• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Nie damy zamknąć „Turowa”!

Czwartek, 14 marca 2024 (21:09)

Rozmowa z Wojciechem Ilnickim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Brunatnego NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję środowiskową Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska dotyczącą kontynuacji wydobycia węgla
w Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”. Wydawałoby się, że po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2021 roku już nic gorszego nie może się wydarzyć, a jednak.

– Dla nas, dla załogi oraz mieszkańców Bogatyni i regionu, ta decyzja Sądu Administracyjnego w Warszawie także jest bardzo dużym zdziwieniem. Zaskoczenie jest tym większe, zwłaszcza że w ustnym uzasadnieniu – wskazując jako jedyną przyczynę uchylenia decyzji środowiskowej – sędzia powoływał się na umowę między rządami Polski i Republiki Czeskiej. Dziwnym trafem nie odniósł się do zarzutów czy skarg ekologów oraz strony niemieckiej z przygranicznych terenów, które zainicjowały całą sprawę. Dla nas to orzeczenie to jest komediodramat – komedia, że taki,
a nie inny wyrok zapadł, a dramat, bo ta decyzja dotknie nie tylko załogi Kopalni Węgla Kamiennego w Turowie oraz Elektrowni „Turów”, ale też całego polskiego społeczeństwa.

Dramat tym większy, bo „Turów” zapewnia 7 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej, czyli zapewnia prąd
dla blisko 3 mln Polaków.

– Co więcej, energia elektryczna produkowana przez „Turów” jest najtańsza w Polsce. To jest bardzo istotne, szczególnie w obliczu planowanych przez „rząd 13 grudnia” podwyżek energii od lipca br., co odczują wszyscy Polacy. Nie jest też tajemnicą, że – jak mówią specjaliści zajmujący się energetyką – od 2025 roku nastąpią wyłączenia starych bloków energetycznych, co oznacza brak między 4 a 11 GW energii w systemie. Tymczasem, biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, po 2026 roku chce się zamknąć kompleks w Turowie. Ta decyzja Sądu Administracyjnego w Warszawie powoduje, że koncesja na wydobycie węgla skończy się i „Turów” po 2026 roku zostanie zamknięty.

Wracając do decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej
z 2021 roku o zamknięciu „Turowa”,
trzeba powiedzieć, że wtedy zrobiła to obca instancja, obcy sędzia, a dzisiaj decyzję
taką wydaje rodzima władza sądownicza.
W czyim interesie jest ta decyzja?

– Dokładnie tak, wtedy zrobił to organ międzynarodowy, sąd europejski, jednoosobowo hiszpańska sędzia Rosario Silva de Lapuerta, natomiast dzisiaj decyzję środowiskową uchyla polski sąd, Wojewódzki Sąd Administracyjny
w Warszawie. Dlatego czekamy, co na to polskie władze,
co na to rząd Donalda Tuska. Do tej chwili jest cisza i nikt
z rządzących w Polsce nie zabiera głosu – przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. To bardzo dziwne, zwłaszcza że jest to decyzja godząca w żywotny interes Polski, co więcej, wydana przez polskiego sędziego. Można odnieść wrażenie, że Niemców wyręcza polski sąd, który bierze
pod uwagę nie polskie, ale obce interesy. Efekt tego będzie taki, że będziemy musieli ściągać „ekologiczną” energię
z Niemiec – nomen omen – w oparciu o węgiel brunatny wydobywany z kopalni odkrywkowych i produkowaną w nowo powstających elektrowniach u naszego zachodniego sąsiada. Można więc tylko „pogratulować” sukcesu polskiemu sądowi.

Ciekawe, węgiel z Bogatyni nie jest ekologiczny, ale węgiel z Niemiec
już jest?

