• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Wraca racjonalność wśród Polaków

Wtorek, 9 kwietnia 2024 (21:12)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Miała być totalna porażka Prawa
i Sprawiedliwości, tymczasem jest przegrana pewnej siebie Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska.

– Okazuje się, że Polacy potrafią stanąć na wysokości zadania, że na Polaków można liczyć. Wszyscy pamiętamy sytuację sprzed wyborów październikowych do parlamentu, kiedy cała nagonka na Polskę – zarówno ze strony Unii Europejskiej, jak i ze strony ekipy Donalda Tuska, cała ta gra przeciwko Zjednoczonej Prawicy zaciemniła faktyczny obraz i mimo wygranej nie dane nam było rządzić
w Polsce. Przy wyborach samorządowych było nieco spokojniej i Polacy, widząc, co robi władza Tuska, mogli łatwiej odczytać, jakie komu towarzyszą intencje, poznać programy, i opowiedzieli się po stronie Zjednoczonej Prawicy. Myślę, że wynik, jaki uzyskaliśmy, 34,27 proc. przy 30,59 proc. Koalicji Obywatelskiej, świadczy, że Zjednoczona Prawica ma się dobrze, jest na fali wznoszącej, co dobrze rokuje na przyszłość. Ważne jest też, że Polacy rozszyfrowują prawdziwe intencje Tuska i całej tej „koalicji 13 grudnia” – koalicji lewicowo-liberalnej, zielonej, koalicji, która odbiera polskim dzieciom możliwość dobrego wykształcenia, koalicji, która obiecywała darmową komunikację, akademiki za złotówkę, podniesienie kwoty wolnej od podatku do poziomu 60 tys. zł. Po wyborach Tusk oferuje podwyższenie stawki VAT na żywność
i zapowiada od lipca wzrost cen energii. Do tego dochodzi jeszcze kwestia, o której mało się jeszcze mówi w Polsce – mianowicie, że Komisja Europejska wdraża przeciwko Polsce procedurę nadmiernego deficytu.

Czym to grozi?

– To świadczy, że państwo przy rządach Tuska wchodzi w tarapaty finansowe. Otóż procedura nadmiernego deficytu obliguje Komisję Europejską do patrzenia na to, jak rząd „koalicji 13 grudnia” wydaje pieniądze, komu daje i czy te wydatki mają pokrycie w gospodarce. Moim zdaniem
nie mają, co przy drożyźnie, jaka się szykuje, może spowodować bunt społeczny przeciwko tym, którzy w tej chwili rządzą w Polsce.

O ile partie „koalicji 13 grudnia” nie zwiększyły stanu posiadania w stosunku
do wyborów parlamentarnych, o tyle PiS
to się udało.

– To jest efekt spokojnej rozmowy z Polakami, docierania do ludzi bez ideologicznej presji i ten nasz dialog przynosi efekty. Niepotrzebne są szumne kampanie medialne, bo większość mediów jest w rękach Tuska i jego koalicjantów, ale wystarczy rzeczowa rozmowa twarzą w twarz, wsłuchiwanie się w głos i oczekiwania zwykłych ludzi, wyjaśnienie wyborcom, o co nam chodzi, jakie mamy intencje, a jakie mają nasi polityczni przeciwnicy. Polacy widzą, że koalicja Tuska ma jeden program – pogrążania gospodarczego Polski, natomiast Zjednoczona Prawica chce silnej, mądrej, suwerennej Polski – takiej, w której szkoły, uczelnie będą pozbawione ideologii i będą uczyć historii, gdzie będą obecne wartości, gdzie nie będzie się usuwało wartości chrześcijańskich, z których jako Naród wyrastamy i bez których nasz byt jest zagrożony. Tymczasem „koalicja 13 grudnia” idzie w kierunku obniżania standardów edukacyjnych, planuje ograniczenie, a docelowo usunięcie nauki religii ze szkół, usunięcie z programu nauczania,
z podstawy programowej m.in. rzezi wołyńskiej, którą ma zastąpić konflikt polsko-ukraiński, a zamiast o Polakach ratujących Żydów ma być mowa o postawach Polaków wobec Żydów. W tej lewackiej inwazji na polską edukację ma być rugowanie chrześcijańskich korzeni, wygaszenie roli w historii Polski takich postaci, jak o. Augustyn Kordecki czy św. Jan Paweł II, przemilczana ma być też rola bohaterów naszej, polskiej wolności – Żołnierzy Niezłomnych. To dowód, że ktoś próbuje wychować bezwolny, nieświadomy swoich wartości tłum ludzi, a nie wychowywać młodych Polaków do odpowiedzialności
za siebie, za bliźnich, za Polskę. Choć od wyborów parlamentarnych minęło stosunkowo niewiele czasu, to ludzie zauważyli, o co toczy się ta gra, i dali temu wyraz
w wyborach samorządowych, stawiając na Zjednoczoną Prawicę.   

Czy Koalicja Obywatelska się chwieje, trzeszczy w szwach? Podobno trwają rozmowy polityków PiS z PSL na temat koalicji w sejmikach, o czym mówił
prof. Przemysław Czarnek?

– Rozmawiać trzeba z każdym, na tym polega odpowiedzialna polityka. Jesteśmy chrześcijanami, jesteśmy w Kościele, a to nas obliguje do otwartości na wszystkich, zwłaszcza na tych, którzy mają dobre intencje i wolę porozumienia. Osobiście nie mam z tym problemu, podobnie jak wielu moich kolegów z PiS. Uważam, że dobrze się dzieje, iż politycy chcą ze sobą rozmawiać, natomiast w tych rozmowach nie można zgubić celu,
czyli trzymania się wartości, zasad, polskiej racji stanu,
bo każde inne podejście jest błędne i szkodliwe dla Polski. Myślę też, że wciąż należy rozmawiać z Polakami, wsłuchiwać się w głos ludzi, ale rozmawiać także
z politykami, bo Polska na to zasługuje. Trzeba Polakom mówić, o co chodzi Unii Europejskiej, ponieważ ludzie zajęci pracą, troską o własne rodziny często nie mają czasu, żeby tym się zajmować w sposób wnikliwy. Trzeba też ludziom pokazywać czarno na białym, o co chodzi „koalicji 13 grudnia”, która chce rozmontować Polskę, żeby się rozpłynęła w magmie europejskiej, w tym lewackim pędzie zielonej Europy, Europy scentralizowanej pod domeną Niemiec. W tej lewackiej europejskiej magmie Polska ma być zmarginalizowana, nie ma mowy o dziedzictwie historycznym, chrześcijańskim, bez którego nie byłoby Polski i Polaków. I na to nie ma zgody. Nie godzimy się na jakieś nowe superpaństwo, na nową Europę bez granic, a kto się na to godzi, ten jest przeciw Polsce.  

Jaka jest przyszłość „koalicji 13 grudnia”?
Z jednej strony Donald Tusk spogląda
w kierunku Władysława Kosiniaka-Kamysza – na stole leży wspólny start PSL z KO
do europarlamentu, z drugiej strony może bardziej prawdopodobny jest rozwód Kosiniaka-Kamysza z Tuskiem, zwłaszcza że PSL na tej koalicji zemsty tylko traci?

– Donald Tusk będzie robił wszystko, żeby rozmontować Polskę 2050 i Hołownię, bo to jest dla niego łatwiejszy kąsek. Myślę, że nie powinien mieć z tym problemu. Natomiast z PSL może być trochę trudniej, przy założeniu, że ludowcy oprzytomnieją i podejmą rozmowy z nami, bo dalszy alians z Tuskiem sprowadzi ich na manowce. Dla mnie jest to oczywiste i jasne. Powiem też jasno, że tak naprawdę to nie liderzy rządzą formacjami politycznymi, ale elektoraty, a elektorat PSL widzi, że kierownictwo tej formacji jest na usługach Tuska. Przyznam się także,
że kiedy podczas kampanii samorządowej odwiedzałem Podkarpacie, wspierając moich kolegów, to zauważyłem,
że ludzie chcą Polski silnej, Polski suwerennej, Polski normalnej – takiej, jakiej my chcemy.  

Kosiniak-Kamysz jest na tyle samodzielnym politykiem, żeby się postawić Tuskowi, czy dalej pokornie będzie wykonywał polecenia lidera PO?

– Absolutnie nie jest politykiem samodzielnym. Dlatego uważam, że tylko oddolne naciski mogą sprawić, de facto zmusić Władysława Kosiniaka-Kamysza do rozmów z nami, bo inaczej nadal będzie kluczył, tkwiąc w koalicji
z Tuskiem, wciąż będzie zakładnikiem dawnego ZSL. Zresztą ta historia ZSL nadal ciąży na Kosiniakach
i Władysław Kosiniak-Kamysz, który być może chciałby się od tego uzależnienia oderwać, nie jest w stanie z uwagi na uwarunkowania zresztą nieodległej historii ZSL i PSL również. Wobec powyższego mam nadzieję, że partyjne doły po wyborach samorządowych podpowiedzą, żeby nie powiedzieć – wymuszą na kierownictwie i liderach PSL lepsze rozwiązanie. Kto wie, być może trzeba i Kosiniaka-
-Kamysza pożegnać, żeby PSL mogło dalej funkcjonować, hołdując swoim prawdziwym wartościom, które w wielu kwestiach są podobne do naszych wartości, wartości Zjednoczonej Prawicy.

