• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Dziś w „Naszym Dzienniku”

W stronę przepaści

Wtorek, 23 stycznia 2024 (00:07)

Fundacja CENSIS opublikowała raport o sytuacji społecznej we Włoszech w roku 2023. Konkluzja jest mroczniejsza od najbardziej pesymistycznych przewidywań. Najistotniejszym elementem tej tragicznej sytuacji jest kryzys rodziny i wynikający z niego spadek liczby urodzeń.

Według raportu w roku 2040 odsetek par mających dzieci spadnie do ledwie 25,8% wszystkich par, podczas gdy liczba „rodzin” złożonych z jednej samotnej osoby wzrośnie do 9,7 mln (37%). Spo- śród tych „jednoosobowych rodzin” (sic!) ponad 60% będą stanowili ludzie starsi, zmuszeni samodzielnie radzić sobie w ostatnich latach życia. „Ludzie starzy będą coraz częściej bezdzietni i coraz bardziej samotni”.

 

Puste kołyski

Spadek liczby urodzeń spowodowany jest m.in. zmniejszeniem liczby zawieranych małżeństw. Dziś małżeństwa (kościelne i cywilne liczone razem) stanowią zaledwie 52% włoskich par. Obecna tendencja wiedzie ku wyeliminowaniu ślubów. W ciągu pięciu lat większością staną się konkubinaty. To, według raportu, przyczynia się do osłabienia poczucia „obowiązków małżeńskich”, a więc także chęci posiadania dzieci.

Kolejny czynnik to wzrost liczby rozwodów i separacji. Jeszcze w latach 80. XX wieku następowało mniej niż 20 tys. separacji rocznie, natomiast teraz jest ich prawie 100 tys. To oczywiście studzi pragnienie zrodzenia dzieci, postrzeganych jako problem, a nie oczekiwanych z utęsknieniem.

Gdy spada liczba urodzeń, populacja się starzeje. W 2040 roku 34% mieszkańców Włoch będą stanowiły osoby starsze, spośród których 10,3% będzie dotkniętych problemami niepełnosprawności, bez nikogo do pomocy.

Raport CENSIS opisuje społeczność osuwającą się w pewnego rodzaju zbiorową depresję. Gdy trudno oczekiwać powodzenia, umysłami zaczyna władać uczucie lęku: „Włosi obawiają się wszystkiego: od krachu gospodarczego po wojnę światową”. Stąd diagnoza: „Społeczeństwo włoskie zdaje się ulegać powszechnemu somnambulizmowi; popadło w swego rodzaju zapaść, która czyni je niezdolnym do myślenia w długofalowej perspektywie”.

„Wobec tak mrocznych przewidywań – pisze dalej CENSIS – nieliczne pozytywne wskaźniki gospodarcze nie są w stanie tchnąć wiatru w żagle, tak by statek mógł płynąć dalej. Ów somnambulizm dotyczy nie tylko klas rządzących, lecz jest zjawiskiem rozpowszechnionym wśród większości Włochów”.

Ustalenia raportu CENSIS potwierdzają dane ISTAT (Istituto Nazionale di Statistica – Narodowego Instytutu Statystyki). Ten ostatni zawiadamia: „W roku 2022, jeśli chodzi o wskaźnik urodzeń, utrzymywała się tendencja spadkowa. Liczba urodzeń spadła jeszcze o 1,7% w stosunku do roku 2021, co potwierdza trend zapoczątkowany w roku 2008. Populacja Włoch systematycznie się kurczy. Od roku 2008 wskaźnik urodzeń zmniejszył się o 31,8 %”.

Według ISTAT spadek wskaźnika urodzeń następuje z powodu „zmian strukturalnych w populacji kobiet”. Przede wszystkim mamy dziś mniej pań zdolnych do urodzenia dziecka, niż mieliśmy w przeszłości. Kobiety urodzone w okresie baby boom nie mogą już rodzić a te, które przyszły na świat w okresie niżu demograficznego, są coraz mniej liczne. Kolejnym czynnikiem jest odkładanie macierzyństwa. Podczas gdy baby boomers zostawały matkami zaraz po dwudziestych urodzinach, dzisiejsze kobiety przesuwają tę granicę na połowę, a nawet końcówkę czwartej dekady życia. Wskaźnik urodzeń spadł więc we Włoszech do poziomu 1,19, co stanowi połowę wartości koniecznej do utrzymania zastępowalności pokoleń.

 

Potrzeba nawrócenia

Dane zarówno CENSIS, jak i ISTAT wskazują, że do roku 2050 Włochy stracą niemal 5 mln mieszkańców – tak jakby zniknęła ludność dwóch największych miast: Rzymu i Mediolanu.

Kraj prędko zmierza w kierunku zmian nieodwracalnych, tzn. takiej sytuacji, w której nawet gdyby wszystkie kobiety mogące mieć potomstwo zaczęły znowu rodzić, trendu spadkowego nie dałoby się już odwrócić. CENSIS stwierdza: „Kobiet rodzących będzie ubywać, co stworzy obiektywną i nieprzekraczalną barierę dla wszelkich prób powstrzymania spadku wskaźnika urodzeń”.

To szybkie zmniejszanie się liczby ludności już w bliskiej przyszłości będzie miało poważne konsekwencje dla społeczeństwa włoskiego. Mniej młodych ludzi płacących podatki, a więcej starszych, otrzymujących emerytury – to oznacza upadek całego systemu państwa opiekuńczego, którym chlubi się epoka nowoczesności, począwszy od publicznej opieki zdrowotnej. Ludzie później przechodzą na emeryturę i otrzymują niższe świadczenia, co przy dzisiejszych szybujących cenach sprawia, że coraz trudniej przeżyć z samej emerytury. Młodzi ludzie z kolei wiedzą obecnie, że będą musieli pracować dłużej, mniej zarabiając.

Wydaje się oczywiste, że nowoczesność upada. Kończy się „nowy wspaniały świat”, proponowany w następstwie powojennych (po II wojnie światowej) „cudów” gospodarczych, świat oparty na niekończącym się postępie naukowym i technologicznym, na powszechnym dobrobycie i rozrywce bez ograniczeń; świat ukształtowany wokół osi wolności i przyjemności. Wkrada się inny świat – złożony z zamętu, niepokoju i zmartwień.

Z raportu CENSIS wyłania się świat, którego „struktury i tożsamość ulegają załamaniu”, czyniąc ludzi, zwłaszcza młodych, „bezbronnymi i przerażonymi”. Aż 64% osób młodych mówi, że „na nic nie liczy w społeczeństwie”. Innymi słowy, nie odnajdują się w nowoczesności.

Ostatni wielki projekt przywódców światowych – globalizacja – okazał się chybiony. Według raportu 69,3% Włochów twierdzi, że przyniósł więcej problemów niż korzyści, a 84% uważa, że będzie im się żyło gorzej niż ich przodkom. Dokładne przeciwieństwo tego, co nowoczesność obiecywała.

U źródeł tej sytuacji leży głęboki kryzys moralny, a więc religijny. Młodych ludzi nie uczy się już, że „do bojowania podobny byt człowieka” (Hi 7,1), czyli że człowiek ma nie tylko prawa, lecz także – a powiedziałbym: przede wszystkim – obowiązki. Jeden z nich wyraża się w słowach: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1,28), inaczej rzecz ujmując: pobierajcie się i miejcie dzieci. Małżeństwo i rodzicielstwo przynoszą wielorakie zadowolenie, choć jest i druga strona medalu: życie małżeńskie nie jest łatwe, rodzenie dzieci nie jest łatwe i wychowywanie ich nie jest łatwe. Przez wieki jednak człowiek zawsze ochoczo podejmował ten obowiązek, doświadczając w zamian wielkich radości życia rodzinnego.

Aby nam pomóc w spełnianiu tych obowiązków, Bóg dał nam – prócz instynktów, takich jak choćby instynkt macierzyński – swoją łaskę, która oświeca nasz umysł, umacnia wolę i poskramia namiętności. O tę łaskę musimy zabiegać poprzez modlitwę i regularne korzystanie z sakramentów. To jedyne wyjście z obecnego kryzysu.

Dopóki przedstawiamy jedynie środki materialne, które miałyby złagodzić kryzys demograficzny – niższe podatki, więcej zachęt socjalnych itp. – zajmujemy się wciąż gałęziami, a nie korzeniem problemu. Tu konieczne są nawrócenie religijne i powrót do Boga.

Julio Loredo, tłum. Ewa M. Małecka