– Na to wychodzi. Trudno się dziwić, skoro węgiel niemiecki jest „zielony”, podobnie jak energia produkowana na jego bazie. Dlatego tylko z Niemiec trzeba kupować energię, bo ta produkowana w Polsce jest zła, niedobra, nieprzyjazna dla człowieka i środowiska. Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale na to wychodzi. Skoro jednak wcale nie tak rzadko zdarzają się przypadki, kiedy Polacy mówią, że energia jest z gniazdka, to pokazuje poziom świadomości i podejście
do tematu. Może więc tym, którzy nie wiedzą, warto przypomnieć, że prąd elektryczny nie bierze się z gniazdka, tylko jest produkowany w elektrowniach na bazie węgla.
W najbliższych latach nie ma wyboru, jak korzystać
z energetyki konwencjonalnej. Słońce to mądry wybór,
ale zwłaszcza w naszej strefie nie zawsze świeci, a wiatr nie zawsze wieje, tymczasem ktoś, coś musi cały system energetyczny podtrzymywać. I takim miejscem jest właśnie „Turów”, gdzie produkowana jest najtańsza energia w Polsce, energia z najnowocześniejszej elektrowni spełniającej wszystkie, bardzo surowe kryteria i normy
Unii Europejskiej. I ta kopalnia, z której pochodzi
węgiel do produkcji energii elektrycznej, decyzją Sądu Administracyjnego w Warszawie po 2026 roku może
zostać zamknięta, bo jest polska.         

Z podobnymi kopalniami i elektrowniami
po stronie niemieckiej czy czeskiej jakoś nie ma problemu. Swoją drogą wyrok zapadł na wniosek niemieckich samorządów…

– Małe sprostowanie, nie z podobnymi, tylko z dużo gorszymi, starszymi, mniej nowoczesnymi kopalniami
i elektrowniami, a co za tym idzie – dużo mniej proekologicznymi niż nasz kompleks energetyczny
w Turowie. W Niemczech kopalnie nikomu nie przeszkadzają, tam nie ma problemu, dlatego wzięli sobie na celownik nasz „Turów”. Energia elektryczna produkowana w Niemczech – w ocenie ekspertów niemieckich – jest dużo bardziej ekologiczna niż w Polsce. Tylko że to jest wierutne kłamstwo, bo jest dokładnie na odwrót. Szkoda tylko, że polski sąd tej oczywistej prawdy nie dostrzega.

W sierpniu 2023 roku ówczesny prezes Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski zapewniał, że kopalnia
i elektrownia w Turowie będą dalej zabezpieczały bezpieczeństwo energetyczne Polski. Dzisiaj wygląda to zgoła inaczej.

– W tzw. międzyczasie do władzy w Polsce doszła nowa ekipa, dla której bardziej liczy się obcy interes niż polski. Również we władzach Polskiej Grupy Energetycznej nastąpiły zmiany. Tymczasem czekamy na stanowisko naszego właściciela, czyli Polskiej Grupy Energetycznej, oraz rządu, co dalej z „Turowem”. Dla nas, pracowników, oraz mieszkańców Bogatyni i regionu jest to być albo nie być. Jest to też niezmiernie ważne dla mieszkańców Polski. Dotykamy więc ważnej kwestii, która sprowadza się do tego, czy zimowymi wieczorami będziemy siedzieć przy świeczkach i ogrzewać się przy ogniskach, czy nadal będziemy mogli korzystać jak cywilizowani ludzie z energii elektrycznej, mając oświetlone i ogrzewane nasze mieszkania i domy. To jest zasadnicze pytanie, bo innej alternatywy jak dotąd nie ma.

Co decyzja Sądu Administracyjnego w Warszawie w konsekwencji może oznaczać dla wspomnianych przez Pana pracowników i mieszkańców Bogatyni oraz regionu?

– Kopalnia Węgla Kamiennego w Turowie oraz Elektrownia „Turów” to najwięksi pracodawcy w regionie. Zamknięcie „Turowa” oznacza tragedię pracowników, ich rodzin oraz niepewny los dla kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców, którzy żyją bezpośrednio bądź pośrednio z „Turowa”. I to jest fakt, z którym nie da się dyskutować. To jest tragedia, która pośrednio jeszcze bardziej uderzy w polskie społeczeństwo.

Jak zatem załoga „Turowa” odebrała  decyzję Sądu Administracyjnego
w Warszawie?

– Z przerażeniem. Telefony, jakie ciągle otrzymuję, świadczą o rozgoryczeniu pracowników, bo jest to ogromne niebezpieczeństwo dla bytu i przyszłości ich samych oraz ich rodzin. Ludzie są przerażeni, zwłaszcza że większość nie ma odpowiedniego stażu pracy, nie ma więc szans nabycia praw emerytalnych w okresie poprzedzającym likwidację kopalni i zamknięcia elektrowni. Jest zatem wielkie niebezpieczeństwo, że za chwilę ludzie zostaną bez perspektyw, a to z kolei oznacza dodatkowe zagrożenie, że ci ludzie nie będą chcieli pracować w spółce, która ma być zamknięta. Zagrożeń, na które nikt nie zwraca uwagi, jakie wypływają z decyzji sądu, jest zatem cała masa. Nic więc dziwnego, że oburzenie wśród ludzi jest duże.

Niemcy chyba podwójnie się cieszą, bo ubywa im konkurencji, co więcej, będą mieli zbyt na swoją energię, a jednocześnie jakby co, to będą mogli liczyć na tanią siłę roboczą z Polski…

– To prawda. Warto jednak pamiętać, że Niemcy w tej chwili przeżywają recesję i jest u nich coraz gorzej z pracą, zaczynają się więc zwolnienia. Nie wiemy, czy i jak ta recesja się pogłębi, do tego sytuacja geopolityczna na świecie związana m.in. z wojną na Ukrainie też jest nieciekawa, dlatego może się okazać, że Polacy będą Niemcom potrzebni do zbierania szparagów, do najniżej opłacanych prac, gdzie nikt z Niemców nie chce pracować. Pewnie przyjmą nas niczym niewolników z otwartymi ramionami. Tylko że nie o to chodzi, żebyśmy wychodzili
z likwidowanego, dobrze prosperującego zakładu pracy
w Polsce, gdzie pracownik ma zapewnione wszystkie przywileje, i szli na służbę jako niewolnicy u Niemca.

Ta decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie nie oznacza jeszcze zamknięcia „Turowa”, ale do tego zmierza. Do 2026 roku jest jeszcze trochę czasu. Jak załoga „Turowa” zamierza go wykorzystać?

– Z telefonów, jakie otrzymuję bez przerwy od załogi, przewija się jedno: trzeba stanąć! To pokaże, czym grozi zamknięcie tego energetycznego kompleksu, jakie skutki pociągnie za sobą brak ponad 8 proc. energii
w systemie. Oczywiście będziemy się przyglądać
sytuacji, będziemy też przeprowadzać całą procedurę
i wykorzystamy wszystkie możliwe środki prawne, aby „Turów” dalej służył Polsce i Polakom. Przygotowujemy się także do wielkiej manifestacji NSZZ „Solidarność” przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi, która planowana jest na 10 maja br. w Warszawie i jako „Turów” doskonale się w ten protest wkomponujemy. Chodzi o to, że jednym ze skutków tego ideologicznego, szkodliwego projektu pn. Europejski Zielony Ład jest właśnie próba zamknięcia „Turowa”. Mamy wolę walki o nasz byt, o nasze miejsca pracy, dlatego nie damy zamknąć „Turowa”
i będziemy się bić do ostatniej kropli krwi, a górnicy potrafią to robić. Nie wyobrażam sobie, żeby pod dyktando niemieckich interesów zaprzestano produkcji ekologicznej energii w Polsce. Dlatego zapewniam, że w „Turowie” nie zaprzestaniemy produkcji energii elektrycznej, że Kopalnia Węgla Brunatnego w Turowie oraz Elektrownia „Turów” nadal będą pracowały, zabezpieczając energię dla milionów Polaków.   

                   Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki