• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Rząd Tuska na pasku Komisji Europejskiej

Poniedziałek, 29 stycznia 2024 (20:28)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Spot Komisji Europejskiej z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, który ukazał się w mediach społecznościowych, bulwersuje. Pada w nim sformułowanie: „Auschwitz Camp, Poland” (Obóz Auschwitz, Polska). Wprawdzie po protestach pojawiły się słowa o niemieckim sprawstwie zbrodni Holokaustu, ale – jak widać – kłamstwo historyczne
szerzy się w najlepsze.

– To pokazuje, że elity, które rządzą w tym momencie
Unią Europejską, są słabe, miałkie, bez wizji, bez znajomości historii, bez wiedzy ekonomicznej, za to
zdolne do manipulacji. Są to elity polityczne działające
z przesłaniem o jakiejś mrocznej, nieokreślonej przyszłości, bez chrześcijańskich korzeni oraz ludzkiego
– takiego normalnego, zdrowego podejścia do życia. Bez wątpienia są to ślepi wizjonerzy, ludzie słabo wykształceni, w ogóle nieprzygotowani do pełnienia tak odpowiedzialnych funkcji i roli liderów, jakie piastują.

W internecie pojawiło się to skandaliczne nagranie, które po protestach internautów, także pod presją medialną, zostało zmienione, ale to pokazuje, że na tych brukselskich szczytach wszystko jest robione w pośpiechu, bez przygotowania, co tylko kompromituje te elity, na czele
z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.
To wszystko powoduje, że na świecie Unia Europejska coraz bardziej traci na znaczeniu i sama się dekomponuje.

Co nie przeszkadza lansować kłamliwej wizji Europy bez niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej. Co więcej, wykorzystywana jest do tego Komisja Europejska?

– To prawda, jest próba zrzucania winy, odpowiedzialności na polskiego komisarza Janusza Wojciechowskiego, czym popisał się obecny szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, który powiedział jedynie o pewnej nieścisłości
w tym przekazie, ale de facto sam w tej sprawie nie zrobił nic. Mimo że w tym spocie uczestniczyli obok szefowej Komisji Europejskiej także komisarze, to nie było tam Janusza Wojciechowskiego, który – w mojej ocenie – celowo nie został zaproszony do tego grona. Gdyby
ktoś chciał, to komisarz Wojciechowski z pewnością skomentowałby to w sposób profesjonalny. Natomiast Sikorski, próbując znaleźć winnego, tak naprawdę sam się skompromitował jako minister spraw zagranicznych.

Faktem jest też nachalność niemiecka w Unii Europejskiej, która osiąga kolejne szczyty. Ta niemieckość powoduje,
że Unia bez wizji, z błędami, historycznymi wypaczeniami,
bez programu gospodarczego jest taka, jak widać. I to wszystko razem powoduje, że pojawiają się takie błędy,
jak ten skandaliczny przypadek szkalujący Polskę
i Polaków, który musi zostać napiętnowany.

Ale jak?

– Oczywiście musimy na to reagować, że nie zgadzamy się z tą kłamliwą narracją, bo jeśli przejdziemy obok tego obojętnie, to jeszcze bardziej rozzuchwalimy to towarzystwo. W tej sytuacji za kilka czy kilkadziesiąt lat sprawstwo niemieckie za ludobójstwo II wojny światowej zniknie, a za mówienie prawdy będą groziły kary. Do tego nie możemy dopuścić. Musimy akcentować nasz, polski punkt widzenia i bronić prawdy historycznej na każdym kroku i przy każdej okazji, żeby narracja prawdy przykryła prowadzoną od lat, konsekwentnie niemiecką politykę historyczną. To jest zadanie dla polskiej dyplomacji, dla prezydenta, dla rządu oraz poszczególnych ministrów.
Z tym że ten rząd nie będzie reagował, jak robił to rząd Zjednoczonej Prawicy adekwatnie do sytuacji, bo rząd Tuska jest na pasku Komisji Europejskiej.

