• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Nie można pozwolić na likwidację państwa polskiego

Czwartek, 11 stycznia 2024 (21:42)

Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

Jak zdefiniować to, z czym mamy dziś do czynienia w Polsce?

– Wydaje się, że wchodzimy w bardzo niebezpieczny obszar i czas, w którym wszelkie reguły, wszelkie zasady cywilizowanego państwa prawa przestają obowiązywać. Zaczyna dominować prawo siły. Kto jest silniejszy, kto ma władzę, ten może robić wszystko, i tak to wygląda. Obecna władza nie stosuje się do żadnych reguł. To, co obserwujemy, to jest coś niebywałego. Doczekaliśmy czasów, kiedy po raz pierwszy od 1989 roku mamy w Polsce więźniów politycznych w osobach posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Z drugiej strony słyszymy interpretację jednego z prawników, który mówi, że w Polsce nie ma dzisiaj więźniów politycznych, i przedstawia definicję więźnia politycznego jako osoby, która należy do opozycji, przeciwników władzy, która jest represjonowana za walkę w jakiejś ważnej sprawie. Przecież ta definicja wypisz, wymaluj pasuje do posłów Kamińskiego i Wąsika, którzy spełniają te kryteria. Należą do opozycji, tropili i walczyli z korupcją, a Mariusz Kamiński jest jednym z twórców CBA – służby specjalnej państwa polskiego do zwalczania korupcji w życiu publicznym i gospodarczym. I aresztowanie tych osób, które zwalczały działalność godzącą w interesy ekonomiczne państwa polskiego, to jest jakieś kuriozum.

Jest to w tej chwili tym bardziej niebezpieczny proceder, że obecna władza jest powiązana z sądownictwem…

– Tu już nie ma niezależności, przeciwnie – jest jedność. Władza podporządkowała sobie sądownictwo, albo  odwrotnie – sądownictwo podporządkowało sobie władzę. Zresztą większość sędziów, którzy wydają dzisiaj te wyroki, już wcześniej w sposób jawny sympatyzowała z obecną koalicją rządzącą, a ich wyroki wydają się mieć charakter wyłącznie polityczny, a nie merytoryczny. Przykładem są wyroki skazujące tych, którzy walczyli z korupcją, na kilka lat bezwzględnego więzienia, natomiast ginekolog, który molestował swoje pacjentki, dostaje karę więzienia w zawieszeniu. Za wyrwanie flagi lgbt studentka jest skazywana na trzy lata więzienia, a agresywne feministki, osoby związane ze środowiskiem lgbt biją i opluwają policjanta, a za zatrzymanie decyzją sądu otrzymują jeszcze odszkodowanie. To się w głowie nie mieści.

Tyle było słów o uśmiechniętej Polsce, były serca w klapach marynarek czy na koszulach, tymczasem działania wobec obecnej opozycji trudno nazwać polityką miłości. 

– Widzimy, że mamy do czynienia z eskalowaniem napięcia i eliminacją przeciwników politycznych. Tak naprawdę zamyka się do więzień ludzi, którzy mają inne poglądy. Ta władza rządzi niespełna miesiąc, a jej działania są wręcz drastyczne. Można powiedzieć, że przez Polskę przechodzi walec eliminacji każdego, kto ma inne poglądy niż obecnie rządzący. Rząd został zaprzysiężony 13 grudnia 2023 roku, a czystki w różnych instytucjach postępują w szybkim tempie. Mamy likwidowanie telewizji publicznej i mediów, które mogą mieć krytyczne zdanie na temat obecnej władzy. Co więcej, nawet prywatne media, jak Telewizja Republika czy Telewizja Trwam, które pokazują prawdziwy obraz władzy Tuska, też są pod obstrzałem. Sytuacja jest zatem bardzo niebezpieczna.

Z czego wynika pewność tej nowej władzy?    

– Ze wsparcia Unii Europejskiej. Pewnym kuriozum było to, że zapytana o sytuację i postępujące bezprawie w Polsce, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen mówi, że się nie wtrąca, bo są to wewnętrzne sprawy państwa polskiego. Pamiętamy, jak to było wcześniej, za rządów Zjednoczonej Prawicy, kiedy władza, mimo iż nie stosowała przemocy, to była odsądzana od czci i wiary, Polska była straszona sankcjami. Co rusz były debaty w Parlamencie Europejskim na temat rzekomego braku praworządności w Polsce, a wtrącanie się w sprawy państwa polskiego było nagminne. Tak czy inaczej sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Sądzę, że wszystko to zmierza w bardzo złym kierunku dla całego społeczeństwa, całej Polski.

Dziś przed Sejmem Protest Wolnych Polaków, barierki wróciły przed parlament. Czy ten dzisiejszy protest może zatrzymać tę władzę, uświadomić Tuskowi, że trzeba się cofnąć?

– Obawiam się, że może być z tym problem. Obecna władza zdaje się tego nie rozumieć, twierdzi wręcz, że zaprowadza ład demokratyczny i praworządność w Polsce. Ponadto ta władza ma wsparcie policji i sądów. Dzisiaj widzimy, że siedziba Telewizji Polskiej na placu Powstańców Warszawskich została zablokowana przez siły policyjne. I nawet posłom na Sejm RP, którzy mają przecież prawo do interwencji poselskiej, blokuje się wejście do siedziby Telewizji Polskiej i Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Również wejście policji do Pałacu Prezydenckiego jest wydarzeniem bez precedensu, zwłaszcza że Służba Ochrony Państwa, która ma chronić prezydenta, w ogóle na to nie reaguje. Swoją drogą należy się zastanowić nad bezpieczeństwem głowy państwa, nad zależnością czy podległością służb, które mają dbać o bezpieczeństwo prezydenta. Wydarzenia, jakich jesteśmy świadkami, pokazują, że mamy państwo już nawet nie autokratyczne, ale tworzy się państwo totalitarne, które w sposób bezwzględny podejmuje działania czy nawet represje wobec obywateli, którzy mają inne zdanie, którzy się nie zgadzają z obecną władzą.

Jeśli chodzi o prezydenta Dudę, to wydaje się, że Tusk stosuje taką samą metodę, jaką stosował wobec Lecha Kaczyńskiego. Wszyscy pamiętamy, jak tragicznie się to skończyło.

– Widać wyraźnie, że Donald Tusk w sposób ostentacyjny ignoruje osobę i pozycję Prezydenta RP. Sytuacja jest bardzo kuriozalna. Zresztą Tusk i politycy Platformy zapowiadali, że będą chcieli nawet odwołać z urzędu prezydenta Andrzeja Dudę. Z tym oczywiście będzie problem, bo nie tak łatwo to zrobić.

Tylko że ta władza działa według zasady: najpierw robimy, a potem szukamy do tego argumentacji prawnej...     

– To prawda, zresztą mówił o tym minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Na pewno jednak próbują zdeprecjonować pozycję i funkcję prezydenta Andrzeja Dudy, który mając do dyspozycji prawo wetowania ustaw, wyraźnie im przeszkadza w realizacji ich destrukcyjnych planów. Mamy tu typowe działanie siłowe, niemające nic wspólnego z prawem, z demokracją. Jesteśmy świadkami tworzenia państwa totalitarnego przez ekipę Donalda Tuska.

Jakie scenariusze są w tym momencie możliwe. Czy w grę wchodzi jakiś wariant porozumienia, krok do tyłu wszystkich stron konfliktu i czy ekipa Tuska jest zdolna do jakiegokolwiek kompromisu?

– Obawiam się, że nie będzie żadnego kompromisu. Na pewno obecna władza się nie wycofa. Koalicja 13 grudnia ma większość w parlamencie i w części społeczeństwa. Wśród tych, którzy na tę ekipę głosowali, panuje jeszcze przekonanie o słuszności wyboru, w związku z czym ta władza może sobie pozwolić na więcej, ale z upływem miesięcy ten handicap się skończy. Polacy przejrzą na oczy i zobaczą, że to, co robi władza Tuska, niewiele ma wspólnego z demokracją, dąży do wyeliminowania opozycji i nie przebiera w środkach. Jeśli nie będzie oporu, to kto wie, czy koalicja Tuska nie zacznie stosować represji także wobec obywateli – nawet swoich członków. Proszę zwrócić uwagę, że osoby, które wcześniej były kojarzone z Platformą, ale nie zostały zwolnione po objęciu rządów przez Zjednoczoną Prawicę, dzisiaj, po dojściu do władzy Tuska, są postrzegane jako powiązane z Prawem i Sprawiedliwością i zwalniane. A zatem oni eliminują nawet swoich i to jest bardzo niebezpieczny precedens, który obróci się przeciwko obecnie rządzącej koalicji. Po kilku miesiącach ludzie przejrzą na oczy i to może być kres, a na pewno początek większego buntu społecznego. Teraz jeszcze nie jest na to pora, bo emocje powyborcze i euforia zwycięstwa są jeszcze w zenicie, stąd usprawiedliwianie nawet bezprawnych, brutalnych działań, ale ten czas minie. Zresztą nie wszyscy – nawet ci popierający koalicję Tuska – mają w pełni świadomość, jak łamane jest prawo, ale to wymaga czasu, żeby społeczeństwo dostrzegło ten totalitarny system rządzenia.

Jak to, co się dzieje, może wpłynąć na bezpieczeństwo państwa polskiego w sytuacji geopolitycznej i wobec zagrożeń, jakie mają miejsce na świecie?

– Jesteśmy na wschodniej flance NATO, byliśmy filarem obrony Ukrainy i to, co się dzieje dzisiaj w Polsce, może budzić niepokój wśród naszych sojuszników. Obecna władza wpisuje się we współcześnie obowiązujący na świecie nurt już nawet nie liberalny, ale nurt lewicowy. Do tego nurtu zalicza się także ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Mark Brzeziński, który niejednokrotnie angażował się po stronie opozycji i popierał każde działanie, które według niego może godzić w ochronę praw człowieka. Natomiast jest dziwne i zastanawiające, że dzisiaj, kiedy Donald Tusk przejął władzę, kiedy ta władza działa w sposób bezprawny, ambasador Brzeziński milczy.

W innych krajach społeczeństwo na ogół czerpie wiedzę z prasy, z mediów, które zazwyczaj są lewicowej opcji i być może nawet nie zauważają błędów rządu Donalda Tuska, a być może są tego świadomi i cieszą się, że taka sytuacja ma miejsce w Polsce, że eliminuje się rząd konserwatywny i na siłę próbuje się wprowadzać ideologie lewicowe. Tyle tylko, że tu nie chodzi jedynie o ideologię, ale jest inny aspekt tej sprawy – bezpieczeństwo i to bezpieczeństwo zewnętrzne Polski. Przecież za naszą wschodnią granicą toczy się wojna i Rosja tylko zaciera ręce, że dochodzi u nas do konfliktów wewnętrznych. Członkowie obecnej koalicji wspominali przecież o ponownej weryfikacji kontraktów na zakup broni zawartych przez rząd Zjednoczonej Prawicy, z części tych kontraktów pewnie chcieliby zrezygnować, bo zdaniem obecnych władz jest ich za dużo. Otóż nie, nie jest za dużo. Polska musi się zbroić, żeby być silnym państwem, żeby wróg, zanim nas zaatakuje, dwa razy się zastanowił, czy warto. Natomiast takie podejście rządu Tuska jest niezrozumiałe i na pewno osłabia nas jako państwo. Unia Europejska jest słaba, jeśli chodzi o obronność. W zasadzie w państwach takich jak Niemcy jest dużo samolotów, czołgów, ale ich stan pozostawia wiele do życzenia. Pamiętamy, jaki był stan techniczny przekazanych Ukrainie przez Niemcy czołgów, które okazały się niesprawne, bez części zamiennych. Słaba rozbrojona Europa, słaba Unia Europejska to jest wymarzony scenariusz dla Putina, bo nie będzie w stanie obronić nie tylko Ukrainy, ale także obronić siebie. Tym bardziej Polska musi być silna.  

                  Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki