Za rządów Tuska państwo polskie słabnie
Środa, 20 marca 2024 (09:57)Rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM
Miało być sto konkretów, a jest… Co rząd Donalda Tuska na przestrzeni stu dni zrobił dla Polski i Polaków?
– Zamiast stu konkretów jest sto miejsc, instytucji,
gdzie Tusk rękami swoich ministrów dokonał czystek antypisowskich lub po prostu czystek na stanowiskach, wymieniając kadry. I chyba o to mu chodziło, kiedy w kampanii wyborczej mówił o stu konkretach. Jeśli tak to rozumieć, to swoje obietnice zrealizował w stu procentach. W ujęciu pozytywnym trudno coś znaleźć oprócz podwyżek pensji dla nauczycieli. Kwota wolna od podatku miała wzrosnąć do 60 tys. zł – nie wzrosła, zerowy VAT na transport publiczny miał być – ale go nie ma, za to mamy podniesiony VAT na żywność od 1 kwietnia, natomiast od
1 lipca w górę poszybują opłaty za energię. Ponadto miał być obniżony ZUS dla przedsiębiorców, akademik za złotówkę dla studentów, ale to też pozostaje w sferze obietnic wyborczych. Zgodnie z retoryką polityków Platformy obietnice wyborcze wiążą tylko tych, którzy
w nie wierzą.
Politycy PiS podsumowują te pierwsze
sto dni i wniosek jest jeden – mamy do czynienia z oszustwem i manipulacją.
– Twardy elektorat PO zdawał sobie sprawę, że te wszystkie obietnice to jest po prostu lipa, ale nie to było istotne, tylko odsunięcie od władzy Prawa i Sprawiedliwości jako zemsta. I w tym sensie ta zemsta się dokonuje, co więcej – scala ten twardy elektorat Tuska. Jest jeszcze elektorat płynny, który uwierzył w składane przez Tuska obietnice – jedni w obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców oraz osób samozatrudnionych, inni
w podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł,
a jeszcze inni – młodsi wyborcy – w akademiki za złotówkę. I ci wyborcy są zawiedzeni i patrzą na rządy „koalicji 13 grudnia” z coraz większym rozczarowaniem. Może to rozczarowanie jeszcze nie przekłada się na sympatie wyborcze, nie jest na chwilę obecną zauważalne w sondażach, ale z punktu widzenia także tych ludzi dobrze jest podsumować te pierwsze sto dni rządów Tuska. W tym sensie to, co robi PiS, pokazując czarno na białym obietnice wyborcze ekipy Tuska, próbując w ten sposób podejść do rzeczywistości rządów „koalicji 13 grudnia”,
jest sensowne i potrzebne.
Podczas konferencji podsumowującej sto dni rządów obecnej władzy praworządność w wydaniu Tuska podsumował poseł Sebastian Kaleta. Stwierdził, że Platforma miała bardzo duże poparcie w więzieniach. Jako przykład podał Adama Bodnara, który w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce miał ponad 90-procentowe poparcie. „Znajdźcie państwo demokratyczne państwo na świecie,
w którym minister sprawiedliwości najpopularniejszy jest w więzieniach”
– mówił z przekąsem poseł Kaleta.
– Platforma zawsze osiągała dobre wyniki w więzieniach. Teraz – jak widać – też, więc rządząc, spłaca dług.
Nie dziwi więc zapowiedź, że 20 tys. osób skazanych, odsiadujących wyroki opuści zakłady karne z powodu przeludnienia więzień. I zdaje się, że ten proces przedterminowych zwolnień już się rozpoczął. Jeśli to ma być sposób na rzekomo przeludnione cele, to pogratulować zaradności. Natomiast jeśli chodzi o tych, którzy sprawiedliwości się domagają, to minister Bodnar wprowadził taki chaos w prokuraturze i sądach, że ręce opadają. To kolejny przykład, że w sensie pozytywnym trudno jest znaleźć jakieś sukcesy tej władzy. Myślę, że ekipa Tuska jest również w pewnym kłopocie, ponieważ wydaje się, że pochodna podwyższenia VAT na żywność jest pochodną problemów budżetowych. Obecna władza
na progu rządzenia wydawała pieniądze lekką ręką i nagle widzi, że rządzenie nie jest takie proste.
Czy powrót od 1 kwietnia do 5-procentowej stawki VAT na żywność nie jest falstartem, może należało się wstrzymać przynajmniej do wyborów samorządowych?
– Widać, że rzecz jest paląca. Swoją drogą do wyborów samorządowych pozostało niewiele czasu, więc jeśli chodzi o poparcie, raczej niewiele się wydarzy, ale jest to jakiś niepokojący sygnał dla elektoratu PO – podobnie jak sto niespełnionych obietnic. Protesty rolnicze z pewnością osłabią też Trzecią Drogę i tendencje spadkowe już widać oraz wzrosty Konfederacji, o czym mówiliśmy już nieraz. Oczywiście można się mścić na PiS, można zwoływać komisje śledcze, wzywać polityków Zjednoczonej Prawicy
i próbować robić sensację z niczego, ale to jest paliwo, które szybko się wypali. Już jesteśmy na etapie
nasycania twardego elektoratu Platformy i przystawek,
a jednocześnie obserwujemy pewien przesyt u tych, którzy nie tego się spodziewali czy oczekiwali po zmianie władzy w Polsce.