Nic więc dziwnego, że właśnie teraz pojawia się ta kłamliwa retoryka, bo wietrząc okazję, mogą sobie pozwolić na więcej…

– Oczywiście nie ma tu przypadku, to jest narracja, która miała przejść bez echa. Zresztą Donald Tusk do tej pory nie zareagował jako premier. Być może zajęty był Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, a nie sprawami zniewagi państwa polskiego? Myślę, że to zostanie odpowiednio zapamiętane i ocenione przez polskie społeczeństwo. Chociaż z drugiej strony jest 20 procent Polaków, którzy chcą mieć stolicę nie w Warszawie, tylko w Brukseli, dla których liczy się perspektywa nie polska, ale europejska.
I to jest bardzo groźne podejście, stoi też w kontrze do polskich patriotów, którzy chcą wolnej, bezpiecznej Polski
z silną dobrze wyposażoną armią, która skutecznie strzeże naszych granic. Myślę jednak, że nawet ci, którzy w październikowych wyborach głosowali na Tuska czy pozostałe formacje tworzące dzisiaj „koalicję 13 grudnia”, że ci ludzie zorientują się, że te wszystkie obietnice okazały się zwykłymi kłamstwami, i odpowiednio ocenią
to towarzystwo już w wyborach samorządowych.

Ta refleksja chyba zaczyna się już pojawiać chociażby po działaniach ministra Bodnara, ministra Sienkiewicza czy ostatnio po usunięciu znaku Polski Walczącej i tablic poświęconych Żołnierzom Niezłomnym
z Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Jednak z drugiej strony takie podejście ośmiela unijne elity do kłamliwej narracji
o sprawstwie Holokaustu...

– Ekipa, jaka rządzi w Brukseli, jest bliźniaczą do tej,
która rządzi dzisiaj w Polsce. Tam i tu są ludzie bez odpowiedniego, merytorycznego przygotowania. Podejmują decyzje, z których następnie się wycofują. Są sprzeczne przekazy, bo minister nie wie, co mówi wiceminister –
i na odwrót. Nie ma żadnej jednolitej wizji gospodarczej, natomiast rządzący są spolegliwi i gotowi przyjmować wszelkie połajanki ze strony Brukseli, ochoczo potrafią przyznawać się do win, których Polacy nigdy nie popełnili.
I to odpowiada Berlinowi. Jeśli do tego dodamy rewolucyjne plany reformy edukacji – w zakresie ograniczeń przedmiotu religii, ograniczeń programu nauczania, zwolnień z zadań domowych, być może też
z oceniania – to wygląda to tragicznie.

Idzie proces niszczenia polskiej szkoły, polskiej nauki?

– Dokładnie tak. To wszystko spowoduje, że polskie szkoły będą kształcić bezwolne masy, które na sygnał mają wychodzić na ulice, które będą służyć innym, stanowiąc siłę roboczą, np. do zbierania szparagów w Niemczech. Nie można do tego dopuścić, nie można pozwolić, żeby młodzi ludzie tracili sens życia, co skutkuje tym, że społeczeństwo będzie słabe psychicznie, zalęknione, pozbawione braku odporności dźwigania ciężarów życia codziennego. Liberałowie jednak nie widzą problemów, bo mniejszość, która ma pieniądze, będzie kształcić swoje dzieci,
a większość Polaków zostanie tego pozbawiona.

To jest wizja państwa, gdzie są elity dobrze wykształcone, a reszta ma służyć, ciężko pracować, być wyrobnikami.
To otwiera ścieżkę do oszustw, kłamstw, manipulacji i to ma uświęcić cel, jakim jest zdobycie władzy. A jak ma się władzę, to można robić wszystko: zakłamywać historię, niszczyć symbole ważne dla Polaków, jak znak Polski Walczącej. Jeżeli chodzi o dewastację polskiej edukacji,
to szkoda, że tego nie zauważają rodzice. Gdzie są środowiska wychowawców, które powinny stać na straży patriotycznego, mądrego wychowania dzieci i młodzieży? Trzeba młodym tłumaczyć – już od dziecka – że bez wysiłku, bez nauki, bez pracy nie ma sukcesów. Dlatego potrzebny jest wysiłek, by coś osiągnąć w życiu. Tymczasem dzisiaj w Polsce Donald Tusk, lewicowa minister edukacji proponują życie na luzie, co doprowadzi do obniżenia poziomu wykształcenia, wiedzy. To jest jednak droga donikąd.

Prawo i Sprawiedliwość w ramach Spotkań Wolnych Polaków rozpoczyna kampanię samorządową, ale przed nami również wybory do Parlamentu Europejskiego. Czasu, żeby przekonać ludzi, jest jednak niewiele...

– Tak, czas jest rzeczywiście krótki, ale taki jest kalendarz wyborczy. Ruszyliśmy w teren, w Polskę i po zaledwie dwóch dniach można powiedzieć, że na spotkania przychodzą tłumy ludzi rozczarowanych działaniami władzy Tuska. Pytają, co się dzieje, nawet ludzie niezwiązani
z prawicą, którzy chcą żyć w wolnym, demokratycznym państwie. Ludzie, widząc jak działa „koalicja 13 grudnia”, boją się decyzji, jakie Donald Tusk i jego ludzie podejmują czy będą podejmować w Brukseli. Pytają o pakt migracyjny, obawiają się, że do Polski zaczną przybywać nielegalni migranci. Ludzie widzą, jak to wygląda na Zachodzie, gdzie są gwałty, rozboje, i nie chcą, żeby taki scenariusz powtórzył się u nas, w Polsce.

Swoją drogą do końca wciąż nie wiemy, jakie kwoty migrantów mają być wysłane do Polski, kto ma ich przyjąć itd. Natomiast jest pewne, że jako pierwsi odczują to samorządowcy, bo to tam będą trafiać ludzie obcy nam kulturowo. Odczują to także ci, którzy są czy byli
w komitywie z liberałami Tuska, również oberwie za ten alians Trzecia Droga, której liderzy mówili, że chcą wytyczać nowe drogi w polskiej polityce, nowe standardy,
a dzisiaj są przystawką raz po raz konsumowaną przez Tuska.

Jaki ma być przekaz tej batalii o Polskę?

– Naszym zadaniem podczas tej pracy, z którą ruszyliśmy, jest mówienie ludziom prawdy, także o potrzebie wysiłku, żeby Polska nie została zniszczona przez tę ekipę, a to, co już zostało zniszczone, należy odbudować. Trzeba mówić prawdę, nie ukrywając, że ten marsz może trochę potrwać, ale trzeba ubrać wygodne buty i iść dalej, bo Polska jest tego warta. Musimy pilnować, żeby nie zniszczyli nam Polski. Do tego potrzebna jest silna, skonsolidowana armia ludzi, armia Polaków, patriotów. Polska musi mieć silną gospodarkę, silny budżet. Nie możemy się oglądać na ochłapy z Unii Europejskiej, bo stać nas na to, żeby budować siłę Polski. W tej kampanii trzeba pilnować,
by nie roztrwoniono tego, co udało się wypracować przez ostatnich osiem lat, co zdobyliśmy, wspólnie idąc w górę.

Mam na myśli wzrost PKB, spadek bezrobocia w Polsce oraz wsparcie dla Polaków, co umożliwiło uszczelnienie systemu podatkowego. Kładliśmy nacisk na pilnowanie bezpieczeństwa Polski i Polaków, wzmacnianie polskich granic, rozbudowę osobową i sprzętową polskiej armii, czego wcześniej nie było, bo ekipa wczesnego Tuska
i ludowców zwijała armię. Obawiamy się, że to może zostać zaprzepaszczone. Dzisiaj, wychodząc do ludzi, chcemy szukać politycznego środka, poszerzać nasz elektorat o ludzi, którzy na co dzień może nie interesują się polityką, bo mają swoje troski, ale myślą po polsku
i przyszłość Polski oraz ich małych, lokalnych ojczyzn jest dla nich ważna. I tych ludzi chcemy zmobilizować, żeby poszli do urn i zagłosowali za przyszłością swoją i swoich dzieci.

                  Dziękuję za rozmowę.     

Mariusz Kamieniecki