• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Św. Andrzej Bobola - Orędownik Polski w niebie

Wędrówka świętych relikwii

Poniedziałek, 5 lutego 2024 (09:41)

Niezwykła misja amerykańskich jezuitów uratowała z rąk bolszewików trumnę z ciałem męczennika.

W ciągu wieków święte relikwie ciała Andrzeja Boboli wielokrotnie zmieniały miejsce swojego pobytu. Po chwalebnym męczeństwie 16 maja 1657 roku przyszły święty wraz z innymi męczennikami z Kresów Wschodnich spoczywał wśród wielu trumien w podziemiach jezuickiego kościoła w Pińsku. Po odnalezieniu w 1702 roku jego trumny oraz identyfikacji zachowanego od rozkładu ciała został ze czcią przeniesiony w godne miejsce w podziemiach jezuickiego kościoła, w pobliżu okna. Stawali przed nim wierni, modląc się, oddając mu cześć i ufając w jego wstawiennictwo.

Po niechlubnym rozwiązaniu zakonu jezuitów w 1773 roku opiekę nad relikwiami Andrzeja Boboli przejęli unici, a po drugim rozbiorze, gdy Pińsk zagarnęła Rosja, kościół i klasztor oddano prawosławnym bazylianom.

Z Pińska do Połocka

W styczniu 1808 roku w związku z rosnącym kultem męczennika prawosławni chcieli pochować ciało Andrzeja Boboli na cmentarzu. Gdy jezuici (w Rosji zakon nie został zlikwidowany) dowiedzieli się o tym, przewieźli relikwie do Połocka, do swojej placówki. W 1820 roku po wypędzeniu jezuitów z imperium rosyjskiego relikwie męczennika zostały na miejscu, a opiekę nad nimi przejęli pijarzy. Z kolei po wygnaniu pijarów z Połocka przeniesiono je w 1830 roku do kościoła parafialnego, który należał wtedy do dominikanów. W końcu, gdy i tych car wyrzucił z Rosji, pieczę nad relikwiami przejęli księża diecezjalni.

Rosnący kult męczennika, również wśród prawosławnych, niepokoił władze rosyjskie. W 1866 roku na inspekcję z Petersburga przybyła carska komisja, która miała zbadać relikwie. Podczas oględzin kaplicy z trumną Andrzeja Boboli i wątpliwych dowcipów o „polskich metodach wyrabiania świętych” dziwnym trafem (?) od sklepienia oderwał się kawał cegły, raniąc dotkliwie jednego z carskich urzędników. Zdarzenie to inspektorzy odczytali jako przestrogę i w popłochu wyjechali z Połocka. Zaś bł. Andrzej miał spokój przez kolejne lata aż do antyboskiej i antyludzkiej demonicznej rewolucji październikowej.

Wykorzystując zamęt w Rosji, uwięzienie cara z rodziną, arcybiskup mohylewski ks. Edward von Ropp (zm. 1939) polecił 17 września (sic!) 1917 roku święte relikwie bł. Andrzeja umieścić w nowej, solidnej, metalowej trumnie. Na nietknięte ciało męczennika nałożono też wtedy nowe kapłańskie szaty: humerał, albę, ornat i nieużywany już dziś tzw. manipularz. Relikwiarz opieczętowano, zamknięto na kłódkę i umieszczono ponownie w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej. Tu rozpoczął się też kolejny niezwykle smutny i bolesny etap dziejów cudownie zachowanego ciała św. Andrzeja Boboli. Nastała sowiecka, rewolucyjna niewola, w czasie której doszło do kolejnego bezczeszczenia świętych relikwii.

Arcybiskup Jan Cieplak wielkim obrońcą relikwii

Po piekielnej rewolucji październikowej w 1917 roku bolszewicy przerażeni pobudzeniem religijnym ludności wydali bezwzględny zakaz kultu męczennika, a nawet rozmów o nim. W gazetach, a także na zebraniach aktywistów rewolucji, na wiecach oraz zebraniach partyjnych prowadzono histeryczną, antybobolańską krucjatę. Partyjne ustalenia rządzący motywowali pragnieniem ludu pracującego miast i wsi, który miał się rzekomo domagać naukowego zbadania relikwii i zdezawuowania „religijnej ciemnoty”.

Wobec tej histerycznej nagonki przeciwko kultowi relikwii bł. Andrzeja w dniu 21 sierpnia 1919 roku ks. abp Jan Cieplak (zm. 1926) – zastępujący wydalonego z Rosji do Polski metropolitę mohylewskiego Edwarda von Roppa – wydał urzędowe i zdecydowane oświadczenie: „W imieniu własnym i katolickiej ludności Rosji – czytamy w nim – uważam za konieczne w sposób najbardziej stanowczy zaprotestować przeciwko zamierzonemu aktowi (tj. badania relikwii przez bolszewików), obrażającemu uczucia religijne katolików. Relikwie świętych Pańskich, czczone przez Kościół katolicki, są drogimi świętościami dla wszystkich katolików. Zaś ich autentyczność gwarantowana jest przez ścisły dozór ze strony władzy duchownej. Nie potrzeba więc ich zatwierdzenia przez jakąkolwiek bądź inną władzę. Katolicy, czcząc relikwie świętych Pańskich, polecają siebie ich wstawiennictwu przed Tronem Najwyższego, bynajmniej nie twierdząc, że relikwie nigdy nie ulegają rozkładowi, jak to kłamliwie utrzymują gazety. Wkroczenie Gubispołkomu (tj. Gubernialny Komitet Wykonawczy) w dziedzinę spraw duchowno-religijnych jest niezgodne z prawem i sprzeciwia się dekretowi o oddzieleniu Kościoła od państwa oraz wolności sumienia. Nie jest rzeczą władzy cywilnej sprawdzanie świętych katolickich relikwii, gdyż wiara nie potrzebuje urzędniczego potwierdzenia. W celu niedopuszczenia do nieuniknionego w tej sytuacji wrzenia wśród katolików, proszę radę komisarzy ludowych o zwrócenie uwagi na niezgodność z prawem takiego postępowania. Zaznaczam, że traktuję zamiar badania relikwii przez świeckie władze za akt gwałtu w stosunku do Kościoła katolickiego i uczuć religijnych katolików. Biskup Cieplak. Dn. 21 VIII 1919 roku”.

Po tym odważnym wystąpieniu hierarchy przez kilkanaście miesięcy aktywiści bolszewiccy powstrzymywali się od profanacji świętych relikwii, nie zaprzestając jednak nagonki i judzenia przeciwko nim na partyjnych konwentyklach.

Napad bolszewików

W czerwcu 1922 roku do kościoła w Połocku wpadła niespodziewanie zgraja czerwonoarmistów. Zrabowali wszystko, co tylko było możliwe do wywózki. Wnet też z Moskwy przybyła specjalna partyjna komisja do zbadania niezwykłego zjawiska zwanego przez bolszewików „religijnym oszukaństwem”. Komisarze rewolucyjni zdarli pieczęcie, oderwali zamki i wywlekli trumnę z ciałem męczennika, rzucali nią i z całą siłą uderzali w posadzkę. Ku zdumieniu rewolucyjnych siepaczy ciało bł. Andrzeja Boboli jednak się nie rozsypało! Zdecydowano się więc – aby zniszczyć kult męczennika – na kradzież i wywózkę relikwii błogosławionego do Moskwy.

Umieszczono je w gmachu Muzeum Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia. Zarówno katolicka ludność, jak i nasi bracia prawosławni, dowiedziawszy się o miejscu przechowywania relikwii świętego, poczęli w duchu wiary do nich pielgrzymować przed gmach wystawowy. Godzinami trwali tam na modlitwach i śpiewach, często bici i aresztowani. Bolszewicy, bezradni wobec permanentnego cudu, aby uniknąć jeszcze większego rozgłosu, zdjęli relikwie z wystawy i przenieśli je do muzealnego magazynu.

Relikwie za zboże

Do ocalenia świętych relikwii i wywiezienia patrona Polski z ZSRS doprowadził głód. W latach 1921-1923 przez fanatyczną kołchozową kolektywizację rolnictwa na wielkich obszarach zabrakło żywności i zapanował powszechny głód. Głodową śmiercią zmarło – według różnych szacunków – nawet 5 milionów Rosjan. Możliwe, że drugie tyle lub jeszcze więcej umarłoby niechybnie, gdyby nie chrześcijańska pomoc humanitarna świata zachodniego, a głównie Stolicy Apostolskiej i Stanów Zjednoczonych. Lenin w swej diabolicznej pysze w końcu się ugiął i zdecydował o przyjęciu nagromadzonej już wcześniej międzynarodowej pomocy. Ta sprawnie zorganizowana dotarła do ponad 28 tysięcy miejsc, do których ją dostarczano.

Pomoc umożliwiła przeżycie umierającym z głodu Rosjanom. Nas interesuje tu głównie rola dwóch amerykańskich jezuitów: Edmunda A. Walsha oraz późniejszego rektora uniwersytetu w Bostonie Louisa J. Gallaghera, którzy zaopatrzeni w paszporty dyplomatyczne – za zgodą Piusa XI – jako uczestnicy Papieskiej Misji Ratunkowej oprócz dystrybucji zboża mieli jeszcze odrębną drugą misję. Pius XI zlecił im rozeznanie sytuacji katolików w Rosji sowieckiej oraz działalności Kościoła w warunkach skrajnie ideologicznej opresji. Papieżowi Piusowi XI, rozkochanemu w Polsce i byłemu nuncjuszowi apostolskiemu w Warszawie, szczególnie też na sercu leżały sytuacja uwięzionego bohaterskiego arcybiskupa mohylewskiego Jana Cieplaka oraz możliwość wywiezienia z bolszewickiej Rosji relikwii bł. Andrzeja Boboli, którego historię niezwykłego męczeństwa poznał jako nuncjusz apostolski w Polsce w latach 1918-1921.

Kiedy w 1920 roku do Warszawy zbliżały się hordy bolszewickie, ze wszystkich dyplomatów, którzy bojaźliwie zrejterowali ze stolicy, tylko on pozostał z nami w stolicy i na własne oczy widział wielki bój militarny i duchowy Polaków o uratowanie Polski i Europy. Wiemy przecież, że „po trupie Polski” Lenin planował podbicie całej Europy aż do Gibraltaru. Nuncjusz Achille Ratti był też koronnym świadkiem Cudu nad Wisłą i patrzył, jak na bruku warszawskiego placu Zamkowego zdrętwiali z przerażenia Polacy, leżąc krzyżem i na kolanach, odprawiali nowennę do bł. Andrzeja Boboli o ratunek, zakończoną 14 sierpnia, w przeddzień zwycięskiej Bitwy Warszawskiej.

Wywóz relikwii z Moskwy

Papiescy wysłannicy, ojcowie Louis J. Gallagher i Edmund A. Walsh, zostali wpuszczeni do muzealnych magazynów pod okiem strażników i w stercie rupieci odnaleźli przeszkloną trumnę z nagim, odartym z szat ciałem błogosławionego. Sowieci wystawili wszelkie niezbędne dokumenty na wywóz relikwii, a samo przedsięwzięcie zostało przez nich uznane za misję dyplomatyczną. Warunkiem najważniejszym było to, żeby transport nie przebiegał przez Polskę. Ojciec Gallagher otrzymał nawet sowiecki paszport i został mianowany kurierem dyplomatycznym rządu sowieckiego. Natomiast wszelkie koszty transportu pokrywała Stolica Apostolska.

Relikwiarz został starannie zapakowany 3 października 1923 roku w obecności ojców Walsha i Gallaghera oraz wysokiej rangi przedstawicieli władz bolszewickich. Relikwie umieszczono w wielkiej skrzyni z czterema zamknięciami, zabezpieczonej licznymi pieczęciami sowieckiego Centralnego Biura Celnego i Papieskiej Misji Ratunkowej. Napis na niej głosił: „Cenna statua! Dar dla Muzeum Watykańskiego!”.

Wytyczono drogę, najpierw pociągiem do Odessy, a potem rosyjskim statkiem i drogą morską do Stambułu. Do rangi symbolu urasta fakt, że relikwie opuściły Rosję i odpłynęły tym samym statkiem, który wcześniej przywoził do Odessy tysiące ton zboża dla głodujących. W Stambule skrzynię z relikwiami przetransportowano na włoski statek „Carnaro” zdążający do Brindisi. Stąd zaś relikwie dotarły do Watykanu w dniu Wszystkich Świętych 1923 roku. Spoczęły w słynnej kaplicy św. Matyldy z Canossy (zm. 1115), pierwszej kobiety pochowanej w bazylice św. Piotra, na drugim piętrze Pałacu Apostolskiego, w której przez wieki odbywały się spotkania papieża z kardynałami i rekolekcje papieskie. Dziś jest to kaplica Redemptoris Mater.

W maju 1924 roku relikwie Andrzeja Boboli przeniesiono do jezuickiego kościoła Il Gesù, położonego po sąsiedzku z polskim kościołem pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. W 1938 roku, po kanonizacji w Rzymie, św. Andrzej wrócił triumfalnie do Ojczyzny. Wydarzenia tego nie doczekał wielki obrońca jego relikwii ks. abp Jan Cieplak – skazany przez bolszewików na śmierć w pokazowym procesie w 1923 roku i osadzony w więzieniu na Butyrkach. Po czym pod naciskiem zagranicznej opinii publicznej zwolniony z więzienia i wydalony z Rosji. Spoczywa w katedrze wileńskiej.

Ks. Jerzy Banak, „Nasz Dziennik”