• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

NBP to nie jest prywatny folwark Tuska

Czwartek, 21 marca 2024 (21:23)

Rozmowa z Beatą Kempą, posłem Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego

Tusk chce Trybunału Stanu dla prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który stoi na straży polskiego złotego. Jest już gotowy wniosek wstępny, a prezesowi NBP stawianych jest osiem zarzutów…

– Cała ta operacja przeciwko prezesowi Adamowi Glapińskiemu, którą zarządził Donald Tusk – bo nie ma wątpliwości, że to jest jego robota – ma załatwić kilka kwestii. Tusk rozpoczął ten cały spektakl w momencie, kiedy przyszedł dla niego bardzo niekorzystny czas – rozliczeń za pierwsze sto dni rządzenia. Bilans dla Tuska i całej tej „koalicji 13 grudnia” jest skrajnie niekorzystny, bo poza urządzaniem igrzysk przez tę patowładzę, marnej jakości spektakli, jak komisje śledcze, i rozrób, jakie Tusk z Bodnarem i Sienkiewiczem oraz całą ekipą mają już na swoim koncie, żadnych efektów rządzenia nie widać. Takie są fakty, które zgodnie ze starym, sprawdzonym numerem trzeba czymś przykryć. Temu ma służyć wojna przeciwko prezesowi jednego z najważniejszych urzędów państwa polskiego odpowiadającemu za stabilizację finansową, będącemu gwarantem stabilizacji finansowej również na rynkach finansowych. Ponadto pozycja NBP oraz prezesa dotyka też kondycji polskiej gospodarki. I próba odwołania prezesa Glapińskiego ma na celu wywrócenie czy zakłócenie tego porządku.  

Działając na szkodę Polski, Tusk działa na korzyść czynników zewnętrznych?        

– Dokładnie tak, to jest droga do destrukcji państwa polskiego. Atakując prezesa NBP, spłaca dług swoim niemieckim mocodawcom za pomoc w przejęciu władzy w Polsce. W końcu po to wrócił do Polski, żeby odebrać władzę Zjednoczonej Prawicy. Wygrać wprawdzie nie wygrał, bo największe poparcie zdobyła Zjednoczona Prawica, ale łączna liczba mandatów zdobyta przez ugrupowania „koalicji 13 grudnia” pozwoliła objąć rządy tym, którzy chcą wprowadzenia w Polsce waluty euro. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że zarówno Tusk, jak i jego zwolennicy wielokrotnie wypowiadali się, że euro powinno być walutą obowiązującą w Polsce, a wejście do strefy euro powinno być celem, do którego mamy dążyć, i to w jak najszybszym tempie. My doskonale wiemy, że dlatego, iż mieliśmy stabilnego polskiego złotego, mogliśmy wyjść obronną ręką z potężnych dwóch kryzysów ostatnich lat: kryzysu covidowego oraz z zawirowań na rynku energetycznym wywołanych wojną rozpętaną przez Putina na Ukrainie.

Argumentem – jednym z wielu – za prezesem Glapińskim jest także wzrost zapasów złota, które w ostatnich latach wzrosły w znaczący sposób do poziomu blisko 360 ton. Jest zagrożenie, że z chwilą wejścia Polski do strefy euro część zapasów naszego złota trafi do Europejskiego Banku Centralnego do Frankfurtu…    

– To prawda, że dzięki odpowiedzialnym decyzjom NBP oraz prezesa Adama Glapińskiego mamy rezerwy walutowe na czasy trudne, w tym zasoby złota, którego zapasy stawiają Polskę na 17. miejscu w świecie. To wszystko dla Donalda Tuska nie ma znaczenia. W ogóle sztab Tuska, jeśli chodzi o resort finansów, jest wyjątkowo słaby, bo jak inaczej odebrać decyzję o podniesieniu stawki VAT na żywność, i to przed Świętami Wielkanocnymi? To pokazuje, że Tusk nie panuje nad finansami państwa polskiego. Zapowiedź, że od 1 lipca br. zostaną zdjęte tarcze antykryzysowe, które zaowocują wzrostem cen energii, to jest poważna kwestia i zła wiadomość dla Polaków. Tusk zdaje sobie sprawę z tego, a mimo to odwraca się od zwykłych Polaków. Analizy, jakie się pojawiają, wskazują, że wzrosty cen żywności, a także energii spowodują wzrost inflacji, z którą skutecznie walczył prezes Adam Glapiński. Donald Tusk ma świadomość, że poprzez te antyspołeczne decyzje znajdzie się w ogniu słusznej krytyki, także ze strony bardzo sprawnego prezesa NBP Adama Glapińskiego, który ze sznytem wykładowcy potrafi wyjaśniać nawet najbardziej zawiłe meandry związane z finansami państwa, dlatego chce się go pozbyć. To wszystko pokazuje, że prezes Glapiński zaszedł za skórę Tuskowi i jego ekipie.

