budować potężne napięcia wśród państw członkowskich, dlatego że społeczeństwa
– a tak jest np. w Polsce – chcą czuć się bezpiecznie we własnym kraju. Ponadto my już mamy problem z granicą na wschodzie i hybrydowymi atakami na naszą granicę ze strony reżimów Łukaszenki i Putina. Są to ataki, do których używa się nielegalnych migrantów. Stąd my dobrze wiemy, że jest to potężny problem, dlatego będziemy się sprzeciwiać temu, co niesie za sobą pakt migracyjny.

PSL i Platforma nie głosowały za tym paktem, Tusk też się od tego odżegnuje…

– Ta bardzo pokrętna deklaracja Tuska pokazuje tylko prawdziwe oblicze tej władzy. Skoro Tusk mówi, że jakoś sobie poradzimy, to ja się pytam jak?! Przecież Unia Europejska będzie zadaniować Tuska, który doskonale nadaje się do tej roli, zwłaszcza że jego rodzina polityczna, Europejska Partia Ludowa, zgodziła się na ten pakiet. Skoro Tusk powołuje się na wielkie wpływy w Brukseli, wśród swoich, to dlaczego ich nie przekonał, że nie należy tych rozwiązań wprowadzać, szczególnie przy końcu kadencji Parlamentu Europejskiego. Za chwilę będzie nowy europarlament, niech nowe gremium się nad tym pochyli, być może zrobi to lepiej. Tylko że elity unijne doskonale zdają sobie sprawę, że struktura  Parlamentu Europejskiego po czerwcowych wyborach może się zmienić i może się tam znaleźć dużo więcej osób, które chciałyby
w sposób bardziej odpowiedzialny rozwiązywać problemy migracyjne, które – jak wiemy – już wywołały dużo szkód. W obawie, że układ za chwilę może być inny, wczoraj pospiesznie kolanem  tej pakt migracyjny docisnęli. To może też rodzić bardzo duże negatywne nastroje
i polityczna rodzina Tuska – Europejska Partia Ludowa – wydatnie się do tego przyczyniła. To, że kilku jego posłów nie zagłosowało za tym paktem, nie zmienia faktu, że wcześniej i tak polityczna rodzina się na to zgodziła, a kilka głosów mniej „za” nie przekreśla tego migracyjnego planu. Mogli więc umyć ręce – jak Piłat – i tak się stało. To jednak nie zwalnia Tuska z odpowiedzialności, podobnie jak Szymona Hołowni, który przecież ma w europarlamencie swoją przedstawicielkę Różę Thun, która podniosła rękę za tym paktem. Tak czy inaczej sytuacja z punktu widzenia Polski jest bardzo groźna, bo to, czego nie udało się wprowadzić porozumieniami dublińskimi Dublin 1 i Dublin 2, zrobiono teraz, dociskając kolanem pakt, który zawiera nowe rozporządzenia, nowe dokumenty.

Teraz pakt migracyjny trafi do Rady Unii Europejskiej, w której reprezentowane są kraje członkowskie, ale tam wystarczy większość kwalifikowana, a więc to już będzie formalność…

– Tak, ale nie spodziewam się sprzeciwu ze strony Polski rządzonej przez Tuska.

Tusk mówi, że Polska nie zgodzi się na mechanizm relokacji. Co determinuje takie stanowisko człowieka, który jako szef Rady Europejskiej groził Polsce karami? Czy to tylko taktyka?

– Oczywiście, że tak. Absolutnie jest to taktyka przed wyborami, bo gdyby naprawdę chciał dobrze dla Polski, gdyby chciał ochronić Polskę i Polaków, to już wcześniej działałby w ramach Europejskiej Partii Ludowej i naciskałby, aby w tej kadencji nie przyjmować tego szkodliwego prawa, tego pakietu z przymusową relokacją migrantów. Tego nie zrobił, jest to więc typowa polityczna zagrywka Tuska – nie pierwsza zresztą – i kolejne oszukańcze działanie przed naszym polskim elektoratem.

Mariusz Błaszczak odnośnie przyjęcia przez Parlament Europejski paktu migracyjnego, zapowiedział, że samorządy, gdzie władzę sprawuje PiS, nie zgodzą się na przymusową relokację migrantów.

– To jest oczywiste, że cała ta operacja będzie polegała na zrzuceniu odpowiedzialności na samorządy. Tusk ze swoją ekipą umyje ręce i zrzuci problem na lokalne społeczności, obarczając ich tym kłopotem. Natomiast samorządy, gdzie rządzi Prawo i Sprawiedliwość, nie zgodzą się na pogorszenie sytuacji, a de facto stworzenie zagrożenia dla swoich mieszkańców. To jest oczywiste i jasne, także ta deklaracja Mariusza Błaszczaka jest ważna i bardzo potrzebna. W tym zakresie obywatele, którzy w swoich małych ojczyznach będą pod pieczą samorządów kierowanych przez PiS, mogą się być pewni, że będą bezpieczni.

Pakt migracyjny ma wejść w życie dopiero za dwa lata. Czy w tym czasie coś  jeszcze może się  zmienić, czy klamka zapadła? Czy pakt migracyjny oraz Zielony Ład mogą sprawić, że ugrupowania prawicowe zwyciężą w czerwcu?

– Wszystko zależy od tego, jak ułożą się siły polityczne w Parlamencie Europejskim po czerwcowych wyborach, jakie będzie nowe rozdanie. Po wyborach 9 czerwca będzie się też kształtowała nowa Komisja Europejska, dlatego im więcej będzie komisarzy z krajów, gdzie większe poparcie uzyska prawica, tym większa będzie możliwość rewizji zmian dokonywanych dzisiaj naprędce. Kluczem będzie też europarlament, który może na nowo otwierać, rewidować procedury, może uczynić wiele, żeby zażegnać ten szkodliwy, niebezpieczny pakt niosący za sobą ogromne zagrożenia dla Europy i żyjących tu ludzi. Te wybory będą niezwykle ważne nie tylko z punktu widzenia migracji, ale mogą się okazać kluczowe, także jeśli chodzi o stan naszych portfeli. Mam na myśli wspomniany przez pana Europejski Zielony Ład, który trzeba wyrzucić do kosza, i tu będzie potrzebny niezwykle odważny Parlament Europejski, który będzie mógł zahamować skutki, jakie wiążą się z oderwaną od rzeczywistości polityką klimatyczną forsowaną przez unijnych, lewackich ideologów.

              Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki