Pielgrzymka mędrców
Niedziela, 7 stycznia 2024 (16:41)Świdnicki Orszak Trzech Króli poprzedziła Msza św. koncelebrowana w miejscowej katedrze pod przewodnictwem ordynariusza diecezji świdnickiej ks. bp. Marka Mendyka.
– Bardzo dziękuję organizatorom i wszystkim uczestnikom za podjęty trud przygotowania tego wydarzenia; że możemy w naszym mieście w wielu miejscach naszej diecezji włączyć się do tegorocznych orszaków. Można powiedzieć, że są to największe jasełka w świecie. Cieszy fakt, że rośnie popularność i zainteresowanie orszakiem zarówno w Polsce, jak i za granicą.
„W tym szczególnym czasie tworzymy niepowtarzalną wspólnotę. Z każdej miejscowości, przez którą przechodzi orszak, płynie w świat przesłanie pokoju, miłości i szacunku do każdego człowieka. To świadectwo nabiera szczególnego znaczenia w czasie, w którym przychodzi nam żyć. W obliczu wojen i narastających konfliktów. Na wzór trzech władców idziemy na ulice naszego miasta, aby nieść nadzieję, nieść pokój i radość, która płynie z przekonania, że nie jesteśmy sami; że jest z nami Ten, który przyszedł na świat, wszedł w codzienne życie człowieka, by pozostać z nami aż do końca świata” – mówił w homilii ks. bp Marek Mendyk.
Kaznodzieja podkreślił, że w to święto jesteśmy świadkami pielgrzymki, jaką podjęli mędrcy, którzy przybyli do Betlejem, aby oddać cześć Chrystusowi. Ci trzej królowie to ludzie szukający prawdziwego światła, mogącego wskazać drogę, jaką mamy iść w życiu. Mieli pewność, że w świecie stworzonym jest coś, co moglibyśmy nazwać „podpisem” Boga. Jak przekonywał ks. bp Marek Mendyk, człowiek może i powinien starać się go odkryć i odszyfrować. Królowie na swej drodze spotkali króla Heroda, który widział w Bogu rywala, groźnego dla jego autonomii i władzy, przeszkadzającego mu robić wszystko, co chce. Kaznodzieja zauważył, że Herod to postać, która nie jest sympatyczna i którą odruchowo osądzamy negatywnie za jej brutalność. Zachęcał też, żeby zadać sobie pytanie: czy może czegoś z Heroda nie ma też w nas? Może my także widzimy czasem w Bogu swego rodzaju rywala? Może my także jesteśmy ślepi na Jego znaki, głusi na Jego słowa, bo myślimy, że ogranicza nasze życie i nie pozwala nam dysponować nim wedle własnego upodobania? Ksiądz biskup wskazywał, że kiedy patrzymy na Boga w taki sposób, czujemy się w końcu niezadowoleni i zawiedzeni, bo nie dajemy się kierować Temu, który stoi u podstaw wszystkiego.
Jak wskazał kaznodzieja, musimy usunąć z naszego umysłu i serca ideę rywalizacji, usunąć myśl o tym, że dać miejsce Bogu to ograniczyć samych siebie. Musimy otworzyć się na pewność, że Bóg jest wszechmocną miłością, która niczego nie odbiera, nikomu nie zagraża, lecz przeciwnie, jest Jedynym, kto potrafi nam dać możliwość życia w pełni, doznawania prawdziwej radości.
– Mędrcy szukali śladów Boga w stworzeniach i byli pewni, że można Go w nich dojrzeć. Wiedzieli, że mogą Go spotkać. Wszechświat nie jest wynikiem przypadku, jakby niektórzy chcieli nam wmówić. Patrząc nań, jesteśmy wezwani, by odczytać w nim coś głębokiego: mądrość Stworzyciela, niewyczerpaną wyobraźnię Boga, Jego bezgraniczną miłość do nas. Nie powinniśmy pozwolić, by nasz umysł ograniczały teorie, które dochodzą tylko do pewnego punktu i które, gdy dobrze się przyjrzeć, wcale nie rywalizują z wiarą, ale nie są w stanie ostatecznie wyjaśnić rzeczywistości. W pięknie świata, jego tajemnicy, wielkości i rozumności musimy dostrzec wieczną rozumność – wskazywał celebrans.
Po Eucharystii Orszak Trzech Króli wyruszył z placu św. Jana Pawła II do stajenki znajdującej się na świdnickim rynku.
Marek Zygmunt