Za sprawą Tuska Polsce grozi anarchia
Wtorek, 9 stycznia 2024 (21:23)Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Zaplanowane na 10 i 11 bm. posiedzenie Sejmu się nie odbędzie, zostało przełożone na przyszły tydzień. Marszałek Szymon Hołownia tłumaczył taką decyzję troską
o powagę Sejmu. Tylko czy sporu, jaki ma obecnie miejsce, w sprawie posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika nie zgotował właśnie sam Hołownia, który nie uznał orzeczenia wydanego przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, a dzisiaj z wielką troską mówi, że należy tonować nastroje.
– Marszałek Hołownia może mówić, co chce, a mówi
dużo, tylko że nikt mu nie uwierzy, że to działanie jest podyktowane troską o powagę Sejmu, bo sam tę powagę narusza. Przypomnę, że czas jest krótki, tymczasem pozostaje do uchwalenia ustawa budżetowa na 2024 rok oraz rozwiązywanie problemów Polski i Polaków. Zdaje się, że Szymon Hołownia nie rozumie, że Sejm to nie telewizyjne show w stacji komercyjnej, które prowadził,
ale przed nim odpowiedzialna praca. Kończy się „miodowy miesiąc”, a marszałek Hołownia coraz bardziej wymięka
i ucieka od odpowiedzialności, kluczy i de facto stał się miotłą, której używa Donald Tusk do sprzątania rozmaitych brudów wynikających z funkcjonowania „koalicji 13 grudnia”. Hołownia w tej chwili traci rezon, popularność, odwagę i nie bardzo wie, co robić, jak wyjść z tej spirali związanej z funkcjonowaniem parlamentu, którą sam nakręcił. Stąd dzisiaj chce to wszystko odwlec, odkładając posiedzenie Sejmu o tydzień. Mimo tych prób wymigania się nie ucieknie przed odpowiedzialnością, nie odzyska
już powagi, jaką mógł mieć jako marszałek Sejmu, gdyby potrafił stawić czoła rzeczywistym problemom. A tak
stał się posłańcem Tuska.
Jesteśmy świadkami pierwszej porażki marszałka Sejmu?
– Na pewno jest to pierwsze zwycięstwo Prawa
i Sprawiedliwości nad Hołownią, zwycięstwo tych osób, które chcą rzetelnie rozmawiać o Polsce, chcą rozwiązywać problemy kraju. Natomiast Hołownia robi unik i próbuje
na tydzień schować się z tym problemem, który sam sprokurował, ale to nic nie da. Jestem przekonany, że to jego kunktatorstwo zostanie należycie ocenione przez wyborców.
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik byli dzisiaj w Pałacu Prezydenckim podczas powołania Błażeja Pobożego oraz Stanisława Żaryna
na doradców Prezydenta RP. Przed pałacem są policjanci, którzy przeszukują samochody opuszczające to miejsce. Wydaje się,
że determinacja, aby zatrzymać posłów
Prawa i Sprawiedliwości, jest ogromna.
– Rzeczywiście jest to sytuacja bez precedensu. Osobiście nie wierzę, żeby policja zaaresztowała posłów Kamińskiego i Wąsika, tym bardziej że – jak słyszymy – ich adwokaci odwołali się od decyzji związanej również z nakazem zatrzymania i aresztowania. Oczywiście mogą być próby wylegitymowania ich, ale nie osadzenia w więzieniu. Gdyby jednak tak się stało, to z pewnością wzburzy to tylko opinię publiczną w Polsce – i to nie tylko jej prawicową część. Nie było determinacji u marszałka Hołowni, żeby zatrzymać
w areszcie Włodzimierza Karpińskiego, który zza krat trafił prosto do Parlamentu Europejskiego, nie było determinacji Szymona Hołowni, by podjąć rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą, który zaprosił go do Pałacu Prezydenckiego, próbując zażegnać tę niewątpliwie
trudną sytuację chaosu prawnego, co nie służy państwu polskiemu. Tak czy inaczej wygląda to bardzo źle. Przecież to, czy posłowie Kamiński i Wąsik zostali objęci aktem łaski prezydenta RP, to jest sprawa banalnie prosta, ponieważ prezydent może skorzystać z prawa łaski na każdym etapie postępowania. Nad czym się więc zastanawiać.
Z czego zatem wynika ta determinacja Hołowni i całej ekipy Tuska?
– To pokazuje, że żądza odwetu, żądza zemsty, jaka towarzyszyła Szymonowi Hołowni, doprowadziła go
w ślepą uliczkę, gdzie jako wykonawca zleceń Donalda Tuska teraz de facto zostaje sam. Tylko ci prawnicy, którzy z nienawiścią odnoszą się rządu Zjednoczonej Prawicy, tylko ci prawnicy, którzy mieli jakieś osobiste porachunki
z rządem Zjednoczonej Prawicy – tylko oni stoją po stronie Donalda Tuska i Szymona Hołowni. Natomiast prawnicy, adwokaci, sędziowie, którzy nie uprawiają polityki, którym jako obywatelom leży na sercu rozwój Polski – oni, patrząc obiektywnie, zgodnie z literą prawa, nigdy nie poprą decyzji, która doprowadziłaby do wojny domowej.
Grozi nam wojna domowa?
– Patrząc na działania „koalicji 13 grudnia”, nie można
tego wykluczyć. Zresztą chyba do takiego rozwiązania, destabilizacji państwa zmierza Donald Tusk, który pewnie bardzo by chciał, żeby w Polsce doszło do buntów, bo wtedy miałby tytuł do użycia siły i „porządkowania” ulicznych manifestacji. Nie wydaje mi się, żeby policja wykonała radykalne ruchy, bo – jak wspomniałem – adwokaci posłów Kamińskiego i Wąsika nie próżnują, odwołują się od decyzji o aresztowaniu. Myślę więc,
że ten pat będzie jeszcze trochę trwał, co więcej – będzie to wpływało niekorzystnie na obóz rządzący, który
myślał, że igrzyskami przysłoni różnego rodzaju i błędy
w rządzeniu, i brak pomysłu na Polskę tej koalicji. Mam nadzieję, że wśród posłów wchodzących w skład obecnej koalicji rządowej są też ludzie, którzy się wstydzą za to,
co się dzieje od prawie czterech tygodni, i kryzysy, których jest coraz więcej. Myślę, że kompromitacja marszałka Hołowni będzie się ciągnęła za nimi długo, zwłaszcza że posłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik nie popełnili żadnego czynu, który byłby niekorzystny z punktu widzenia państwa polskiego. Ich działania były podyktowane zwalczaniem korupcji i w związku z tym stosowali odpowiednie środki. Tak czy inaczej ich działanie miało na celu utrzymanie poziomu państwa demokratycznego. Próby odbierania im za to mandatów są komiczne, śmieszne,
a zarazem dramatyczne dla nich samych, ich rodzin,
ale to źle świadczy o tych, którzy sprawują władzę.
Walka z Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem oraz to, czy trafią oni do więzienia, jest dzisiaj problemem, z którym powinien mierzyć się rząd Tuska?
– Oczywiście, że nie. Problemem dla Polski jest dzisiaj gospodarka, ochrona zdrowia, edukacja, funkcjonowanie firm, bezpieczeństwo państwa i obronność. Dla przykładu dzisiaj do Polski dotarły kolejne czołgi amerykańskie Abrams, co poprawi nasze zdolności obronne. Mamy cały szereg spraw do rozwiązania, którymi powinna się zająć nowa władza. Natomiast dążenie w kierunku igrzysk
i świętowanie w nieskończoność przejęcia władzy w Polsce, nawet nie zwycięstwa w wyborach, bo przecież wygrała Zjednoczona Prawica, to pokazuje, że pobudki tej władzy są naprawdę niskie. Ta władza, jeśli chodzi o problemy państwa, nie wie, co ma zrobić, nie ma żadnego pomysłu
i próbuje odwrócić uwagę ludzi od rzeczywistych problemów, które będą narastać. I ta postawa – także wizerunkowo – jest nie do obrony. Polacy chcą realnej polityki i normalnego funkcjonowania państwa, tymczasem rząd Tuska tego nie gwarantuje. Rząd pod kierownictwem Tuska ucieka od odpowiedzialności, za pomocą swoich ministrów czy współpracowników w ramach koalicji nakręca spiralę nienawiści. W trwającym konflikcie Tusk zapewne chciałby być panem sytuacji tworzącym nowy porządek publiczny, tymczasem generuje konflikt
za konfliktem. Mam nadzieję, że prawa strona sceny politycznej nie da się sprowokować i w sposób dopuszczalny, w granicach prawa będzie blokować wszelkie bezprawne zmiany, które mają miejsce w Polsce, które szkodzą naszej Ojczyźnie i jej obywatelom.
Tych bezprawnych działań – jak na niespełna miesiąc rządzenia – jest cała masa?
– Afera wiatrakowa to początek działań tej ekipy, za którą poszła likwidacja TVP i w ogóle mediów publicznych.
Co więcej, słyszymy, że minister Adam Bodnar najpierw łamie prawo i podejmuje określone decyzje, dla których następnie szuka przepisów uzasadniających takie, a nie inne działanie. To pokazuje intencje tej władzy. Tymczasem Polska jest liczącym się państwem w środku Europy,
u naszych granic toczy się wojna i tym powinna się zajmować władza. Jest też problem z rolnikami – czytałem właśnie, że komisarz Janusz Wojciechowski reaguje na próby nacisku, aby otworzyć granice z Ukrainą na zboże, kukurydzę, mięso i drób, które płynęłyby przez Polskę do Europy, co z całą pewnością zakłóciłoby rynek polskiego rolnictwa. I to są realne problemy, które należy rozwiązywać, a nie wywoływać konflikty wewnętrzne, próbując uwięzić polityków, którzy absolutnie na to
nie zasłużyli. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik walczyli
z korupcją, która po rządach koalicji PO – PSL panoszyła się w Polsce i dzisiaj robienie przestępców z ludzi, którzy stali na straży prawa, którzy całe swoje życie poświęcili
dla Polski, jest nonsensem. Tusk i Hołownia z pewnością ucieszyliby się, gdyby wspomniani posłowie znaleźli się
w więzieniu, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
No tak, przecież nie można ludziom, którzy czekają na igrzyska, pokazać, że Kamiński
i Wąsik byli skuteczni w walce z korupcją, bo to godziłoby w interesy władzy Tuska…
– Warto pamiętać, że obok zwolenników Tuska jest także elektorat PSL, który z pewnością nie głosował za tym, co się dzisiaj dzieje. Nie na to ludzie czekali, ale oczekiwali
na przykład niższych podatków, czekali na niższe ceny prądu, na obniżenie cen benzyny, także na wzrost płac, jakie im obiecywano, ale nie na igrzyska, które funduje
im Tusk. Natomiast widząc, co zrobili Hołownia i Tusk, ludzie zaczynają się od tego odcinać. I nie wystarczy wiec w Gdańsku organizowany przez ekipę Tuska w rocznicę zamordowania prezydenta Pawła Adamowicza. Natomiast ważny będzie Protest Wolnych Polaków organizowany
z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości 11 stycznia
w Warszawie, przed Sejmem, w obronie wolnych mediów, bo to, co robi władza Tuska, to jest rzeczywisty problem,
z którym Polska w tej chwili się mierzy. Proszę nie mieć złudzeń, że jeśli tej władzy uda się przeforsować kolejne działania wbrew prawu, to się zatrzyma. Tusk będzie eskalował kolejne konflikty, pójdą na siłowe rozwiązania. Mamy kryzys państwa. Proszę zwrócić uwagę, co dzieje się w sądach, w Sądzie Najwyższym. Tusk grozi prezydentowi, próbuje wywrzeć presję na niego. Grozi nam anarchia –
i to nie są żarty. Rząd Tuska prowadzi działania, które mogą się przerodzić w wojnę domową, która będzie korzystna dla Berlina i Brukseli. Mam nadzieję, że wolni Polacy na to nie pozwolą.
Jakie gwarancje mają zwykli obywatele, że to, co spotyka dzisiaj posłów Kamińskiego
i Wąsika, czyli akt bezprawia, nie spotka ich samych?
– Polacy nie mają żadnych gwarancji, bo jeśli łamane
jest prawo raz, drugi, trzeci, jeśli czyni to także minister sprawiedliwości, to za chwilę każdy, kto nie będzie pasował władzy Tuska, może być podejrzany, oskarżony i osadzony w więzieniu. Każdemu będzie można odebrać wolność,
bo jest nieposłuszny wobec rządzących. To, co się dzieje dzisiaj, jest, powinno być przestrogą dla wszystkich Polaków. Dlatego tak ważna jest manifestacja 11 stycznia, bo jeśli weźmie w niej udział duża część Polaków,
a wszystko na to wskazuje, może to zastopować Tuska
i przynajmniej wstrzymać tę władzę przed kolejnymi, szkodliwymi decyzjami dla Polski i Polaków. W innym wypadku będziemy mieli dalej do czynienia z rozkładem
i burzeniem państwa prawa.
Jest wyrok TSUE, który stwierdza, że procedura powoływania sędziów w Polsce jest prawidłowa i spełnia wszelkie wymogi. To jest ta kwestia, na którą przez lata rządów Zjednoczonej Prawicy powoływała się koalicja Tuska. Dzisiaj widać, że cała ta narracja z neosędziami legła w gruzach. Szkoda tylko, że tak późno zapada decyzja TSUE.
– Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej też będzie się wstydził za to, co robił z Polską, podobnie zresztą jak Europejski Trybunał Praw Człowieka. Jak widać, instytucje europejskie też są uwikłane politycznie i jako takie działały przeciwko Polsce. Wspomniany przez pana redaktora wyrok jest przyjazny dla Polski, co pokazuje, że prawo, które było tworzone przez rząd Zjednoczonej Prawicy, prawo tak zwalczane przez opozycję i sprzyjające jej organy unijne, że to prawo jest ważne i w oparciu o to prawo sądy mogą funkcjonować. Przeciwnicy rządu PiS sądzili, że polski system zostanie kolejny raz zaatakowany, ale nic z tego, bo TSUE uznał, że nasze rozwiązania są akceptowalne i na ich podstawie można wydawać ważne wyroki. To jest akuratnie dobra wiadomość.
Okazuje się, że w Polsce nie ma żadnego zamordyzmu, jak sprawę stawiała dzisiejsza koalicja rządząca. Ciekawe, że na temat tego orzeczenia dzisiaj milczą.
– To milczenie jest znamienne. Swoją drogą cały czas pokazywaliśmy, że zastosowane w Polsce rozwiązania są obowiązujące w Hiszpanii czy w Niemczech, ale to nikogo nie obchodziło. Tam była jedna opcja – dołożyć władzy PiS, obalić nasz rząd wszelkimi możliwymi sposobami. Tusk wprawdzie wyborów nie wygrał, ale summa summarum opozycja zdobyła większość, która pozwoliła im utworzyć rząd. Myślę jednak, że prawnicy europejscy obserwują, co wyczynia władza Tuska z Hołownią i Sienkiewiczem i mam nadzieję, że wyciągną z tego wnioski. Być może zaczną bronić naszych rozwiązań. Skierowałem do unijnego komisarza do spraw sprawiedliwości Didiera Reyndersa pytanie, czy wie, co dzieje się w Polsce, ale jak dotąd
nie otrzymałem jeszcze odpowiedzi.
Rację miał Leszek Miller, który w przypływie szczerości powiedział, że wszystkie kamienie milowe to było kłamstwo. Chodziło tylko i wyłącznie o odebranie władzy Zjednoczonej Prawicy…
– Miller obnażył całą prawdę o tych wszystkich naciskach na Polskę, o całej tej mistyfikacji. I choć daleki jestem
od uznawania tego, co robi Miller, który jest w tej grupie, która zwalczała Zjednoczoną Prawicę, to w tym przypadku odkrył karty i powiedział to, o czym wszyscy wiedzieliśmy, że chodziło o politykę, a nie praworządność.