Tyle że zemsta jest ślepa…
– Owszem, co więcej – zemsta smakuje tylko jakiś czas, zwłaszcza wśród ludzi mściwych, pamiętliwych, żądnych rewanżu. Później tego typu działania mogą się odwrócić przeciwko tym, którzy je stosują. Tak czy inaczej mówimy cały czas o stu dniach rządu Tuska i to nie jest dziesięć miesięcy czy rok. Ta władza może mieć jeszcze większy problem, szczególnie przy wyborach prezydenckich. Być może pierwsze spadki w sondażach będzie widać przy wyborach do Parlamentu Europejskiego, a już na pewno
w przyszłym roku. Dla ludzi trzeźwo stąpających po ziemi od początku było widać, że po stronie Tuska i akolitów mamy do czynienia z obietnicami bez pokrycia – poza deklaracją, obietnicą zemsty na PiS. I ta obietnica rzeczywiście jest realizowana.
Zatem może być coś na rzeczy, jeśli poseł Artur Łącki z PO, komentując decyzję
o skróceniu odsiadki dla 20 tys. skazanych, mówi, że muszą się zwolnić miejsca dla działaczy PiS, którzy się nachapali przez ostatnie osiem lat?
– To skandaliczna wypowiedź. Nie wiem, do jakiego stopnia ta wypowiedź jest żartem, a na ile może stać się faktem. Proszę też pamiętać, że obecnie rządzący stwarzają ogromne zagrożenie dla siebie z uwagi na łamanie prawa. Dlatego po tej stronie na pewno będzie duży lęk przed utratą władzy, więc pomysły na robienie czegoś w rodzaju wyborów brzeskich czy Berezy Kartuskiej cały czas mogą się tam pojawiać.
Wspomniał Pan Profesor, że sto dni to nie jest jeszcze czas dla pełnych podsumowań rządów, ale jak porównać sto dni rządów PiS i sto dni rządów Tuska, przecież różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka. PiS szło do wyborów z gotowymi projektami ustaw, a tu niczego nie ma.
– To prawda. Zjednoczona Prawica przedstawiała
program pozytywny, program prospołeczny, realną
pomoc dla Polaków, m.in. obniżenie wieku emerytalnego. W przypadku Tuska realne były tylko obietnice wyborcze, natomiast „koalicja 13 grudnia” jedynie była przygotowana – i to słabo – do zemsty na PiS. Słabo, bo weźmy chociażby likwidację telewizji publicznej, gdzie jest kompletny chaos. Właściwie czego by się nie dotknęli, to jest katastrofa. Dla przykładu jaki sens z punktu widzenia państwa ma odwołanie 50 ambasadorów bez możliwości powołania nowych, bo nie może się to dokonać bez zgody prezydenta. Stąd takie działanie to jest nic innego jak destrukcja, która jest zauważalna we wszystkim, czego się nie dotkną. Mamy działanie pozaprawne, bardziej przypominające czasy i metody komunistyczne. Brak
jest planu, wizji, nie mówiąc już o braku subtelności
i pozytywnego planu.
Dziwnym trafem Unia Europejska, która karciła rządy Zjednoczonej Prawicy za rzekomy brak praworządności, dzisiaj,
kiedy ze strony koalicji Tuska na porządku dziennym jest łamanie prawa, jakoś nie widzi problemu?
– Unii Europejskiej zależy na destrukcji państwa polskiego, silna Polska nie jest w interesie Brukseli i Berlina. Chodzi
o to, żeby słabe państwo polskie zostało wchłonięte przez federację, którą – jak wiemy – projektują. Myślę, że gdyby zrobili nawet Berezę Kartuską, to Unia Europejska i tak uznałaby, że to jest dobre dla demokracji.
Z czego wynika brak realizacji obietnic wyborczych Tuska, czy jest to tylko kwestia braku pieniędzy w budżecie państwa?
– To jest efekt braku pomysłu na Polskę. Dlatego jest marnej jakości teatr dla wyborców zgodnie z zasadą: nie ma chleba, są igrzyska. Uruchamia się proces szkodliwy dla Polski, dla polskiej gospodarki. Politycy Platformy potrafią jedynie używać nośnych haseł w kampanii. Pamiętamy chociażby deklaracje Donalda Tuska czy Rafała Trzaskowskiego, że zrobimy już, teraz, od razu po objęciu rządów. Paliwo za 5 zł, co zapowiadał Tusk, czy wszystkie ekopomysły Trzaskowskiego i jego słynne słowa podczas Campusu Polska Przyszłości, że jak będą rządzić, to wszystkie te projekty będą realizowane szybciej, to wszystko jest bez pokrycia. To jest pustosłowie oparte
w dużej mierze na kłamstwach – w dodatku zamierzone. Mamy sto zmarnowanych dni, ale – moim zdaniem – Donald Tusk i cała ta „koalicja 13 grudnia” doskonale zdawali sobie sprawę, że niczego z tych obietnic nie zrealizują, co więcej – nie byli przygotowani do rządzenia Polską, natomiast zależało im na odebraniu władzy Zjednoczonej Prawicy. Dzisiaj o tym rozmawiamy z panem redaktorem i to się przebije przez media, dotrze do wyborców prawicowych, natomiast proszę pamiętać,
że ekipa Tuska osiągnęła ogromny monopol w mediach komercyjnych, ma też przewagę w mediach społecznościowych. To sprawia, że społeczeństwo
nie będzie do końca poinformowane o tym, co ta ekipa zrealizowała na przestrzeni stu dni od objęcia władzy,
a czego nie zrobiła. To jest kwestia komunikacji społecznej i monopolu, jaki sobie ekipa Tuska założyła.
Jak rządy Donalda Tuska przekładają się
na bezpieczeństwo państwa polskiego?
– Za rządów tej koalicji państwo polskie słabnie – i to
w wielu obszarach. Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, w kontekście wojny toczącej się za naszą wschodnią granicą, jeśli w politykę zagraniczną wprowadzany jest taki chaos, jak czynią to Donald Tusk i Radosław Sikorski, to z punktu widzenia naszych sojuszników takie państwo staje się niepoważne.