Śmierć z wygłodzenia
Piątek, 9 lutego 2024 (13:34)W Holandii coraz szerzej przy eutanazji stosuje się głodzenie i niepojenie pacjenta.
O kolejnych szokujących działaniach holenderskich
lekarzy dotyczących zakończenia życia poprzez eutanazję informuje Human Life International Polska. – Stosowana jest metoda eutanazji, zwana VSED, polegająca na zaprzestaniu karmienia i pojenia przy jednoczesnym podawaniu środków powodujących otępienie. Dotychczas stosowano ją wobec osób powyżej 60. roku życia, ale zniesiono to ograniczenie – alarmuje Ewa Kowalewska,
prezes HLI Polska.
Nasza rozmówczyni nie ma wątpliwości, że człowiek,
który jest w bardzo poważnym stanie i nie jest dokarmiany przy wykorzystaniu istniejących metod medycznych,
musi umrzeć. – W Holandii jest ten problem, że większość społeczeństwa przyzwyczaiła się i nawet starsi ludzie uważają, że jak się wypełniło życie, to trzeba umrzeć,
i jest poparcie dla eutanazji. Wmówiono im, że jest to lepsze rozwiązanie. A ci, którzy się tego boją, uciekają
do Niemiec na stare lata, bo tam na razie jeszcze tego
nie ma – tłumaczy w rozmowie z nami prezes HLI Polska.
Serwis Dutch News precyzuje, że dotychczas eutanazję metodą VSED stosowano wobec osób starszych,
ale federacja lekarska KNMG usunęła granicę wiekową. Cytowana przez serwis internetowy pracownica hospicjum podnosi, że „należy stworzyć przestrzeń dla młodszych ludzi, którzy chcą umrzeć, odmawiając jedzenia i picia”.
– Jeśli tego właśnie chcą, lepiej zrobić to w środowisku,
w którym mogą uzyskać wsparcie, niż gdyby mieli być sami – wyjaśnia przewrotnie lekarz o nazwisku Marin
De Graeff.
Jak stwierdza prezes HLI Polska, dotychczas w Holandii wyżej wymienioną metodą pozbawiano życia około 700 osób rocznie. – Wszystkich eutanazji jest już blisko 8 tys. rocznie. Obowiązujące dotychczas ograniczenie wiekowe nie zawsze było przestrzegane. W 2019 roku za zgodą rodziców zagłodzona została 17-letnia Noa Pothoven, która cierpiała na uraz psychiczny po tym, jak została zgwałcona – przypomina Ewa Kowalewska.
Wyjaśnia przy tym, że „dobrowolne” zaprzestanie jedzenia i picia (Voluntary Stopping of Eating and Drinking VSED) jest formą spowodowania własnej śmierci w wyniku rzekomo samowolnego nieprzyjmowania pokarmów
i napojów. – Działania takie propagują przede wszystkim zwolennicy eutanazji w krajach, gdzie zakazy prawne
nie pozwalają na skorzystanie z tzw. wspomaganego samobójstwa lub innych instytucjonalnych form terminacji życia. Drastyczne skutki autodestruktywnego procederu usiłuje się łagodzić beztroską retoryką, wedle której
zgon w wyniku odwodnienia i wygłodzenia jest lepszym scenariuszem niż ewentualne zmaganie z chorobą, starość lub znudzenie życiem – dodaje prezes HLI Polska.
To zjawisko odzwierciedla pewne nastawienie społeczne.
– Łączy się ono z totalnym brakiem wiary, bo społeczeństwo, które tę wiarę utraciło, nie ma mechanizmu obronnego. Starsi czy chorzy ludzie dają sobie wmówić,
że ich życie nie jest potrzebne nikomu i że jest to po prostu najlepsze rozwiązanie. Oni uważają, że potem
nie ma nic. Nie widzą, nie dostrzegają Dawcy życia – i to jest największy dramat – konkluduje Ewa Kowalewska.
Podkreśla jednocześnie, że wiara zdecydowanie przeszkadza w dramatycznych, demonicznych rozwiązaniach, które są dzisiaj forsowane. Dlatego
w wymiarze globalnym prowadzi się walkę z Kościołem. Pozbawianie ludzi wszelkich wartości jest metodą,
dzięki której łatwiej jest nimi manipulować.