• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Młodzi się obronią, ale musimy im pomóc

Środa, 17 stycznia 2024 (22:14)

Rozmowa z prof. dr. hab. Wiesławem Janem Wysockim, historykiem, prezesem Instytutu Józefa Piłsudskiego oraz wiceprezesem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

Trwają obrady Sejmu, ale bez przebywających w więzieniach posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. W odróżnieniu od protestów dawnej opozycji, protest obecnej jest na zupełnie innym poziomie kultury. 

– Między wcześniej totalitarną opozycją, obecnie władzą – „koalicją 13 grudnia”, a dzisiejszą opozycją, różnica jest olbrzymia. Tam mieliśmy do czynienia z wulgaryzmami, obscenami i właściwie z destrukcją państwa polskiego. Powoływali się na Konstytucję RP, a swoimi działaniami, czynami, całą tą agresją zaprzeczali nie tylko Konstytucji, prawu, ale też dobrym obyczajom. Natomiast po stronie obecnej opozycji Zjednoczonej Prawicy mamy zasady, kulturę i pewien racjonalny sposób nie tylko myślenia, ale też działania. I to jest istotna różnica między skrajnością, nieobyczajnością totalnej opozycji Tuska, a tym, co jest dzisiaj protestem wyrażanym i prowadzonym w sposób kulturalny przez obóz i zwolenników Jarosława Kaczyńskiego. Myślę jednak, że coraz częściej będziemy patrzeć na ten model bipolarny, który się tworzy, bo z jednej strony mamy działania, które prowadzi dzisiaj ekipa rządowa i ci wszyscy, którzy wspierają tę koalicję grudniową podejmującą działania prowadzące do rozkładu państwa. Z drugiej strony mamy ekipę opozycyjną, która za wszelką cenę chce ratować to państwo, bo to jest sprawa polskiego być albo nie być. Dzisiaj widzimy jak na dłoni jakie – za tymi rozgrywkami gangsterskimi ekipy rządowej – idą działania sprzeczne z interesem Polski, działania na szkodę państwa podejmowane w poszczególnych resortach, ale również na arenie międzynarodowej. Ta rewolucja neomarksistowska nie ma nic wspólnego z prawem. Dotyczy to zarówno godzenia w bezpieczeństwo Polski, jak również w stabilizację wewnętrzną państwa polskiego.

Protest Wolnych Polaków, z ubiegłego tygodnia, miał zupełnie inny charakter i barierki, które marszałek Hołownia najpierw zlikwidował, a następnie przywrócił, nie były potrzebne?

– Zdawaliśmy sobie wszyscy sprawę, że podczas Protestu Wolnych Polaków żadne barierki pod Sejmem nie będą potrzebne. Co więcej, policjantów mogłoby być znacznie mniej rozstawionych, najwyżej co 20 czy 50 metrów i porządek oraz dyscyplina i tak byłyby zachowane. Tak jest, bo to jest społeczeństwo bardzo zdyscyplinowane i obywatelskie, nauczone budować, a nie niszczyć własne państwo. Druga strona wyraża się w „ośmiu gwiazdkach”, które mówią o niej wszystko. Nic więc dziwnego, że usiłują całą tę strukturę państwa zniszczyć w przeciwieństwie do tej części społeczeństwa, która jest nastawiona propaństwowo.

Chyba nie bez kozery ta część Polaków określana jest jako obóz patriotyczny?   

– Zdecydowanie jest to obóz patriotyczny, bo odwołuje się on do wartości, które były zawsze ważne dla Polaków. Proszę zauważyć, jakie pieśni wznosili ci ludzie podczas Protestu Wolnych Polaków, do jakich dewiz, do jakich haseł się odwołują, do jakich wartości. Bóg, Honor, Ojczyzna – to jest przesłanie tego środowiska, więc niewątpliwie jest to obóz, który cechuje zdecydowanie patriotyzm i przywiązanie do własnego państwa.

Kogo mamy po drugiej stronie, jeśli wczoraj w Sejmie podczas odśpiewania polskiego hymnu min. Barłomiej Sienkiewicz ostentacyjnie siedział. Czy w taki sposób powinien się zachowywać poseł na Sejm?

– Nie tylko poseł, ale minister kultury, który przecież odpowiada za ustawę o ochronie hymnu i symbolach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej. Postawa min. Bartłomieja Sienkiewicza wyrażona w ten sposób dobitnie pokazuje, kim jest ten człowiek cyniczny i wyrachowany. To jego zachowanie pełne ignorancji oraz wcześniejsze działania – zarówno te, kiedy był szefem MSWiA oraz teraz, kiedy pełni funkcję ministra kultury, jest dla niego dyskwalifikujące. Komentarze zarówno posłów obecnych wczoraj na sali sejmowej oraz tych, którzy oglądali nagraną relację z Wiejskiej, wskazują, że albo w tym człowieku coś całkiem się przewróciło, albo po prostu nie był w stanie wstać, podczas gdy wybrzmiewał Mazurek Dąbrowskiego. Nic więc dziwnego, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec ministra kultury i dziedzictwa narodowego, który jest dzisiaj przedmiotem dyskusji w Sejmie.  

Określany jest też mianem „biesiadnika”…

– To jest bardzo delikatne, łagodne określenie. Swoją postawą wobec mediów publicznych pokazał, że jest bardziej żandarmem polskiej kultury niż jej mecenasem.

W tym rządzie jest jednak więcej ludzi, którzy wykonują za Donalda Tuska czarną robotę, chociażby min. Adam Bodnar. Tusk mówi o pokojowych działaniach, kreuje się na gołąbka pokoju jak podczas wywiadu dla trzech zaprzyjaźnionych stacji, ale czyny temu przeczą...

– Przypomnijmy, że kiedy Donald Tusk był premierem, to za jego rządów zginął pod Smoleńskiem prezydent RP, a właściwie dwaj prezydenci, bo urzędujący wówczas Lech Kaczyński oraz ostatni prezydent II RP, Ryszard Kaczorowski oraz inne najważniejsze osoby w państwie. Ponieważ zdarzył się incydent, który właściwie jest zbrodnią – mam na myśli napad na Pałac Prezydencki oraz zablokowanie kolumny z prezydentem Andrzejem Dudą, w związku z tym obawiam się, że prezydent RP jest zagrożony, że sytuacja z kwietnia 2010 roku może się powtórzyć. Jeśli chodzi o Donalda Tuska, to myślę, że warto posłużyć się określeniem, jakiego niegdyś użył były prezydent Aleksander Kwaśniewski, mówiąc, że jest to „facet, który jest wyjątkowo mściwy”, „jest rudy i mściwy”, tak wyraził się Kwaśniewski. I to wszystko dzisiaj wychodzi, to widać. Wiemy, że jest tym, który działa bynajmniej nie w interesie Polski, ale w interesie Niemiec. Polska w czasie sprawowania przez Tuska funkcji premiera będzie ponosiła tylko i wyłącznie straty.

To działanie bynajmniej niesłużące Polsce jest także w innych obszarach. Lekcje religii mają być ograniczone do jednej godziny tygodniowo, słyszymy też o zmniejszeniu materiału o ok. 20 procent z fizyki, chemii, biologii, geografii, historii i języka polskiego. Do czego może nas doprowadzić to odchudzanie podstawy programowej?

– Krótko rzecz ujmując: do sprowadzenia polskich dzieci i młodzieży – w przyszłości – do roli materiału roboczego, dla kogo innego.

No tak, przecież do zbierania szparagów w Niemczech nie potrzeba naukowców.

– Dokładnie. Mamy odwrót od kształcenia własnych elit i de facto z działaniami wymierzonymi w przyszłość polskiego Narodu. Jeżeli chcemy mieć wyrobników, tych, którzy będą szukać pracy na obcym rynku, to oczywiście jest właściwy kierunek. Natomiast ja, podobnie jak miliony Polaków, jesteśmy tymi działaniami przerażeni – zwłaszcza że uderza się w dwa podstawowe przedmioty, które są uobywatelniające: język polski i historię, oraz w to, co w jakiś sposób kształtuje charakter, etos człowieka, a więc wychowanie religijne. Jeżeli chcemy ukształtować ludzi, Polaków bez charakteru i z wiedzą bardzo ograniczoną do elementarnych wiadomości, to taka wizja szkoły, jaką dzisiaj proponuje Tusk ze swoją ekipą, z „ministrą” edukacji Barbarą Nowacką, temu sprzyja. Jednak, jak sądzę, znajdzie to odpowiednią reakcję u naszej, polskiej młodzieży. Proszę pamiętać, że podobna sytuacja miała już miejsce w polskiej historii – kilkanaście lat temu tworzono jakieś dziwne konstrukcje w podstawie programowej dla historii – i wówczas młodzi znaleźli swoje miejsce aktywności, odkrywając Żołnierzy Wyklętych, Żołnierzy Niezłomnych. To była niejako odpowiedź młodego pokolenia Polaków na te szkodliwe i wrogie wobec kształcenia historycznego działania. To pokazuje, że tępa propaganda i próby pozbawienia młodych ludzi prawa do poznawania historii własnego Narodu kończy się niczym, że młodzież nie da się tej ideologicznej, wrogiej propagandzie. Myślę, że teraz ta reakcja młodych Polaków – uczniów, na pozbawianie ich praw do zdobywania wiedzy w pełnym, a nie tylko ograniczonym zakresie, nastąpi. Młodzi się obronią, a my musimy im pomóc.

Obok historii Polski nie mniej ważne są także takie przedmioty, jak fizyka, chemia czy biologia, szczególnie jeśli chodzi o przyszłych studentów medycyny, a następnie lekarzy. Kto będzie nas, Polaków, leczył, jeśli podstawy ich przyszłej wiedzy zostaną podważone czy ograniczone już na starcie?

– To, co planuje obecny rząd, co planuje resort edukacji, jest ze wszech miar szkodliwe dla przyszłych studentów medycyny, ale też w ogóle dla szkół i uczniów. Myślę, że mądrzy nauczyciele powinni być tym faktem przerażeni, również rodzice i odpowiednie przeciwdziałanie tej planowanej destrukcji oświaty zostanie podjęte. To przeciwdziałanie właściwie wobec całokształtu tych – delikatnie to ujmę – niemądrych, dziwacznych działań musi nastąpić, zwłaszcza że dojdą do tego wszystkie inne genderowe ekscesy w szkołach. Rząd Zjednoczonej Prawicy był przeciw wpuszczaniu do szkół rozmaitych ideologicznych wichrzycieli, całej tej ideologicznej papce, którą chciano propagować wśród polskich uczniów właściwie już od przedszkola, przez szkoły podstawowe i średnie. Teraz, kiedy Donald Tusk powierzył edukację polskich dzieci i młodzieży lewicowym ośrodkom, to zagrożenia te są bardziej realne niż kiedykolwiek. Stąd wszyscy razem powinniśmy się temu przeciwstawić. Myślę, że wiele potrzeba pracy, wysiłku, by szkoła była tą strukturą, która będzie wychowywała. Szkoła jest bowiem oprócz rodziców tą instytucją, która ma uczyć, kształcić, ale także kształtować i wychowywać młode pokolenie. Dlatego bardzo się obawiam, w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Nauczyciele powinni wychowywać do obywatelskości. Od szkoły tak wiele zależy, dlatego tak ważne jest, jacy będą polscy nauczyciele, którzy kiedyś potrafili uczyć i wychowywać, pomagając w tym rodzicom. Miejmy nadzieję, że również dzisiaj, wbrew tej ideologicznej rewolucji, jaką będzie zapewne promowało lewackie kierownictwo resortu edukacji, nauczyciele staną na wysokości zadania. Mam też nadzieję, że nie dopuścimy do tego, że po tej władzy pozostaną zgliszcza; że na to nie pozwolimy; że po rządach Tuska będzie potrzebny tylko remont, a nie odbudowa, bo to mogłoby zająć nam lata, a na to Polska nie może sobie pozwolić.

 Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki