Patron na trudne czasy
Sobota, 16 marca 2024 (13:19)Rozmowa z Czesławem Ryszką, autorem książki „Andrzej Bobola, orędownik Polski. Życie, męczeństwo, świętość”.
Pana książka opowiada nie tylko o życiu i męczeństwie św. Andrzeja Boboli, ale też o jego misji duchowej. W czym wyraża się jej aktualność?
– Istnieje w Kościele przekonanie, że św. Andrzej Bobola zawsze pierwszy reaguje na grożące Polsce niebezpieczeństwa: ukazuje się, ostrzega, pomaga, jest bowiem jakby oddelegowany przez Boga do troszczenia się o Polaków – o czym sam mówił. Jednym słowem: ma w niebie obowiązki polskie. Takie przekonanie potwierdza jego ukazywanie się po śmierci. Choć nie jest to zjawisko aż tak nadzwyczajne dla ludzi wierzących, ponieważ wielu świętych czyniło tak i czyni podobnie, jednak w przypadku Andrzeja Boboli dochodzi ów patriotyczny, narodowy motyw jego zjawień z zapowiedzią pomocy w przełomowych momentach naszych dziejów.
W naszych czasach ukazał się ponownie ks. Józefowi Niżnikowi, wskazując, że Matka Boża ma być naszą Królową i Panią.
– Jeśli się zastanowić nad tym, to tak naprawdę od Andrzeja Boboli, a dokładnie od ślubów królewskich Jana Kazimierza, w których on brał udział, których tekst zapewne już to napisał, już to zainspirował, zaczęły się wielkie zawierzenia Polaków Królowej Polski. Dzisiaj ta pomoc Matki Bożej, wręcz ratunek, jest nam szczególnie potrzebna, bo zbliża się dzień jakiejś ostatecznej rozprawy o przyszłość Polski. Nie będę wymieniał tych zagrożeń, każdy od 13 grudnia 2023 r. powinien zdawać sobie z nich sprawę. W tej dramatycznej sytuacji św. Andrzej Bobola przypomina nam, że jako Polacy mamy do pomocy i obrony Królową Polski, Maryję Częstochowską, mamy głównych patronów: Wojciecha i Stanisława, i możemy liczyć także na jego orędownictwo w niebie, ale pod warunkiem potraktowania go jako mogącego tyle samo, co główni patroni. Jednym słowem, św. Andrzej Bobola został nam dany jako główny patron na przełomowe czasy, a takie mamy dzisiaj.
Czy dobrze czcimy św. Andrzeja Bobolę, skoro nie ogłoszono go głównym patronem Polski, jak tego oczekuje od 1920 r.?
– Ten, o którym Bóg nie pozwolił Polakom zapomnieć, którego Bóg w najbardziej trudnych momentach dziejów wysyła z proroczą misją do naszego Narodu, ukazując się, stale podkreśla, że jest tylko sługą Królowej Polski, Matki Bożej Jasnogórskiej, że nie jest mu potrzebny w niebie ziemski dekret z tytułem głównego patrona Polski, bo takim ustanowił go Bóg, powierzając narodową misję!