W wyborach samorządowych cienko wypadła też Lewica. Czy to powolny koniec Lewicy Włodzimierza Czarzastego i czy Donald Tusk nie jest na najlepszej drodze, żeby zmarginalizować, de facto wchłonąć Lewicę?

– Wynik, jaki w tych wyborach osiągnęła Lewica, 6,32 proc., potwierdza, że Polacy są normalni, mądrzy i nie chcą, aby ich dzieci były ogłupiane przez lewacką ideologię. Polacy nie wierzą w czcze obietnice, że świat będzie piękny, kolorowy – tęczowy, że będzie sielanka, że wszystko będzie bezpłatne, że będzie 35-godzinny dzień pracy itd. Tymczasem żeby żyć na poziomie, trzeba pracować, bo nic samo nie przyjdzie. Wszystkie księżycowe pomysły, jakie były formułowane przed październikowymi wyborami
do parlamentu, same się kompromitują w zetknięciu
z realiami życia. Obecna Lewica z tymi programowymi propozycjami jest skazana na niebyt, polegnie, zginie sama od siebie, bo jej program jest absolutnie nieprzystający do rzeczywistości, do wymogów XXI wieku. To jest program obliczony na naiwność nastolatków, których mami się seksem, doraźnymi przyjemnościami, brakiem odpowiedzialności, pigułkami „dzień po”. Tymczasem życie jest zupełnie inne, życie to odpowiedzialność, praca, bez której nie ma sukcesu.

Co zdecydowało o mniejszej, niż się spodziewano, frekwencji, bo tłumaczenia niektórych polityków koalicji rządzącej,
np. Joann
y Muchy, są niezwykleoryginalne”.

– To tylko pokazuje poziom opcji rządzącej dziś Polską. Jeśli ktoś obwinia za słaby wynik m.in. niewłaściwie dobraną datę wyborów na tydzień po Świętach Wielkanocnych jako demobilizujące – zwłaszcza że to Donald Tusk wyznaczył taką, a nie inną datę, to samo się komentuje. Swoją drogą z tym doborem kadr rządowych Tuskowi się nie udało. Kto jest bowiem ministrem klimatu, gdzie w resorcie nagle odkrywa się, że Lasy Państwowe to przedsiębiorstwo, które musi na siebie zarobić, że jeśli się przeprowadza wycinanie drzew, to trzeba posadzić nowe, bo na tym polega gospodarka leśna, że są potrzebne sadzonki itd. Tyle że ta ekipa tego nie wiedziała, co teraz wychodzi i kompromituje tych ludzi. Jeśli zaś ze względów „ekologicznych” chce się wstrzymać gospodarkę leśną i na działalność resortu oraz Lasów Państwowych – jak w tym wypadku – chce się czerpać środki z budżetu państwa, to trzeba też pamiętać o tym, co powiedziałem na wstępie naszej rozmowy – mianowicie, że wyciąganie z budżetu państwa środków skończy się procedurą nadmiernego deficytu. I to się już dzieje, bo Polska znajduje się wśród 13 krajów, które zostaną objęte tą procedurą. Nic więc dziwnego, że minister finansów ma problem – i to poważny. Moim zdaniem to, że na siedem dni przed wyborami samorządowymi wprowadzili pięcioprocentowy VAT na żywność, wynika z konieczności i z obawy, że budżet państwa będzie świecił pustkami. Należy się
też spodziewać, że nowe podatki będą wprowadzane
i oszustwo z podwyżkami energii od lipca br. też wyjdzie
na jaw. Polacy o tym się przekonają, mimo że podwyżki wejdą w życie w środku lata, kiedy będzie ciepło,
kiedy Polacy będą na urlopach i nikt nie będzie myślał
o rachunkach. Natomiast przyjdzie wrzesień, październik czy zima i ludzie odczują, jak wzrosną im rachunki za prąd.

Podkarpacie kolejny raz okazało się bastionem PiS, bo wynik 51,96 proc.
przy 16,26 proc. KO czy 12,35 proc. Trzeciej Drogi pokazuje absolutną dominację. Sejmik wojewódzki zdobyty po raz kolejny…

– Trzeba mówić głośno, że zarówno Sejmik Województwa Podkarpackiego, jak i liczne mniejsze sukcesy wyborcze w terenie stały się udziałem Prawa i Sprawiedliwości. Ponadto mamy drugą turę w wyborach prezydenckich w Rzeszowie, gdzie spodziewam się sukcesu kolegi, Waldemara Szumnego. Myślę, że racjonalność wkracza do Polski, tymczasem na Podkarpaciu jest już od dawna, co pokazują wyniki kolejnych wyborów.

            Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki