Dziś w „Naszym Dzienniku”
DUSZA LUDZKA A PŁEĆ
Sobota, 24 lutego 2024 (00:29)W tytule tego artykułu użyłem angielskiego słowa „sex” oznaczającego płeć w jej aspekcie biologicznym. Jeszcze nie tak wiele lat temu sięgnąłbym raczej po angielski termin „gender” odnoszący do tożsamości płciowej ściśle wynikającej i nierozerwalnie złączonej z płcią fizjologiczną. Dziś jednak, pod rządami wokizmu, wmawia się, że tożsamość płciowa nie ma nic wspólnego z uwarunkowaniami biologicznymi.
W umysłach osób poddanych tej ideologii tożsamość płciowa człowieka jest całkowicie i w pełni konstruktem społecznym, biologia nie ma tu nic do rzeczy. Gender ma takie znaczenie, jakie wymyśla społeczeństwo. Znaczenie to jest zakorzenione nie w przyrodzonych faktach płci biologicznej, lecz w tzw. opresyjnych postawach patriarchalnych białych mężczyzn. Przez stulecia ów patriarchat starał się kontrolować zachowanie, samoświadomość, wręcz życie kobiet, przypisując im role społeczne, tak by mogły realizować się właśnie jako kobiety.
A więc termin gender w ujęciu historycznym, jest związany z uciskiem i jako taki musi ulec redefinicji. Dlatego teraz, jeśli ktoś chce mówić o tożsamości płciowej, musi używać terminu sex, by unieważnić i wyeliminować opresyjny termin gender. Właśnie dlatego w tak wielu formularzach jesteśmy proszeni o wskazanie tożsamości płciowej przez wybór okienka sex: mężczyzna lub kobieta. Niektóre formularze zawierają nawet okienka dla innych opcji, takich jak „niebinarny” albo „transpłciowy”. Czy już Czytelnikowi wszystko się myli? Jeśli tak, proszę czytać dalej, chociaż gdy chodzi o to, co głosi ideologia woke, wcale nie będzie jaśniej, raczej zamęt się powiększy. To właśnie próbka świata, jaki gotuje nam wokizm.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.