Tylko że kadencja prezesa Glapińskiego kończy się w 2028 roku…

– Dlatego Tusk będzie działał wbrew prawu, wbrew Konstytucji RP. Niebezpieczne jest także to, że uderzanie w ten konstytucyjny organ prezesa NBP, który ma zagwarantowaną Konstytucją kadencję, będzie oddziaływało na różnego rodzaju ratingi dla Polski, które mogą powodować zawirowania złotego. Krótko mówiąc, cała ta hucpa Tuska może się negatywnie odbić na polskiej gospodarce. Dlatego obowiązkiem nas, Polaków, jest obrona jak niepodległości prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego. Dopóki prof. Glapiński sprawuje funkcję prezesa NBP, to mamy gwarancję, że złoty polski się obroni i będziemy mieć – jeśli chodzi o gospodarkę – wszystkie instrumenty w naszych rękach, a w razie zagrożenia będziemy mogli się obronić. Poza tym prezes Glapiński jest zwornikiem bezpieczeństwa na wypadek szalonych pomysłów tej niestabilnej pod każdym względem „koalicji 13 grudnia”. Właśnie dlatego prezes Glapiński jest niewygodny dla kogoś takiego jak Tusk, który od dawna planował uderzenie w prezesa NBP. Pamiętamy słowa o „silnych ludziach”, którzy wejdą i usuną prezesa Glapińskiego z NBP. I to już jest gangsterka – przynajmniej mnie się z czymś takim kojarzą zapowiedzi Tuska z kampanii wyborczej. Inaczej mówiąc, jest to zamach na konstytucyjny organ, jakim jest NBP. Tusk doskonale o tym wie, że nie ma większości niezbędnej do postawienia prezesa NBP w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu, bo 248 mandatów, jakimi dysponuje, to za mało, bo do wymaganej większości 3/5 ustawowej liczby posłów brakuje mu 28. I tego nie przeskoczy.

To po co ten cały spektakl, skoro wie, że to głosowanie może przegrać?

– Po pierwsze osłabia złotego, po drugie Polska znów stanie się niewiarygodna na rynkach, wśród międzynarodowych instytucji finansowych, bo kto z poważnych inwestorów będzie chciał lokować pieniądze w inwestycje w kraju niestabilnym, bo tego typu ruchy rządzących wskazują na niestabilną sytuację. Tak na marginesie brak stabilizacji pogłębia niepewność, jeśli chodzi o obrót prawny, bo przecież kompletna demolka, jaką Tusk z Bodnarem zrobili w sądownictwie, wyraźnie o tym świadczy. Również marszałek Sejmu Szymon Hołownia jest osobą skrajnie nieodpowiedzialną, bo jego działania z odwołaniem i niedopuszczeniem do obrad, do pracy w Sejmie demokratycznie wybranych posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – to wszystko pokazuje, że za rządów „koalicji 13 grudnia” zaczynamy być republiką bananową. I to jest bardzo niebezpieczne. Dlatego trzeba będzie obronić urząd Prezesa NBP i liczyć, że ta koalicja Tuska, która coraz mocniej trzeszczy, w powałach się rozpadnie, i oby jak najszybciej się to stało – dla dobra Polski i Polaków.     

Odwołanie prezesa NBP, w ogóle nacisk na prezesa banku centralnego jest niedopuszczalny, bo uderza nie tylko w stabilność finansową, gospodarczą Polski i Polaków, ale też w niezależność banków centralnych państw członkowskich, co podkreślał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przy okazji ataku na bank centralny Łotwy. Czy możemy liczyć na tę instancję?

– Stare polskie porzekadło mówi: „Umiesz liczyć, licz na siebie”. Dlatego przede wszystkim sami obrońmy urząd prezesa NBP, bo wprawdzie mamy atak na osobę prof. Adama Glapińskiego, ale jest to też atak na niezależny konstytucyjny urząd. Jeśli obronimy przed zapędami Tuska tak ważną instytucję, to pokażemy wszystkim, że nie będziemy dłużej tolerować polityki, jaką uprawia nieodpowiedzialny Tusk ze swoimi akolitami. Zatem najpierw obrońmy urząd Prezesa NBP w Polsce, bo jeśli będziemy liczyć na organizacje międzynarodowe, w tym na Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, to wcale nie jestem pewna, że to się uda, zwłaszcza że TSUE już niejednokrotnie pokazał, co potrafi, i różne były wyroki sędziów w zależności od państwa, którego sprawa dotyczyła. Wystarczy tylko wspomnieć wyrok, jaki wydała – jednoosobowo w sprawie zamknięcia Kopalni Węgla Brunatnego „Turów” – hiszpańska sędzia Rosario Silva de Lapuerta. Tak czy inaczej trzeba wiedzieć, że cały ten cyrk, jaki przygotował Tusk, licząc, że będzie on służył jego sympatykom, to jest tylko akt spektaklu, który ma mieć wiele odsłon rozłożonych w czasie. Chodzi o to, że złożenie wstępnego wniosku nie powoduje zawieszenia prezesa NBP. Najpierw taki wniosek trafia do komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, która ocenia, czy istnieją przesłanki do pociągnięcia do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. To będzie wymagało czasu. Zresztą nawet pozytywna opinia komisji nie rozstrzyga jeszcze o postawieniu prezesa NBP w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu, bo do tego potrzebna jest jeszcze uchwała Sejmu, do której przyjęcia „koalicja 13 grudnia” nie ma wystarczającej większości. I jak już wspomniałam, Tusk ma tego świadomość, ale nie ustaje w ściganiu swoich politycznych wrogów. Całej tej nagonce na rządy Zjednoczonej Prawicy służą komisje śledcze, które kompromitują nie nas, ale cały ten zespół Tuska. Ostatnio mieliśmy spektakl z przesłuchaniem prezesa Jarosława Kaczyńskiego przed komisją ds. Pegasusa, gdzie „naleśnikowa koalicja” zwyczajnie się skompromitowała. Wcześniej były głosy, że Zjednoczona Prawica powinna zmienić przywódcę, tymczasem okazało się, że prezes Kaczyński jest w doskonałej formie i bez problemu rozprawił się z miałkimi intelektualnie oskarżycielami, wykazując ich indolencję.

Zdaje się, że będą chcieli podjąć podobną próbę w odniesieniu do prezesa Glapińskiego?

– Nie wróżę im sukcesu. Uważam, że prezes Adam Glapiński, biorąc pod uwagę erudycję, wiedzę i fachowość, znakomicie sobie poradzi z komisjami i Tusk nie osiągnie swojego celu. Dlatego na miejscu Donalda Tuska byłabym bardzo ostrożna w formułowaniu zarzutów wobec prof. Glapińskiego, bo potyczka wiedzy, kompetencji z koalicją zemsty i chęci politycznego odwetu – dla Tuska i całej ekipy za nim stojącej – może się okazać porażką i kompromitacją.

Po stronie prezesa Glapińskiego w styczniu stanęła też Christine Lagarde – prezes Europejskiego Banku Centralnego. Czy zważając na kampanię do europarlamentu, teraz też możemy liczyć na krytykę działań Tuska i obronę niezależności NBP?

– Każdy, kto zna się na rzeczy, kto wie, o czym rozmawiamy, widzi gołym okiem, że nie ma żadnego merytorycznego powodu do tego, żeby w ogóle stawiać wnioski o odwołanie prezesa NBP. Nie ma więc wątpliwości, że jest to hucpa polityczna. Dlatego biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, to inne banki centralne z pewnością z uwagą przyglądają się sytuacji w Polsce, a tym bardziej Europejski Bank Centralny. Co więcej, uważam, że tak jak to było w styczniu br., również teraz prezes Christine Lagarde powinna się wypowiedzieć w kwestii ataku na niezależny organ, jakim jest NBP i jego prezes. Biorąc jednak pod uwagę, jak wyglądał stosunek międzynarodowych instytucji wobec Polski i władzy Zjednoczonej Prawicy, mam wątpliwości, czy teraz – zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego – będą chcieli zabrać głos krytyczny wobec rządu Tuska. Myślę, że Europejski Bank Centralny powinien zabrać głos, bo tu chodzi nie tylko o prestiż NBP, ale też o pozycję instytucji finansowych Unii Europejskiej. Europa, jeśli chodzi o finanse, to jest system naczyń połączonych, dlatego uderzenie w prezesa Glapińskiego i NBP jest też uderzeniem w europejskie instytucje finansowe. To nie jest prywatny folwark Tuska.

Jak zatem ocenić wypowiedzi polityków „koalicji 13 grudnia” – np. Kosiniaka-
-Kamysza, który mówi, że prof. Glapiński to wyjątkowy szkodnik i nie może dłużej pełnić tej funkcji?

– PSL było koalicjantem wielu formacji politycznych w Polsce. Nie bez racji ze strony ludowców – na przestrzeni lat – na pytanie, kto będzie rządzić, politycy PSL-u odpowiadali: nasz koalicjant. Natomiast ta wypowiedź wicepremiera Kosiniaka-Kamysza jest po prostu dyletancka, skandaliczna. To jest wypowiedź, która wskazuje na rzeczywisty polityczny cel zabiegów zmierzających do usunięcia ze stanowiska prezesa Glapińskiego i zainstalowanie na czele NBP swojego człowieka. Mówiąc bez owijaczy: najwyraźniej chcą położyć łapę na rezerwach polskiego złota. Takie jest moje zdanie.

        Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki